Producenci kart graficznych, w odpowiedzi na powtarzające się przypadki topienia złącz zasilania, zaczynają wyposażać swoje flagowe produkty w zaawansowane systemy ostrzegawcze.
Każdy, kto pamięta siódmą generację konsol, z pewnością kojarzy niesławny „Czerwony Pierścień Śmierci” (Red Ring of Death), który zwiastował awarię konsoli Xbox 360. Dziś, po latach, to niesławne pojęcie powraca, jednak w zupełnie nowym kontekście. Usterka nie dotyczy już sprzętu Microsoftu, a najnowszych kart graficznych Nvidii.
U podstaw całego zamieszania leży 16-pinowe złącze zasilania (znane jako 12VHPWR, a później w poprawionej wersji 12V-2x6), które stało się standardem w kartach graficznych z wyższej półki. Od momentu jego wprowadzenia, fora internetowe i portale technologiczne regularnie zalewane są doniesieniami o przegrzewających się, a nawet topiących wtyczkach i gniazdach. Skutkuje to nie tylko uszkodzeniem drogich komponentów, ale również stwarza realne ryzyko poważniejszej awarii komputera.
Mimo że Nvidia i jej partnerzy wprowadzili zaktualizowany standard 12V-2x6, mający rozwiązać problemy wieku dziecięcego, to kłopoty wciąż występują. To dowodzi, że źródło usterki leży głębiej w samej konstrukcji złącza, które przy ogromnym apetycie na moc nowoczesnych GPU bywa po prostu niewystarczająco niezawodne.
W obliczu nierozwiązanego problemu technicznego, producenci kart graficznych sięgają po coraz bardziej kreatywne, choć w gruncie rzeczy prowizoryczne, rozwiązania. Firma Galax w swoich high-endowych kartach z serii Hall of Fame (HOF) zaimplementowała system, który jest bezpośrednim nawiązaniem do growej historii – podświetlenie ARGB. Rozwiązanie to pełni rolę systemu wczesnego ostrzegania.
Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to absolutna nowość, co wytknął jeden z użytkowników pod artykułem od Tom’s Hardware raportującym powyższy problem:
To żadna nowość. […] Galax wprowadził już tę funkcję w serii 4000, a dokładniej w 4090 HOF. Ponad dwa lata temu
– zauważył Papusan.
Inni producenci również próbowali zaradzić temu problemowi. Zotac umieścił dyskretną diodę przy porcie zasilania (via Tom’s Hardware), a MSI wprowadziło kable z charakterystycznymi żółtymi końcówkami, które miały ułatwić wizualną weryfikację poprawnego podłączenia. Niestety, nawet to rozwiązanie nie okazało się w stu procentach skuteczne, o czym świadczą kolejne doniesienia o uszkodzonych złączach z żółtymi wtyczkami.
W społeczności nie brakuje głosów „ekspertów”, wskazujących konkretne rozwiązania inżynieryjne, które mogłyby definitywnie zażegnać kryzys. Jeden z komentujących, przedstawiający się jako specjalista od elektroniki mocy, proponuje fundamentalne zmiany w architekturze zasilania karty.
Gdyby byli tak zdeterminowani, by trzymać się tej konfiguracji w kartach graficznych, powinni używać przeplatanych stopni przełączających PWM, z jednym stopniem mocy na każdy pin. Innymi słowy, nie łączyć pinów zasilacza równolegle: Traktować każdy pin jako osobne zasilanie z własną przetwornicą Buck, co wymusi równy pobór prądu. [...] Litości, to jest tak oczywista i prosta naprawa. I mam na myśli „prosta jak budowa cepa”
– tłumaczy chaz_music.
Inni zastanawiają się, dlaczego, skoro problem jest znany od lat i generuje koszty związane z wymianami gwarancyjnymi oraz psuje reputację, producenci tak ociągają się z wdrożeniem ostatecznych poprawek. Absurd całej sytuacji doskonale podsumowuje sarkastyczny komentarz jednego z graczy:
Mam dedykowany kanał z klimatyzatora o mocy 10 000 BTU (około 2.93 kW) wiejący prosto na moje kable zasilające 12V-2x6. Mam też kamerę termowizyjną transmitującą na żywo, która monitoruje temperaturę wspomnianego kabla, co mogę sprawdzić z dowolnego miejsca, nawet będąc poza miastem. W ten sposób mogę zapewnić, że moja karta graficzna za 3 tys. dolarów, która z łatwością mogłaby mieć wbudowane środki ostrożności i zabezpieczenia, nie ulegnie samozapłonowi, zabierając ze sobą cały mój dom
– DingusDog.
Więcej:Eksperci wycenili Steam Machine i PC od Valve będzie niewiele tańsze od PS5 Pro
2

Autor: Krystian Łukasik
Zawodowo skupia się na pisaniu wiadomości ze świata elektroniki oraz tłumaczeń opisów i instrukcji produktów specjalistycznych. Pasja do nowoczesnych technologii komputerowych oraz gamingu pozwala mu być ciągle na bieżąco z ewoluującymi trendami w tych dziedzinach. Jego zamiłowanie do języka angielskiego stało się fundamentem decyzji o podjęciu i ukończeniu studiów z filologii angielskiej.