Ta niepozorna lampka potrafi znacznie więcej, niż sugerują jej niewielkie rozmiary. Można ją ładować energią słoneczną, wykorzystać jako awaryjny powerbank, a po wszystkim złożyć do rozmiarów niewielkiego „pączka”. Teraz na Amazonie kupimy ją dodatkowo w promocyjnej cenie.
Podczas pracy przy cyklu promocji miałem już okazję poznać rozmaite modele lampek kempingowych. Jedne imponowały mocą, inne czasem pracy czy dodatkowymi funkcjami. Muszę jednak przyznać, że żaden z nich nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak przeceniony obecnie model marki GlobaLink. Wszystko za sprawą jego nietypowej konstrukcji i naprawdę dużej funkcjonalności.
Niezwykła lampka w promocyjnej cenie
Na pierwszy rzut oka urządzenie przypomina niewielkiego pączka. W tej formie ma zaledwie 4,6 cm wysokości oraz 9 cm średnicy, więc bez większego problemu zmieści się w plecaku czy torbie podróżnej. Cała magia zaczyna się jednak po rozłożeniu konstrukcji niczym harmonijki. Wówczas naszym oczom ukazuje się panel świetlny, a wysokość lampki wzrasta do około 12 cm. Takie rozwiązanie pozwala nie tylko oszczędzić sporo miejsca podczas transportu, ale również korzystać z urządzenia na kilka sposobów. Wbudowana rączka ułatwia przenoszenie lampki, a w razie potrzeby pozwala zawiesić ją na haczyku – chociażby pod sufitem namiotu.

Jedną z najciekawszych cech GlobaLink jest jednak panel solarny umieszczony na obudowie. Akumulator możemy więc uzupełniać zarówno przez USB, jak i za pomocą energii słonecznej. Jeśli wybieramy się w miejsce, w którym dostęp do gniazdka elektrycznego będzie mocno ograniczony lub wręcz niemożliwy, taka możliwość może okazać się nieoceniona. Według deklaracji producenta na pełnej jasności lampka może pracować przez około 5 godzin, natomiast po przełączeniu na słabszy tryb czas ten wydłuża się do mniej więcej 8 godzin.
Co ciekawe, na tym jej możliwości się nie kończą. Urządzenie może bowiem pełnić również funkcję awaryjnego powerbanka. Nie należy oczekiwać, że zastąpi ono pełnoprawny bank energii, ale możliwość podładowania telefonu w kryzysowej sytuacji może okazać się bardzo przydatna.
Ta lampka zyskuje coraz większe grono fanów
Nietypowa konstrukcja najwyraźniej przypadła do gustu również kupującym. W recenzjach na Amazonie użytkownicy zwracają uwagę przede wszystkim na wszechstronność lampki, jej niewielkie rozmiary oraz możliwość ładowania energią słoneczną.
Ta mała lampka jest naprawdę fajna. Może służyć jako lampka wisząca lub latarka, ładowana za pomocą USB lub energii słonecznej. A na dodatek otrzymujemy bransoletkę z kompasem i gwizdkiem. Na razie działa bez zarzutu – mh.
Nie mam żadnych zastrzeżeń do tego produktu. Jak dotąd działa dokładnie tak, jak opisano. Być może jest jedna drobna wada: nie da się nim w pełni naładować telefonu komórkowego – F.H.
Wszystko w porządku! Zamówiłem nawet drugą dla mojego ojca – Markus Kottas.
To świetna lampka, którą można też wykorzystać jako latarkę. Świeci bardzo jasno i dość równomiernie oświetla otoczenie. Oznacza to, że w przeciwieństwie do zwykłej latarki nie będzie oślepiać innych przechodniów ani razić ich w oczy. Ma świetną żywotność baterii, a nawet panel słoneczny, który może się przydać w razie awarii zasilania. Jest dość lekka i bardzo kompaktowa, co czyni ją idealnym towarzyszem podróży – Darling.
Co ważne, lampka jest obecnie objęta na Amazonie 8-procentową zniżką i kosztuje 63,26 zł. Biorąc pod uwagę liczbę zastosowań i nietypową, składaną konstrukcję, jest to zdecydowanie jedna z ciekawszych lampek kempingowych, na jakie natrafiłem podczas przygotowywania promocji.
Lampka kempingowa GlobaLink na Amazonie
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.