Emocje związane z Half-Life 3 są tak duże, że niektórzy insiderzy nie wytrzymują już ciśnienia.
Przedwczoraj pisaliśmy o zamieszaniu związanym z Half-Life 3. Chet Faliszek, czyli scenarzysta takich gier, jak Half-Life 2, Portal, Portal 2, czy Left 4 Dead, wyśmiał wtedy doniesienia, według których trzecia część serii ma już być prawie gotowa, a Valve przenosi już część do innych projektów.
Teraz głos w sprawie zabrało rzekome źródło tych doniesień, czyli informator Gabe Follower specjalizujący się w tematyce gier Valve. Stwierdził on, że Faliszek albo błędnie zinterpretował jego słowa, albo w ogóle ich nie sprawdził, ograniczając się tylko do czytania tytułów napisanych na ich podstawie clickbaitowych artykułów.
Gabe Follower jest również oburzony tym, że Faliszek porównuje go do stalkera, zastanawiając się, czy nie podpada to pod zniesławienie.
Tego nie powiedziałem. Chat [Faliszek] wielokrotnie błędnie interpretował rzeczy, które powiedziałem w internecie (a może po prostu czyta mylące nagłówki zamiast sprawdzać źródło). Nazwał mnie też stalkerem i porównał do osoby, która próbowała uzyskać nieautoryzowany dostęp do biura Valve tylko dlatego, że udostępniłem artykuł z chilijskiej gazety o wizycie Gabe'a Newella.
Co więcej, Gabe Follower pociągnął temat dalej i tutaj robi się naprawdę interesująco:
Nie jestem pewien, czy to zniesławienie, ale wielu twórców treści ze społeczności Valve wie, kim są prawdziwi stalkerzy. Ciągle otrzymujemy groźby śmierci, a nasze adresy domowe zostały ujawnione i teraz ludzie wykorzystują je do wysyłania nam nieznanych paczek. Musimy stale współpracować z organami ścigania, żeby dbać o bezpieczeństwo (zapytajcie o to Tylera [McVikera – kolejnego informatora zajmującego się grami Valve]). Przepraszam, ale porównywanie mnie do takich osób to czyste szaleństwo.

Należy jednak zauważyć, że w swojej pierwszej wypowiedzi sam Gabe Follower wykazał się tym, o co oskarża Faliszka, bo ten mówiąc o stalkerach studia Valve nie wskazał go konkretnie i skomentował jedynie, że nie ma takich sytuacji, w których studio pod koniec produkcji oddelegowałoby część deweloperów do innych projektów. Zamiast tego w tym okresie wszyscy ciężko pracują, aby maksymalnie dopracować grę, a nawet jak ktoś ukończy swoje zadania to stara się pomagać kolegom w ich sekcjach.
Innymi słowy: mamy tutaj przykład wielkiej dramy o nic i przydałoby się, aby wszyscy zainteresowani nieco ostudzili emocje. Z drugiej strony, ujawnienie realiów, w jakich funkcjonują informatorzy i data minerzy zajmujący się grami Valve, to duża sprawa i ciekawi nas, czy Tyler McViker potwierdzi informacje Gabe Followera.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Cena i data premiery Steam Machine wciąż niepewne. Valve wini drożejące pamięci RAM i NAND

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.