Bethesda nie popisała się z nowym dodatkiem do swojego hitu sci-fi. Nawet fani wypominają średnie wykonanie i zastanawiają się, jak to się stało, że Starfield wraz z DLC zajęły studiu aż 9 lat pracy.
Anna Dymarczyk
Starfield to kolejna gra Bethesdy, która podzieliła fanów. Choć większość wydaje się choć w części zadowolona, to ogólnie dzieło studia uważane jest za co najwyżej średniaka. Nowe DLC, Shattered Space, miało wyjaśnić niektóre frapujące zagadki z podstawowej odsłony gry i zachęcić graczy do tego, by ponownie wgryźli się w świat. Niestety, nawet najbardziej zagorzali wielbiciele mają najlepszego zdania o mającym niedawno premierę rozszerzeniu.
Shattered Space rozpoczął podbój Steama od jedynie 42 proc. pozytywnych recenzji. Im dalej w las, tym liczba ta się zmienia – 3 października na Steamie można było zobaczyć, że recenzje są już w większości negatywne, a pozytywnych jest jedynie 38 proc. Większość graczy jest zgodna – dodatek nie jest zły, ale po prostu szalenie przeciętny i zawiódł oczekiwania wielu osób, które na niego czekały.
Problemy widać było zarówno w warstwie mechanicznej, jak i fabularnej. Cena za dodatek jest spora (129 zł), a nie oferuje on dużych zmian, jak choćby nowych kompanów do romansowania z dodatkowymi questami czy nowych części statku. Krytykowana była też główna linia fabularna, której rozwiązanie nie było satysfakcjonujące dla fanów, choć zgadzano się, co do tego, że niektóre poboczne questy wciąż robiły robotę.
Zwracano uwagę na to, że gra nie poprawiła bolączek, z jakimi borykała się właściwie od początku i w porównaniu do angażujących fabuł i wyborów w serii Fallout lub w Skyrimie, nie wypada dobrze. DLC zapewne tak dużych problemów naprawić jednak nie mogło.
W Skyrimie lub Falloucie dołączałeś do określonej frakcji, ponieważ chciałeś czegoś, co tylko ta frakcja mogła zapewnić (Zbroja Słowika, dostęp do unikalnych sprzedawców itp.). W Starfield nagrody za serię zadań są monotematyczne i równie bez znaczenia, nawet w DLC.
- komentował użytkownik Reddita Pingtothepong.
Starfield to po prostu gra z kilkoma fajnymi pomysłami i potencjałem, która jest dopiero w połowie realizacji. Wszystko wydaje się w połowie zrobione i bardzo płytkie. O wiele mniej angażujący i rozrywkowy niż Fallout czy Elder Scrolls. Jak to możliwe, że tworzenie tego zajęło 9 lat?
- pytał retorycznie użytkownik Reddita ndtp124.
Zwrócono uwagę na konkretne problemy. Użytkownik Reddita Kyleminx, jak sam twierdził, fan gry, był zdania, że nie popisano się w kwestii oryginalności dodanych broni i że za taką cenę spodziewał się czegoś więcej. W komentarzach porównywano między sobą Shattered Space z DLC Skyrima, Dawnguard, w których nowych broni było aż 22, podczas gdy dodatek do Starfielda oferuje tylko 6.
Użytkownik tuttifruttidurutti skupił się na głównej linii fabularnej. Zwrócił uwagę na to, że była ona krótka i nieangażująca, a w dodatku kiepsko napisana – wybory gracza właściwie nie miały żadnego wpływu na świat i to, co stało się z poplecznikami głównego złego.
Fani Starfielda sami pisali: jeśli polubiłeś tę grę, to dostaniesz po prostu więcej tego samego, ale nieprzekonanych rozszerzenie z pewnością nie przekona. Dodatek jest tylko niewielkim uzupełnieniem dla gry, ale nie oferuje żadnej rewolucji, stąd jego kiepskie oceny.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1