Za dawnych czasów każdy miał zadatki na Templariusza – tak to przynajmniej wyglądało w starych Asasynach. Czy Ubisoft zgubiło gdzieś po drodze pewność siebie i kreatywność?
Seria Assassin’s Creed przeszła na przestrzeni lat wyjątkowo długą drogę, startując z zakurzonych uliczek Jerozolimy czy kolorowego Rzymu, a kończąc w niemalże każdym zakątku świata (i czasu). Biorąc pod uwagę silne powiązania z historią wszelaką, pojawienie się prawdziwych nazwisk jest rzeczą nieuniknioną – choć trzeba przyznać, że z czasem Ubisoft zaczął ich skutecznie unikać.
Pamiętacie jeszcze pierwsze odsłony, gdzie każda znana figura mogła być templariuszem? Gracze wspominają dawne dzieje, jednogłośnie stwierdzając, że twórcy stracili po drodze odwagę.
Dyskusję rozpoczyna mem na Reddicie Assassin’s Creed, wyśmiewający antagonistów wydanego w 2015 roku Sindicate, którzy – parafrazując poniższy obrazek – są albo fikcyjni, albo zapomniani na kartach historii. Nijak to się ma do czasów Brotherhood, gdzie do templariuszy przynależał nawet ówcześnie żyjący amerykański sędzia Antonin Scalia.
Tęsknię za czasami, kiedy AC było jak nocny kanał historyczny z teoriami spiskowymi.

Komentujący gracze szybko zaczęli przytaczać inne przypadki prawdziwych ludzi z przypisaną łatką templariusza. Są to chociażby John Roberts (prezes Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych), Henry Kissinger (amerykański polityk) czy papież Rodrigo Borgia (znany także jako Aleksander IV). Trend ten zaczął jednak z czasem zanikać, co może być efektem kilku czynników – w tym także sugerowania, że każda negatywnie nacechowana postać historyczna należy do antagonistycznej frakcji.
Jeden z internautów sugeruje przy tym, że narracja usprawiedliwia metody zakonu asasynów, dlatego nic teoretycznie nie stoi na przeszkodzie, by wdrażać je także w prawdziwym życiu. Ubisoft prawdopodobnie chciał uniknąć takich nawiązań wraz z upływem czasu, stawiając na fikcyjnych antagonistów, mitologię czy grupy pokroju wikingów i samurajów.
Tymczasem ostatnie lata nie były dla studia najłatwiejsze. Nim Assassin’s Creed: Shadows wyszło na światło dzienne, Ubisoft znajdował się finansowo pod przysłowiową kreską. Na szczęście nowa odsłona serii osiągnęła jako-tako sukces, nawet jeśli dla graczy to wciąż nie jest to samo.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.