Guillermo del Toro opowiedział o swoich planach przeniesienia na ekrany słynnego sci-fi, które niestety zakończyły się porażką.
W przeszłości Guillermo del Toro przymierzał się do stworzenia ekranizacji gry BioShock. Filmowiec już w 2017 roku opowiadał o tym, że chciałby zobaczyć tę historię na wielkich ekranach, a nawet przenieść ją na nie samodzielnie, a w najnowszym wywiadzie z IGN przyznał, że poczynił ku temu pewne kroki, ale nic z tego nie wyszło.
Guillermo del Toro wyznał, że po serii trudnych rozmów, które opisał jako „z najbardziej katastrofalnych rozmów w jego życiu”, pomysł na stworzenie ekranizacji gry BioShock został pogrzebany.
Jeśli chodzi o adaptację BioShocka, odbyliśmy kilka rozmów. To prawdopodobnie jedne z najbardziej katastrofalnych rozmów w moim życiu. Więc nie, k**wa, nie.
Przed laty do próby przeniesienia na ekrany historii BioShocka przyznał się także Gore Verbinski, reżyser trzech pierwszych części Piratów z Karaibów, jednakże również on poniósł na tym polu klęskę. Wyznał, że w jego przypadku problematyczna okazała się kwestia finansowa – nikt nie chciał wyłożyć 200 mln dolarów, które on przewidział na budżet adaptacji, aby robienie jej w ogóle miało sens.
W planach mieliśmy jeden film. Moje pierwsze, dziwne spotkanie w Universal w sprawie BioShocka polegało na tym, że usiadłem w pokoju i powiedziałem: „Hej, panowie, to będzie film z kategorią R za 200 milionów dolarów”. Zapadła cisza. Pamiętam, jak mój agent powiedział: „Dlaczego to powiedziałeś?”. A ja na to: „Bo taki właśnie jest”. Można mi zarzucić, że zabiłem film, jeszcze zanim zacząłem go kręcić czy nawet pisać scenariusz. Po prostu chciałem, żeby wszystko było jasne. I myślę, że wszyscy w studiu myśleli wtedy: „No, dobra, może… wow, nie”.
BioShock w wykonaniu Guillermo del Toro czy Gore’a Verbinskiego na pewno byłby ciekawym filmem. Niestety, filmowcom nie udało się doprowadzić ich planów do końca, przez co fani popularnego uniwersum science fiction musza obejść się smakiem.
Dla osób, które nie znają tej gry, BioShock zabiera graczy do podwodnego miasta Rapture – utopijnego projektu przemysłowa Andrew Ryana. Miasto miało być wolnym od ograniczeń społeczeństwem, jednak eksperyment zakończył się katastrofą, a jego mieszkańcy stali się brutalnymi mutantami. Produkcja łączy akcję z horrorem.
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.