Warszawskie studio Fumi podziękowało także Henry'emu Cavillowi za pomysł na jednego z bossów. Mouse: P.I. For Hire czerpie inspiracje nie tylko z kreskówek lat 30. XX wieku.
Rola Henry’ego Cavilla zainspirowała polskich twórców Mouse: P.I. For Hire przy projektowaniu jednego z bossów tego nietypowego FPS-a.
Od pierwszych materiałów dzieło studia Fumi Games budziło zainteresowanie. Tak, na rynku nie brakuje tytułów próbujących pójść śladem Cuphead, ale umówmy się: niektóre zawiodły nawet warstwą wizualną, o innych elementach nie mówiąc (z Enchanted Portals na czele). Jednakże czarno-biały FPS z mysim detektywem (i niestroniący od kreskówkowej przemocy) wyróżniał się na tle platformowych lub skrajnie niskobudżetowych projektów.
W międzyczasie deweloper publikował kolejne filmiki, prezentujące przeciwników, dochodzenie oraz zwariowane bronie, z którymi tytułowy bohater rozprawi się z niegodziwcami. Skoro o nich mowa, Fumi Games pokrótce zaprezentowało jednego z bossów Mouse: P.I. For Hire: Reginalda Shinglera, z podziękowaniami dla Henry’ego Cavila „za inspirację”.
Sam klip nie jest nowy. Gracze mogli go zobaczyć na zwiastunie pokazanym w trakcie transmisji otwierającej wydarzenie Summer Game Fest 2025.
Wpis nie podaje, która rola aktora posłużyła za wzór, ale internauci nie musieli długo zgadywać. Animacja i (od biedy) fryzura Reginalda szybko naprowadziły graczy na odpowiedź: chodzi o Augusta Walkera z Mission: Impossible – Fallout. Oczywiście zwrócono też uwagę na „broń”, która powinna wzbudzić nostalgię u fanów Popeye’a (aczkolwiek tę znamy już m.in. z filmiku prezentującego eksperymentalne uzbrojenie).
Mouse: P.I. For Hire zadebiutuje w tym roku na PC, PS5 i XSX/S.
2

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).