Granie w Civilization potrafi być bardzo stymulujące dla umysłów młodych ludzi. Dowodem na to może być historia opisana przez jednego z użytkowników Reddita.
Przez lata gdy wydarzyła się jakaś tragedia spowodowana przez młodego człowieka często obwiniane były gry komputerowe i ich rzekomy druzgocący wpływ na psychikę dzieci i nastolatków. Choć tego typu teorie wciąż pojawiają się w mediach i głowach polityków, na szczęście są one coraz rzadsze.
Za to dużo częściej pisze się o grach w pozytywniejszym tonie, jak o dziełach kulturowych potrafiących stymulować i rozwijać umysły graczy. W artykule opublikowanym na stronie Uniwersytetu SWPS czytamy:
Marc Prensky, pisarz, projektant gier, twórca pojęcia digital native (cyfrowy tubylec) w apologii gier komputerowych idzie dalej. W książce Don’t bother me mom, I’am learning! podkreśla, że stanowią one... przygotowanie do życia. Według Prensky’ego gry wzmacniają w dzieciach umiejętności potrzebne do funkcjonowania w XXI wieku, uczą konstruowania strategii i ich realizowania i, co już zostało wspomniane, są dobrą szkołą podejmowania trudnych decyzji. W grach dzieci nie tylko wykorzystują wiedzę o świecie i mechanizmach nim rządzących, lecz także zdobywają umiejętności, które mogą przydać im się w świecie realnym.

Zresztą nawet na podstawie własnych doświadczeń wielu graczy może zaświadczyć o pozytywnym wpływie gier. Takie produkcje, jak chociażby Age of Empires 2 czy Crusader Kings 3, w niejednym młodzieńcu obudziły miłość do historii, a SimCity nauczyło, jak złożone potrafi być zarządzanie miastem (w tym momencie warto przypomnieć sytuację z 2002 roku, kiedy to w SimCity 3000 odbyły się zawody dla kandydatów na prezydenta Warszawy i ich sztabów, kto wybuduje najlepiej działające miasto).
Do grupy gier o walorach edukacyjnych można oczywiście zaliczyć serię Civilization. Jej poszczególne odsłony nie tylko prezentują najważniejsze osiągnięcia ludzkości w postaci budowli i wynalazków, ale, jak to zostało ujęte w przytoczonym wyżej cytacie, przygotowują do życia i pokazują, jak w często niesprawiedliwy sposób działa świat. Doskonałym przykładem na to może być sytuacja opisana przez użytkownika spongebobama w serwisie Reddit.
Spongebobama jest 42-letnim ojcem dwójki pociech – jedno jest 9-letnie, a drugie 14-letnie. Cała trójka gra razem w Civilization 6. Ojciec rządzi imperium znajdującym się w głębi lądu i odpowiada za 99% emisji dwutlenku węgla, co sprawia, że poziom wody w oceanach powoli się podnosi i zagraża nadmorskim państwom dzieci. Co gorsza, skupia się on głównie na wojnie, wydaje małe kwoty na odbudowę środowiska i nie chce przejść na bardziej neutralne źródła energii.
Oczywiście wzbudziło to sprzeciw dzieci, które uważają, że poczynania ich ojca doprowadzają ich nacje do zagłady. Zwracają uwagę chociażby na to, że choć władają one państwami słabszymi i biedniejszymi, to są zmuszane do porzucenia węgla czy ropy bez prawa do sprzeciwu, podczas gdy bogatsze imperium rodzica może robić co chce.
Oczywiście poczynania spongebobamy były w pełni świadome. Nauczył on w ten sposób swoje pociechy, że warto jest naciskać na duże państwa, które nawet w obliczu katastrofy mają środki, by wyjść z niej obronną ręką, aby zatroszczyły się również o los mniejszych państw, których egzystencja jest zagrożona poczynaniami industrialnych molochów.
Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak trzymać kciuki, by z zabawy w nadchodzącym Civilization VII młodzi gracze mogli wyciągać równie cenne lekcje. Po prezentacji tytułu istnieją jednak pewne obawy, przede wszystkim jeśli chodzi o niewyraźny interfejs i miniatury rodem z „mobilnej podróbki”. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Miłosz Szubert
Filmoznawca z wykształcenia. W GRYOnline.pl pracuje od stycznia 2017 roku. Fan tenisa, koszykówki, komiksów, dobrych książek, historii oraz gier strategicznych Paradoxu. Od niedawna domorosły Mistrz Gry (podobno wychodzi mu to całkiem nieźle). Przez parę lat montował filmy na kanale Notatnik Kinomana na YouTube.