Już 17 marca w Hearthstone zadebiutuje dodatek Kataklizm, który dzięki rewolucyjnemu podejściu do ekonomii gry stanowi najlepszą od lat okazję na powrót do cyfrowej karcianki.
Hearthstone wkracza w nową erę, a twórcy nie zamierzają odpuszczać w przekonywaniu do powrotu do gry. I choć wydawać się może, że w najnowszym dodatku Kataklizm, który zadebiutuje już 17 marca, wielkich rewolucji zabraknie, to za sprawą jednej drobnej zmiany jest to najlepszy możliwy moment na powrót do Hearthstone’a.
Mowa oczywiście o nowym podejściu do udostępniania kart, które kompletnie wywraca stolik w kwestii progu wejścia dla nowych i powracających osób. Już 10 marca Chromie „sprowadzi” ze swoich podróży w czasie pełne zestawy z dwóch poprzednich rozszerzeń – W objęciach Szmaragdowego Snu oraz Zaginione miasto Un’Goro.
Co to oznacza w praktyce? Każdy gracz otrzyma dostęp do wszystkich kart z tych setów (w tym wersji złotych) i będzie mógł nimi grać przez cały cykl rozszerzenia Kataklizm. Dorzucając do tego darmowy zestaw bazowy Core Set, widzimy, że Blizzard oddaje nam w ręce dwie trzecie całej puli standardowych kart całkowicie za darmo. To ruch, który ucina narzekania na drogie pakiety i pozwala sprawdzić nową zawartość bez wydawania choćby złotówki na karty z poprzednich miesięcy.

Sama warstwa mechaniczna Kataklizmu to z kolei próba pogodzenia nostalgii z nowym, nieco bardziej dynamicznym podejściem do zarządzania zasobami podczas gry. Największą gwiazdą rozszerzenia jest powrót stronników typu Colossal. Mechanika ta, znana pierwotnie z Wyprawy do Zatopionego Miasta, polega na przywoływaniu wieloczęściowych jednostek, które zajmują kilka miejsc na stole i oferują potężne efekty już w momencie wejścia do gry. W tym dodatku każda z klas otrzyma własnego giganta, przy czym aż sześciu z nich to porucznicy samego Deathwinga.
Powiewem świeżości są dwa nowe słowa kluczowe, które stawiają gracza przed ciekawymi dylematami taktycznymi. Pierwszym z nich jest Herald, dedykowany klasom sprzymierzonym z Deathwingiem. Zasada jest tu prosta – im częściej korzystamy z mechaniki Herald, tym silniejsze stają się powiązane z nią karty w naszej talii. Inaczej podchodzi do tematu mechanika Shatter, czyli słowo kluczowe frakcji Dragonflight. Karta z tą cechą po dobraniu dosłownie pęka na dwie części, które lądują na przeciwległych końcach naszej ręki.
Dopełnieniem całości są czary typu Triumphs i Last Stands. To karty tematyczne, które obrazują kluczowe postacie z historii Hearthstone’a w ich najbardziej heroicznych (lub tragicznych) momentach podczas walki o Azeroth. Wszystko to osadzono w narracji “odwróconego” dodatku z 2010 roku, gdzie to Deathwing ostatecznie zatriumfował, co daje twórcom ogromne pole do popisu w projektowaniu alternatywnych wersji znanych nam zaklęć i postaci.
Już graliśmy!
W ramach Blizzard Spotlight Week miałem okazję sprawdzić nowy dodatek w akcji. Co prawda trzy partie to zdecydowanie za mało, by wydać ostateczny werdykt, ale gołym okiem widać, że nowe archetypy klasowe są od siebie wyraźnie różne, a powrót takich ikon jak Deathwing, Ragnaros czy Al'Akir uderza w odpowiednie, nostalgiczne tony. Jednak to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to wspomniana wcześniej kwestia darmowych kart z poprzednich setów. Dzięki temu powrót do Hearthstone’a po dłuższej przerwie dawno nie był tak bezbolesny.
Jednak gracze muszą się też spodziewać radykalnych porządków w tzw. Core Secie. Wraz z nadejściem Roku Skarabeusza, Blizzard zdecydował się na odważny krok i usunięcie fundamentów, na których opierały się niektóre klasy od samego początku istnienia gry. Z rotacji wypadają tak ikoniczne karty jak Shadowstep (Krok w cień) u Łotra czy Brawl (Bójka) u Wojownika. To prawdziwe trzęsienie ziemi – Shadowstep pozwalał na nadużywanie efektów, co często prowadziło do frustrujących kombinacji, podczas gdy Brawl był niezawodnym sposobem Wojownika na wyczyszczenie stołu. Ich zniknięcie oznacza, że deweloperzy chcą wymusić na nas zupełnie nowe podejście do budowania talii i odejść od schematów, które zdążyły się już wszystkim ograć.

W miejsce tych kart wchodzą nowe rozwiązania, takie jak Decimation czy Shadow of Demise, które mają nadać klasom świeżą, ale wciąż silną tożsamość. Twórcy otwarcie przyznają, że rok 2026 ma być czasem zmian i bardziej płynnej mety. Dla graczy, którzy lubią piąć się w rankingu, przygotowano też dodatkową motywację – wbicie rangi Legendy w nadchodzącym sezonie nagradzane będzie zupełnie nowym rewersem kart. Co ciekawe, osoby, które osiągną ten sukces po raz pierwszy w swojej karierze właśnie w tym roku, otrzymają w pakiecie zarówno ten nowy, jak i klasyczny “legendarny” rewers. Twórcy robią wszystko, by Kataklizm był nowym otwarciem, a nie tylko kolejnym dodatkiem dla najbardziej zaangażowanych graczy.
Sami więc widzicie, że nadchodzące zmiany w Hearthstone to coś więcej niż tylko kolejna porcja nowiutkich kart. Próg wejścia w erę Kataklizmu został sprowadzony do absolutnego minimum. Dzięki udostępnieniu pełnych zestawów z rozszerzeń W objęciach Szmaragdowego Snu oraz Zaginione miasto Un’Goro, gracze otrzymują dostęp do potężnych narzędzi bez konieczności nadrabiania zaległości finansowych czy żmudnego grindu.
W połączeniu z darmowym Core Setem każdy użytkownik będzie dysponował dwiema trzecimi wszystkich kart dostępnych w formacie Standard całkowicie za darmo. Blizzard dorzuca do tego gotowe recepty na talie, które pozwolą natychmiast wskoczyć do rankingowej rywalizacji, korzystając z trialowych egzemplarzy. Jeśli więc kiedykolwiek szukaliście momentu, by sprawdzić, jak bardzo zmienił się karciany świat Azeroth, to 17 marca wraz z premierą Kataklizmu ten czas nadejdzie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic

Autor: Paweł Woźniak
Od 2019 roku związany z GRY-OnLine, gdzie zaczynał jako autor newsów, a obecnie jest jednym z redaktorów tvgry. Obecnie interesują go przede wszystkim gry RPG, soulslike i metroidvanie, ale sporą część gamingowego życia poświęcił też produkcjom sieciowym. W grach ceni sobie głównie rozbudowane mechaniki rozwoju postaci oraz swobodę w działaniu, a na omawiane tytuły stara się patrzeć z różnych perspektyw. Od 2023 roku prowadzi również swój kanał na YouTube.