Kiedy mowa o dobrej grze, cena nie gra roli… no chyba że chodzi o sypnięcie słonym groszem. Fani WoW-a nie do końca pochwalają decyzję Blizzarda.
Tegoroczny Blizzcon przyniósł ze sobą liczne dobre wieści, włączając w to zapowiedź Diablo 4: Vessel of Hatred. Oczywiście nie samą diabelską sagą studio żyje – z okazji konferencji ogłoszono także wydanie trzech nowych rozszerzeń do World of Warcraft. Niestety dla fanów kultowego MMO, entuzjazm szybko został ugaszony przez kwestię ceny. Decyzja Blizzarda w tej kwestii zdecydowanie wzbudziła kontrowersje.
Tematem krytyki graczy jest jeden z zapowiedzianych podczas Blizzconu dodatków do WoW-a, będących częścią sagi Worldsoul, którą Blizzard planuje rozwijać przez najbliższe kilka lat. Seria ma rozpocząć się rozszerzeniem The War Within, z akcją osadzoną w samym sercu Azerothu.
Chociaż dodatek nie wyjdzie aż do końca 2024 roku, możemy go zakupić już teraz w trzech możliwych wersjach, których cena pozostawia wiele do życzenia. Za najdroższą edycję, w skład której wchodzą między innymi dostęp do bety oraz trzydniowy wczesny dostęp do finalnej wersji, zapłacimy 90 euro (czyli mniej-więcej 400 złotych).
W ramach przypomnienia, przedpremierowa wersja Diablo 4 opierała się na podobnych zasadach – z tą różnicą, że early access był dostępny w edycjach Ultimate i Deluxe. Wówczas gracze chętni na szybsze zabijanie demonów musieli liczyć się z podobnymi kosztami.
Odpowiadając na pytanie z początku posta, early access do The War Within nie jest wart takich pieniędzy – przynajmniej w opinii większości graczy. Na redditowym forum aż roi się od komentarzy niezadowolonych członków społeczności, według których gry takie jak WoW nie powinny ukrywać się za „paywallem” wczesnego dostępu.
Myślę, że early access nie powinien istnieć w WoW-ie. To po prostu dziwne. Co innego dostać dodatkowego wierzchowca czy zwierzaka za kupno w preorderze, a co innego doświadczyć nowej rozgrywki, światów, etc. przed innymi ludźmi… tak nie powinno być.
- edelea

Mowa bowiem o grze typu MMORPG, w której każdy dzień oznacza możliwość eksploracji świata i rozwijania postaci – „early access” to zdaniem komentujących nic innego jak ograniczanie osób, które nie chcą dodatkowo płacić za możliwość zagrania w dniu premiery. W przypadku Diablo 4 było o tyle lepiej, że wczesny dostęp nie miał zbyt dużego wpływu na ekonomię gry.
Wszyscy będą levelować, podczas gdy ciebie ominie progres na początku dodatku, a w internecie będzie roić się od spoilerów do fabuły.
- cocacoladdict
Early access to taki c*****y ruch (...), przez który niektórzy będą mogli levelować do końca na stabilnych serwerach zanim pojawią się kolejki.
- Obelion_
Najczęściej pojawiającym się przymiotnikiem w kontekście The War Within jest słowo „ohydny”. Tak właśnie zdaniem graczy wyglądają praktyki Blizzarda, zaczynającego zapowiedzi dodatków od podziękowań dla fanów, a kończącego je na wysokich kosztach wczesnego dostępu. Jak jednak twierdzi użytkownik yummymario64 pod osobnym wpisem, zawsze znajdą się gracze chętni na najdroższą edycję.
I właśnie to może być problemem „chciwych zagrywek” ze strony firm. Jakkolwiek nie narzekałaby ogólna społeczność, w większości przypadków wymagania sprzedażowe tak czy siak zostają spełnione, czego przykładem jest chociażby ostatnia sytuacja z League of Legends i mitycznymi odmianami skórek za 200 dolarów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.