Pierwsze materiały porównujące Assassin’s Creed: Black Flag Resynced z pierwowzorem nie pozostawiają wątpliwości – remake zaoferuje wyraźny skok jakościowy.
Po kilku latach plotek, spekulacji i wskazówek, Ubisoft wreszcie oficjalnie zaprezentował Assassin’s Creed: Black Flag Resynced. Nowa wersja przygód Edwarda Kenwaya to nie tylko wierne odtworzenie fabuły pierwowzoru, ale także jego wyraźne rozwinięcie pod innymi względami. Twórcy zdecydowali się na wprowadzenie nowych elementów rozgrywki, jednocześnie gruntownie odświeżając warstwę wizualną. Już pierwsze materiały udostępnione przez Ubisoft pokazują, że mamy do czynienia z produkcją budowaną od podstaw, z myślą o współczesnych standardach.
Zaprezentowane ujęcia bardzo szybko zostały zestawione z pierwowzorem przez internetowych twórców. Na pierwszy rzut oka widać ogromny postęp – remake zapewni znacznie lepsze tekstury, bardziej szczegółowe modele postaci i otoczenia, a także zauważalnie poprawione oświetlenie. Szczególnie imponuje natomiast gęstość obiektów w świecie gry.
Na uwagę zasługują również ulepszone animacje walki. Starcia prezentują się bardziej dynamicznie i widowiskowo. Dobrze obrazuje to porównanie przygotowane przez kanał ElAnalistaDeBits, które jasno pokazuje skalę zmian w tym aspekcie.
A jeśli nie macie ochoty oglądać porównań w formie wideo, poniżej możecie zobaczyć zestawienie na kilku screenach.
Warto dodać, że Ubisoft podzielił się także szczegółami dotyczącymi wymagań sprzętowych. Z udostępnionych informacji wynika, że remake Black Flaga nie będzie przesadnie wymagający, choć przy eksplorowaniu wirtualnych Karaibów w najwyższych ustawieniach graficznych konieczne okażą się mocniejsze podzespoły.
Assassin’s Creed: Black Flag Resynced zadebiutuje 9 lipca na PC, PS5 i XSX/S.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.