Już za miesiąc przekonamy się, jak ogromna okaże się premiera Grand Theft Auto 6 na konsolach.
Już tylko miesiąc dzieli nas od premiery Grand Theft Auto 6, która może ustanowić absurdalny rekord.
Powiedzieć, że nowe wydanie GTA będzie wielkim wydarzeniem dla branży gier, jest ogromnym niedopowiedzeniem. Jeszcze na długo przed oficjalnym ujawnieniem tytułu fani mieli niebotyczne oczekiwania wobec memicznie nieuchwytnej „szóstki”, a lata oczekiwania po formalnej zapowiedzi tylko wzmogły „hype” wokół gry. Dość powiedzieć, że nawet dla największych wydawców Grand Theft Auto VI to „meteoryt”, którego trzeba uniknąć za wszelką cenę.
Oczywiście wciąż pozostawała kwestia premiery, bo mimo obszernego pokazu dalej pojawiały się pytania, czy Rockstar Games znów nie przesunie debiutu na późniejszy termin. Jednakże teraz wydaje się to bardzo wątpliwe. Do premiery Grand Theft Auto 6 pozostał bowiem dokładnie miesiąc, a do tego niedawno udostępniono „premierowy” zwiastun tej bez wątpienia najważniejsze produkcji tej dekady.
Łatwo powtarzać ogólnikowe twierdzenia o „meteorytowym” GTA 6 i obsesji fanów (by nie rzec: całej branży), ale pozostaje jedno pytanie: jak to całe zamieszanie przełoży się na wyniki „szóstki”? Według Jasona Schreiera z agencji Bloomberg: na potencjalnie 3 miliardy przychodu w pierwszych trzech miesiącach od premiery.
Znany dziennikarz niedawno zdementował pogłoski na temat budżetu Grand Theft Auto VI oraz o rzekomym nadmiarze „woke”. Dla przypomnienia: część graczy obstawiała budżet „szóstki” na poziomie co najmniej 2 miliardów dolarów, a niedawno spekulowano, że koszty produkcji wyniosły 1,5-3 mld dol. Schreier w niedawnym artykule zapewnił, że na grę wydano mniejszą kwotę, co miała powiedzieć mu sama Jennifer Kolbe, odpowiadająca za dział wydawniczy Rockstar Games.
Redakcja Bloomberga wróciła do GTA VI w materiale podsumowującym wieści ze świata. Poza krótkim omówieniem historii produkcji gry Jason Schreier (także w kontekście kontrowersyjnych zwolnień i braku wykorzystania AI) wspomniał też o prognozach analityków, z których część spodziewa się sprzedania nawet do 40 milionów egzemplarzy GTA 6 w pierwszych kilku miesiącach, co dałoby wspomniane ponad 3 miliardy dolarów przychodu. Lwią część z tych egzemplarzy mogłyby nawet stanowić kopie zakupione w przedsprzedaży lub w pierwszym tygodniu (albo nawet w dniu) po premierze.
Jeśli nie jest jasne, jak absurdalne są te liczby: gdyby się one ziściły, Grand Theft Auto VI z miejsca stałoby się 20. najlepiej sprzedającą się grą wszech czasów, ex aequo z m.in. Cyberpunkiem 2077 i Dziedzictwem Hogwartu (oczywiście zakładając niezmienny wynik obu tych produkcji). Wiedźmin 3: Dziki Gon jest w tej chwili na 8. miejscu z wynikiem 65 mln kopii, na który polski hit pracował ponad dekadę.
Dodajmy, że nadal nie ma żadnej oficjalnej informacji na temat trybu sieciowego, a to przecież GTA Online w dużej mierze napędzało sprzedaż poprzedniej osłony cyklu. Tej samej, która jest obecnie drugą (lub trzecią) najlepiej sprzedającą się grą wszech czasów (ponad 230 mln egzemplarzy), a która potrzebowała co najmniej ponad rok i 3 miesiące. W lutym 2015 roku informowano, że do sklepów trafiło więcej niż 45 milionów egzemplarzy, a 30 października 2014 r. podano sprzedaż na poziomie 34 mln egzemplarzy.
Oczywiście to tylko prognozy analityków. Warto jednak przypomnieć, że znacznie wcześniej eksperci mówili, iż sprzedaż GTA VI na poziomie 10-15 mln kopii w dniu premiery będzie absolutną porażką dla Rockstara. Ba, w sierpniu grupa Sensor Tower nie wykluczała, że sama przedsprzedaż wyniesie około 25 mln egzemplarzy, a i to było traktowane jako ostrożna, bardziej prawdopodobna opcja. (Dla kontekstu: już wtedy liczbę preorderów szacowano na jakieś 4,3 mln egzemplarzy, a od tego czasu opublikowano Extended Look, „launch trailer” i sporo doniesień o „szóstce”).
Co jest pewne, to że premiera Grand Theft Auto 6 w dniu 19 listopada będzie gigantycznym wydarzeniem i ma spore szanse stać się debiutem, przy którym wyniki innych największych bestsellerów będą wyglądać jak wydanie niezłego „indyka”. Fanom pozostaje jedynie cierpliwie czekać ostatni miesiąc, nim gra trafi w ich ręce (nie dosłownie; zważywszy na brak wersji gry na fizycznym nośniku).

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).