
Data wydania: 30 listopada 2022
Utrzymana w konwencji folk horroru gra przygodowa z widokiem FPP i interfejsem point-and-click. W The Whispering Valley odkrywamy mroczną tajemnicę wioski w kanadyjskiej prowincji Quebec, której nieliczni mieszkańcy są nękani przez krążący po niej cień.
Steam
Założone w 2019 roku niezależne Studio Chien d'Or od początku skoncentrowało się na tworzeniu projektów osadzonych w kanadyjskiej prowincji Quebec. Jego debiutanckim dziełem była opisywana tu przygodówka point-and-click utrzymana w konwencji folk horroru, zatytułowana The Whispering Valley.
W The Whispering Valley akcję oglądamy z perspektywy pierwszej osoby (FPP). Produkcja nie pozwala na swobodną eksplorację otoczenia, zamiast tego umożliwiając poruszanie się po nim w charakterystyczny, skokowy sposób, niczym w klasycznych odsłonach cyklu Myst. W każdym z „węzłów” możemy jednak swobodnie się rozglądać.
Eksplorując wioskę Sainte-Monique-Des-Monts, poznajemy jej mieszkańców i prowadzimy z nimi rozmowy, stopniowo dowiadując się coraz więcej o tym miejscu. Ponadto gromadzimy przedmioty (którymi zarządzamy przy pomocy prostego systemu ekwipunku), łączymy je ze sobą oraz używamy ich w określony sposób, a także pozyskujemy przydatne wskazówki.
Rzecz jasna nie brakuje tu zagadek czekających na rozwiązanie, które choć nie należą do najprostszych, to jednocześnie są realistyczne.
The Whsipering Valley przenosi nas do prowincji Quebec z 1896 roku. Miejscem akcji jest skrywająca mroczną tajemnicę wioska Sainte-Monique-Des-Monts. Ci, którzy w niej pozostali, są dręczeni przez krążący po niej cień, a naszym zadaniem jest zanurzenie się w poczuciu winy i depresji oraz rozwikłanie jej zagadki.
Autor opisu gry:
Krystian Pieniążek
Ostatnia aktualizacja opisu: 22 kwietnia 2026
gry 22 kwietnia 2026 05:30
Wymagania sprzętowe gry The Whispering Valley:
PC / Windows
Minimalne wymagania sprzętowe:
Intel Core i5-2400 3.1 GHz, 4 GB RAM, karta graficzna 2 GB GeForce GTX 670, Windows 8.
Średnie Oceny:
"Bardzo pozytywne"
Średnia z 168 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
Drenz
Ekspert
2026.05.31
O widzę, że dodano do encyklopedii :)Produkcja, która reprezentuje gatunek gier przygodowych FPP w starym stylu, w których swobodny ruch zastąpiono statycznymi tłami, przez które się przeklikujemy. Z tym, że akurat tutaj nie ma nieruchomych obrazków, lecz 3D z animacjami. W tle widzimy jak ruszają się zwierzęta, przelatują ptaki, coś świeci się w oddali itp. Dlatego nieco dziwić może odejście od normalnego poruszania się na rzecz takiego klikania, ale w ten sposób gra nie jest jedną z tysiąca, ale z drugiej strony wiele osób po nią nie sięgnie ze względu na archaiczność rozwiązania. Mi to nie przeszkadzało.Wcielamy się w proboszcza, który otrzymuje od swojego przyjaciela (również proboszcza) gorzki list będący niejako pożegnaniem. Zaciekawiony tonem wiadomości udajemy się do wioski, gdzie nadawca pełni posługę. Już w trakcie drogi do celu dowiadujemy się od woźnicy nieciekawych wieści na temat tego miejsca. A to wioska się wyludnia, a to dzieją się niewytłumaczalne zjawiska. Na miejscu spotykamy jednak pojedyncze osoby, które jednak nie chcą zdradzić zbyt wiele a ich myśli są zaprzątane przez niepokojące szepty, które zatruwają ich świadomość. Eksplorując wioskę odkrywamy co w niej się wydarzyło.Sama historia była nawet ciekawa, choć nie zaskoczyła mnie, bo z podobnym motywem spotkałem się już w jakimś filmie, którego tytułu nie pamiętam. Niemniej na podstawie rozmów i odnalezionych notatek w miarę ciekawie śledziło się fabułę. Szkoda tylko, że gra polegała w dużej mierze na odnajdywaniu kluczy do poszczególnych domów. Pozostałe przedmioty pełniły drugorzędną rolę, nie było tutaj jakiejkolwiek kreatywności. Zawsze trzeba było odszukać klucz, aby dostać się do miejsca, w którym znajdziemy kolejny klucz lub przedmiot, dzięki któremu znajdziemy klucz. I choć sporadyczne zagadki były w miarę logiczne, to niektóre motywy już nie bardzo. A to nie mogliśmy wejść do domu pomimo otwartego okna lub nawet rozbić szyby kamieniem, aby gdzieś wejść – zawsze potrzebny był klucz. Albo szukanie klucza do miejscówki, gdzie już była osoba (nie zamknęła od drugiej strony?) Monotonia i jazda na jednym schemacie przez całą grę.Kolejnym moim zarzutem są ekrany wczytywania. Każde wejście do domu lub określonej lokacji to od 7 do 20 sekund wczytywania. Sporo jak na niewymagająca technicznie grę. Irytujące jest to, gdy przechodzimy przez tartak. Wejście do niego – wczytywanie – w środku kliknięcie trzy razy, aby dostać się do wyjścia i ponowne wczytywanie. Jesteśmy na zewnątrz i kierując się ścieżką klikamy dwa razy i znowu oglądamy ekran wczytywania. A tam i z powrotem będziemy zmuszeni iść trzy razy. W innych miejscach jest w tym aspekcie nieco lepiej, ale mimo wszystko za dużo tych ekranów wczytywania.Sama gra jest liniowa i prosta. Trudno tutaj utknąć na dłużej, szczególnie gdy ma się wprawę w gatunku. Każda ścieżka gdzieś prowadzi, gdzie znajdziemy ważny przedmiot. Jedynie raz przeoczyłem łom, bo raz, że trudno było go zauważyć a dwa – byłem nastawiony na szukanie młotka z łapką. Poza tym, jak widzimy gdzieś, że czegoś brakuje, to prędzej, czy później tam wrócimy z odpowiednią rzeczą.Z innych rzeczy na plus jest atmosfera. Klimat jest fajny, czuć to rozciągające się nad naszym bohaterem fatum. Dźwięki są dobrze zrobione i dobrane a niekiedy widzimy światło lub coś innego, co wzbudzić w nas może niepokój. Francuski dubbing jest na przyzwoitym poziomie. Poza tym miło usłyszeć coś innego w grze niż standardowy angielski.Sama gra jest rozwinięciem krótkiej przygodówki w takim samym stylu pt. The Whisperer, z którego zresztą miejscówki po latach „zwiedzimy”, ale ta krótsza nowela robiła lepsze wrażenie. The Whispering Valley mnie nieco rozczarowało. Gra okazała się ostatecznie średniakiem. Dam jej kciuk w górę, bo to nie była słaba gra, ale oczekiwania miałem inne i jednak po kolejne gry studia już nie sięgnę.
PersonifikacjaCienia
Gracz
2026.05.31
The Whispering Valley to przygodówka utrzymująca mroczny klimat tajemnicą pewnej wioski. Gra dobrze informuje o poruszanych tematach już na samym wstępie. Rozgrywka oparta jest o przechodzenie pomiędzy scenami ( które nie jest najlepiej oznaczone - szczególnie wewnątrz pomieszczeń ). Mimo wszystko, gra potrafi wyglądać ładnie a środowisko należy uznać za czytelne ( może nie licząc kilku przedmiotów - nóż znalazłem po trzech szczegółowych skanowaniach ). Jako, że rozgrywka ma swoje pory dnia, to w eksploracji pomogą Nam różne źródła światła. Wyjątkowo spodobało mi się oświetlanie obszarów zapałkami, bo te dosyć szybko się wypalają i można się poparzyć :D Ale dostepne będą też świeczka czy latarenka.Nasza wizyta we wiosce, mimo dosyć pobieżnego wprowadzenia, rozpoczyna się obiecująco. Niestety, tak szybko jak rozpoczniemy eksplorację, tak szybko zorientujemy się, że gra opiera się o zasadę "klucz zamknięty na klucz". Mimo, że nie zawsze klucz będzie "kluczem" do pociągnięcia fabuły dalej, to zasada utrzymuje historię w ultra sztywnych ryzach, nie pozwalając Nam na skróty, czy pominięcia czegokolwiek. Robimy wszystko jedno po drugim. Ale warto pochwalić Twórcę, że mimo niskiego poziomu wyzwania, zagadki prezentują się ciekawie i nie są głupie ( np. przędzenie czy gotowanie cebulowej ). Tak niski poziom wyzwania może też być spowodowany zbyt otwartym prowadzeniem narracji - dosłownie mamy powiedziane co teraz trzeba zrobić. Z drugiej strony, Twórca uległ tradycji i wykorzystanie przedmiotu jest ściśle związane z pojedynczym zadaniem, po którym ten, znika z ekwipunku.Sporym zarzutem musi być też samo działanie gry. Pomijając wywalenie, należy zaznaczyć, że mimo pokrojenia wioski na kilkanaście stałych miejsc, występuje tu przesadnie dużo ekranów wczytywania ( a obszar zaraz po wyjściu z tartaku nie dość, że ma wyłącznie dwie sceny, to jeszcze są one niedopracowane - patrz budynek tartaku ).Gra wystarczy na 2-3 godziny, ale nie dostarcza wielu emocji ani nie angażuje.