"młodzi będą musieli wykształcić w sobie nawyki, których w dobie promowania work-life balance brakuje: etosu ciężkiej pracy, poświęcania wolnego czasu na naukę oraz pokory."
Pier**lenie, praca służy podniesieniu jakości życia i jest tylko środkiem, życie nie jest po to, żeby je poświęcać na doskonalenie się w "sztuce pracowania". Wykonujesz swoje obowiązki, zarabiasz pieniądze i wychodzisz z pracy żyć. Dziad perfidny próbuje przekazać logikę jakiegoś janusza, który myśli że za ciężką pracę szef go dostrzeże i wyniesie na piedestał. Najlepszą metodą na awans/dobrą posadę jest odpowiednia znajomość, a nie zaparcie w samorozwoju. Chyba że ktoś lubi w okolicach 40 chce być wypalonym wrakiem człowieka, wtedy warto zasuwać, a po pracy uczyć się jak zasuwać jeszcze lepiej.
Ekspert polecił, by zamiast aplikować do setek firm, skupić się na dopracowaniu swoich życiorysów pod kątem kilku wybranych firm. Nie można zapominać o pracy nad projektami w wolnym czasie, które posłużą za portfolio oraz należy ignorować brak odpowiedzi pracodawców na aplikacje, żeby zbytnio się nie załamywać.
A nie wspomniał, kiedy człowiek ma żyć? Przed emeryturą wolno, czy tak średnio?
Ale odklejka. Stawki poszły w dół, bo myśleli że zastąpią ludzi AI, a teraz chcą żeby ludzie ciężej pracowali, bo jednak AI nie udało się zastąpić ludzi, ALE zmniejszone stawki zostały? Januszowanie na całego, jednak zrzućmy winę na młodych którzy chcą mieć życie poza pracą.
Aby dojść do naprawdę dużych pieniędzy, trzeba mieć przede wszystkim odpowiednie podejście do pracy. I tego młode pokolenia zapomniały. Właśnie przez wmawianie, że work-life balance jest czymś dla nas zbawiennym, po prostu obniżaliśmy sobie standardy.
Tak, tak. To na pewno wina zatrudnianych osób, że obniżyliście standardy. Wcale nie tego, że oszczędzacie gdzie się da, wyzyskujecie ludzi, wprowadzacie bezmyślnie AI które często bardziej utrudnia pracę niż ułatwia, płacicie za mało żądając za dużo i jeszcze długo by wymieniać. Do tego ludzie zmądrzeli i zobaczyli, że poprzednie pokolenia tak im wszystko rozwaliły i ustawiły wszystko pod siebie, że stwierdziły im mają wywalone na wszystko. Po co się starać w ustawionej grze, skoro wiesz że i tak nie masz szans.
Ale odklejka. Stawki poszły w dół, bo myśleli że zastąpią ludzi AI, a teraz chcą żeby ludzie ciężej pracowali, bo jednak AI nie udało się zastąpić ludzi, ALE zmniejszone stawki zostały? Januszowanie na całego, jednak zrzućmy winę na młodych którzy chcą mieć życie poza pracą.
Aby dojść do naprawdę dużych pieniędzy, trzeba mieć przede wszystkim odpowiednie podejście do pracy. I tego młode pokolenia zapomniały. Właśnie przez wmawianie, że work-life balance jest czymś dla nas zbawiennym, po prostu obniżaliśmy sobie standardy.
Tak, tak. To na pewno wina zatrudnianych osób, że obniżyliście standardy. Wcale nie tego, że oszczędzacie gdzie się da, wyzyskujecie ludzi, wprowadzacie bezmyślnie AI które często bardziej utrudnia pracę niż ułatwia, płacicie za mało żądając za dużo i jeszcze długo by wymieniać. Do tego ludzie zmądrzeli i zobaczyli, że poprzednie pokolenia tak im wszystko rozwaliły i ustawiły wszystko pod siebie, że stwierdziły im mają wywalone na wszystko. Po co się starać w ustawionej grze, skoro wiesz że i tak nie masz szans.
"młodzi będą musieli wykształcić w sobie nawyki, których w dobie promowania work-life balance brakuje: etosu ciężkiej pracy, poświęcania wolnego czasu na naukę oraz pokory."
Pier**lenie, praca służy podniesieniu jakości życia i jest tylko środkiem, życie nie jest po to, żeby je poświęcać na doskonalenie się w "sztuce pracowania". Wykonujesz swoje obowiązki, zarabiasz pieniądze i wychodzisz z pracy żyć. Dziad perfidny próbuje przekazać logikę jakiegoś janusza, który myśli że za ciężką pracę szef go dostrzeże i wyniesie na piedestał. Najlepszą metodą na awans/dobrą posadę jest odpowiednia znajomość, a nie zaparcie w samorozwoju. Chyba że ktoś lubi w okolicach 40 chce być wypalonym wrakiem człowieka, wtedy warto zasuwać, a po pracy uczyć się jak zasuwać jeszcze lepiej.
Ekspert polecił, by zamiast aplikować do setek firm, skupić się na dopracowaniu swoich życiorysów pod kątem kilku wybranych firm. Nie można zapominać o pracy nad projektami w wolnym czasie, które posłużą za portfolio oraz należy ignorować brak odpowiedzi pracodawców na aplikacje, żeby zbytnio się nie załamywać.
A nie wspomniał, kiedy człowiek ma żyć? Przed emeryturą wolno, czy tak średnio?
Jestem menedżerem w jednej firmie, co prawda nie IT, ale pracuję z młodymi i ludźmi i też uważam, że ten work life Balance poszedł za daleko. To powinno być 50/50, a jest raczej 20work/80 life.
Więc jak najbardziej stosunek: 20-30/70-80 jest prawidłowy. Przy stosunku 50/50 musiałoby sie pracować po 12h.
No właśnie nie, work-life balance zostało wprowadzone jako sprzeciw właśnie robieniu po 12-15 godzin na dobę zamiast ustawowych 8h/dobę. Więc work-life balance polega na tym, że pracujesz w pracy te ileś godzin które musisz (nie więcej niż 8), a następnie zapominasz o pracy do kolejnego dnia roboczego. Nie ma to nic wspólnego z opierdzielaniem się bądź nie w samej pracy.
Czyli sam się godzisz na dawanie zlecenia, wiedząc że prawnie można robić to co robią i jeszcze jesteś zdziwiony że robią to co mogą robić ? :D
Jak chcesz zajmować się pracą przez cały czas, to załóż własną firmę, bo by ją utrzymać nie możesz pracować tylko przez 8 godzin, bo to nie wystarczy by odnieść sukces. Natomiast pracując u kogoś na etacie nie opłaca się marnować swojego, życia dla niej, bo w każdej chwili możesz zostać zwolniony i ta twoja ciężka praca pójdzie na marne. Oczywiście nie chodzi o to, że w czasie godzin pracy masz się opierniczać i starać się jak najmniej robić, tylko właśnie w tym czasie 8 godzin dać z siebie jak najwięcej, a potem odpocząć od niej by mieć siły na kolejne 8 godzin pracy.
Młodzi ludzie stawiający na pierwszym miejscu życie prywatne powinni stanowić wzór, a nie millenialsi tacy jak ja, którzy przez 15 lat pracowali po 15 godzin dziennie ;) a pan prezes niech się puknie ze swoimi zarobkami na poziomie 300 wypłat juniora
W work life balance 2026 nie chodzi o życie prywatne, tylko o dodatkową robote na boku, która w przeciwieństwie do niewolniczych nadgodzin u Janusza jest rekompensowana reliktem poprzedniej epoki nazywanym: zapłatą/perspektywami...
Ps. Zaraz się pewnie jakiś wyrwie i będzie pierniczył o biurokratycznie malowanej trawie - więc powiem tylko, że nawet w latach 90 pracodawcy nie lecieli w kulki tak jak teraz...
Mnie cieszy takie podejście młodych. Mniejsza szansa na to, że w wieku 50-60+ zostanie się bez pracy ;)
szczególnie w zawodach specjalistycznych
Tak, tak. Pracuj, pracuj, a garb ci wyrośnie. Wszędzie cięcia, oszczędności, stawki mogą iść w dół, bo przecież i tak AI "wszystko zrobi" taniej, więc zapitalaj więcej za mniej. Najlepiej zapitalaj po 16 godzin dziennie, żeby udowodnić swój etos ciężkiej pracy, resztę doby poświęcaj na samorozwój, żebyś mógł jeszcze ciężej zasuwać dla wyzyskiwacza za jeszcze mniejszą kasę, wuj wie po co, bo i tak pewnie cię jutro zwolnią, zastępując "ej aj", żeby przyoszczędzić. Jeść i spać nie musisz w ogóle. Nieprzesadzanie z ilością kalorii jest bardzo zdrowe, a wyśpisz się po śmierci za wszystkie czasy.
To nie work-life ballance ani brak etosu ciężkiej pracy jest problemem, tylko korporacyjne pierdololo i ich filozofia, żeby koszty ciąć na wszelkie sposoby i żyłować pracownika ile wlezie.
Oczywiście ciężkiej pracy za grosze szefunio zapomniał dodać. Niech dalej ma wywalone na pracowników i płaci grosze, a sobie oczywiście tylko premie to zobaczymy kto będzie na jego pensje robił.
Pracuje się po to, żeby żyć, a nie żyje żeby pracować, mimo że prezeski i szefuńcie chcieliby odwrotnie.
Taa, jasne - branża się kurczy, więc młodzi mają jeszcze mocniej żyły sobie wypruwać i konkurować między sobą żeby jaśnie pan pracodawca raczył ich zatrudnić.
Ktoś tu najwyraźniej zapomniał, że "kultura zapierdzielu" odeszła do lamusa. I dobrze - młodzi patrzą na swoich rodziców i widzą że zasuwaniem od rana do nocy dorobią się co najwyżej garba, za to właściciel firmy kupi sobie drugie Ferrari.
Zresztą, cała ta branża zaliczy twardego plaskacza w twarz jeśli w najbliższym czasie nie dojdzie do przełomu w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji. Pełno jest firm które przeszły na AI metodą bezmyślną i one naprodukowały całą masę kodu którego nie rozumieją, a jego jedyną zaletą jest że "jakoś działa". To m.in. dlatego w ogłoszeniach szukają przede wszystkim seniorów: potrzebują ludzi którzy połapią się w tym co AI wypluło i będą potrafili to zmodyfikować. Już teraz refaktoryzacja i poprawa błędów potrafią sporo kosztować i zeżreć sporo tokenów. A gdy ceny zostaną urealnione - co jest nieuniknione biorąc pod uwagę ogromne koszty infrastruktury, utrzymania i rozwoju - to dopiero będzie zdziwienie.
P.S. mój znajomy jest jednym z tych seniorów. I stwierdził że lepiej już jebać na cztery brygady niż w tym kołchozie.
Spadły także zarobki, ponieważ na wejściu juniorzy mogą zarobić od 5 000 do 8 000 zł, ale widełki są mniej atrakcyjne także dla bardziej doświadczonych osób.
Brakuje informacji czy te widełki to netto czy brutto.
Ogólnie zero zaskoczenia patrząc na wypowiedź tego pana. Jak zwykle osoby na wysokich stanowiskach nie mają pojęcia z czym się muszą zmagać przeciętni ludzie. Wszystko zgodnie z powiedzeniem, syty głodnego nie zrozumie.

ah ci biznesmeni, nie dość że dokładają do biznesu od 20 lat, to jeszcze muszą płacić za pracę.
Mnie się podoba to "Aby dojść do naprawdę dużych pieniędzy, trzeba mieć przede wszystkim odpowiednie podejście do pracy".
Tylko, że nie każdy ma potrzebę dochodzenia do "naprawdę dużych pieniędzy", tym bardziej jak ma wybór między prywatnym życiem, a pracą. Ale aby do nich dojść w IT to najlepiej by było się urodzić ileś lat wcześniej i mieć fuksa :D ewentualnie mieć dobre konotacje rodzinne i zaplecze finansowe.
Żeby dojść do naprawdę dużych pieniędzy, zwykle musisz je odziedziczyć :D
Według eksperta „work-life balance” przysłonił wielu osobom oczy, co doprowadziło do spadku jakości w branży IT.
Jak skrajnym trzeba być debeelem, żeby pocisnąć takim tekstem do ludzi którzy zaraz zaczną adaptować psie budy żeby nie skończyć pod mostem...
WOJNY kosztują, AI kosztuje, SUPER MAJĄTKI bogaczy kosztują, DEI kosztuje, NIEKOMPETENCJA NA STOŁKASZ kosztuje, PRZESTĘPCY NA ULICACH kosztuja - kto na to wszystko niby k* pracuje? kto za to wszystko płaci? ale oczywiście zawsze znajdzie się m-wesz której się wydaje należy, która zawsze wskarzą palcem wygodnego "winnego" nie ważne jak bardzo krety*kim jest kierunek i uzasadnienie...
Ciężko pracować to można kiedy się to robi na własny rachunek. Ciężka praca w januszeksie/korpo to dawanie się dymać bez wazeliny, 8 godzin i ani minuty więcej.
Otwieram wątek, czytam komentarze i... gęba się raduje.
Bardzo dobrze, że w Polsce kult zapierdolu promowany przez liberałów i konserwatystów pokroju Matczaka i Mentzena się jednak nie przyjął. Tak trzymać! :)
Co za deb.. Co za głupie gadanie. I jeszcze na dodatek gadka że jest kryzys w gamingu. Jakby się nie opłacało to by tego nikt nie robił. Robią gówno gry/programy/produkty i dziwota że nikt nie kupuje, a pózniej płacz i lament bo kryzys w branży i teraz jeszcze to że ludzie nie chcą ciężko pracować, najlepiej za darmo bo AI nie ogarnia. Powtórzę... Co za deb..
Ekspert polecił, by zamiast aplikować do setek firm, skupić się na dopracowaniu swoich życiorysów pod kątem kilku wybranych firm.
I tu ma rację. Może nie w IT, ale ja przy zmianach pracy robię tak od dawna. Kiedyś jak byłem kilka lat po studiach i miałem problemy z pracą podpowiedziała mi to doradczyni w Urzędzie Pracy. Wysyłam więc kierunkowo, nie na cokolwiek masowo, jak robi wiele osób (a miałem też okazję uczestniczyć w rekrutacjach po stronie pracodawcy, więc wiem co mówię) na kilka wybranych stanowisk oraz zależnie od umiejscowienia firmy, bo jak gdzieś jest słaby dojazd to też olewam.
I to się sprawdza bardzo dobrze.
Co do zasady, ktoś kto pracuje ciężko bedzie lepszym pracownikiem i zarobi trochę więcej niż ktoś kto tak nie pracuje tak zaangażowanie. Ale pamiętajcie ze na etacie to za daleko i tak nie da się zajść, jak liczycie ze ktoś was doceni to możecie się przeliczyć, każdy musi sobie odpowiedzieć sam czy warto zapier... na szefunia nowe z salonu BMW.
Jak twoja pensja nie pozwala ci kupic auta z salonu i jeszcze godnie zyc to chyba odpowiedz jest oczywista. xD
Robota to głupota gdy się pracuje dla kogoś. Znam masę przypadków gdzie osoby były zaangażowane a finalnie zostały wyciśnięte jak cytryna i wywalone na bruk w wieku 45-50 lat z różnych powodów. Właściciela nie obchodzi zaangażowanie tylko jego zysk z prowadzonego przedsiębiorstwa. Korporacje czy mniejsze firmy nie kierują się sentymentami tylko liczbami w xls.
Zaangażowanie prawdziwe ma tylko wtedy sens gdy się pracuje dla siebie lub pomaga innym np zwierzętom.