Kiedyś pewna grupa paliła książki, teraz inna wrzuca je do niszczarki...
No ja osobiście uważam, że zrobienie takiej wirtualnej biblioteki wszystkich dzieł byłoby fajnym pomysłem (nawet w przypadku najgłupszej powieści posuwistno-zwrotnej, czy nawet Mein Kampf), ale kurde - no nie w taki sposób...
Kiedyś pracowałem w jednej bibliotece i zajmowałem się digitalizacją książek.
Przede wszystkim przynajmniej w naszych warunkach 100 % w formie elektronicznej jest niemożliwe, bo wchodzą prawa majątkowe.
To dlatego, że prawa majątkowe nie wygasają przez 70 lat po śmierci autora.
Żeby opublikować coś młodszego trzeba mieć licencję właściciela praw do danego tytułu. Jeśli autor żyje to zazwyczaj to on ma prawa majątkowe i wystarczy jego zgoda. Jeśli jednak przeniósł prawa na wydawnictwo to już trzeba mieć zgodę wydawnictwa.
A już w ogóle cyrk jest, jak nie żyje, ale nie minęło 70 lat i miał kilku spadkobierców, bo wtedy jeśli autor nie zapisał praw do tytułów jednej osobie są one współwłasnością i wszyscy spadkobiercy muszą wyrazić zgodę.
Pamiętam mieliśmy dwie takie sytuacje. Pierwsza dotyczyła pewnego profesora. Pan miał 2 córki. Jedna się zgodziła bezpłatnie, druga nie, to znaczy domagała się pieniędzy za zgodę i to z kosmosu, zdaje się 60 tys. zł.
Druga to był pewien pisarz. Też miał 2 dzieci, przy czym jeden jego syn też już nie żył, ale zostawił po sobie 2 wnuków. No i jeden wnuk udzielił zgody, drugi nie, a żeby zgoda była skuteczna musi ją udzielić każdy spadkobierca.
Dyrektorzy bibliotek natomiast nie chcą płacić nikomu za udzielenie licencji, jeśli już to jakieś niewielkie kwoty, więc właściwie są 2 opcje, albo bezpłatna licencja albo namówienie autora, by udostępnił książkę na licencji Creative Commons.
Była też sytuacja, gdzie wydawnictwo, które miało prawa do kilku książek upadło i to dawno no i wtedy trzeba ustalić następców prawnych tego wydawnictwa - tu widziałem, że te książki się znalazły w bibliotece cyfrowej ostatecznie, więc widać się udało ustalić, albo i nie, co w takim wypadku, gdy po dokładnych poszukiwaniach nie da się ustalić do kogo należą prawa publikacja jest uznawana za utwór porzucony.
Tytuł klikbajtowy, powinno być: Właściciele modeli językowych, prawdopodobnie niszczą książki na dużą skalę, skanując ich zawartość, w tym metodami niszczącymi. Pośród nich mogą znajdować się tytuły rzadkie i unikatowe.
Co za brednie. Niszczą starodruki skanująć je, bo nik nie wpadł na pomysł aby pobrać w formie elektronicznej.
Starając się unikać książek pisanych z pomocą AI, korporacje przyznają, że ich produkty są niskiej wartości.
Sami niszczenie książek to barbarzyństwo. Oczywiście nikt za to nie odpowie.
a to nie można już niszczyć swojej własności? xD Oczywiście gdyby nie złe korpo to wy byście te książki z pewnością kupili, ale was uprzedzili :(
Cudowne to AI, marnowanie ogromnych zasobów wody i nie tylko, zabieranie ziem, zakłócenia spokoju mieszkańcom oraz do tego okazuje się że niszczą książki... To kolejna pazerność bo często w antykwariatach książki można zdobywać za bezcen, a tak jakby musieli już kupować takie dzieła w formie cyfrowej to by już tak tanio nie było. Tym bardziej że mają koszty związane z wypatraszaniem literatury, bo ktoś musi wyrywać te kartki prawidłowo, skanować i potem utylizować.
Natomiast co do AI to jednak nie jest taka świetna, skoro musi korzystać z dzieł człowieka a nie siebie samej? 😂
o żyjemy w dystopii ponownie, czekaj jak to się zawsze kończyło?