Może być coraz mniej takich odpowiedzi EjAja taką jak dzisiaj dostałem: "Racja — dobrze to wyłapałeś, mój wniosek się nie kleił. Zignorowałem własny dowód. Poskładajmy to na nowo". Nie dla tego, że będzie lepszy, tylko mniej osób będzie w stanie wytkąć mu błędy.
Via Tenor
https://youtu.be/6lai9QhBibk?t=36
Proroczy film :P
A poza tym: "Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie". - Albert Einstein
Ai sie rozwija a nie zwija... w tym momencie juz powinien wyjsc dochod podstawowy i budowanie mieszkalnictwa socjalnego, a nie sorry oplaceni politycy wola zrobic pieklo stworzone przez socjopatów. Wymysliłem nnowy termin dla Ai Guru - Tokemancer . Teraz od tokenu bedzie wyliczana produktywnosc. Z tego co zauwazylem najwiekszym probleme staje sie kontekst modeli, 256k nie wystarcza mi juz a dopiero 3 moduly w swoim framworku stworzylem. Mam nadzieje ze Gpt 5.6 chociaz podwoi te wartosc
Ci biedni pracodawcy wiecznie narzekają na nowych pracowników. A to głupi, a to roszczeniowi, a to chcą zakładać związki - albo co gorsza, mieć życie po pracy. Chciałbym zobaczyć solidne badania na temat głupienia ludzi przez używanie AI - ale w skali lat, z porównaniem wieku, płci, kraju czy poziomu wykształcenia. Takich nikt nie sfinansuje, bo nie będzie można tego za bardzo skomercjalizować. Druga sprawa, że absolwenci studiów humanistycznych nie będą lepsi. To nie kwestia kierunku ani używanych narzędzi, a systemu nastawionego na doraźne efekty, który tresuje do wpasowania się w schemat. I tak się tylko zastanawiam czy materiał FT był pisany pod tezę czy może wnioski wyciągnęły osoby tylko pobieżnie zainteresowane zgłębieniem tematu.
Ale tu konkretnie nie chodzi o to, że AI ogłupia ludzi, tylko o to, że absolwenci, którzy rozwiązują zadania, które mają służyć nauce za pomocą AI, nie czerpią z tego żadnej nauki. Marnotrawią tylko pieniądze i czas na studia. Lepiej przyjąć zdziśka po zawodówce. Ma głębsze życiowe przemyślenia...
I mam wrażenie, że w gamingu to zrobi ogromną dziurę pomiędzy ludźmi, którzy szkolili się normalnie, a tymi, którzy poszli łatwiejszą drogą... Droga na skróty często nie dostarcza refleksji, które sa potrzebne do tworzenia dobrych scenariuszy. Już teraz jest ogromna różnica między beznadziejnymi Twórcami z zachodu, którzy mieli w życiu łatwo, a wschodem, który starsze pokolenie życie przeorało...
Obawiam się, że GTA6 może mocno rozczarować fabularnie... Tam spora część ekipy od scenariusza poszła dawno temu gdzie indziej... A to było ostatnie sensowne studio z USA... I nie doszukiwałbym się tutaj żadnych ideologii, a braku potrzeby postępu.
Tak, ci studenci którzy używali AI do przejścia studiów bez wysiłku, zmarnowali czas i pieniądze na studia, zgadzam się. Nie twierdzę, że AI ogłupia ludzi per se, uznaję to za narzędzie - winię system, który wymaga tylko suchego wyniku do zerojedynkowej interpretacji prawda/fałsz, a właśnie nie wszechstronnego przygotowania, gdzie AI może być jednym z instrumentów i nie może zastąpić pełnego kształcenia. Nie widzę tu sprzeczności między tym co obydwaj napisaliśmy, może trochę się po prostu różnimy perspektywą i użytymi wyrażeniami.
Natomiast nie jestem przekonany czy faktycznie zrobi to różnicę w grach - główne problemy to poziom menedżerski, nie kreatywny. Na pewno jest wiele beztalenci i przy kodzie, i przy assetach, ale to te słynne 14 stopni managementu w Xbox-ie jest kijem w szprychach całej machiny. Ilu faktycznych developerów używa AI i w jakiej formie? Czy przyzwoicie zarządzana firma nie odsiałaby barachła klepiącego badziewie z promptów? Tu płynnie przejdę do Twoich obaw o "beznadziejnych twórców z zachodu" - znów rozbija się to o zarządy, złe kierowanie projektami, wciskanie pociotków i tokenizację oraz dbanie o fikcyjny CSR (gdzie sam CSR czy ESG nie są złe czy dobre - ale mogą być, jak AI, źle użytymi narzędziami). Różnica między kiepskim zachodem i dobrym wschodem jest iluzoryczna - większość dobrych gier w które gramy pochodzi z Zachodu, i Polskę też można w Zachód spokojnie już wliczyć. Nie znaczy to, że i tzw. Wschód nie ma utalentowanych i sprawnych twórców (Owlcat chociażby) - ale dużo ważniejszy byłby podział (i tak mocno uproszczony) na twórców niezależnych i na korpo uwiązane na pasku giełdy i akcjonariuszy. I także ci wschodni twórcy nie są od tego wolni (GEM Capital, Tencent).
Inna sprawa, że takie postrzeganie świata przez pryzmat Żelaznej Kurtyny, niestety, ale jest zbieżne z roponośną propagandą - a widzę, że Rosjanie używają właśnie gier do promowania swojej wizji świata. Jako Niemiec czy Francuz może miałbym to gdzieś, ale jako Polak widzę w tym zagrożenie, że moi rodacy zostaną uśpieni i zrelatywizują to, co relatywizowane być nie powinno. By dać konkretny przykład, Atomic Heart i dwie niszowe gierki - Partisans 1941 i Red Recon 1944. Atomic Heart odpuściłem ze względu na gameplay, ogrywałem dwie kolejne (drugie to demo na razie). Niedopracowane, choć fajne gierki, gdzie Rosjanie wyraźnie pchają swoją wersję historii. I takich prób normalizacji i relatywizacji jest mnóstwo - czasem jawne jak Ukrainian Warfare Gostomel Heroes i te wspomniane przeze mnie, czasem ukryte jak Replaced czy HoMM Olden Era, gdzie niejako buduje się "na zaś" sympatię do twórców (często zasłużoną), a przy okazji wyciąga się pieniądze i transferuje do Rosji. Dlatego, choć są osoby o zdecydowanie innej opinii, nie podoba mi się prosty podział na zepsuty Zachód i doświadczony Wschód. To po prostu nie jest prawda, a pewna wizja świata.
O GTA VI się niespecjalnie boję - dużo rzeczy mi się tam nie podoba, też i światopoglądowych, ale spodziewam się po prostu ładnego blockbustera z mniej lub bardziej trafną satyrą. Na ocenę kto jest wyśmiewany poczekałbym do premiery. Być może wielu twórców już tam nie ma, ale to nie pojedynczymi ludźmi stoi studio - pracownicy przychodzą i odchodzą, czasem sami się zmieniają. To samo mogę napisać o Wiedźminie IV - mam pewne zastrzeżenia i obawy, ale nie ma sensu mieszać kijem w mrowisku, kiedy plotki zasypały strzępy faktów.
Zgadzam się, tak robiąc już klamrę, z Twoim spostrzeżeniem o "braku potrzeby postępu" - tylko winiłbym właśnie kwestie giełdy, akcjonariuszy i usilnej komercjalizacji. To samo mamy w kinie czy literaturze, machina promuje kulturowy fastfood dla maksymalizacji zysku. Cholerni naśladowcy Jacka Welcha. Nie znaczy to jednak, że AI, korpo czy dziwne powiązania to całość rynku. Perełki mogą wyskoczyć zewsząd, czasem będą to małe zespoły, czasem większe, niejednokrotnie pojedynczy ludzie. I dobrze wykorzystane AI może im pomóc - wierzę, że da się zachować jakiś etos i zrobić dobrą grę z użyciem takich narzędzi, tylko po prostu trzeba przetrzymać pokusę pójścia na łatwiznę.
Biedni ci pracodawcy, od 20 lat dokładają do interesu a teraz jeszcze to
To chyba dzieje się wszędzie.
Do mnie do pracy, do biura projektowego przychodzą młodzi ludzie, którzy skończyli "studia techniczne". Ponad połowa nie zna podstaw rysunku technicznego, nie wie jak rzutować widoki. Nie potrafią wyciągać wniosków przyczynowo-skutkowych. Mają problemy z wykonywaniem poleceń służbowych. Przeglądam CV i listy motywacyjne... czasami śmiać się chce co tam jest napisane, albo jak. Ale na dzień dobry, na rękę chcą dostawać 6-8k
Najlepsze, że już to przerabiałem 20 lat temu jak pracowałem w Norwegii. Zatrudniali do biura pseudo inżynierów, którzy zwalniali się po miesiącu czy dwóch, bo musieli się czegoś nauczyć, poznać skomplikowany program do projektowania, albo wykonywać polecenia.