Wiedźmin Cipsy i COla ma tylko dobry wątek główny bo questy poboczne to tragedia wrecz Fedex poziom questów z ery 360 i PS 3 wybij x bobrów i przynieś ich zeby.
KCD czy BG3 jednak zrobiły to kilka klas lepiej. Nie zgodzę się jeśli chodzi o KCD2 gdyż to nudna gra.
Natomiast obie wymienione pozycje przy TW3 to popierdolki.
O ile też uważam wiele z tych dodatków za fantastyczne rozszerzenia, tak nie zgadzam się ze zdaniem, iż te "RPG potrzebowały dodatku, żeby naprawdę rozwinąć skrzydła".
Co do wyboru dodatków: Serca z kamienia podobały mi się bardziej od podstawki i Krwi i wina - ten ostatni dodatek wydawał mi się kiczowaty. Z Fallouta NV wybrałbym z kolei Dead Money jako ten najciekawszy fabularnie i gameplay'owo i pod względem nowych postaci. Old World Blues miał troszkę fajnego humoru, ale liczba bezsensownych walk i powtarzalnych questów (te wszystkie testy) skutecznie mnie zniechęciły do ponownego zagrania w dodatek. Gorsze było chyba tylko Lonesome Road.
Dragon Age: Origins załapało się na jeden z jej szczytów – i doczekało się porządnego, dużego rozszerzenia. Dodawało kilka elementów, których mogło brakować w podstawce.
Jakie to były elementy? Bo przyznam, że w dodatek grałem tylko raz, ale zapamiętałem go po prostu jako więcej tego samego i nie pamiętam, co było w nim taką rewolucją względem podstawki. Jakiś nowe specjalizacje chyba doszły i oczywiście nowi towarzysze, ale to nic "nadzwyczajnego".
The White March fundowało nam tym razem nostalgiczną podróż w stronę krajobrazów rodem z Icewind Dale – dodatek zabierał nas bowiem do tytułowej mroźnej krainy na północy.
Biała Marchia leży tak naprawdę na południowej półkuli Eory. Krajobrazy z Icewinda są wynikiem górskiego położenia.
Bardzo dużo grałem w Diablo 2 nim w moje ręce wpadł dodatek i o ile rozszerzenie jest fantastyczne i naprawdę wzbogaciło rozgrywkę, tak mam więcej sentymentu do podstawki, która wtedy była bardziej wymagającą i trudniejszą grą. W której samemu odkrywało się wszystko metodą prób i błędów. Nie było synergii w umiejętnościach, słów runicznych, charmów zaśmiecających ekwipunek darmowymi boostami, tempo było inne. Nigdy nie zapomnę, jak wpakowałem kilka punktów w Holy Fire i cieszyłem się spalając upadłych w I akcie, by po kilkunastu godzinach przekonać się, że to noob trap, który na dalszych etapach praktycznie nie zadaje widocznych obrażeń. Trzeba było ciągnąć z kiepską inwestycją i odbić w innym kierunku albo zrobić zupełnie nową postać. No i dropy to były przede wszystkim prefiksy i sufiksy i wielka loteria bez OP słów runicznych itp.
To był trochę lorebreaker, bo mieliśmy gadające pomioty, a jednym z towarzyszy był mag krwi - nie do pomyślenia w podstawce, żeby kumplować się z apostatą. No i HUB był wraz z całym zapleczem decyzyjnym, więc w sumie faktycznie niewiele doszło, ale za to klimacik miało fajny; taki bardziej heavy. No i w zasadzie "miało więcej tego samego" przy dobrych grach to zaleta ;p
Throne of Bhaal to jeden z najlepszych dodatków EVER, ale i bez niego BG2 było fantastyczną grą. I nie zgodzę się co Elden Ring :P Podstawka jest genialnym soulslikem i open worldem, ale w Shadow of the Erdtree było czuć, że było robione trochę na siłę, jadąc na sukcesie podstawy. Świat dlc tak nie imponował, niektóre lokacje były dziwnie puste i niepotrzebnie przerośnięte przez co jakoś brakowało poczucia tej mega spójności jak w vanilli.
dodałbym Crusader Kings 2 (chyba wszystkie niekosmetyczne DLC), a także Fallout 4: Far Harbor i Skyrim: Dawnguard
W sumie jestem pewnie w mniejszości, ale osobiście nigdy nie lubiłem Tronu Bhaala, w sensie był ok, ale zdecydowanie wolałem podstawkę. Podstawkę skończyłem wielokrotnie a dodatek może dwa razy, bo mnie po prostu nudził na dłuższą metę. Miał swoje momenty, ale to było dla mnie za mało by mi sie chciało do niego wracać gdzie podstawka jest w moim TOP 10.
Podobnie w F:NV zgodzę się z Silvarenem, dodatki tam o ile 3 z 4 są ciekawe nie robią aż takiej roboty by zmienić całkowicie odbiór gry.
Natomiast na liście brakuje pozycji chyba najoczywistszej, czyli Gothic 2, Noc kruka gdzie dodatek to nie jest tylko dodatkowe levele i zestaw questów na końcu a znacząca przebudowa gry.
Osobiście miałem straszne problemy już z podstawką BG2 pod względem stabilności - z moich doświadczeń była to najbardziej zbugowana gra Bioware. Niezliczoną liczbę razy crashowała mi się podczas doczytywania lokacji, wywalała się z błędem do pulpitu podczas cutscenek i skryptów - a tych drugich było tam przecież zatrzęsienie. Zdarzało się, że jednego dnia reinstalowałem grę kilka razy, aby w końcu doczytało lokację lub nie wywaliło jakiegoś skryptu podczas dialogów itp. i dopiero wtedy mogłem kontynuować przygodę. Często nawet i to nic nie dawało i jedyne co zostało to cofnąć się do starszego zapisu albo zacząć grę od nowa.
W każdym razie gdy już dorwałem Tron Bhaala, ten spotęgował powyższe problemy przez co musiałem rezygnować z dodatku i grać tylko w podstawkę. Raz podczas takich zabaw z reinstalacją i kopiowaniem plików udało mi się zachować cechy (high level abilities) i exp cap 8kk mając zainstalowaną samą podstawkę xD
W każdym razie moje problemy z crashowaniem gry rozwiązało dokupienie 256 MB RAM po premierze Neverwinter Nights. Rzecz dziwna, bo mając wcześniej 128 MB wszystko powinno działać ok, bo BG2 nie miał aż takich wymagań. Ale to wszystko sprawiło, że grając na okrągło w BG2 przez ponad 2 lata operowałem na samej podstawce i generalnie też preferuję questy wokół Athkatli i tamte przygody ponad to, co dowiózł ToB. Z ToB poza tym, co napisałem na początku tego posta to najbardziej lubię Twierdzę Strażnika i ponowne spotkanie Widza pilnującego skrzyni w mieście Sahuaginów, który pojawił się właśnie w enklawie Sendai - przezabawne miał teksty.
Ogólnie miałem problemy z nowym silnikiem Infinity. Heart of Winter też mi crashował chociaż sporadycznie. Równie źle co BG2 wywalał mi się Icewind Dale 2.
No i fajny episod z twierdzą strażnika i w zasadzie to tyle z plusów xd
Otóż dość istotnym elementem w D&D jest to, ze czary mają jakieś słabości, te zadające najwięcej obrażeń obszarowo mają friendly fire, inne maja insta-kill ale do pewnego poziomu hp itd. Te z TB obszarowe nie mają firendly fire, więc można nimi spamować bez opamiętania. O ile się w ogóle po nie sięgnie, bo akceleracja jest tak op, że nie wiem czy jest sens używać czegokolwiek poza combo akceleracja + time stop z zasobów kręgu 9, a potem spamować słabszymi czarami.
Z sprzętem z jednej strony fajne jest jego ulepszanie, ale z drugiej strony w systemie jest za dużo kombinacji op i to takich podanych na tacy, jak wykręcenie odporności na ogień na poziomie powyżej 100%. Rezultat? Woja tak wyposażonego leczą zaklęcia od ognia, więc walimy nim na wroga a z tylu mag nawala kulami ognia w kółko, które zadają wrogi sporo obrażenia a leczą wojownika niezwykle skutecznie. Takie poczucie potęgi jest satysfakcjonujące ale szybko się nudzi niestety. W większości gier by mieć takie buildy trzeba się nakombinować, tutaj trzeba było specjalnie ich unikać. Ale mogę przesadzać.
Ale jak już pisałem, sam dodatek jest ok, ba może nawet jest naprawdę dobry ale po prostu na tle podstawki u mnie blaknie, bo podstawka jest dla mnie bezwzględnie fenomenalna.
Ps. ostatnio znalazłem chyba rozwiązanie moich problemów, ale z braku czasu nie przetestowałem do końca, mianowicie moda wprowadzającego pewne poprawki i zmiany z edycji trzecie do BG:Trillogy. Ale zdążyłem przejść tylko jedynkę i pół dwójki. Jednak choćby zmiany w systemie odporności i części zaklęć mogą uczynić walkę w TB ciekawszą. Niestety będę musiał zacząć rozgrywkę od nowa bo to ogrywałem nie na PC a na lapku, którego już nie mam a zapomniałem savy sobie skopiować.
Bardziej miałem wrażenie, że to coś z psującymi się plikami instalacji BG2 na dysku (aczkolwiek dysk służył do końca użytkowania tego PC bez problemów) albo błędami odczytu przez napęd. Tak mi się wydaje, skoro zwykle reinstalacja gry rozwiązywała problem crashowania w jednym i tym samym momencie np. podczas konkretnego loadingu lokacji albo konkretnego skryptu odpalającego jakieś wydarzenia w czasie przemierzania ulic Athkatli. CD ROM zniszczył mi w sumie 2 płyty, jedna z GTA 3 poszła w drobny mak. Napęd był bardzo kapryśny.
Większość gier to wtedy miałem oczywiście w wersjach pirackich, ale oryginalne BG2 pożyczyłem od kolegi i jego wersja działała dokładnie tak samo jak moje kopiowane płyty, więc to też raczej nie był problem "źródła" gry.
Otóż dość istotnym elementem w D&D jest to, ze czary mają jakieś słabości, te zadające najwięcej obrażeń obszarowo mają friendly fire, inne maja insta-kill ale do pewnego poziomu hp itd. Te z TB obszarowe nie mają firendly fire, więc można nimi spamować bez opamiętania. O ile się w ogóle po nie sięgnie, bo akceleracja jest tak op, że nie wiem czy jest sens używać czegokolwiek poza combo akceleracja + time stop z zasobów kręgu 9, a potem spamować słabszymi czarami.
Z friendly fire to tak w kratkę, Oddech Smoka np. nie miał, ale już Kula Ostrzy zadawała obrażenia każdemu. Zresztą jeden z najlepszych czarów w BG2, czyli Plugawy Uwiąd Abi-Dalzima też bił tylko we wrogów, tak więc brak friendly fire nie było czymś zarezerwowanym dla HLA.
Akceleracja nie jest aż tak OP, jak się wydaje. Jest dobra przy spamowaniu czarów o krótkim czasie rzucania (jak ktoś ma Amulet Mocy od Arana Linvaila i sklepy z edycji kolekcjonerskiej z Szatą Vecny, to wtedy efekt jest dużo lepszy, ale wyłącznie w przypadku pojedynczej postaci w drużynie wyposażonej w te przedmioty. Akceleracja najlepiej się sprawdzała do spamowania Magicznych Pocisków albo Eksplodujących Czaszek.
Zatrzymanie Czasu też jest mocno sytuacyjne i powiedziałbym, że to raczej zaklęcie do solowania gry magiem albo czarownikiem. Pomijam już wrogów, którzy są odporni na efekt tego zaklęcia, ale grając w party często nie opłaca się go rzucać, bo wszyscy stoją tak samo jak wrogowie, a caster przepala strategiczne zasoby w postaci komórek czarów.
Imo zdolności wojowników czy złodziei były dużo mocniejsze od tych magicznych. Większy Młyniec dający 10 ataków na rundę, Trafienie Krytyczne zmieniający każdy attack roll w naturalną 20, kensai/złodziej w pancerzu dzięki użyciu dowolnego przedmiotu i zadający każdym atakiem cios w plecy dzięki Zabójczym Ciosom itd.
Z sprzętem z jednej strony fajne jest jego ulepszanie, ale z drugiej strony w systemie jest za dużo kombinacji op i to takich podanych na tacy, jak wykręcenie odporności na ogień na poziomie powyżej 100%. Rezultat? Woja tak wyposażonego leczą zaklęcia od ognia, więc walimy nim na wroga a z tylu mag nawala kulami ognia w kółko, które zadają wrogi sporo obrażenia a leczą wojownika niezwykle skutecznie. Takie poczucie potęgi jest satysfakcjonujące ale szybko się nudzi niestety. W większości gier by mieć takie buildy trzeba się nakombinować, tutaj trzeba było specjalnie ich unikać. Ale mogę przesadzać.
W BG2 są OP przedmioty, ale funkcjonują całkowicie samodzielnie, np. bronie które wbijają negatywne efekty pomijając przy tym odporność na magię (np. ogłuszenie z Furii Niebios) i często nie przyznają rzutu obronnego (jak Spowolnienie z Cepa Bojowego Wieków).
Imo gruba przesada w przypadku tych synergii na odporność na ogień. Łuska Czerwonego Smoka dopiero po ubiciu Firkraaga daje +50% odporności na ogień, pierścień z rakshasy z wejścia do siedziby smoka daje +40%, wciąż brakuje 10% by wyjść na zero (wiadomo, można się wspomóc magią). Pierścień Kontroli Żywiołu Ognia dopiero w tunelach illithidów w Podmroku. Pomijam fakt, że na tym etapie wrogowie mają już sporo HP i właśnie Ogniste Kule za dużo nie robią, bo lepsze są Eksplodujące Czaszki zadające obrażenia magiczne i nie mające sufitu w postaci 10k6 obrażeń. W ToB to już w ogóle taktyka nie ma racji bytu ze względu na płonących ludzi/ogniste olbrzymy itd. Generalnie to się sprawdzało bardziej w Baldur's Gate 1. Ogólnie w BG2 nigdy tego nie stosowałem, bo sprawa nie warta zachodu.
Ale jak już pisałem, sam dodatek jest ok, ba może nawet jest naprawdę dobry ale po prostu na tle podstawki u mnie blaknie, bo podstawka jest dla mnie bezwzględnie fenomenalna.
Pod tym się podpisuję całym sercem.
mianowicie moda wprowadzającego pewne poprawki i zmiany z edycji trzecie do BG:Trillogy
Daj namiary na moda, jestem ciekaw. Kiedyś testowałem Icewind Gate II, czyli totalną konwersję BG2 na silnik ID2 i pomijając totalne zabugowanie, to same walki były tak niezbalansowane, że zabawa nie miała najmniejszego sensu (np. multiklasowców przełożyli 1 do 1, co czyniło z nich postacie praktycznie o dwukrotnie większej liczbie poziomów).
A mod tutaj
https://github.com/Holic75/Baldurs-gate-dnd-3.5/releases
Balans nie jest idealny bo gnole są totalnie przekoszony i walka w ich twierdzy jest najtrudniejszym etapem BG1 z tym modem (grałem w połączeniu z BG:trillogy modem) ale ogólnie grało się dość ciekawie, nie jest idealnie ale inaczej.
Jak już wspomniał
Ringed City, serio? Nic tak nie obrzydziło mi DkS3 jak ten dodatek. Podstawkę i pierwszy dodatek przeszedłem w jakieś 3 tygodnie w miarę intensywnego grania, a przy Ringed City odbiłem się na długie miesiące i ostatecznie nie ukończyłem go. Sama konstrukcja jest już niestrawna. Wrogów napaćkane od cholery, nie ma dosłownie miejsca na mapie byśmy nie byli atakowani. Bossów zobaczyłem dwóch i każdy z nich miał znacząco zbyt dużo HP.
Nieźle w głowę uderzyło coś autora jeśli uważa że Fallout new Vegas otworzył dopiero skrzydła przy dodatku Old World Blues... Hahahaha 🤣
Ne zgdzam sie, Diablo 2 CL byl lepsza gra niz LoD co nawet Cris Wilson to potwierdza, niesetety najpierw patch 1.09 zepsul Classica by potem patch 1.10 totalnie zniszczyl i LoD i Classica mimo, ze 1.10 otworzyl D2 na pare swietnych modow jak Median.
Mam nieco mieszane uczucia, jeśli chodzi o Tron Baala. Zdecydowanie dominowała w nim walka, tymczasem podstawowa wersja BG2 w tej kwestii była bardziej wyważona. Tron Baala lepiej by pasował jako dodatek do bardzo udanej sagi Icewind Dale, która właśnie była nastawiona na walkę. Tron Baala nie miał aż tak świetnego antagonisty jak Ion Irenicus. Na swój sposób ciekawym rozwiązaniem była możliwość dołączenia Sarevoka do drużyny. Poza tym, było też rozwinięcie bliskich relacji z towarzyszami, np. możliwość "zmiękczenia" Viconii. Świetna była też walka z Demogorgonem. Ale gdyby nie wydano w ogóle Tronu Baala, to BG 2 i tak pozostaje grą typu 10/10.
Natomiast zgadzam się, że znakomitym dodatkiem był Lord of Destruction do Diablo 2, bardzo pozytywnie oceniam oba dodatki do Wiedźmina 3. Z kolei Dragon Age: Origins - Awakening był niezły, ale odstawał od rewelacyjnej podstawowej wersji Dragon Age: Origins. Widmo Wolności było w stylu 8/10, nieco słabsze od obu dodatków do Wiedźmina 3. Zgadzam się, że ciekawy i klimatyczny był dodatek "White March" do pierwszych Pillarsów. Ja akurat bardzo lubiłem klimaty sagi Icewind Dale. Obie części Icewind Dale oceniam bardzo wysoko.
(tak jak Icewind Dale, dla niepoznaki upudrowane na grę fabularną w stylu Baldur’s Gate).
Icewind Dale ma lepiej napisaną fabułę niż ten symulator chodzenia po łące zwany Baldur''s Gate (mówię o części pierwszej) zaś Icasaracht jak i Isair i Madae to jedni z najciekawiej napisanych antagonistów w cRPG. Ba, mechanicznie jest nawet "bardziej RPG" niż wiele współczesnych produkcji, bo opiera się niemal wprost na AD&D a dwójka na D&D 3.0. Idź na forum RPG Codex, tam im wyłóż te swoje teorie, będzie wesoło. Za chwilę się jeszcze dowiem że Świątynia Pierwotnego Zła i Blackguards też są upudrowane.
Poza tym ja niecierpię określenia "gra fabularna" bo co ono niby oznacza ? Że gra ma fabułę? I że co, gra fabularna = cRPG ? To Jazz Jackrabbit i Mafia też są grami cRPG.
Niestety dwójka już nie miała tak dobrze napisanej fabuły, no i nie powiedziałbym że baldur gate 1 ma taką słabą fabułę, ale to już raczej kwestia subiektywna, do tego jak każdy inaczej ocenia daną fabułę 🙂
Oczywiście ja tam ICWD2 absolutnie uwielbiam, ale nie za historię czy questy, te są spoko, ale za najlepiej zaprojektowane starcia i satysfakcjonującą walkę do czasów D:OS, dopiero Larian dla mnie to przebił. Po drodze ToEE się zbliżyło, ale to chyba na tyle.
Blackguards też nazywasz rąbanką? Albo Freedom Force vs the 3rd Reich ?
Nie grałem w te gry więc w tej kwestii sie nie wypowiem :D ICWD jest genialne, to trzeba przyznać, po prostu napisałem moje wrażenia z gry, jak określam tą grę xd
Przed chwilą z googlowałem jak o nich napisałeś Turówek nie lubię, bo jestem cienki bolek w tych tematach, i nie wiem jak grać, herosy 3 ledwo co mogę ukończyć >_< A w FFvt3R nie podoba mi się po prostu jej design xd
A odnośnie turówek to grałeś w Age of wonders 3? Bo kupiłem na steam i się kurzy, i zastanawiam się czy warto spróbować
Co do Age of Wonders 3, dawno temu w to grałem, ale wspominam miło. No ale ja też lubię wszystkie herosowate.
Literówki nie są akceptowalne, jeżeli chcą być postrzegani jak poważne źródło informacji.
Trochę beka, bo nie chcą.
Przestałem czytać po tym jak Pan Hubert ma rozkminę czy lepsze DA:O czy DA 2
A DA:Origins to klasyk i świetny CRPG 🤷 Dodatkowo 2 i 3 są strasznie spłycone mechanicznie, pod konsolowców ... 🤦
A no, to prawda, choć niektórzy mogą być dragon age 2 trochę zawiedzeni Co do Veilguard, to myślę że gra nie może być aż taka zła, głównie oberwała chyba przez wciskanie lewackiej ideologi ,,woke'' 😐 Gdybym miał lepszy komp to sam bym tą grę sprawdził
Bardzo dobrze wspominam rozmowy z Sylasem (choć nie jest ich dużo). Poza Sylasem... bieda. Generalnie fabuła ok, ale szczególnie towarzysze są napisani jak dla przedszkolaków. Normalnie gałami przewracałem jak czytałem niektóre rzeczy.
Już o tej jednej 'słynnej' towarzyszce nie wspominając, bo w każdej innej grze to bym wywalił albo ukatrupił (bo jest zwyczajnie wkurwiająca, z tekstami 'nie mów mi jak mam żyć' itp), ale tu się nie da, możesz tylko klepać po ramieniu towarzyszy.
Itemizacja i buildy, super basic. Za dużo tam się namodzić nie da. Synergie dalej są, między tobą a towarzyszami. Więc w sumie to jesteś zmuszony używać towarzyszy którzy się z tobą zgrywają zamiast tych, których lubisz. A na końcu gra i tak ci pokaże faka :P
Generalnie takie 6/10 czyli nie polecam, chyba że jesteś fanem uniwersum.
Z dodatków do Neverwinterów bardzo lubię Hordes of Underdark. Świetni towarzysze, kapitalny akt II w Podmroku, niezły III w zmrożonym piekle i doskonale zwieńczenie przygód naszej postaci importowanej z też niezłego Shadows of Undrentide. A dodałbym do listy Tribunala do Morrka za treściwość i inność, Forgotten Sanctum do Pillarsów 2 i zgadzam się z White March do Pillarsów 1 (za kapitalnych towarzyszy!).
Nie no, Cyberpunk był spoko, ale dodatek to takie nudzenie że nigdy nie ukończyłem, zupełnie mi nie wszedł. Elden Ring też nie był najlepszy jeśli chodzi o rozszerzenie.
Klimatowo zupełnie odbiega od khorinis, wciśnięci na siłę piraci, psuje dobry balans oryginalnego gothica 2
Klimat tak, można z tym podyskutować, mi też tropikalne klimaty średnio podeszły...
Natomiast balans jest idealny według mnie w nocy Kruka, stanowi wyzwanie, ale nie do przesady i daje satysfakcję bliżej końca gry.
G2 Classic jest stanowczo za łatwy. Smoki nie stanowią wyzwania, a wykonując wszystkie zadania szybko stajemy się 'killerem'.
Old World Blues najlepszym dodatkiem, który był lepszy od podstawy? A w domu wszyscy zdrowi? Przecież ten DLC polegał na chodzeniu w kółko po małej bazie i strzelaniu do wszystkiego. Dialogi tych gadających monitorów były absolutnie tragiczne.
Nigdy nie rozumiałem fascynacji Smutkami Starego Świata.
Owszem doceniam dialogi (nawet jeśli w większości są do bólu cringe'owe), bo taki był zamysł na ten dodatek, ale te DLC było dla mnie do bólu przeciętne. Nie rozumiem fenomenu.
Nie kumam skąd się wzięła ta popularność Mask of the Betrayer. Odbiłem się od niego 15 lat temu i w zeszłym roku, przy okazji remastera skończyło się dokładnie tak samo. Może jeszcze wrócę, żeby wymęczyć do końca, ale wątpię, żebym go kiedyś polubił.
Była jakaś łysa laska ale imię i charakter.... No nie xd Nie pamiętam xd Czyli nie zapadli w pamięć w przeciwieństwie do bohaterów książek fantasy sprzed 30 lat czy towarzyszy z innych erpegów.
Mi zapadli i to bardzo, musisz uwierzyć na słowo ;-) Towarzysze są o tyle ciekawi, że to nie są zwykłe rasy w universum D&D jak w innych crpg (nie licząc Safiy, ale ona ma ciekawe back story )
I tak, Maska Zdrajcy ma spoko kompanów ze względu na to, jak mocno związani są z wątkiem głównym dodatku. Chociaż towarzysze ci nie należą do grona moich ulubionych, bo nie kupili mnie charakterem, może poza Gannem. No i podobnie jak w KotOR 2 jest jeden ekskluzywny towarzysz dla ścieżki dobrej/złej. W Sith Lords była jeszcze para, która dołączała w zależności od płci postaci gracza.
Z tego co czytałem m.in. na tym forum, to ludzie też mają jakieś problemy z obsługą kamery NWN2, ale trudno mi coś o tym mówić, bo generalnie nigdy nie narzekałem, a też jest to jedna z tych gier, które przechodziłem raz za razem. Można powiedzieć - kwestia przyzwyczajenia, chociaż raczej nie, bo wtedy bym musiał na kamerę narzekać chociaż na początku, a nie wydawała mi się jakaś problematyczna.
Nigdy tak nie patrzę na dodatki. Traktuję to jako dopełnienie albo część całości. Nie byłoby dodatku bez podstawki. To podstawki polubiliśmy a potem doceniliśmy dodatek. Mogę ocenić czy jeden dodatek bardziej mi podszedł od innego najwyżej. Kończę grę i robię dodatek. Chyba że to rozszerzenie jak Noc Kruka. Nie potrafię grać w sama podstawkę. Z NK lepiej mi się grą niż bez. Najlepiej gdy gra jest dobra i dodatki też ;p
Via Tenor
Dla mnie z wymienionej listy to Wiedźmin 3, ale nie Krew i Wino tylko Serca z Kamienia to opus magnum tej gry.
Wszystko fajnie Ale pierwsze co przyszło do głowy iż znajdę w artykule to Gothic2 z dodatkiem Noc Kruka szególnie w świetle powodzenia z remake części 1.