Przecież w tym całym śmiedzącym parlamencie mieszkają same sprzedajne k... Korupcja na każdym kroku...
Ojej, nie udało się zmusić komisji UE do działania przeciw ich sponsorom, no kto by się spodziewał....
Oni tylko myślą jakie nam opłaty dowalić i jak zniszczyć apple, a nie tam jak pomóc graczom xD
Niech lepiej zmuszą producentów konsol do zniszczenia monopolu sprzedaży gier cyfrowych (wprowadzić dodatkowe sklepy a nie tylko 1 jak np. PSStore z chorymi cenami) a nie jakieś stare gry które realnie interesują promil promila graczy (pomijając to że gier jest cała masa i życia nie starczy by to ograć chociaż raz! i pomijając to że większość tych gier to usługi które padają max. po roku)
Trzeba było dodać w tej petycji zmniejszenie emisji CO2 od przemysłu growego to sama urszulka by zadbała, żeby ta petycja przeszła przez parlament i to jeszcze jeden dzień xD.
Ciekawe, że decyzja została ogłoszona niedługo po tym, jak urzędasy miały spotkanie z CEO i reprezentantami największych firm gamingowych, za zamkniętymi drzwiami...
Skurwiele. Jak dobrze że te wszystkie Steamy i inne bzdury powstały tak późno, dzięki temu cała historia gier od lat 70 tych (a może wcześniej) do początku XXI wieku jest do zachowania. I dobrze że mamy GOG bo on ratuje całą masę gier przed uśmierceniem. Nie wszystko się w ten sposób uratuje ale jakąś część...Muzyka, filmy, książki - wydają się wręcz nieśmiertelne w porównaniu do gier, które w wyniku lobby cwaniaków, po prostu umierają po jakimś czasie. To że każda gra jest jakimś dziedzictwem kulturowym to już ich nie obchodzi.
Ale jak to? Przecież już gracze odtrąbili sukces, już miały się zmieniać przepisy lada dzień.
Nikt normalny się nad tym tematem nie pochyli, bo to dotyczy całego dorobku kulturowego. Dosłowniej każdej dziedziny kultury, bo jej dystrybucja opiera się o te same przepisyco też gry. Nikt tych przepisów nie zmieni, bo rzutowałoby to na wszystko inne. Nikt też nie będzie robił specjalnych przepisów dal jednej konkretnej grupy. Szczególnie, że te przepisy nie były by na korzyść korpo.
Czy interaktywny film, to gra czy jednak kategoria "film". Czy gra Sony, gdzie więcej się ogląda cutscenek, to gra czy interaktywny film?
Czy Diablo IV, to gra singielplayerowa czy multi?
Nikt nie zmusi korpo do tego, by gra, która jest multiplayerowa albo jej duża część oparta jest o serwery, miała wersje offline.
Tak jak już dawno temu pisałem, gdyby jednak jakimś cudem UE coś z przepisami pokombinowało, to skończyłoby się tym, że większość gier takich firm jak EA, UBI, Rockstar, Zmaieć, Bethesda i inne rączyska branży, byłyby w 100% grami multipalyerowymi.
Ta cała akcja, to walka z wiatrakami, kompletnie nic to nie zmieni, a jedynie pogorszy sprawę.
Dla przeciętnego gracza, nie ma to kompletnie znaczenia, czy gra zostanie skasowana po kilku latach czy nie. Nikt nie gra w takie gry latami. Garstka zapaleńców. Reszta ma to w nosie. Widać to po danych, gdzie 20 parę % ukończenia gry, to sukces. Gracze szybko się podniecają daną produkcją i równie szybko tę produkcje porzucają.
Przecież w tym całym śmiedzącym parlamencie mieszkają same sprzedajne k... Korupcja na każdym kroku...
Ojej, nie udało się zmusić komisji UE do działania przeciw ich sponsorom, no kto by się spodziewał....
Oni tylko myślą jakie nam opłaty dowalić i jak zniszczyć apple, a nie tam jak pomóc graczom xD
Niech lepiej zmuszą producentów konsol do zniszczenia monopolu sprzedaży gier cyfrowych (wprowadzić dodatkowe sklepy a nie tylko 1 jak np. PSStore z chorymi cenami) a nie jakieś stare gry które realnie interesują promil promila graczy (pomijając to że gier jest cała masa i życia nie starczy by to ograć chociaż raz! i pomijając to że większość tych gier to usługi które padają max. po roku)
Ale jak to? Przecież już gracze odtrąbili sukces, już miały się zmieniać przepisy lada dzień.
Nikt normalny się nad tym tematem nie pochyli, bo to dotyczy całego dorobku kulturowego. Dosłowniej każdej dziedziny kultury, bo jej dystrybucja opiera się o te same przepisyco też gry. Nikt tych przepisów nie zmieni, bo rzutowałoby to na wszystko inne. Nikt też nie będzie robił specjalnych przepisów dal jednej konkretnej grupy. Szczególnie, że te przepisy nie były by na korzyść korpo.
Czy interaktywny film, to gra czy jednak kategoria "film". Czy gra Sony, gdzie więcej się ogląda cutscenek, to gra czy interaktywny film?
Czy Diablo IV, to gra singielplayerowa czy multi?
Nikt nie zmusi korpo do tego, by gra, która jest multiplayerowa albo jej duża część oparta jest o serwery, miała wersje offline.
Tak jak już dawno temu pisałem, gdyby jednak jakimś cudem UE coś z przepisami pokombinowało, to skończyłoby się tym, że większość gier takich firm jak EA, UBI, Rockstar, Zmaieć, Bethesda i inne rączyska branży, byłyby w 100% grami multipalyerowymi.
Ta cała akcja, to walka z wiatrakami, kompletnie nic to nie zmieni, a jedynie pogorszy sprawę.
Dla przeciętnego gracza, nie ma to kompletnie znaczenia, czy gra zostanie skasowana po kilku latach czy nie. Nikt nie gra w takie gry latami. Garstka zapaleńców. Reszta ma to w nosie. Widać to po danych, gdzie 20 parę % ukończenia gry, to sukces. Gracze szybko się podniecają daną produkcją i równie szybko tę produkcje porzucają.
w dodatku ze my jesteśmy garścią, nawet ci co grają w juz dawno porzuconą gre, czy ogólnie jako gracze jest w dużej mierze hipokryzja
Nie chodzi o to czy się da tylko o to czy dana firma chce to zrobić. Jako, że pełnymi garściami jadą na licencjach, to im to się nie opłaca. Dlatego musiałoby się zmienić prawo licencyjne, który dotyczy zbyt wielu rynków i segmentów kultury, które po pierwsze pozwoliłoby dysponować prawami autorskimi firmom tworzącym gry w taki sposób, że prawdziwy autor niewiele miałby do gadki. Żadne lobby "artystów" na to nie pójdzie, bo oni mają tajtiemy do końca życia z często durnych jednorazowych rzeczy.
Po drugie, zmusiłoby twórców do robienia takich wersji gry.
Po prostu jest to nie realne. Ktoś kto myśli, że UE cokolwiek w tej sprawie zmieni, żyje po prostu pustą nadzieją.
Gdyby gry od początku były osobnym bytem kultury, opartym o osobne przepisy, całkiem odrębnym działem, to jeszcze jakieś nadzieje można by mieć.
Jedyne wyjście, to głosowanie portfelem i kupowanie tylko takich gier jak te od Redów czy inne DRMfree, ale jak wiemy to utopia, bo nigdy to nie nastąpi. Gracze nie są skonsolidowani jak na początku historii tej dziedziny. Nie ma szans na globalny "strajk" i kupno tylko gier wolnych.
Każdy kto myśli, że coś da się zrobić, po prostu jest naiwnym, bąć bujającym w obłokach.
Taki mają proces produkcyjny swoich gier i tyle. Nikt ich nie zmusi do zmiany, bo to byłby już w pewnym sensie komunizm i "Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk", który będzie decydował co twórca może a czego nie.
Nikt nie zmusi korpo do tego, by gra, która jest multiplayerowa albo jej duża część oparta jest o serwery, miała wersje offline.
Przecież nikt nie mówi o grach mmo. Cała reszta nie potrzebuje serwera bo hostem jest sam gracz lub opłacony przez gracza serwer.
To producenci wpychają do gier "always online" bo to najlepsze zabezpieczenie antypirackie (wg nich, bo fakty mówią co innego).
Trzeba było dodać w tej petycji zmniejszenie emisji CO2 od przemysłu growego to sama urszulka by zadbała, żeby ta petycja przeszła przez parlament i to jeszcze jeden dzień xD.
Skurwiele. Jak dobrze że te wszystkie Steamy i inne bzdury powstały tak późno, dzięki temu cała historia gier od lat 70 tych (a może wcześniej) do początku XXI wieku jest do zachowania. I dobrze że mamy GOG bo on ratuje całą masę gier przed uśmierceniem. Nie wszystko się w ten sposób uratuje ale jakąś część...Muzyka, filmy, książki - wydają się wręcz nieśmiertelne w porównaniu do gier, które w wyniku lobby cwaniaków, po prostu umierają po jakimś czasie. To że każda gra jest jakimś dziedzictwem kulturowym to już ich nie obchodzi.
Też się cieszę że tyle klasycznych dziś już gier wychodziło w czasach, kiedy nie było cyfrowego kagańca.
Bo nie opłaca się dać do sklepu typu GOG lub po prostu udostępnić za darmo, bo jak zarobić nie mogą to gracze również nie dostaną. Taki typowy przykład przysłowiowego psa ogrodnika
Podstawy ekonimii się kłaniają... Wiesz dlaczego rolnicy wylewają mleko z nadprodukcji do ścieków, zamiast oddać je za darmo np. potrzebującym w ramach jadłodajni czy banków żywności? Bo jego oddanie powodowałoby u nich wieksze straty niż jego wylanie. Oddając produkt czy usługę za darmo, nasycasz rynek. Nasycając rynek, zmniejszasz popyta. Zmniejszając popyt, sprzedajajesz jeszcze mniej, podwyższając nadprodukcję i generując jeszcze większe straty. Ktoś powie "ale przecież potrzebujący i tak by nie kupili, bo ich nie stać!" i owszem, oni nie, ale ktoś inny by im kupił, np. gmina, darczyńcy, fundacje.
Z grami nie jest inaczej, bo tam też występuje efekt "nasycenia produktem". Z kolei jego brak napędza zainteresowanie i sprzedaż, zwłaszcza po dłuższej nieobecności.
Gry i inne media nie zaspokajają wyłącznie potrzeby rozrywki, ale mają wartość kulturową i prawo powinno to odzwierciedlać.
Jasne, tylko dlaczego producenci i wydwacy mieliby tego chcieć? Z czysto pragmatycznego punktu widzenia jest to niepotrzebne obiciążenie. Wyobraź sobie, że ktoś przychodzi do twojej firmy, produkującej np. krasnale ogrodowe i mówi "Od dziś to nie są już zwykłe figurki z fajansu, to dzieła sztuki i ma pan obowiązek zmienić proces produkcji oraz zastosowane materiały, by zwiększyć ich trwałość na minimum 50 lat. Skąd pan weźmie na to środki i jak zachowa konkurencyjność, to mnie nie obchodzi, prawo nakazuje i kropka".
Jak najbardziej rozumiem i popieram intencje organizatorów tej akcji, ale to też nie może być próba jednostronnego narzucenia nowych reguluacji, które nakładają nowe obowiązki i generują koszty... bo tak ktoś sobie życzy.
Patenty nie mają tu nic do rzeczy. W przypadku dzieł sztuki (a gry za takowe chcą uchodzić) prawa stają się powszechne po 100 latach. Tak było z Kubusiem, Myszką Miki, może tak być z The Crew. Jak już właściciele praw nie żyją, bierz i korzystaj. Dlaczego chcesz odbierać prawa właścicielom?
A jak kupisz film na jakiejś platformie VOD to mogą wyłączyć ci serwery tak, że już nigdy nie będziesz mógł obejrzeć tego filmu?
No właśnie. Z resztą, ty nawaliłeś tyle komentarzy pod artykułami o tej inicjatywie, ale nada nie kumasz o co w tym chodzi....
Przecież np na takim AppleTV możesz kupić normalnie film do swojej biblioteki i oglądasz kiedy chcesz.
Stary, co ty pier...? Przecież ty nie masz pojęcia, jak działają kina? Czego was tam uczą teraz w tych szkołach? No chyba, że specjalnie naciągasz sobie idiotyczny argument na poparcie swojej tezy, licząc, że twoi rozmówcy to idioci i nie zauważą.
Nie, idąc do kina i kupując bilet nie kupujesz żadnej licencji na film. To kino za określoną kwotę i procent od sprzedaży biletów wykupuje od studia licencję na publiczne i odpłatne wyświetlanie filmu. A ty kupujesz tylko świstek, który uprawnia cię do wejścia na określoną salę na czas trwania określonego seansu. Tak, to sprowadza się do płacenia za możliwość obejrzenia filmu, ale nie kupujesz jakiejkolwiek licencji.
Druga sprawa, że kino jak świat światem sprzedawało bilety na 1 seans i nikt z tym problemu nie ma. Natomiast gry w dystrybucji fizycznej to było nabycie kopii wraz z licencją na jej dożywotnie odtwarzanie (czyli aż ci nośnik padnie). I tak również powinno być w grach w edycji cyfrowej. Pomijając czyste MMO, gdzie żadnego komponentu single nie ma i w ogóle próba grania singlowego by nie miała sensu, bo w takie gry rzeczywiście jest od początku wpisany pewnik, że gra nie będzie żyć wiecznie.
Pisałem bardziej o Netflix albo HBO, gdzie film odchodzi z oferty i nie możesz go już obejrzeć. Co robisz w takiej sytuacji? Piszesz petycje?
Tylko czekałem na ten argument. 🤣 A co zrobisz jak nie będzie prądu? Co zrobisz jak banki będą niewypłacalne? Co zrobisz jak steam, Sony, Xbox padnie? 🤦
To nie jest mój drogi problem graczy, bo to jest oczywiste, że jeśli jakaś platforma padnie to prawdopodobnie wszystko stracimy.
Pisałem bardziej o Netflix albo HBO, gdzie film odchodzi z oferty i nie możesz go już obejrzeć. Co robisz w takiej sytuacji? Piszesz petycje?
Jak już chcesz robić takie porównanie to porównuj netflixa z game passem albo ps+ extra, a nie z kupnem gry cyfrowej bo to nie jest to samo!!!!
Ale po co mam kupować prawa do gry? Skoro oni mogą ją cały czas trzymać w ofercie na sklepie i ją sprzedawać? Możliwość pełnego offline i gierka do kupienia. Oni zarobią, gracz będzie zadowolony.

O to chodzi graczom, i tak też zrobiło ubi w części drugiej.
A the crew część pierwsza miało od cholery contentu dla jednego gracza, kampania ponoć na 30h więc te swoje bzdury możesz włożyć do kieszeni.
Sama krytyka GOG nawet tutaj, że to kupowanie piratów czy że sklep nie ma takiej czy owakiej funkcji przez co jest olewany i skreślany.
Bo jak sam widzisz, głupców i osób z mentalnością biblijnego Ezawa, nie brakuje.
I oczywiście co najważniejsze dać graczom możliwość stawiania własnych dedykowanych serwerów, to naprawdę nie jest trudne. Tylko ich boli to że jak ktoś dalej będzie mógł sobie grać i się świetnie bawić ze znajomymi kiedy oni nic z tego nie będą mieli. Pojedyncza sprzedaż ich nie zadowala, więc w ogóle zabierzemy wam grę.
Naprawdę nikt od nich nie wymaga charytatywnych serwerów, wystarczy że pozostawią grę do kupienia dla zainteresowanych i żeby produkt pozwalał na stawianie własnych serwerów lub bawić się w pojedynkę. Ale skoro Ciebie to przerasta, to nie dziwne że zbłaznowaną Ubikację również która zamiast wracać na wyżyny ze swoimi świetnymi markami to kompromituje się coraz bardziej wspierając antykonsumenckie praktyki.
Ale co oni mogą, jak są na smyczy, zależy kogo. USA,tylko Korpo Chiny. Banda słupów.
Ciekawe, że decyzja została ogłoszona niedługo po tym, jak urzędasy miały spotkanie z CEO i reprezentantami największych firm gamingowych, za zamkniętymi drzwiami...
Dokładnie tak jak pisałem. Nie masz praw autorskich to nie ty decydujesz jak wydajesz grę. Jeśli ci gracze naprawdę tak bardzo chcą grać w The Crew niech zrobią zrzutkę, odkupią od Ubi prawa autorskie, postawią i opłacą swoje serwery i voila. ;)
W pierwszego Quake z 1996 roku mogę w każdej chwili pograć w singla jak i w multi i nie potrzebuję do tego żadnego serwera czy praw autorskich. I nie wymaga tego 99% istniejących gier (za wyjątkiem MMO). Za serwery w takim BF 3 i 4 czy CS płacą sami gracze!!! Kto EA kazał spier. coś co było dobre? Gracze? Nie, to samo EA zmieniło prywatne hosty w jakiś ich wewnętrzny. Cała reszta gier tryby multi opiera na protokole p2p. Nawet w najnowszych produkcjach to gracz jest hostem a nie żaden serwer producenta / wydawcy. Po prostu nowe gry wymagają stałego połączenia z serwerem i to nawet w trybie single. Ale wymagają tylko z jednego powodu: profilu online gracza i wbudowanego w grę sklepiku ze skórkami i innym badziewiem. Tak właśnie wyglądało The Crew.
Ta inicjatywa od początku skazana była na porażkę. Zwłaszcza, że od zawsze wystarczyło zrobić jedną rzecz: Nie kupować gier-uslug. To jest tak proste.
To tak nie działa. Nie da się skoordynować milionów graczy aby nie kupowali gier usług czy żeby nie wspierali innych rakowych praktyk w branży gier. A to właśnie wykorzystują korporacje.
Takie coś musi być uregulowane prawnie, zwykły konsument choćby chciał to i tak nic z tym nie zrobi.
Immortals Fenyx Rising, Ghost Recon Wildlands / Breakpoint, najnowsze (tak od Origins) Assassin’s Creed. Wszystkie te gry to w 100% singiel player i wszystkie mogą przestać działać z dnia na dzień bo wszystkie są oparte właśnie na "always online" z profilem online.
"poinformowanie odbiorców o okresie obowiązywania i warunkach przed zawarciem umowy dotyczącej gier wideo" - no tak, bo przecież przy zakupie The Crew w koszyku był wielki napis "wyłączymy ją kiedyś tam i nie oddamy ci ani centa"....
kiedy wy się nauczycie że gry to nie jest jakiś mityczny dar Boga dla ludzi tylko własność prywatna? Co to wgl za regulacje żeby decydować za właściciela danego tytułu? Nie popieram UE ale nie popieram też ograniczających wolność ustaw.
Wiesz, rozumiem twój punkt widzenia i patrząc na to w sposób bardziej emocjonalny jestem w stanie się zgodzić z tobą. Tylko problem leży w tym że tak skonstruowany jest rynek na który się zgadzamy dokonując zakupu. Przykład z rzeźbami czy innymi dziełami jest mało trafiony, jeśli coś kupisz jest twoje, fakt, ale jeśli byś wydzierżawił na czas nieokreślony to musisz się liczyć z tym że w dowolnie wybranym przez artystę momencie musisz oddać skarb. Tak np funkcjonują Rodzinne Ogródki Działkowe i gry komputerowe w dystrybucji cyfrowej.
Prawo powinno być tak skonstruowane by w sytuacji gdy twórca nie chce na swoim dziele zarabiać, zajmować się nim itd. to dzieło trafia do domeny publicznej no to dajmy przykład. Ty jako ktoś z zapasem kasy kupujesz dzieło A w celach inwestycyjnych bo wiesz że za X lat będzie sporo warte, przychodzi ustawa i nagle możesz się dymać bo idzie do domeny publicznej.
Ja rozumiem sytuację w której np za 10 lat musisz kupić ten sam tytuł na nowo bo tak, bo twórca usunął ze steam i jest tylko na GOG. Wtedy jest to zwykłe skurwielstwo ale takie sytuacje się nie zdarzają.
Jeśli UE by zmusiło twórców do np do wydawania gier w wersjach pudełkowych to dam sobie rękę uciąć że nałożą na to taki podatek że się zesramy.... bo wiesz, przecież plastik to może jakaś kaucja 30 zł, napędy optyczne to znowu odpady także dodajmy do każdej gry 5 zł podatku, transport kolejne 5 zł itd. Przy okazji marża dla sklepu i w petardę ograniczony wybór tytułów.
Ty jako ktoś z zapasem kasy kupujesz dzieło A w celach inwestycyjnych bo wiesz że za X lat będzie sporo warte, przychodzi ustawa i nagle możesz się dymać bo idzie do domeny publicznej.
No nie, w przypadku gier kula w płot bo w celach inwetycyjnych to mozna kupowac big boxy sprzed 30 lat a nie współczesne cyfrówki.
musisz oddać skarb. Tak np funkcjonują Rodzinne Ogródki Działkowe i gry komputerowe w dystrybucji cyfrowej.
Ale na takim GOGu ja nic nie musze oddawać, nawet jeśli gra stamtąd jest wycofana, to dalej mam ją na koncie a dwa że każdą kupioną tam grę zgrywam na dysk zewnętrzny, jako archiwizację.
ja oczekuję że KAŻDA gra, nawet multiplayer, będzie posiadała tryb offline DRM Free tak jak to jest na GOGu co ma być zabezpieczeniem przed upadkiem twórcy. to rozumiem że nałożymy jeszcze regulację na dystrybutorów. Bo co jeśli GOG się zamknie? Kto poniesie koszta? Jeśli by to bylo na serwerach niezależnych od dystrybutorów to na kim będzie spoczywał obowiązek utrzymywania? Jak dla mnie śmierdzi rozwojem piractwa i nierentownością branży. No ktoś musi na tym zarabiać koniec końców. Każdy MB coś kosztuje.
Swoją drogą: jaki to problem dla giganta tego typu by stworzyć łatkę offline uprawniającą tylko do gry w trybie single player? Albo po prostu wydać taką "okrojoną" wersję i wrzucić na GOG? tak jak powyżej
Swoją drogą: jaki to problem dla giganta tego typu by stworzyć łatkę offline uprawniającą tylko do gry w trybie single player? Albo po prostu wydać taką "okrojoną" wersję i wrzucić na GOG? z reguły gry multi to gry multi, nastawione na rozgrywkę multi XD a singiel w tym to ewentualny, krótki miły dodatek, który przez większość i tak jest omijany.
I rozmijamy sie w jednej kwestii. Dzisiaj odpalisz bez problemu Ultimę z 1992 roku. Mówiąc o współczesnych grach ja nie patrze na nie z perspektywy roku 2026. Jam patrze z perspektywy roku 2046. Czy wtedy je uruchomię? Bo to będzie absurd jeśli w 2046 roku będzie dało grać się w Diablo 1 ale w Diablo 4 - już nie.
Ale w Diablo IV da się grać single, tylko idiotycznie wymaga do takiej gry neta xd no to w czym problem? skończą wspieranie tytułu, wydadzą piątkę a ty dalej będziesz mógł sobie łupać tylko że bez innych graczy jak nie będą chcieli utrzymywać serwerów.
Torrenty to opcja ostateczna ale są gry gdzie nawet to nie pomoże. nie, torrenty nie są nigdy rozwiązaniem :) jest to kradzież.
Nie znasz mnie i jak archiwizuje :)
Bo ty swojej kopii legalnie nie możesz sprzedać
Ależ nie o to w tym chodzi.
nie potrzebujesz do instalacji GOGa i internetu
To jest najważniejsze!
no to w czym problem? skończą wspieranie tytułu, wydadzą piątkę a ty dalej będziesz mógł sobie łupać tylko że bez innych graczy jak nie będą chcieli utrzymywać serwerów
Własnie o to chodzi że gra ma sie instalowac i działać w trybie offline: bez internetu, bez serwera, bez Blizzarda. Jak w latach 90tych.
nie, torrenty nie są nigdy rozwiązaniem :) jest to kradzież.
Jestem za a nawet przeciw bo sam nie posiadam ani jednego pirata (mam jednego ruskiego tłoka z 1996 roku którego NIE DA SIĘ kupic legalnie). Ale teraz mi powiedz: taki No One Lives Forever. Nie wiadomo kto ma do tego prawa. Nie ma więc tego GOG ani Steam ani nikt. Możesz mieć co najwyżej używki na płytach. Ale w tej sytuacji, gdy nie wiadomo kto jest właścicielem gry mówienie o kradzieży to...śliski temat. A NOLF nie jest wyjątkiem.
Gry multiplayer to gry multiplayer, nikt nie chce aby były tworzone z myślą o offline, choć dobrze by było aby po zakończeniu wsparcia pliki były udostępniane graczom, którzy będą mogli tworzyć własne serwery.
Ale to jest na końcu jeśli chodzi o priorytety tej inicjatywy.
Głównie chodzi o to aby gry, które wymagają połączenia z internetem, jak np D4, po zakończeniu wsparcia otrzymywały łatkę aby można było w nie grać offline.
D4 to idealny przykład gry, która mogłaby działać offline, ale został tam specjalnie wrzucony online. I nie, D4 to zwykła gra offline w której wymuszono połączenie z siecią.
kiedy wy się nauczycie że gry to nie jest jakiś mityczny dar Boga dla ludzi tylko własność prywatna? Co to wgl za regulacje żeby decydować za właściciela danego tytułu? Nie popieram UE ale nie popieram też ograniczających wolność ustaw.
Oj jak korporacje kochają takie owieczki jak ty. 😂 Geniuszu, a może byś tak zastanowił się nad tym głębiej? Jeśli producenci aut stwierdzą, że od dzisiaj nie można kupić auta, tylko wypożyczyć, to też będziesz pisał takie głupoty o własności prywatnej?
jeśli tak byłoby w umowie zakupu i rynek od lat by tak wyglądał to chyba byśmy nie mieli wyboru, ktoś się zgadza kupuje, ktoś się nie zgadza to nie kupuje.
Gdyby wszyscy byli takimi owieczkami jak ty to już dawno bylibyśmy niewolnikami korporacji. Z resztą, brak słów na ciebie...
Własnie o to chodzi że gra ma sie instalowac i działać w trybie offline: bez internetu, bez serwera, bez Blizzarda. Jak w latach 90tych. no to jak to pobrać bez internetu? Zostaje wersja pudełkowa ale to napisałem już w poprzednim komentarzu jakie są tego wady.
Ale teraz mi powiedz: taki No One Lives Forever. Nie wiadomo kto ma do tego prawa. Nie ma więc tego GOG ani Steam ani nikt. Możesz mieć co najwyżej używki na płytach. Ale w tej sytuacji, gdy nie wiadomo kto jest właścicielem gry mówienie o kradzieży to...śliski temat. A NOLF nie jest wyjątkiem. dobra, jeśli jest działka. Prawa do niej może ma może nie ma kilka osób, ogólnie burdel i nikomu się nie chce z tym iść do sądu więc sprawa gnije. To daje ci prawo zająć działkę i wybudować tam dom? Tak czy siak jeśli tytuł miałby jakąś wartość to szybko by się temat rozwiązał.
Mówię, w idealnym świecie gdzie są firmy, które jakimś cudem za darmo chciałyby wspierać twoje podejście miało by to sens. W realnym świecie temat jak i sama ustawa jest dziurawy i generuje problemy na przyszłość. Jak się to mówi "socjalizm dzielnie walczy z problemami, które sam stworzył"
Zamiast przestać finansowo wspierać korporacje, które was wnerwiają (nie wiem np Valve) to kupujecie aż miło i płaczecie w komentarzach wspierając skorumpowanych polityków którzy mają w was wyjebane i jedyne na co liczą to na darmową kampanię wyborczą. Bo sory ale prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie niż uwierzę że politycy KO robią coś bezinteresownie dla ludzi.
Na szczęście nie mamy jakiegoś komunizmu+ żeby ludzie decydowali za właścicieli swojego dorobku. Nie podoba się? nie kupuj. Mnie gry usługi denerwują dlatego omijam je szerokim łukiem.

Mityczna legenda GOGa jako obrońcy upadłego rynku growego niech upadnie w końcu; to firma i interesują ją słupki sprzedaży a nie komfort klienta. A wszystkie firmy sprzedające produkty jako usługi golić do żywego. Defekować na wolny rynek i korzystać z zatoki, a obrońców milionerów wyśmiewać w ryj
Ktoś dostał dobrą kasę na swoją partię. Szczerze to ja bym wywiódł prawo do piractwa na podstawie konstutucji.
Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Art. 73. Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.
W sytuacji kiedy policja miałaby probelm z moim piratowaniem i posiadaniem nielegalnej zabitej gry w sądzie podnosiłbym, ze to jedyna możliwość bym mógł uskutecznić swoje konstytucyjne prawo do korzystania z dóbr kultury. Obrona konieczna.
Owszem nie kupuję gry na własność, ale kupowanie gry to po prostu skrót myślowy od zakupu licencji na używanie produktu. I jak ktoś słusznie napisał skoro wyraźnie w każdym sklepie mam KUP a nie "uzyskaj dostęp na ograniczony, nieznany czas" tzn. że mam prawo grać w grę do końca mojego życia, a nawet zapisać licencje w spadku i ta gra nawet po 20 latach ma działać bo nie ma żadnych sensownych argumentów aby miałoby być inaczej.
Bardzo dobra decyzji Unii. Stop złodziejom i darmozjadom, którzy chcieliby wszystko za darmo i nie czytają licencji. Nie podoba się, że to gra usługa i może kiedyś zostać porzucona, to nie kupuj. Kup zwykłą single, która wymaga połączenia z netem tylko na czas instalacji i tyle. Nie rozumiem w czym problem.
W tym, że gry to nie usługi tylko elementy dziedzictwa kulturowego.
No to powinny byc w muzeum, problem solved. Czy to za malo?
Poza tym to ich gra i prawa autorskie. Jak komuś wynajmę mieszkanie, a później zdecyduję się nie przedłużyć umowy, to mam mu oddać pieniądze? Korzystał z mojego mieszkania, tak samo ty korzystasz z gry. To masz napisane w licencji i nie ma tam nic o kupowaniu na własność. Jakim prawem chcesz korzystać z takiego produktu, a później śmiesz żądać zwrotu kasy? Jesteś zwyczajnie bezczelny.
Mają przebudowywać całą grę?
Anthem był w 90% grą solą. To celowa budowa części zawartości wymuszała party. Osłabiasz bossy o 3/4 i już z wymuszonego coopa masz grę solo. Zerowe koszty.
Poza tym to ich gra i prawa autorskie.
A o prawie wyczerpania słyszał?
Po zakupie licencja staje się moją własnością i właściciel prawa autorskich nie ma już nic do gadania w sprawie licencji którą mi sprzedał.
Jakim prawem chcesz korzystać z takiego produktu, a później śmiesz żądać zwrotu kasy?
Prawem konsumenta. Skoro doszło to zaprzestania świadczenia licencji strony wzajemnie zwracają sobie to co dostały: konsument oddaje grę, sprzedawca oddaje kasę.
O, czyli prawo wyczerpania może istnieć w przypadku producenta, ale klienta już nie? Niezbyt sprawiedliwe.
Nie, żadna licencja nie staje się twoją własnością, masz dokładnie napisane na jakich warunkach użytkujesz produkt. Twoje to są co najwyżej gacie na dupie. Nie wiem ile razy mam tu powtarzać, że nie ma czegoś takiego jak moje gry, nawet na mitycznym GoG-u gra nie jest tak naprawdę twoja. To, że możesz sobie wypalić instalator na płycie nie znaczy, że jest to legalne, jeśli producent całkowicie wycofa grę z rynku i wygasi licencję.
Jakim kurna prawem konsumenta? Konsument ma mieć wszystko za darmo? Oddając ci pieniądze producent nic nie zyska, a ty przeszedłeś jego grę lub w nią grałeś w przypadku gry usługi. Producent musiał pokrywać koszty utrzymania serwerów, a ty sobie pograłeś kilka lat i jeszcze chcesz żeby oddał ci kasę lol
Ty nadal nie ogarniasz że producent nie ponosi / nie musi ponosić żadnych kosztów utrzymania serwerów. Dodatkowo są to tak groszowe sprawy że jak ktoś wyskakuje z "kosztami serwerów" to kończę z nim dyskusję bo ten twój "magiczny koszt serwerów" to jest 1000 USD rocznie vs miliony zarobione na grze. I w tych właśnie milionach jest zawarta opłata za wieloletnie wsparcie dla gry.
Powtórzę specjalnie dla ciebie:
- w grach typu BF 3,4 czy CS to gracze płacą za hostowany serwer
- w pozostałych 90% gier multiplayer opiera się na protokole p2p gdzie to gracz jest hostem
- to sami producenci implementują w swoich grach profile online i sklepiki ze skórkami a potem płaczą że muszą "utrzymywać infrastrukturę sieciową gry".
Zrozum typie, że rzeczy cyfrowe są najczęściej wypożyczane. To tak, jak z wynajmem domu, czy wspomnianym przez kogoś tutaj płaszczem. Jak chcę to wypożyczę komuś płaszcz na jakiś czas, ale to nadal mój płaszcz. Mogę go komuś wypożyczać, oddać, zniszczyć, ale może też wisieć w mojej szafie i gówno komu do tego. Nikt nie będzie mnie zmuszał do oddania komuś płaszcza, bo z niego nie korzystam i nie chcę dalej wypożyczać. Tak samo masz z prawami autorskimi. Nie wiem, jak można to prościej wytłumaczyć.
Zapewne z subskrypcji na filmy, czy muzykę też nie korzystasz albo domagasz się zwrotu pieniędzy, jak przestaniesz płacić, a ni możesz oglądać. Tam też płacisz za dostęp, ba nawet więcej, niż za grę, gdyby policzyć co miesiąc. I co ty w ogóle robisz w internecie? To przecież też rodzaj wypożyczania. Nikt ci nie zwróci kasy, bo nagle przestaniesz korzystać. Dostawca może też przestać świadczyć usługi w twoim regionie i co, wtedy też podpiszesz petycję, żeby robił to dalej albo będziesz chciał zwrotu kasy lub... co jeszcze śmieszniejsze ich infrastruktury? "No przecież z niej nie korzystata, a ludzie chcu internetu, dajta mnie".
O ile same gry online mnie mało ruszają. To ja chcę przede wszystkim PRAWA DO POSIADANIA moich gier a nie zakup licencji który zniknie gdy uznają że sobie usuną
I co mi wtedy da wersja fizyczna? Nic.
Co do GOGa to oczywiście. Jeśli mogę gra jest kupowana na GOGu. Z tym że na GOGu nie ma sporej części tytułów. Więc w tym przypadku jestem skazany na Steama.
To jakbyś poszedł do jakiejś knajpy zamówił trufle z kawiorem i się awanturował że nie zrobili według przepisu jaki lubisz i mają zacząć robić tak jak ty tego chcesz i najlepiej żeby UE nałożyło na tą knajpe przymus robienia trufli z kawiorem tak żeby tobie pasowało... Staryyy, nie pasuje to nie kupuj i idź zjeść gdzie indziej. A że nigdzie nie ma innych restauracji serwujących trufli z kawiorem? No to masz pecha i albo zjesz trufle z kawiorem z przepisu który ci nie odpowiada albo pójdziesz na hamburgera.
Steam ma prawo sobie sprzedawać licencje i za przeproszeniem nic ci do tego. Nie pasuje. Nie kupuj. Nikt cie nie zmusza.
Tutaj jest inna analogia. Kupujesz dom od dewelopera i po 10latach deweloper stwierdza że dom który KUPIŁEŚ zostanie zburzony. Bo tak.
Albo samochód który kupiłeś przestaje jeździć bo producent postanowił nie przedłużać umowy na serwery więc jakakolwiek funkcjonalność twojego auta się kończy.
Na steamie jest przycisk KUP, a nie wynajmij. A jeżeli coś KUPUJE to jest moje i chce mieć do tego dostęp kiedy chce i jak chce.
Umowa użytkownika Steam (ang. Steam Subscriber Agreement). W Sekcji 2, podpunkcie A, znajduje się następujące sformułowanie: „Treści i Usługi stanowią przedmiot licencji, a nie sprzedaży. Licencja Użytkownika nie przyznaje Użytkownikowi tytułu ani prawa ownership (własności) do Treści i Usług.”
Więc podpinając się do twojego porównania to bardziej tak jakbyś wynajął mieszkanie a potem byś był zdziwiony bo myślałeś że ty je kupiłeś.
A jeśli chodzi o przycisk KUP to na steamie jest przycisk kup a nie wynajmij dlatego bo kupujesz licencje. Wszystko jest w 100% zgodnie z zasadami nazywnictwa. Można było mieć do steama ewentualnie pretensje że kiedyś nie byli tak transparentni i żeby się dowiedzieć tego że kupujesz licencje a nie gre trzeba było się przekopać przez całą umowe ale dziś nawet jak kupujesz gre to się wyświetla komunikat: „Zakup produktu cyfrowego zapewnia licencję na ten produkt na Steam.”
Wszystko jest w 100% zgodne z normami, dozwolone i przejrzyste. Masz prawo być niezadowolony, ma prawo ci się to niepodobać ale takie roszczenia że steam ma sprzedawać gry a nie licencje bo ty tak chcesz i ty chcesz żeby słowo kup znaczyło to a nie tamto są po prostu śmieszne. Też mi się to nie podoba ale co zrobić. Mają prawo robić tak biznes i jedyne co my możemy zrobić to tam nie kupować albo kupować i wtedy zamknąć gęby bo wiemy na co się piszemy.
Ale jeśli kupujemy licencję to powinien być podany okres tej licencji. Tego nie ma, a co jest? Zazwyczaj jest napisane, że kupujesz licencję dożywotnio.
Oni nie chcą podawać konkretnego terminu tej licencji bo po pierwsze, sprzedaż zapewne by spadła, a po drugie, jeśli byłoby napisane 10 lat, to muszą przez te 10 lat wspierać grę choćby się waliło i paliło.
Gracze jedynie czego chcą to po zakończeniu wsparcia takich gier jak np D4, aby te gry dostały łatkę która umożliwia grę offline. To nie jest nic trudnego, w innych grach się da to i tu.
Ludziom potrafiły znikać gry z dnia na dzień. To nie jest przejrzyste.
Zgodne z prawem (narazie) tak.
Zgodne z umową. No trudno żeby nie skoro umowa jest narzucona a nie negocjowana.
I po to są właśnie instytucje. Żeby tworzyć PRAWA KONSUMENTA.
Tylko że rynek cyfrowy poszedł do przodu a prawo stanowią ludzie którzy jeszcze pamiętają furmanki na drogach i totalnie tego nie kontrolują
Ale to TY do nich przychodzisz i to TY chcesz coś od nich kupić. Dlaczego umowa miałaby być negocjowalna. To jakiś absurd, nie jesteś na tureckim bazarze żeby się targować i negocjować umowy.
A jak tak się zasłaniasz prawami konsumenta to przypominam że istnieje również coś takiego jak zasada swobody umów i mimo protestów twoich i kolegi wyżej o tym że licencja musi być na jakiś czas itd. to oferta steama (czyli handel grami NIE na własność) jest w pełni legalna i akceptowana przez rynki międzynarodowe.
BTW. na twoim miejscu tak bardzo bym nie czekał na szybki rozwój rynków cyfrowych bo świat ewidentnie zmierza w kierunku subksrybcji, wypożyczeń i licencji niż posadania czegokolwiek na własność.
No i sorry skoro nikt ich nie reguluje to umowa będzie jak najbardziej na ich korzyść. A instytucje są po to żeby się firmy z tymi swoimi korzyściami nie zapodzały
Więc póki co legalne jest wszystko co nie jest zabronione. I wystarczy tą drobną niedogodność zmienić bo obecnie nie widzę podstaw aby nie piracić. Przynajmniej mam to na kompie i nigdzie się nie wybiera.
Wiem że uda w tą stronę ale akurat większość świadomych konsument nie jest aż tak ochoczo nastawiona do nich wizji przyszłości więc mogą próbować.
Zanim to zajdzie za daleko ja prawdopodobnie kopnę w kalendarz
Serio ktoś naprawdę wierzył, że oderwani od rzeczywistości z Brukseli wezmą się za ten projekt?
To teraz co, organizujecie akcję #stopkillingmovies? Jak poszliście do kina płacąc za bilet (licencję na obejrzenie filmu) to teraz niech producent stawia serwery i ma wam do końca życia udostępniać film, bo ZAPŁACILIŚCIE? Oczywiście w ramach ochrony dobrodziejstwa kulturowego? 😂
The Crew, bo od tej gry wybuchła afera jest grą z naciskiem na rozgrywkę sieciową i bycie drużyną online - tytułowym The Crew. Jak można oczekiwać od twórcy, żeby wykastrował grę z jej esencji? To absurd
Ty serio nic nie kumasz. 😂
Ty no popatrz, a Forza Horizon również jest grą nastawioną na online, ale można w nią grać również offline. Magia. 🤯
Licencja ma sie dobrze i będzie sie miała, bo jakby co to poleci łapówa i będzie załatwione bo kasy jest w brud, niestety.
Czy może ktoś mi wyjaśnić, dlaczego w komentarzach pełno jest obraźliwych sformułowań wobec Parlamentu Europejskiego, podczas, gdy w samym newsie wyraźnie jest napisane, że nie dość, że negatywną decyzję wydała Komisja Europejska to jeszcze organizatorzy (i, nawiasem mówiąc, także sam Parlament, w którym akcja ma duże poparcie) nie dość, że to przewidzieli, to jeszcze mają przygotowane dalsze kroki a sama inicjatywa ma realne szanse na zrealizowanie? Jeżeli ktoś nie spał w szkole na Wiedzy o Społeczeństwie, to powinien wiedzieć, że to dwa oddzielne ciała.
Obrońcy wielkich korpo i unii się odpalili w komentarzach jak widzę
Cóż to był miły sen ale czas się obudzić i wypłynąć w morze... Szczęście w nieszczęściu, że niewiele nowych gier jest wartych uwagi. Zostaje jeszcze GOG ale coś tak czuje, że tam może się wkrótce biznes wykrzaczyć.
No ja już pisałem o tym wielokrotnie, że to nic nie da. Takie akcje z góry już były skazane na porażkę.
Tyle razy powtarzałem i będę musiał znowu powtórzyć: GŁOSOWANIE PORTFELEM - to jest jedyne, jakiekolwiek skuteczne wyjście!
Ile razy różne cwane branże i wydawcy muszą wydymać klientów, żeby to do kogokolwiek dotarło???
Poza tym i tak wyszło na moje... niestety.
Wiesz, idąc twoim kretyńskim sposobem myślenia, to najlepiej nic nie robić bo nie ma sensu. 😂
Z takim podejściem to nigdy nic się nie zmieni. Tak że życzę udanego pierdzenia w fotel. :)
Otóż NIE - nie zmienią. A wiesz dlaczego?
Bo tu chodzi właśnie o pieniądze, które i tak od was płyną do tych wydawców! I tak długo, jak będziecie im płacić i jeszcze ich popularyzować to tak długo oni będą mieć nasz/was głęboko w d.... !
Bo to, że sobie krzyczycie, płaczecie, krytykujecie, hejtujecie, narzekacie to im to zwisa i powiewa, bo i tak w końcu kupicie od nich cokolwiek, bo i tak spopularyzujecie ich dzieła/produkt, napędzając jeszcze większa sprzedaż!
I tak długo, jak kasa i popularność będą się zgadzać, to będą olewać ciepłym moczem te wszystkie wasze petycje, podpisy i inne żale.
A UE? Ten komunizm(v2) w nowych szatach po raz kolejny pokazał, gdzie ma swoich zwykłych szarych obywateli(zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz)!
I owszem, tak długo jak będziecie finansować i popularyzować takich cwaniaków, to nie ma nawet co myśleć o jakiejkolwiek zmianie.
Nic się nie zmieni z takim waszym podejściem, tak więc miłego nabywania kolejnych gier z DRMem... aż do kolejnej decyzji wydawców o wyłączeniu serwerów bądź zbanowania/usunięcia konta.
Śmieszny człowiek z ciebie, naprawdę. Gdyby wszyscy ludzie tak myśleli to do dzisiaj siedzielibyśmy w jaskiniach i srali pod siebie.
I zacznij czytać dokładnie artykuły bo akurat ludzie stojący za tą inicjatywą wiedzieli, że nie będzie łatwo, tak samo gracze, ale warto coś robić w tym kierunku. A petycja zebrała ponad milion podpisów, to nie jest coś co można ignorować.
Do głosowania portfelem nawet nie będę się odnosił bo to tak ułomny argument, że głowa boli. Jak chcesz geniuszu zmobilizować miliony graczy aby nie kupowali gier, które wymagają połączenia z internetem? Jest to nierealne, a korporacje to wykorzystuja, i dlatego takie inicjatywy są potrzebne.
Więcej mi się nawet nie chcę pisać bo jesteś po ciemny, delikatnie mówiąc.
I zacznij czytać dokładnie artykuły bo akurat ludzie stojący za tą inicjatywą wiedzieli, że nie będzie łatwo, tak samo gracze, ale warto coś robić w tym kierunku. A petycja zebrała ponad milion podpisów, to nie jest coś co można ignorować.
Jakoś Eurokołchoz zignorował to. No ale cóż znaczy dla nich jakaś petycja i podpisy? Nic... co właśnie to pokazali.
Do głosowania portfelem nawet nie będę się odnosił bo to tak ułomny argument, że głowa boli.
Głowa boli od samego czytania twoich kretyńskich wpisów....
To jest jedyne jakkolwiek skuteczna metoda wynikająca z podstawowych praw rynku, bo nic tak nie przemawia do kapitalistów, jak brak przychodów i perspektyw na nie. Innego argumentu niż argumentu pieniądza nie są w stanie zrozumieć.
Jak chcesz geniuszu zmobilizować miliony graczy aby nie kupowali gier, które wymagają połączenia z internetem?
No właśnie... i tutaj leży główny problem. Miliony graczy są zbyt uzależnieni od nowych gier, internetu i innych takich rzeczy będących iluzją, żeby pójść po rozum do głowy i zdecydować się na taki krok. Dla przesadnej wygody, "achievement"'ów i innych "błyskotek" są w stanie zrezygnować ze swoich podstawowych praw klienta/konsumenta, a nawet z podstawowego prawa człowieka, do własności. Zupełnie tak, jak biblijny Ezaw, którzy sprzedał Jakubowi swoje prawa pierworodnego syna, za jedną miskę soczewicy.
Zresztą, każdy ogarnięty i zdrowo myślący człowiek sam już dawno doszedłby do takiego wniosku, by przestać kupować coś, co tak naprawdę mu na dłuższą metę nie służy i co może w każdej chwili stracić, nawet z nie jego winy. Ale takie osoby niestety stanowią znaczną mniejszość. Dlatego jest obecnie tak, jak jest.
No ale krzyczeć, podpisywać i liczyć na to, że ktoś inny coś załatwi, jest o wiele łatwiejsze, prawda?
Jest to nierealne, a korporacje to wykorzystuja, i dlatego takie inicjatywy są potrzebne.
I właśnie dlatego takie inicjatywy są z góry skazane na porażkę.
A póki miliony graczy/użytkowników nie pójdzie po rozum do głowy, to będzie tak, jak jest... a może nawet i będzie gorzej.
Nie potrafią się kontrolować z nabywaniem takich gier, bezrefleksyjnie zgadzają się na antykonsumenckie warunki, mają gdzieś swoje prawa konsumenta, to oczywiście że korporacje będą to wykorzystywać. Co czemu miałyby tego nie robić? Jesteście dla nich głupimi dojnymi krowami. Traktują was i wszystkich innych dokładnie tak, jak im na to pozwalacie.
Więcej mi się nawet nie chcę pisać
Otóż to, wystarczająco głupot napisałeś, więc najlepiej nie pisz już nic, bo pewnie nawet to, co teraz napisałem, nijak nie będziesz w stanie zrozumieć.
W sumie ten post napisałem bardziej z myślą o innych, bo ciężko brać na poważnie kogoś, kto myśli, że jeśli przestanie kupować gry z DRMem, to zacznie mieszkać w jaskimi i srać pod siebie....
Zaściankowe myślenie... Nikt nie będzie rezygnował ze swojego hobby i odmawiał sobie kupna gier które lubi, żeby bojkotować wymuszone połączenie z internetem. Każdy gracz to osobna jednostka, a gry to nie jest produkt pierwszej potrzeby więc ludzie ogólnie mają to gdzieś. I nie chodzi tutaj o to, że ktoś jest głupi czy czegoś nie rozumie... Ludzi ciężko jest zmobilizować w ważniejszych sprawach, a co dopiero jeśli chodzi o gry...
Dlatego powstały różne instytucje, które walczą o prawa konsumenta bo inaczej się nie da. Po jednej stronie masz jedno wielkie korpo, które działa w jednym obranym kierunku, a po drugiej masz miliony graczy, gdzie każdy gracz to osobna jednostka, która patrzy w swoim kierunku.
To o czym tutaj pisze nie tyczy się jedynie gier, a każdej branży.
Trzeba być naprawdę tumanem żeby tego nie rozumieć. Idź dalej pierdzieć w stołek, to zapewne potrafisz bardzo dobrze.
Szykujcie sobie bardzo dużo wazeliny, serio - będzie was dzięki temu trochę miej bolało, jak korporacje będą was dymać. 😂
Ale widać, tobie i tobie podobnym tak naprawdę pasuje taki stan rzeczy, bo inaczej już dawno zrobilibyście coś w tej sprawie bez oglądania się na innych i liczenia na to, że inni za was wszystko załatwią.
I właśnie dlatego dzieją się patologie na rynku gier jak i innych branż, bo znaczna większość nie pojmuje a co gorsza - nie chce pojmować, co to są i jak działają prawa rynku.
Cała resztą twoich idiotycznych wypowiedzi to nic innego, jak tylko zwykłe i pokrętne dorabianie ideologii do żałosnego faktu przykładania ręki do obecnej sytuacji na rynkach i nie tylko.
No i to jest właśnie myślenie ciemnogrodu w którym żyjesz. Nie ma żadnych nas, każdy gracz to osobna jednostka i ciężko aby wszyscy jednogłośnie zaczęli coś bojkotować w branży gier.
No, ale żeby to zrozumieć to trzeba mieć coś w głowie, a nie jedynie sznurek który trzyma uszy.
Rynek ma w d... wasze petycje i podpisy, dla tych korporacji i wydawców jedynie co ma znaczenie to pieniądz, przychód.
Ale żeby to zrozumieć, to trzeba mieć coś w głowie a nie bańki mydlane. No i trzeba mentalnie osiągnąć jakiś wiek i znajomość praw jakie nami rządzą - w tym przypadku prawa rynku.
A teraz spójrz prawdzie w oczy matołku - społeczeństwo właśnie zrobiło po twojemu/waszemu i sromotnie przegrało! A wydawcy i korporacje dalej będą was dymać - i w sumie nic dziwnego, skoro im na to pozwalacie.
Prrrffff.... "każda osobna jednostka" - jakby tak nasi przodkowie myśleli tak jak ty, to obecnie Polski już by nie było.
Ale jak już wspomniałem wyżej - tylko dzięki temu, że głupota nie może latać, nie poleciałeś w kosmos!
No tak, i dlatego powstają instytucje antymonopolowe, praw konsumenta i inne. Po co to wszystko jak rynkiem rządzi pieniądz? 😂
Idź dalej pierdzieć w stołek i marudzić, że nic się nie zmieni, to widzę wychodzi ci bardzo dobrze. :) Ale to zapewne odziedziczyłeś po swoich przodkach o, których wspomniałeś. 🤣
No tak, i dlatego powstają instytucje antymonopolowe, praw konsumenta i inne.
I po co to wszystko, jak wy sami macie je gdzieś? Cała UE ma to gdzieś. A nawet same instytucje, w praktyce działają różnie...
Naprawdę jesteś taki naiwny żeby wierzyć, że teraz panuje prawdziwa demokracja??? Że rządy w pierwszej kolejności dbają o dobro obywateli? Że poza ew. okresami wyborów, obywatele dla rządów coś znaczą??
UE jest zajęty "ważniejszymi" rzeczami, jak przyczepione nakrętki do plastikowych butelek, kolejne pseudoekologiczne ustawy o CO2, eliminowaniu tradycyjnych rodzin z krajów europejskich, promowaniu i wciskaniu LGBT wszędzie, gdzie się tylko da, sprowadzanie jak największej ilości imigrantów z Afryki i wiele innych spraw istotnych wyłącznie dla elit rządzących oraz liczących się podmiotów.
Sprawy, potrzeby i problemy zwykłych ludzi mają gdzieś.
Instytucje praw konsumenta? Oni nie mają nic do powiedzenia, albo jedynie ich wpływ ogranicza się do krajów lokalnych.
A UE po raz kolejny właśnie pokazała, gdzie ich miejsce w ogólnej hierarchii.
Dziecko, nie znasz życia!
Co ty możesz o tym wiedzieć skoro nawet podstaw ekonomii nie ogarniasz?? Nie mówiąc o tym, że pewnie nigdy nie żyłeś w latach 90'tych i wcześniej.... Jakie ty możesz mieć w ogóle pojecie?
Jesteś za bardzo naiwny, skoro tak wierzysz rządom i innym globalistom.
Te cwane korporacje, które tak was dymają, to może jeszcze smarują($$$) urzędnikom unijnym, wpływając na ich decyzję!
Tak więc możesz sobie do mnie fikać i próbować mnie obrażać, na wszelkie sposoby, ale samych faktów nigdy nie zmienisz. I jeżeli ludzie się nie zmienią, to rządy, globalne podmioty i inne wpływowe ugrupowania będą wszystkimi pomiatać jak tylko sobie zechcą.
Bo dla ciebie ktoś może być "osobną jednostką", tak naprawdę w rzeczywistości to jest to mentalny niewolnik.
Następnych twoich głupot już nie czytam. EOT.
Z takim podejściem, to życie jeszcze ci da w dupę.
I bedziesz tak dalej rzucał truizmami?
Zrozum, że jeśli nic nie robisz to nie ma szans na żadne zmiany. Takie proste, ale widzę, że nie dla ciebie.
Kończę tę jałową dyskusję.
Btw
Ooo, mój ulubiony argument odnośnie wieku, co ty tam możesz wiedzieć gówniarzu. 🤣 Po tym tekście już wiem z kim mam do czynienia, i taki ludzi omijam szerokim łukiem. Jestem rocznik 90 tak dla twojej wiadomości.
Ty naprawdę jesteś chory!
Bo widzisz... Tu nie chodzi już nawet o mobilizację wszystkich do bojkotu itp.
Każdy normalny, zdrowy na umyśle człowiek, jak coś mu się nie podoba, jak coś mu w jakikolwiek sposób nie odpowiada, to nie kupuje tego, nie używa tego, nie spożywa, nie robi tego!
A jeżeli tak bardzo psioczycie na gry i politykę wydawców, a mimo to nadal je kupujecie i gracie, ba, wręcz nie możecie się bez nich obejść to mam dla ciebie i dla tobie podobnych, bardzo złą wiadomość - to jest już najprawdopodobniej uzależnienie!
I te twoje pokrętne tłumaczenia typu "Nikt nie będzie rezygnował ze swojego hobby i odmawiał sobie kupna gier które lubi, żeby bojkotować wymuszone połączenie z internetem. Każdy gracz to osobna jednostka" - są na bardzo podobnej zasadzie, jak tłumaczenia nałogowego alkoholika, który zawsze znajdzie "usprawiedliwienie" i wytłumaczenie dlaczego się "musi" napić.
Jesteś po prostu niewolnikiem bezmyślnego konsumpcjonizmu!
Ale to pokazuje ogólny, bardzo smutny obraz milionów graczy - bezmyślnych konsumentów, uzależnionych od bezmyślnych zakupów coraz to kolejnych tytułów. Bo musicie koniecznie mieć! Bo nie potraficie z nich zrezygnować, nawet jak wydawcy traktują was jak frajerów. I to jest właśnie na rękę takim wydawcom - i robią sobie co chcą, bo dobrze wiedzą, że mają was w garści.
Każdy normalny, zdrowy człowiek - nie kupi niczego od takich wydawców. Choćby dlatego, że nie ma zamiaru świadomie przykładać ręki do tego procederu.
Tym bardziej, że alternatywy istnieją - na GOGu(choć pewnie nie tylko) jest sporo gier bez DRM, nie wymagających połączenia z internetem i których(po pobraniu) nikt nie może od tak zdalnie ich zabrać.
Każdy zdrowo myślący, wie że finansowanie podłego procederu nie prowadzi do niczego dobrego więc - z własnej zasady - tego nie robi.
A wszyscy ci, którzy niby podpisywali petycje, a mimo to dalej finansowo napędzają ten chory proceder na rynku - to hipokryci, którzy tylko sabotowali i sabotują całą tą akcję. Wszystkie podpisy od takich osób są nic nie warte. Bo to są jedynie puste deklaracje, za którymi nie idą żadne czyny.
Bo tak naprawdę to tylko ci, którzy zrezygnowali z kupowania gier z DRMem itp. zrobili najwięcej dla tych akcji SKG i obrońców praw konsumenta.
Piszę do do innych, inteligentniejszych, bo ty to już prawdopodobnie tego nigdy nie pojmiesz.
Jednocześnie dodaję twój nick do ignorowanych, jako tych, którzy świadomie wspierają nieuczciwych producentów/wydawców. A wszelkie obelgi typu "sznurek między uszami" doskonale pasują do ciebie i świadczą o tobie.
Tak więc kończę tę jałową dyskusję, którą zresztą sam zacząłeś.
Sam wspierasz cały ten proceder patologii na rynku gier i jeszcze w idiotyczny sposób to racjonalizujesz. To m.in też przez takich jak ty, całe te akcje odnoszą porażkę.
Możesz sobie dalej głupio racjonalizować i pisać kolejne fikołki pseudoargumentacyjne, ale niezaprzeczalny fakt jest taki, że kto naprawdę jest przeciw danej sytuacji, ten sam ręki do niej nie przykłada. Reszta to twoje chore głupoty.
Nie pisz już więcej, bo nie mam najmniejszej ochoty na dyskusję z idiotą, który nie chce rozumieć, jak działa rynek.