Jesli TO jedyną rzecza którą widzi redaktor piszący o remaku to współczuje, bo jest dużo wiecej mechanik które były w oryginale a które ubi wywalił do kosza jak np podnoszenia broni z przyciwnika (w tym mieczy jak i broni prochowej), walka za pomocą ukrytych ostrzy jak i zmiana w wyglądzie poszczególnych postaci to dla mnie regres i dlatego nigdy tego remaku nie kupie.
Przypomne jeszcze ze UbiDNO wycięło wiekszy segment z współczesnośći jak to ubi określiła "segment ten był niepotrzebny" pewnie jeszcze więcej bym znalazł
PS: Dodatkowo dodali mikrotranzakcje do gry gdzie w oryginale tego nie było dlatego grze jak i ubi NALEŻY sie bojkot to powinność którą każdy powinien robić a nikt o tym nie mówi bo FOMO 🤡
A skoro nawet wycinają fragment z współczesności, to jak bardzo im to przeszkadza? Bo ten wątek w sumie nie był super istotny i co za tym idzie niezbyt wielki, bo ile tam czasu się spędzało, chyba godzinę tylko? Skoro im tak to przeszkadza, to czy oni też wycięliby wątki współczesności w 1 i 2, w których jednak miały bardzo dużą rolę i dawały frajdę oraz sens fabuły, gdyby kiedyś odświeżyli te gry?
Serio nie ma podnoszenia broni i wałki ostrzami?
No, to rzeczywiście dramatycznie zmienia odbiór gry i kompletnie niszczy rozgrywkę.
Niepotrzebnie dodali kilkadziesiąt nowych rzeczy (w tym mechanik). Mogli zostawić podnoszenie broni i walkę ostrzami (zamiast tylko cichych zabójstw ukrytym ostrzem).

Dziwne że Alkima tworzac gothic remake potrafiła zostawić mechaniki (oprócz atletyki która była gownem) dodać nowe, jak i questy przy tym nic nie zmieniajac w fabule
No i tak wspaniale "nic nie zmieniała", że błędów mamy co niemiara, rozgrywka magiem woła o pomstę do nieba, walka jest wyjątkowo drewniana, a optymalizacja średnia (żeby nie powiedzieć gorzej). Remake Gothika jest całkiem, całkiem (sam dałem 7.5/10), ale to nie ósmy cud świata.
Pozytywnych zmian dokonanych przez Ubisoft jest zatrzęsienie. Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę, mechanika podnoszenia broni naprawdę nie ma większego wpływu na przyjemność płynącą z rozgrywki czy walki. Jeśli to dla ciebie "gamechanger", to rzeczywiście lepiej, żeby dał sobie spokój z "Czarną banderą". Zachwyconych graczy jest bowiem legion.
IMHO "Czarna bandera" otrzymała lepszy *jakościowo* remake niż "Gothic" (nie oceniam tutaj wartości samych gier). Wracam więc na Karaiby, żeby nakarmić papugę.
a to Resynced jest tym ósmym cudem świata?
Sam uważam Black Flag (classic) za najlepszą odsłonę serii i to głównie a może tylko za pływanie na morzu, ale dyskredytowanie innej gry tylko dlatego, że BF jest dla Ciebie flavor of the week wygląda groteskowo. Zresztą w innym wątku o Resynced też prześmiewczo odpisaleś jednemu userowi, którego zarzutem było to, że Ubi powinien był zrobić sequel Black Flaga zamiast iść na łatwiznę i robić remake.
I tutaj trudno się takiemu zarzutowi dziwić, bo seria zdecydowanie lepiej by na tym wyszła, gdyby to była pełnoprawna część z nowymi rozwiązaniami i mechanikami, a tak dostajemy to samo w świeżej odsłonie +jakieś kosmetyczne usprawnienia, ale jednak Ubi było ograniczone tym, że chcąc nie chcąc musiało pozostać wierne oryginałowi
Zacznijmy od prostych pytań: jaką ja niby grę dyskredytuję? I gdzie napisałem, że nowy "Asasyn" to ósmy cud świata?
A) Remake "Gothika" to całkiem fajna produkcja, o czym pisałem w wątku poświęconym tej grze. Owszem, ma mnóstwo wad i mnóstwo zalet, ale te drugie przeważają. Dlatego dałem 7.5/10. I zaznaczyłem, że dla fanów "Gothika" ocena na pewno będzie wyższa.
B) Wyraźnie napisałem, że - moim zdaniem - "Resynced" to remake lepszy jakościowo od "Gothika", ale nie napisałem, że to gra 10/10.
Nie sadźmy chochołów, bo nie będzie żadnej dyskusji. Moje stanowisko jest dość proste: jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie pozytywne zmiany (i dodatkową zawartość) w "Resynced", wycięcie rzucania przedmiotami nie wpływa negatywnie na jakość rozgrywki i całego doświadczenia growego. Tyle.
A co do twojego wywodu: pełnoprawną cześć "Asasyna" dostałeś w zeszłym roku i dostaniesz w przyszłym. Odstęp dwóch lat. Wszystko zgodnie z planem. Bonusowo dostałeś znakomity remake, przy którym świetnie się bawią miliony ludzi. To dla ciebie coś złego?
zdajesz sobie sprawę, że z racji tego, ze teraz dostaliśmy remake AC na morzu to szansa że w najbliższym czasie dostaniemy pełnoprawny sequel w tych klimatach jest właściwie zerowa? dlatego właśnie uważam, że jak świetnym Assassinem by nie był, to jednak Resynced odbiera szanse na coś co nie jest odgrzewanym kotletem w nowej szacie graficznej.
I tak - to jest coś złego. Remake to nadal tylko remake, ci sami bohaterowie, ta sama fabuła, ten sam setting i właściwie z grubsza te same mechaniki.
Wow! W końcu ktoś to zauważył! I to nie jedyny krok w tył tak naprawdę. Dlatego tego nie kupiłem, choć pewnie kupię za kilka lat za 40zł.
W zasadzie patrząc na większość "komentarzy", to odechciewa się tutaj wchodzić poza kilkoma wątkami ukierunkowanymi na konkretną tematykę. Większośc "treści" to zwykłe szambo nastawione albo na łatwy poklask, albo na shitposting, albo na kopiowanie "idei" patojutuberów. Merytoryczna dyskusja trafia się tutaj raz na rok.
Z częścią twoich zarzutów się zgadzam.
Na pewno Ubisoft ma od pewnego czasu problem z animacjami twarzy. W "Czarnej banderze" widać co najmniej dwa różne sposoby podejścia do tego elementu wizualnego. Po pierwsze, wykorzystano częściowo stare dane (także z mocapu) jako bazę do odtworzenia animacji w tych fragmentach gry, które zostały poddane "aktualizacji". Po drugie, w nowych fragmentach rozgrywki (misje, przerywniki, postaci) zdecydowano się na "standardową" (ręczną) metodę animacji. W obu przypadkach widać pewne mankamenty. Gdy idzie o "nowości", to animacje (np. Padre) mają czasem toporny, "ubisoftowy" charakter (choć wygląda to mimo wszystko chyba nieco lepiej niż w "Shadows", czego dowodem jest Lucy Baldwin). Gdy idzie o cześć gry poddaną "renowacji", to połączenie starego mocapu i starych (ręcznych) animacji z nowoczesną technologią (tekstury, oświetlenie, automatyczna animacja twarzy, algorytmy ruchu warg) wygląda IMHO całkiem dobrze i ewentualne problemy ("botoks", czasami gorsza mikroekspresja) widać dopiero przy bezpośrednim zestawieniu z oryginałem. To nieunikniony koszt całkowitej rekonstrukcji silnika graficznego. Starsza, ręczna animacja po prostu nie współpracowałaby prawidłowo z nowymi, niezwykle szczegółowymi modelami geometrycznymi twarzy. Nie dało się wszystkiego odtworzyć "kropka w kropkę". Trzeba było wprowadzić zmiany. Rozumiem jednak rozczarowanie czy zarzuty miłośników "Czarnej bandery", ponieważ jakość animacji w grach Ubisoftu jest na pewno elementem do poprawy.
Część zarzutów dotyczących walki też wydaje się słuszna. Ale sprawa nie jest jednoznaczna. Mamy tu do czynienia z sytuacją "coś za coś". System walki uległ "standaryzacji", a Edward został "przypisany" do predefiniowanego zestawu broni (szable, pistolety) i nie może już walczyć podniesionym orężem. Dzięki temu można było jednak ten system nieco "pogłębić", gdy idzie o umiejętności i atuty. Nadal mamy mnóstwo ciekawych rozwiązań i animacji (bloki, kontrataki, seryjne uderzenia, uniki, kopniaki, "przeskoki" po plecach wroga, powalenie, brutalne "finishery", strzały z pistoletów itp.), a konkretny rodzaj oręża czy pistoletów gwarantuje unikalne "perki". Ukryte ostrze służy jednak tylko do działań "asasyńskich", czyli powaleń i skrytobójstw. Nie ma też "płynnego" przejścia do podwójnego zabójstwa (czy "finisherów") w ramach fizyki ruchu. Tego rodzaju mechanikę zastąpiono systemem "skryptów": wciśnięcie przycisku zabójstwa na dwóch celach uruchamia dedykowaną scenkę (zbliżenie kamery, kinowy kąt), w której Edward wykonuje dłuższą, bardziej brutalną animację eliminacji, zaś ruch postaci zostaje na ten moment drastycznie spowolniony lub zatrzymany, a kamera odcina gracza od pełnego podglądu otoczenia. To nadaje zabójstwom potężny, filmowy charakter i podkreśla "kunszt" asasyna. Jeśli mam być jednak szczery, to ani walka w oryginale, ani walka w remake'u nie robią na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Walczy się "w porządku", ale ten system jest na dłuższą metę nieco nużący. Jeśli chodzi o mechanikę walki, szczytowym osiągnięciem serii pozostaje dla mnie "Shadows". Na szczęście, remake "Czarnej bandery" znacząco uatrakcyjnił walkę morską, co w pewnej mierze rekompensuje mankamenty potyczek lądowych.
Pozostałe zarzuty mają albo bardzo subiektywny charakter, albo nie znajdują potwierdzenia w moich doświadczeniach z "Czarną banderą".
brak możliwości rozgrywania misji ponownie
Brak możliwości powtarzania misji ani mnie ziębi, ani grzeje. To zapewne konsekwencja pełnej "otwartości" świata. Trzeba jednak zauważyć, że wyzwania zostały skonstruowane w taki sposób, żeby gracz poradził sobie z nimi bez konieczności powtarzania konkrentego zadania. Znajdą się też pewnie gracze, którzy uznają tego rodzaju zabieg za bardziej "immersyjny" (bo zwiększający wagę podejmowanych działań czy growych decyzji). Znowuż: rozumiem rozczarowanie, ale go nie podzielam.
usunięcie oryginalnych animacji przeskoków pomniejszych przeszkód na rzecz generycznych z gier RPG
Nie za bardzo rozumiem ten zarzut. Przecież Edward przeskakuje stragany, beczki, stoliki, gałęzie itp. na różne sposoby. W grze występują "przetoczenia" i "szlusy". Co więcej, parkour jest nawet poprawiony względem oryginału (choć nie tak zaawansowany jak w świetnym "Shadows", które właściwie dorównywało pod tym względem "Unity").
brak nacisku na social stealth poprzez zmianę misji śledztwa przez co jest ono jeszcze bardziej bezużyteczne
Śledzenie, które było powszechnie krytykowane w "Czarnej banderze", zastąpiono m.in. elementami "detektywistycznymi" (wzrok orła), a mechanika "podsłuchiwania" nadal często występuje w grze (są na niej oparte wszystkie misje "magazynowe"). To rzeczywiście spowodowało, że grupy pijaków czy tancerek stały się "mniej użyteczne". Ale nie całkiem "bezużyteczne". Służą bowiem nadal innym celom ("schronienie" w czasie ucieczki, odwrócenie uwagi "ochrony" w nowych misjach związanych z kradzieżą kieszonkową itp.).
usunięcie fragmentów animusa jako znajdziek, które odblokowywały oszustwa na rzecz płatnych skórek z umiejętnościami
Hmm... nie usunięto fragmentów Animusa. Nadal zbiera się tego rodzaju rzeczy w grze - w dwóch postaciach, czyli kluczy i plików danych. Pliki danych odblokowują dostęp do nagrań związanych z synchronizacją wspomnień, zaś klucze wymienia się na różnego rodzaju bonusy (broń, stroje, elementy dekoracyjne). Nie jest więc prawdą, że "płatne skórki" zastąpiły "darmowe" nagrody. Choć nie ma już "oszustw" (zresztą czy były komuś potrzebne w takiej łatwej grze?)
brak uwzględnienia Freedom Cry
Też bym wolał, żeby w cenie gry był dodatek. Ale to nie jest jakaś szczególna wada remake'u jako gry. To temat na odrębną dyskusję o polityce wydawniczej Ubisoftu.
zablokowanie cutscenek na 30fps
To był błąd. Już naprawiony.
walki ze zwierzętami jak w Dark Souls, a nie szybki QT
Zmiana na plus. QTE to rak, który - na szczęście - już wychodzi z mody. Teraz walka z drapieżnikami odbywa się w czasie rzeczywistym. Gracz musi fizycznie wykonywać uniki, wyczuwać moment ataku zwierzęcia i kontratakować w odpowiedniej sekundzie.
nowy aktor głosowy Prinsa, który w ogóle się nie stara
Nie zwróciłem w czasie gry w ogóle uwagi na to, że aktor "się nie stara". Szczerze mówiąc, nie wiem, jak się odnieść do tego zarzutu.
marvelowskie monologi Edwarda
Chodzi o różne (jednozdaniowe) odzywki kontekstowe związane z tym, co się aktualnie dzieje? Nie mam tu zdania. Mnie jakoś nie przeszkadzają, nawet nie pamiętałem, że ich w oryginale nie było. Nieraz okazały się wręcz przydatne, np. w czasie szukania skrzyni z ukrytym skarbem. Gdyby mnie jakoś wytrącały z immersji, pewnie bym zwrócił uwagę na ten "problem". Potraktowałem ten czarny humor jako część emploi pirata.
zastąpienie współczesności leniwymi szczelinami
Tu się znowu kompletnie nie zgodzę. "Szczelina", na którą się natknąłem, znakomicie pogłębiała (psychologicznie) wątek Edwarda i była fenomenalnym dodatkiem. Mam nadzieję, że kolejne okażą się równie dobre. Za wątkiem współczesnym w "Black Flag" w ogóle nie tęsknię.
brak automatycznego oddalania kamery podczas walk
Zmiana na plus. Ciasna kamera drastycznie zwiększa dynamikę i brutalność starć, budując emocje. Jestem jednak w stanie "wczuć się" częściowo w stanowisko przeciwników tego rodzaju rozwiązania, bo rozumiem, że zastąpienie sygnałów animacyjnych wskaźnikami wizualnymi interfejsu ("błyski") może być dla wielu osób problematyczne (choć umożliwia szybszą reakcję i jest bardziej intuicyjne). Na szczęście, wskaźniki można wyłączyć, a animacje nadal sygnalizują nadchodzący atak, choć już w sposób mnie oczywisty.
Jeśli to najcięższe działa, jakie można wytoczyć przeciw temu "rimejkowi", to muszę przyznać, że się jednak udał. IMHO lista pozytywnych zmian zdecydowanie przewyższa i jakościowo, i ilościowo ewentualne mankamenty. Już sama otwartość świata i możliwość nurkowania rekompensuje po stokroć (IMHO) brak jakiejś animacji przeskakiwania beczki czy QTE w czasie walki z krokodylem. ;)
Co do walki, to fakt dodali nowe rzeczy, ale tak naprawdę w większości leniwie przenieśli mechaniki z poprzednich części. Kopniaki były i są nadal pod przyciskiem umiejętności, przeskoki nad wrogiem były, przyciąganie linką było, a perki to raczej element gier RPG, którym podobno Resynced nie jest. Czyli przenieśli większość mechanik z innych gier jednocześnie nawet nie starając się wprowadzić ciekawej walki ukrytymi ostrzami. A ta kamera rodem z Shadows przy podwójnych zabójstwach jest po prostu jakaś koślawa i naprawdę lepiej to wyglądało już w Assassin's Creed II, w którym te ujęcia odpalały się tylko raz na jakiś czas, a i tak były płynniejsze. Zgadzam się jednak, że oryginał nie był wybitny pod względem walki, a dla mnie najlepiej to wyglądało w Assassin's Creed III, a grało najlepiej w Origins i Valhalli.
Rozumiem, że nie każdy potrzebuje opcji rozgrywania misji od nowa. Dla mnie to akurat ważny dodatek.
Edward przeskakuje przeszkody na w generyczny sposób i nie tak widowiskowo jak w oryginale, gdzie używał animacji Connora. Oglądając np. Rotopolusa (kanał zajmujący się głównie parkourem w Assassin's Creed) widzę za każdym razem tę samą jedną animację od czasów Origins. A parkour najlepszy był w Revelations, a każdy kto twierdzi, że w Unity naoglądał się za dużo editów.
Mam wrażenie, że elementy śledztwa były krytykowane w oryginale dlatego, że jest to gra, która przykuła uwagę graczy również spoza serii i było to krytykowane głównie przez te osoby, a nie przez fanów. Te misje były zaprojektowane wokół social stealth i wypełniały fantazje bycia asasynem nawet jeśli sam Edward nim nie był. Rozumiem, że powolne chodzenie, wtapianie się w tłum i słuchanie dialogów może być dla kogoś nudne, ale w takim razie niech zagra w GTA. Assassin's Creed od początku był o wtapianiu się w tłum i otoczenie. To że zastąpiono to innymi misjami detektywistyczne jest ok, ale oni nie "naprawili błędu" tylko po prostu zastąpili to czymś innym.
Klucze i pliki to inny rodzaj znajdziek. To nie jest to samo. A oszustwa odblokowywały również inne rzeczy jak zamiana wrogów na kukły kórlików lub zamiana załogi w szkielety. Tylko czekać aż ubisoft faktycznie zamieni załogę na szkielety, ale za pomocą płatnych skórek. Do odblokowania były również marvelowskie docinki Edwarda i tutaj widać tę różnicę, że kiedyś się z tego naśmiewano, a teraz jest to norma. To były po prostu fajne dodatki, teraz zastąpione kluczami do kupowania skórek.
Jeśli dodadzą Freedom Cry za darmo w ramach podziękowania za sukces sprzedażowy, to aż kupię tę grę, gdy tylko tak się stanie. Natomiast jeśli wydadzą dodatek za pieniądze, to będzie to totalna chciwość. To był płatny dodatek w oryginale, ale remake polega na tym, że uwzględnia się wszystko. Rozumiem braku multiplayer, bo robią całkowicie nową grę multi, ale dodatek fabularny powinien być. Istnieje również opcja, że temat dodatku jest zbyt kontrowersyjny na dzisiejszy ubisoft. W końcu tematem było niewolnictwo czarnych.
Sprawa QTE jest bardziej subiektywna. Jeśli chcieli to zmienić, to powinni dać mniej hp dla zwierząt, bo te walki są komiczne. Przy okazji przypomniało mi się, że strzały z pistoletów nie zabijają od razu nawet jeśli trafi się w głowę.
Odpal sobie oryginalnego Prinsa i nowego. Zmiana rzuca się w uszy.
Marvelowskie odzywki również mogą być bardziej subiektywne, ale mnie to po prostu obrzydza.
Usunięcie wątku współczesnego pokazuje w jaką stronę idzie ta seria. Po świetnym wątku w Valhalli mogliśmy mieć potencjalny powrót Desmonda i Basima w teraźniejszości i mogło to wszystko znowu wyjść na prostą. A teraz który rok jest w Resynced? 2096? Tutaj się już robi coraz gorszy bałagan. Mam nadzieję, że w Hexe znowu się coś ruszy, bo Assassin's Creed to też współczesność. W oryginale można było przesłuchać głosówki obiektu 1 i 0, przeczytać rozdziały z książek i notatki Robertsa, obejrzeć materiały propagandowe abstergo, prześledzić ostatnie chwile Desmonda. Było tam co robić.
Ciasna kamera ogranicza widok i można dostać ciosy, których nie można było zobaczyć. W oryginał bez problemu da się zagrać bez HUDu.
No i okej, nie jestem tutaj żeby komuś mówić, żeby ludzie nie kupowali. Ja tylko mówię dlaczego ja tego nie kupiłem. Nową zawartość też można krytykować, ale skupiłem się na zmianach. Problemem podstawowym jest to, że ten remake jest niepotrzebny. I ten skok na kasę frustruje tym bardziej fanów Prince of Persia.
Tylko czekać aż ubisoft faktycznie zamieni załogę na szkielety, ale za pomocą płatnych skórek.
Nie musisz czekać. "Skórka" załogi-szkieletów jest od początku do znalezienia w grze. Za darmo (w cenie gry).
Przy okazji przypomniało mi się, że strzały z pistoletów nie zabijają od razu nawet jeśli trafi się w głowę.
Ludzi zabijają. Przynajmniej na normalnym poziomie trudności (tak gram). Jak jest z dużymi zwierzętami - sprawdzę. Bo mniejsze (np. małpy, sarny) giną od jednego strzału.
ten remake jest niepotrzebny
No i tu się fundamentalnie nie zgadzamy. Oryginalny BF mnie od połowy już dość mocno męczył, tutaj bawię się wyśmienicie. Właśnie za sprawą licznych zmian. Jeśli więc chodzi o mnie (i pewnie wielu innych graczy), ten remake był jak najbardziej "potrzebny". Rozumiem, że masz inne zdanie, ale gdyby "Resynced" się nie ukazało, straciłbym co najmniej setkę godzin przyjemnego grania. Obaj zagłosowaliśmy portfelem. Ty - przeciw, ja - za. ;)