Po dzień dzisiejszy pierwsza odsłona Q nieco przeważała dla mnie klimatem nad Q2. Może dlatego, że od niej zaczynałem. Obydwie jednak są wybitną ikoną klasycznych FPS w moich odczuciach. Bardzo chciałbym zobaczyć reboot serii bądź kolejną część.
Trochę nie HALO (Master Szef, gdzie Pan?) z tym artykułem. W wielu miejscach. Choćby w takim, że dwa Dżonny grały w papierowe RPG.
I to Carmack wymyślił młot i Quake'a.
Polecam dobrą książkę.
Tu moja recenzja tejże.
https://cross-play.pl/doom-guy-zycie-w-pierwszej-osobie-recenzja/
A za reckę dzięki, z chęcią przeczytam w wolnej chwili, ostatnio znowu mam fazę na "all things id Software". Piona! : )
Dowiesz się np. dlaczego przestali grać.
BTW, nie grali tylko dwaj Dżonowie (jakkolwiek to polsku brzmi, ale to celowe), ale i ekipa, która choćby Commandora Keena opracowywała. To było wiele nocnych zmian przy tych planszówkach.
Przyznam, że i mi się łezka w oku zakręciła, bo z kumplami w latach 90 graliśmy w... "Magię i Miecz" (później w "Magiczny Miecz", który chyba podróbką był ;) Fajne czasy :)
BTW, ja kiedyś co roku odpalałem Quake'a 2 (jedynkę co 2 lata). Dziś już trochę mi się nie chce, wszak tamte gry skończyłem około 5-7 razy, wraz z dodatkami plus ALL SECRETS (do dziś mam gdzieś numer ŚGK ze wszystkimi secretsami do Q2 - tak - trzeba to było po screenach szukać, nie było czegoś takiego jak YT). Eh, urocze czasy :D
Pozdro!
I tak, fajne czasy, RPGi tego typu. I tak, tam OG z id Software się zagrywało, widać, że im leżała ta filozofia "kopniakiem w drzwi" (pamiętam takie określenie z podręcznika do 3 edycji DnD, czemu ja je sprzedałem, ach czemu? ; _ : ).
Quake był i jest wiecznym klasykiem, bardzo fajny artykuł widać, że napisany przez pasjonata.
Bardzo ale to bardzo chętnie zagrałbym w singlowego Quake I I I (tak wiem o innych częściach, ale dla mnie Quake to 1 i 2 ).
Pamiętam jakie wrażenie robiła ta gra, szczególnie ogrywana w nocy. Chyba właśnie ona a potem już tylko Unreal zrobił to wrażenie wielkiego wow powtórnie, późniejsze gry już tylko bardziej lub mniej się podobały lecz aż takiego łooooooo efektu nie było :) .
Ale człowiek już stary się robi, matko boska. A pamiętam to jakby wczoraj jeszcze...
To prawda, szkoda, że id pogrzebało solowego Quake'a trochę. Jasne, sam bardzo lubię Quake Champions i Q3, a Q4 szanuję, ale faktycznie brakuje tego brutalnego run and gun z pierwszych dwóch odsłon Q. Mam wrażenie, że przez lata strategia była taka - Doom = focus na single player, Quake = multi i eksperymenty. A w sumie coś, co zrobiło Machine Games w ramach dodatków (np. Call of The Machine) - czyli fuzja militarnego bodyhorroru SF z Q2 ze "strzeleckim" Lovecraftem na sterydach z Q1 mogłaby nieźle wypalić. A Doom Slayer by chwilę odpoczął i złapał oddech oraz pomysły na dziurawienie demonów.
Dzięki za komentarz! Cheers!
Miałem okazje sporo lat temu zagrać ale podobnie jak Doom czy rodzimy Painkiller jakoś mnie takie strzelanki nie kręcą.
Piękna to była gra. Nie zapomnę jej nigdy. Pamiętam że specjalnie dla Quake'a kupiłem procesor Pentium 133MHz bo na AMD DX4 100MHz gra chodziła w slow motion. Wtedy jeszcze całą moc obliczeniową grafiki brał na siebie CPU. Gdyby zrobili "piątkę" wcale bym się nie pogniewał :)
Gdy wyobraziłem sobie tego Quaka z walką w zwarciu i w TPP, to miałem przed oczami bardziej brutalną wersję Heretica 2, albo Rune od Human Head.
W sumie pograłbym w coś takiego dziś.
https://youtu.be/7R6g66tAQvo?si=9ClUDjy-wKbY3tZ7
"Miotacz prądu"? Toż to spawara!
A gdyby ktoś miał wolny wieczór, to polecam:
https://www.youtube.com/watch?v=WcQBnucpiAk
miałem wtedy 2 lata więc średnio mogę powiedzieć ja to wyglądało w tamtych czasach ale musze się pochwalić że po latach ograłem gierkę :D
Do dzisiaj potrafię zrobić z zamkniętymi oczami wszystkie strafe-jumpy, rocket jumpy i hyperblaster-jumpy na q2dm1 i q2dm2 ;D Tysiące godzin w kafejkach i drugie tyle, gdy do domu zawitał net z siecią lokalną ;D
Jak id nie zapowie nowego Quake w tym roku to będzie porażka.
ahhhh Quake 1 to jedna z gier przy ktorej spedzilem najwiecej czasu za dzieciaka.. lata 90
Quake 2 mi nie podszedl. gralem w pierwsze etapy ale potem sie odbilem
quake 3 - gralem sporo ale tylko z botami.
quake 4 ukonczylem ale na zasadzie przejdz i zapomnij. pamietam jednak ze podobala mi sie i czuc bylo ten klimat oryginalnego pierwowzoru
Niestety, to co Xbox i Microsoft ostatnio zrobił z id Software niemal gwarantuje powolną agonię i koniec studia. Najbliższa gra siłą rozpędu powstanie na idTech, ale ze względu na brak rozwoju silnika należy oczekiwać informacji o przejściu na UE. Wtedy to będzie równia pochyła, bo gry studia stracą swój charakter i styl do tego optymalizacja będzie leżeć i kwiczeć. Nie bez powodu Carmack przywiązywał taką wagę do technologii, nawet jeśli silnik idTech nie był najlepszy i mega popularny, to był skrojony pod potrzeby i styl studia, a to dawało przewagę na tle konkurencji.
Nie da sie dzisiaj wytlumaczyc jaka gra dla swiata byl Quake. Zwlaszcza jego tryb multiplayer.Do dzisiaj pamietam moje godzinne dyskusje/klotnie po lan party z kumplami czy lepiej grac na klawiaturze czy na myszce. Tak to byly te czasy, ze dopiero sie uczylismy jak grac w fpsy.Nie pamietam ksywy, ale byl gracz, ktory zawsze wysoko plasowal sie w turniejach pomimo uzywania tylko klawiatury. No, ale bez myszki rocket jump byl mega ciezki.
Nasze wielkie nieporeczne ciezkie kulkowe myszki powodowaly po takich sesjach prawdziwy bol. Gdyby mi wtedy ktos powiedzial, ze beda myszki wazace 60 g do grania w fps to bym ta osobe wysmial. Czulosc myszki ustawialo sie komendami w konsoli. Do dzisiaj pamietam niektore komendy.
Mialem to szczescie, ze w nowo powstala szkola miala swiezo zakupionych nowoczesnych 20+ kompow do sali komputerowej i mielismy mlodego nauczyciela swiezo po studiach, ktory praktycznie codziennie gral z nami w quake.Nie da sie porownac rywalizacji z kumplami siedzacymi kolo ciebie z graniem po internecie z jakimis randomami. No, ale nawet z znajomymi po internecie to nie to samo. Juz tu kiedys opisywalem nasze lan party na dzialce w zime. No, ale takich lan party w zyciu mialem sporo.
W domu gralo sie w Fallouta i czlowiek nie mogl sie doczekac, aby sie podzielic co odkryl z kumplami w szkole. Internetu to nawet w szkole nie mielismy bo byl za drogi dla szkoly. Dobrze, ze chociaz kompy byly spiete po BNC w siec. W moim domu telefon byl ojca narzedziem pracy wiec moglem zapomniec o wydzwanianiu w ciagu dnia. Poza tym bylo to tak drogie, ze mialem limit 2h na tydzien.
Fajny artykuł, natomiast z Quake mam zupełnie odwrotnie niż z Doom jeśli chodzi o początki. Jestem zwolennikiem Q2 niż Q1, mimo że oba grałem na premierę. Quake to przełom w historii gier i należy mu się szacunek, ale dużo więcej przyjemności czerpię z drugiej części.
Natomiast w przypadku Dooma jest odwrotnie, dużo więcej przyjemności i satysfakcji daje mi jedynka niż dwójka. Mimo że druga odsłona rozwinęła wiele patentów, to zawsze mi się w nią jakoś gorzej gra jak taki dodatek mało udany.