Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 18 czerwca 2014, 11:00

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Testujemy grę Sacred 3 - znana seria hack and slashów zrywa ze swoimi tradycjami

Rynek pęka w szwach od kolejnych pozycji z gatunku hack and slash więc niemieccy deweloperzy z Ascaronu starają się uderzyć w nieco inne nuty. Czy uproszczony, konsolowy Sacred 3 ma szansę na realną rywalizację z najpopularniejszymi grami z tego gatunku?

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Sacred 3 - pecetowy hack'n'slash zmieniony nie do poznania

Przycisk „Y” wywołuje interakcję z przedmiotami, dzięki czemu możemy między innymi ciskać wielkimi bombami czy nawet wrogami. „B” natomiast może mieć dwojakie zastosowanie, w zależności od naszego wyboru na karcie postaci. Może to być unik lub blok - nie ma możliwości korzystania z obu tych umiejętności naraz. „LB” i „RB” służą do wykonywania potężnych ataków obszarowych, a za pomocą triggerów dokonujemy egzekucji na konających przeciwnikach.

Testujemy grę Sacred 3 - znana seria hack and slashów zrywa ze swoimi tradycjami - ilustracja #1
Brak otwartego świata pozwala autorom na większą dbałość o detale.

W odróżnieniu od poprzednich części, w Sacred 3 nie podróżujemy po otwartym świecie. Pomiędzy poszczególnymi lokacjami przenosimy się za pomocą mapy, która dodatkowo oferuje informacje dotyczącego sugerowanego poziomu doświadczenia postaci bohatera. Wygląd wszystkich lokacji jest ściśle predefiniowany, co pozwoliło autorom na ich spore zróżnicowanie. Może za wcześnie jeszcze pisać o świetnie zrealizowanych projektach graficznych, ale te kilka dostępnych w wersji prasowej poziomów robi całkiem dobre wrażenie. Lokacje różnią się klimatem i wyglądem. Raz jesteśmy w wielkim, ogarniętym chaosem mieście, by chwilę później trafić na słoneczną plażę, a następnie zawitać w okolice posępnego zniszczonego kościoła wypełnionego zombiakami. Z pewnością są to bardziej zintensyfikowane doznania niż dosyć jednorodne projekty otwartego świata, niemniej czas pokaże czy zaproponowane rozwiązanie spodoba się fanom serii, a przede wszystkim nowym graczom, którzy z poprzednimi dwoma odsłonami nie mieli do tej pory do czynienia.

Przemysław Zamęcki | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 61% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie
Grałem 10 godzin w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie
Grałem 10 godzin w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie

Przed premierą

Spędziwszy ok. 10 godzin z Elexem 2, stawiam wniosek, który nikogo nie zaskoczy: wielbicieli wszystkiego, pod czym jest podpisane Piranha Bytes, czeka kolejna przygoda. A resztę? Reszta znów sobie poużywa, odmieniając „drewno” przez przypadki.

Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania
Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania

Przed premierą

Kiedy zaoferowano mi dostęp do wersji testowej Elden Ringa, oczywiście zgodziłem się od razu, spodziewając się przyjemnego dema na kilka godzin. Tymczasem spędziłem w tej grze 18 godzin rozłożonych na jakieś 3 dni życia.

Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno
Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno

Przed premierą

Różne gry wskazywano jako pogromców Diablo. Obecnie mamy remis z Path of Exile. Tyle, że na ring wszedł nowy (a zarazem nienowy) zawodnik, Lost Ark. Gra, która nie jest do końca hack'n'slashem, może zdewastować obu konkurentów.