Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dishonored Przed premierą

Przed premierą 9 czerwca 2012, 15:00

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Graliśmy w Dishonored – wyborną mieszankę Thiefa i BioShocka

Dishonored to jedna z najlepszych gier prezentowanych na E3 2012, która powinna zadowolić wszystkich miłośników serii Thief. Jeżeli lubisz swobodę, działanie w ukryciu i steampunk, nie możesz przejść obok niej obojętnie.

Przeczytaj recenzję Thief w morderczym wydaniu - recenzja gry Dishonored

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Dishonored w pigułce:
  • Nowa gra deweloperów Arx Fatalis;
  • głównym projektantem jest współtwórca Thiefa i Deus Ex;
  • w uproszczeniu to połączenie Thiefa i BioShocka;
  • gigantyczna swoboda rozgrywki i możliwość wykonywania misji na wiele sposobów;
  • świetna oprawa artystyczna i design;
  • średni poziom techniczny grafiki.

Wyobraź sobie grę akcji, za powstanie której odpowiadają twórcy Arx Fatalis i Dark Messiah of Might and Magic, a jej głównym projektantem jest Harvey Smith – branżowy weteran, mający ogromny wpływ na ostateczny kształt pierwszej odsłony cyklu Deus Ex oraz Thief: Deadly Shadows. Dorzuć do tego fakt, że w jej stronie artystycznej maczał palce Viktor Antonov, człowiek odpowiedzialny za stworzenie Miasta 17 w Half-Life 2, a jeśli nie jest to dla Ciebie wystarczającą rekomendacją, weź pod uwagę, że Dishonored – bo o tym produkcie mowa – mocno kojarzy się z takimi hiciorami jak Thief czy BioShock. Wystarczy?

Dishonored był jednym z trzech tytułów, jakie na targach E3 w Los Angeles pokazała Bethesda, i bez wątpienia najciekawszym. Najpierw wzięliśmy udział w obszernej, bo trwającej blisko pół godziny, prezentacji gry, a następnie przetestowaliśmy ją, wykonując przykładową misję na konsoli Xbox 360.

Czym jest Dishonored? Najprościej rzecz ujmując, mamy do czynienia z pierwszoosobową grą akcji, osadzoną w steampunkowych realiach, cechującą się bardzo dużą swobodą działania. Jej głównym bohaterem jest Corvo Atano, świetnie wyszkolony asasyn, który szuka zemsty na niejakim Regencie za zabójstwo Cesarzowej. Atano był jej osobistym ochroniarzem, ale wskutek podłej intrygi został wrobiony w jej morderstwo. Oczyszczenie się z zarzutów i ukaranie prawdziwego winnego stanie się oczywiście głównym celem zabawy. Zanim jednak dojdzie do ostatecznego starcia, czeka nas cała seria mniej lub bardziej skomplikowanych misji, polegających głównie na eliminowaniu osób zamieszanych w śmierć Cesarzowej.

W trakcie prezentacji Harvey Smith dwukrotnie rozegrał ten sam scenariusz: za pierwszym razem działając w ukryciu, za drugim idąc na totalny żywioł. Na potrzeby pokazu postać została odpowiednio podrasowana – Atano miał na wyposażeniu pistolet, kuszę z kilkoma rodzajami amunicji (bełty zwykłe, usypiające i zapalające) oraz granaty i miny detonujące się automatycznie, gdy w pobliżu znajdzie się przeciwnik. Oprócz tego asasyn dysponował pięcioma nadnaturalnymi mocami: teleportacją, pozwalającą natychmiast przenieść się we wskazane miejsce, zatrzymaniem czasu, przywołaniem stada szczurów, mroczną wizją, umożliwiającą zobaczenie wrogów przez ściany, oraz możliwością wcielenia się w dowolnego bohatera niezależnego lub zwierzę. Wszystkie te atrakcje zużywają w różnym stopniu „manę”. Niekiedy jest to jednorazowy wydatek, w innych przypadkach energia systematycznie leci w dół, gdy dana moc jest aktywna.

Celem misji było zabicie dwóch braci, którzy przebywali w dobrze chronionej rezydencji. Do budynku można było dostać się na kilka różnych sposobów – frontowymi drzwiami, przez piwnicę, dach, a także przez dowolne okno. Teleportacja w przemieszczaniu się jest po prostu niezawodna – dzięki szybkim przeskokom z miejsca na miejsce Atano staje się niesamowicie mobilny. Ku zdziwieniu zgromadzonych na sali dziennikarzy Harvey wybrał jednak zupełnie nieoczekiwaną metodę. Za pomocą umiejętności o nazwie „Przejęcie” wcielił się po prostu w pływającą w pobliskim akwenie rybę i wpłynął do środka kanałem ściekowym. Boskie.

W budynku asasyn poruszał się w pozycji utrudniającej wykrycie. Autorom zależało bowiem na udowodnieniu, że w ich dziele to od grającego zależy, jaką drogę postępowania wybierze – jeśli nie chce zabijać przypadkowych osób, nie będzie do tego zmuszony. Corvo potrafi nie tylko szybko likwidować swoje ofiary, ale również wyłączać je z walki w bardziej humanitarny sposób, zarówno przy pomocy gołych rąk, jak i podręcznego arsenału. Co ciekawe, z willi można było kraść cenne przedmioty – Smith wyjaśnił, że zarobione w ten sposób pieniądze wykorzystamy na zakup sprzętu pomiędzy misjami. Tutaj kłania się Thief.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.