Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dishonored Przed premierą

Przed premierą 9 czerwca 2012, 15:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Graliśmy w Dishonored – wyborną mieszankę Thiefa i BioShocka

Dishonored to jedna z najlepszych gier prezentowanych na E3 2012, która powinna zadowolić wszystkich miłośników serii Thief. Jeżeli lubisz swobodę, działanie w ukryciu i steampunk, nie możesz przejść obok niej obojętnie.

Przeczytaj recenzję Thief w morderczym wydaniu - recenzja gry Dishonored

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Dishonored w pigułce:
  • Nowa gra deweloperów Arx Fatalis;
  • głównym projektantem jest współtwórca Thiefa i Deus Ex;
  • w uproszczeniu to połączenie Thiefa i BioShocka;
  • gigantyczna swoboda rozgrywki i możliwość wykonywania misji na wiele sposobów;
  • świetna oprawa artystyczna i design;
  • średni poziom techniczny grafiki.

Wyobraź sobie grę akcji, za powstanie której odpowiadają twórcy Arx Fatalis i Dark Messiah of Might and Magic, a jej głównym projektantem jest Harvey Smith – branżowy weteran, mający ogromny wpływ na ostateczny kształt pierwszej odsłony cyklu Deus Ex oraz Thief: Deadly Shadows. Dorzuć do tego fakt, że w jej stronie artystycznej maczał palce Viktor Antonov, człowiek odpowiedzialny za stworzenie Miasta 17 w Half-Life 2, a jeśli nie jest to dla Ciebie wystarczającą rekomendacją, weź pod uwagę, że Dishonored – bo o tym produkcie mowa – mocno kojarzy się z takimi hiciorami jak Thief czy BioShock. Wystarczy?

Dishonored był jednym z trzech tytułów, jakie na targach E3 w Los Angeles pokazała Bethesda, i bez wątpienia najciekawszym. Najpierw wzięliśmy udział w obszernej, bo trwającej blisko pół godziny, prezentacji gry, a następnie przetestowaliśmy ją, wykonując przykładową misję na konsoli Xbox 360.

Czym jest Dishonored? Najprościej rzecz ujmując, mamy do czynienia z pierwszoosobową grą akcji, osadzoną w steampunkowych realiach, cechującą się bardzo dużą swobodą działania. Jej głównym bohaterem jest Corvo Atano, świetnie wyszkolony asasyn, który szuka zemsty na niejakim Regencie za zabójstwo Cesarzowej. Atano był jej osobistym ochroniarzem, ale wskutek podłej intrygi został wrobiony w jej morderstwo. Oczyszczenie się z zarzutów i ukaranie prawdziwego winnego stanie się oczywiście głównym celem zabawy. Zanim jednak dojdzie do ostatecznego starcia, czeka nas cała seria mniej lub bardziej skomplikowanych misji, polegających głównie na eliminowaniu osób zamieszanych w śmierć Cesarzowej.

W trakcie prezentacji Harvey Smith dwukrotnie rozegrał ten sam scenariusz: za pierwszym razem działając w ukryciu, za drugim idąc na totalny żywioł. Na potrzeby pokazu postać została odpowiednio podrasowana – Atano miał na wyposażeniu pistolet, kuszę z kilkoma rodzajami amunicji (bełty zwykłe, usypiające i zapalające) oraz granaty i miny detonujące się automatycznie, gdy w pobliżu znajdzie się przeciwnik. Oprócz tego asasyn dysponował pięcioma nadnaturalnymi mocami: teleportacją, pozwalającą natychmiast przenieść się we wskazane miejsce, zatrzymaniem czasu, przywołaniem stada szczurów, mroczną wizją, umożliwiającą zobaczenie wrogów przez ściany, oraz możliwością wcielenia się w dowolnego bohatera niezależnego lub zwierzę. Wszystkie te atrakcje zużywają w różnym stopniu „manę”. Niekiedy jest to jednorazowy wydatek, w innych przypadkach energia systematycznie leci w dół, gdy dana moc jest aktywna.

Celem misji było zabicie dwóch braci, którzy przebywali w dobrze chronionej rezydencji. Do budynku można było dostać się na kilka różnych sposobów – frontowymi drzwiami, przez piwnicę, dach, a także przez dowolne okno. Teleportacja w przemieszczaniu się jest po prostu niezawodna – dzięki szybkim przeskokom z miejsca na miejsce Atano staje się niesamowicie mobilny. Ku zdziwieniu zgromadzonych na sali dziennikarzy Harvey wybrał jednak zupełnie nieoczekiwaną metodę. Za pomocą umiejętności o nazwie „Przejęcie” wcielił się po prostu w pływającą w pobliskim akwenie rybę i wpłynął do środka kanałem ściekowym. Boskie.

W budynku asasyn poruszał się w pozycji utrudniającej wykrycie. Autorom zależało bowiem na udowodnieniu, że w ich dziele to od grającego zależy, jaką drogę postępowania wybierze – jeśli nie chce zabijać przypadkowych osób, nie będzie do tego zmuszony. Corvo potrafi nie tylko szybko likwidować swoje ofiary, ale również wyłączać je z walki w bardziej humanitarny sposób, zarówno przy pomocy gołych rąk, jak i podręcznego arsenału. Co ciekawe, z willi można było kraść cenne przedmioty – Smith wyjaśnił, że zarobione w ten sposób pieniądze wykorzystamy na zakup sprzętu pomiędzy misjami. Tutaj kłania się Thief.

Immortals Fenyx Rising, czyli jak z AC Odyssey zrobić Zeldę
Immortals Fenyx Rising, czyli jak z AC Odyssey zrobić Zeldę

Przed premierą

Rok temu Ubisoft zaprezentował w trakcie E3 Gods & Monsters. Po ponad roku ciszy, gra wraca jako Immortals Fenyx Rising, przechodząc po drodze lekkie zmiany i będąc dziś grą… nie do końca wiadomo dla kogo.

Call of Duty Black Ops - Cold War - gorąca zimna wojna dla wielu graczy
Call of Duty Black Ops - Cold War - gorąca zimna wojna dla wielu graczy

Przed premierą

Po niedawnej prezentacji trybu fabularnego przyszedł czas na sprawdzenie, jak będzie wyglądał multiplayer w kolejnej już (siedemnastej!) odsłonie Call of Duty: Black Ops – Cold War. Tym razem znana seria zabierze nas w nie-tak-znowu-odległą przeszłość.

Grałem w Valhallę i Legion. Tej jesieni stawiam na Watch Dogs
Grałem w Valhallę i Legion. Tej jesieni stawiam na Watch Dogs

Przed premierą

Przed konferencją Ubisoft Forward miałem okazję zagrać w najnowsze odsłony obu głośnych serii, które Ubisoft wyda w tym roku. Po kilku godzinach z Assassin’s Creedem i Watch Dogs Legion, już wiem, że Legion będzie znacznie ciekawszym doświadczeniem.