Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
30 sierpnia 2011, 14:02

Graliśmy w Ace Combat: Assault Horizon - gamescom 2011

Ace Combat to jedna z najbardziej popularnych serii zręcznościowych gier lotniczych na świecie. Na gamescomie mieliśmy okazję zobaczyć jakie nowości przyniesie najnowsza odsłona cyklu zatytułowana Ace Combat: Assault Horizon.

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Twórcy z Project Aces (wewnętrznego studia deweloperskiego Namco Bandai) dość długo kazali czekać graczom na pełnoprawną odsłonę serii Ace Combat. Od ostatniej części na dużą platformę – Ace Combat 6: Fires of Liberation – wydanej wyłącznie na Xboksa 360 minęły już prawie 4 lata. Na zakończonych niedawno targach gamescom miałem okazję zapoznać się z próbką tego, co jeszcze tej jesieni zaoferuje Ace Combat: Assault Horizon. W halach wystawowe w Kolonii udostępniono zarówno na Xboksach 360, jak i na Playstation 3 dwa fragmenty gry. Dodatkowo, w trakcie zamkniętej prezentacji, twórcy pokazali jeszcze jedną misję oraz zdradzili nieco informacji na temat nowości w trybie multiplayer.

Tym razem nie mamy bronić fikcyjnej Emerii czy Aurelii. Scenerią podniebnych pojedynków są rzeczywiste miasta i rejony naszego globu. Najważniejszą nowość widać już w pierwszej misji, będącej czymś w rodzaju intra. Kontrolę przejmujemy bowiem nad... strzelcem pokładowym śmigłowca UH-60 Black Hawk wykonującego zadanie gdzieś w Afryce Wschodniej. Misja wyglądała niczym wyjęta z ostatniego Medal of Honor czy któregoś z Modern Warfare, a i skojarzenia z Black Hawk Down Ridleya Scotta są jak najbardziej na miejscu. Liczył się tylko refleks, aby jak najszybciej „zdjąć” zagrożenia w postaci czających się na dachach zabudowań rebeliantów z RPG czy półciężarówek z ciężką bronią maszynową. Zadanie zwieńczył efektowny wybuch, który zniszczył nasz helikopter (wiem, wiem – to też już było).

Tak czy inaczej – to właśnie pojawienie się śmigłowców to wspomniana nowość w serii. Osobiście miałem okazję przejąć kontrolę nad AH-64 Apache w misji rozgrywanej ponownie w afrykańskich klimatach. Już widać, że trzeba będzie przyzwyczaić się do zupełnie odmiennego od tego w samolotach sterowania helikopterem. W przeciwieństwie do samolotu – tutaj aktywnie korzystamy z obu gałek analogowych. Dzięki nim da się zarówno przechylać, jak i obracać naszą maszynę. Błyskawicznie stało się jasne, że oba te manewry będziemy musieli dość szybko opanować, aby nie rozpoczynać danej misji od ostatniego punktu kontrolnego. Wszak wiszący nieruchomo helikopter to wręcz idealny cel dla wroga.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.

Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?
Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?

Przed premierą

Far Cry 6 to kolejna gra Ubisfotu aspirująca do miana „największej”. Nie chodzi jednak tylko o rozmiar mapy, bo „szóstka” wprowadza parę zmian w mechanikach rozgrywki. Niektóre nowości trafiają w punkt, inne są chyba trochę chybione.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.