Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 17 maja 2011, 14:06

autor: yasiu

Dungeon Siege III - test przed premierą

Pod czujnym okiem Chrisa Taylora za zrobienie trzeciego Dungeon Siege wzięło się studio Obsidian Entertainment. Jak pokazują testy, stworzyło grę zachowującą ducha poprzedników, a zarazem idącą z duchem czasów.

Przeczytaj recenzję Dungeon Siege III - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Gdy wracam pamięcią do pierwszego Dungeon Siege, przychodzi mi na myśl jeden bardzo ważny element, który czynił tę produkcję wielką w moich oczach. Rozgrywała się nieprzerwanie (ładne słówko po angielsku: seamless), a brak jakiegokolwiek wczytywania w trakcie powodował, że nie sposób było się od niej oderwać. Minęło trochę lat i na moim dysku wylądowała testowa wersja trzeciej odsłony tej serii. Zabawa wciąż jest bardzo wciągająca, chociaż nie odbywa się w sposób tak idealnie ciągły jak w „jedynce”. Przerwy w akcji nie są jednak powodowane doczytywaniem terenu, to nadal dzieje się w tle, praktycznie niezauważalnie. Po prostu znacznie więcej tu fabuły i cut-scenek.

Historia, która w poprzednich częściach wcale mnie nie interesowała, tym razem jest zarysowana dość wyraźnie. Nasz bohater, czy tego chcemy, czy nie, jest potomkiem jednego z wojaków z Dziesiątego Legionu, elitarnej jednostki wojskowej, która nieraz ratowała królestwo z niezłych opałów. Trzydzieści lat temu jedna osoba, tajemnicza Jeyne Kassynder, oskarżyła Legion o zabicie króla, dość lubianego zresztą. Od słowa do słowa, od akcji do akcji – wszystko skończyło się pogromem. Ścigane nadal niedobitki legionistów i ich rodzin ukrywają się, ale jest coraz gorzej, trzeba więc zacząć działać, zanim będzie za późno na uratowanie świata.

Niczego sobie komitet powitalny na bagienkach. Ten czerwony wtle będzie dawał kwiatki.

Rozpoczynając zabawę, wybrałem normalny poziom trudności – oprócz niego są jeszcze dwa: niższy i wyższy – i jak się okazało, była to dobra decyzja. Nie da się zajść daleko, klikając na dziko przycisk ataku i licząc, że się uda. W ten sposób nie osiągnie się zbyt wiele, nawet na niskich ustawieniach. Gra wymaga zręczności i dobrej orientacji w tym, co dzieje się na ekranie i co potrafi nasza postać. O ile same walki z szeregowymi przeciwnikami nie sprawiają problemów – jeśli wrogów nie jest spora gromada – tak już potyczki z bossami stanowią pewne wyzwanie. Ale to dobrze, po to gramy, żeby się bawić, a nie nudzić. Być może w tej kwestii jeszcze kilka rzeczy się zmieni, ale jak na razie balans siły naszych wrogów dobrano całkiem dobrze. Ważne przy tym jest, że oponenci nie zostali stworzeni na jedno kopyto. Zazwyczaj poruszają się w grupach, część atakuje wręcz, część z dystansu i w zasadzie na każdy rodzaj przeciwnika stosuje się nieco inną taktykę.

Wracając jednak do początku zabawy – niełatwo zdecydować, kim chce się grać. Do wyboru jest czterech bohaterów i każdy archetypowy, każdy prezentujący też całkiem inne podejście do sedna rozgrywki, czyli eksterminacji przeciwników. Ja na pierwsze spotkanie z Dungeon Siege III wybrałem tradycyjnie – wojownika. Walczy on zwykłym mieczem i tarczą oraz dwuręcznym ciężkim ostrzem. Mamy jeszcze maga, kogoś w rodzaju łowcy, tylko korzystającego z broni palnej, oraz heroinę – bajkową i ognistą archontkę. Każda z dostępnych postaci podobnie jak wojownik charakteryzuje się dwiema postawami, które podczas gry w dowolnej chwili możemy (a często nawet musimy) zmieniać. Wojownik z krótszym mieczem i tarczą doskonale sprawdza się w pojedynkach, w których wymagana jest szybkość ciosów. Zdjęcie z pleców długiego dwuręcznego miecza daje możliwość rażenia wielu wrogów jednocześnie, kosztem własnej obrony i szybkości uderzeń. Podobny zabieg zastosowano w przypadku pozostałych bohaterów, szybkość i obrona z jednej strony, wolniejsze, ale potężniejsze ataki z drugiej. Nie zrobiono tego jednak na jedno kopyto, każdą postacią gra się inaczej, bo ta inaczej walczy, ma inne umiejętności – na tyle zróżnicowane, że rozpoczęcie zabawy innym protagonistą wymaga nieco innego podejścia.

Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian

Przed premierą

Nadciąga drugi Elex, czyli kolejne dzieło kultowych twórców kultowego Gothica. Jak bardzo Elex 2 różni się od pierwszej części? Mieliśmy okazję się przekonać.

Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze
Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze

Przed premierą

Miłośnicy FromSoftware szaleją z powodu masy drobnych smaczków w zwiastunie, laicy zastanawiają się, dlaczego nowe Dark Souls nazywa się Elden Ring. Japońskie studio zdaje się w swoim nadchodzącym projekcie popadać w lekką artystyczną stagnację.

Graliśmy w The Ascent - czy gra może być zbyt piękna?
Graliśmy w The Ascent - czy gra może być zbyt piękna?

Przed premierą

Rok temu przetrwać sezon ogórkowy pomogło nam Ghost of Tsushima. Teraz podobna rola może przypaść The Ascent – ślicznemu cyberpunkowemu RPG akcji. Soczyste izometryczne wymiany ognia wraz z trójką przyjaciół zapowiadają się na godziwą letnią rozrywkę.