Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 18 marca 2011, 09:43

autor: Marcin Łukański

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów - już graliśmy!

Premiera Wiedźmina 2 coraz bliżej, a co za tym idzie, CD Projekt ujawnia coraz więcej informacji i pokazuje coraz dłuższe fragmenty rozgrywki. Wybraliśmy się do Warszawy, aby przetestować kolejne przygody Geralta.

Przeczytaj recenzję Wiedźmin 2: Zabójcy Królów - recenzja gry

Wyszedłem z miasta i ruszyłem przez las w kierunku katakumb. Szybko zauważyłem płynną zmianę trybu dnia i nocy. Lasy szczególnie dobrze wyglądały o poranku, gdy słońce wstawało nad horyzontem, a nad ziemią unosiła się mgła. Promienie odbijały się od tafli jeziora, a świat prezentował się bardzo urokliwie. Nie mogłem sobie jednak pozwolić na długie podziwianie widoków, gdyż zostałem zaatakowany przez najemników. Wiedźmin oczywiście posiada dwa rodzaje miecza – zwykły oraz srebrny, który przydaje się na niektóre potwory.

Sama walka uległa wielkim zmianom. Jak wiadomo, w „jedynce” mieliśmy do wyboru różne style oraz musieliśmy naciskać klawisz myszy w odpowiednim czasie, aby wzmocnić nasze ataki i łączyć je w dłuższe sekwencje. W Wiedźminie 2 wygląda to zupełnie inaczej. Pod lewym klawiszem myszy mamy ataki słabe, a pod prawym – silne. Zrezygnowano z „rytmicznego” naciskania klawiszy. Uniki robimy za pomocą spacji – Geralt odskakuje wtedy w bok. Pozwala to również szybko zmieniać przeciwników oddalonych od siebie o kilka metrów. W każdej chwili możemy również otworzyć podręczne menu. Gdy naciśniemy Ctrl, akcja wyraźnie spowolni, a my zobaczymy okrągłe, niewielkie menu, za pomocą którego użyjemy Znaków oraz przedmiotów z paska szybkiego uruchamiania.

Dużo detali, płynne zmiany pory dnia, śliczne oświetlenie.Gra jest bardzo ładna.

Walka była bardzo szybka i dynamiczna, chociaż nie ukrywam, że bardziej w stylu gier akcji niż RPG. Chwilami miałem wrażenie, że gram w typowego hack & slasha, ale mogło to być spowodowane nad wyraz wysokim poziomem Geralta. Potyczka była przyjemna i efektowna, jednak mam wątpliwości, czy spodoba się wszystkim fanom bardziej konwencjonalnych erpegów. Wygodne za to okazało się podręczne menu, które spowalniało czas akcji. Z jednej strony mieliśmy chwilę na odpalenie odpowiedniej zdolności, rozejrzenie się po polu walki, z drugiej – gra nie zatrzymywała się, tylko wchodziła w kinowy styl slow-motion. Za pomocą tego menu mogłem użyć Znaków, pułapki oraz bomby. Specjalne przedmioty i proste zaklęcia można było również przyporządkować do klawiszy Q oraz R.

Po wybraniu pułapki Geralt kucnął i przez chwilę rozkładał wnyki. Musiałem odejść kawałek, aby zwabić przeciwników, którzy – po wejściu na teren pułapki – zostawali podpaleni. Użycie bomby również trwało chwilkę – Wiedźmin sięgał za pazuchę, a następnie robił szeroki zamach, rzucając ładunek, który oszałamiał przeciwników. Powodowało to, że po dobiegnięciu do otumanionego wroga Geralt wykonywał efektowne wykończenie. Finishery pojawiają się zawsze po użyciu bomby, czasami po użyciu określonego Znaku i bardzo rzadko podczas walki – opowiadał Tomasz Gop. Jako gracz nie mogłem nic zrobić, aby wywołać efektowne zabójstwo. Z reguły pojawia się ono w losowych sytuacjach.

Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać
Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać

Przed premierą

W dalekiej Turcji szykuje się nam po cichu średniowieczna piaskownica totalna. Drugi Mount & Blade to gra całkowicie niszowa i wyraźnie nieoszlifowana, ale przy tym powalająca swoją skalą. Nic dziwnego, że powstaje tak długo!

Outer Worlds to najlepszy Fallout: New Vegas 2, na jakiego możecie liczyć
Outer Worlds to najlepszy Fallout: New Vegas 2, na jakiego możecie liczyć

Przed premierą

Czekacie jeszcze na sequel Fallouta: New Vegas? Nie czekajcie, szanse są nikłe. Zamiast tego zainteresujcie się nowym RPG od Obsidian Entertainment – The Outer Worlds. Grą, która ma prawie wszystkie cechy kultowego F:NV… wygląda nawet podobnie drewnianie.

Graliśmy w The Elder Scrolls: Blades – jaki jest kieszonkowy Skyrim?
Graliśmy w The Elder Scrolls: Blades – jaki jest kieszonkowy Skyrim?

Przed premierą

The Elder Scrolls: Blades wygląda imponująco na telefonie, ale dużo traci podczas samej rozgrywki. Zamiast pomysłowego Fallouta: Shelter w świecie Tamriel mamy uboższego pod każdym względem „Skyrima na komórki”.