Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 23 sierpnia 2010, 14:57

autor: Gambrinus

Fallout: New Vegas - Już graliśmy! - gamescom 2010

Zupełnie nowe przygody w postnuklearnym świecie Fallouta. Czy Obsidian nareszcie dostarczy graczom kompletny i dopracowany produkt?

Przeczytaj recenzję Fallout: New Vegas - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Ilekroć wchodzę w kontakt z grami studia Obsidian, mam mieszane uczucia. Z jednej strony te produkcje wybijają się ponad przeciętność ciekawymi rozwiązaniami erpegowymi i interesującą fabułą. Jednocześnie deweloper ma rzadki talent do partaczenia płaszczyzny technicznej: przeważnie jego tytuły wyglądają słabo, są kiepsko zoptymalizowane dla docelowej platformy, a w czasie premiery pełne niezliczonych bugów. Trudno się zatem dziwić, że gracze mogą – całkowicie słusznie – podchodzić z dystansem do najnowszego dzieła Obsidiana – Fallout: New Vegas.

Pierwsze wrażenie z prezentacji na targach gamescom 2010 było jednak jak najbardziej pozytywne. Zamiast zostać zbombardowany marketingowym bełkotem, zostałem poproszony o wygodne ułożenie się w fotelu i włączenie w menu opcji „Nowa gra”. Oto pewność siebie dewelopera: nie pokazał sprytnie dobranych i odpicowanych fragmentów, ale pozwolił na godzinną eksplorację świata New Vegas bez żadnych ograniczeń.

Kolejna inkarnacja postapokaliptycznego uniwersum zbudowana jest na znanym z trzeciej części silniku. Przed graczem stoi jednak otworem całkowicie nowa lokacja – New Vegas i okolice, stanowiące w sumie rejon o wielkości porównywalnej do tej z poprzedniej części. Zaczynamy istnym „kopniakiem w głowę” (tytuł misji): nasz bohater, zakopany żywcem, cudem uchodzi z życiem, odratowany przez członków niewielkiej społeczności miasteczka Goodsprings. Niewiele pamiętając ze swej przeszłości, poraniony i z poważnymi obrażeniami głowy, zostaje poddany oględzinom przez lokalnego lekarza.

W New Vegas przyjdzie nam zwiedzić masę nowych lokacji.

Mamy tu do czynienia ze sprytnie zawoalowanym procesem tworzenia postaci. Odpowiadając na kolejne pytania doktora, modyfikujemy wygląd i umiejętności bohatera. Moją uwagę szczególnie zwróciły traity – specjalne cechy dodające głębi postaci. Zgodnie z zasadami wyznaczonymi przez pierwszą część cyklu jest to broń obosieczna – za każdą korzyść musimy zapłacić wyraźną wadą. Większość traitów w New Vegas jest całkowicie nowa. Możemy np. zdecydować się na szybsze miotanie granatami, jednak kosztem celności każdego rzutu. Nie brak tu charakterystycznych dla serii humorystycznych akcentów. Cecha o nazwie „Wild Wasteland” jest opisana niezwykle tajemniczo: ma zapewniać niezapomniane doznania. Obrazek wskazuje na możliwość występowania narkotycznych wizji. Jak naprawdę wybór „Wild Wasteland” wpływa na wrażenia z gry, przekonamy się zapewne po premierze tytułu.

Przed opuszczeniem chaty lekarza musimy jeszcze odpowiedzieć na pytanie dotyczące stopnia trudności. Poza znanym z „trójki” suwakiem, dostosowującym poziom komplikacji walk (w każdym momencie gry), istnieje opcja „Hardcore Mode”. Ów tryb to ukłon w stronę miłośników serii, którym poprzednia część wydała się za łatwa. Będąc prawdziwym hardkorem musimy liczyć się z regularnym uzupełnianiem płynów, trudniejszą mechaniką leczenia ran (m.in. potrzeba czasu, aby chemia stimpacka rozeszła się po krwiobiegu) i mniejszą pojemnością plecaka – amunicja ponownie będzie miała swoją wagę. Nie rzucam się jednak na głęboką wodę – standardowy stopień trudności na razie powinien wystarczyć – i szybko okazuje się, że wyzwań będzie aż nadto.

Biomutant to RPG, który zachwyca swoim dziwnym światem
Biomutant to RPG, który zachwyca swoim dziwnym światem

Przed premierą

Biomutant długo kazał czekać na swoją premierę, ale dzięki temu zaoferuje o wiele większe i bardziej złożone doświadczenie. A jego wizytówką będzie zapewne przedziwne, mocno „zakręcone”, mieszające wiele różnych stylów i wpływów uniwersum.

Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra
Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra

Przed premierą

Zanim zagramy w Diablo 4, powróci stary król gatunku, Diablo 2 Resurrected. Problem ze wskrzeszaniem choćby najlepszego monarchy jest taki, że władca może i rządził świetnie, ale państwo się od tego czasu zmieniło. I my też.

Mass Effect: Legendary Edition - lepszej okazji do zagrania nie będzie!
Mass Effect: Legendary Edition - lepszej okazji do zagrania nie będzie!

Przed premierą

Mass Effect i historia Sheparda jest dla dzisiejszych graczy wspomnieniem czasów świetności Bioware. Widziałem fragmenty remastera, rozmawiałem z twórcami i oto czym chcą przekonać graczy do ponownego stawienia czoła Żniwiarzom.