Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 9 stycznia 2002, 10:17

autor: Hitman

Hitman 2: Silent Assassin - zapowiedź

Hitman 2: Silent Assassin to sequel znakomitej gry akcji Hitman: Codename 47, w którym ponownie wcielamy się w rolę płatnego mordercy z wytatuowanym tajemniczym numerem z tyłu głowy.

Przeczytaj recenzję Hitman 2: Silent Assassin - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Bardzo lubię przynosić dobre wieści, a mam nadzieję, że nowina, którą dla Was szykuję taka właśnie jest. Spółka IO Interactive i Eidos zdecydowała się na wydanie kontynuacji doskonałej gry Hitman: Codename 47.

Recepta na udaną kolejną część znanego hitu jest bardzo prosta. Weź to, co sprawdzone i najlepsze z pierwszej części, popraw ewentualne błędy, na które narzekali gracze i dodaj trochę nowości. Z tego, co wiem, jasno wynika, że producenci drugiej części Hitmana doskonale znają tę zasadę, a na dodatek postanowili zrealizować ją we wszystkich punktach. Dzięki temu już niedługo otrzymamy naprawdę znakomitą grę.

W zasadzie w tym miejscu mógłbym zakończyć pisanie, ale ponieważ znajdą się ludzie, dla których kilka linijek tekstu okaże się zbyt małą zachętą albo, co nie daj Boże, nie grali w Hitmana, dopiszę jeszcze kilka następnych wersów, aby zadowolić wszystkich.

W pierwszej części gry wcielaliśmy się w rolę płatnego zabójcy, który lepiej bądź gorzej wykonywał swe zadania. Ponieważ był to jego zawód, za robotę otrzymywał pewne sumy pieniędzy. Z czasem uzbierało się ich tyle, że tytułowy killer doszedł do wniosku, iż czas się ustatkować i odejść na zasłużoną emeryturę. Postanowił jednak, że reszty swego życia nie spędzi u boku pięknej kobiety wygrzewając się w promieniach słońca, na jednej z tropikalnych wysp, nie wybuduje wielkiego domu z białym płotem, ani nawet nie będzie oglądał meczów koszykówki i chlał piwa z kolegami. Nic z tych rzeczy. Zachował się jak nasz Michał Wołodyjowski i zamknął się w klasztorze.

Tu właśnie rozpoczyna się fabuła gry. Nasz bohater jest zwykłym zakonnikiem w jednym z sycylijskich klasztorów. W modlitwie, pokucie i ubóstwie stara się znaleźć odkupienie zła, którego był sprawcą. Jedyną pamiątką po starych czasach jest numer wytatuowany na potylicy zakonnika.

Teraz pora na chwyt doskonale znany z wielu filmów akcji.

Nie ma szans na spokojną emeryturę i nawet w klasztorze hitman zostaje wyśledzony przez rosyjską mafię i zmuszony do powrotu do zawodu. Jeden z ruskich bossów postanawia wynająć go do wykonania pewnej roboty.

Jak sami widzicie w nowej grze wcielicie się w skórę emerytowanego zabójcy, który pod presją wraca do zawodu i zostaje wciągnięty w bieg wydarzeń całkowicie od niego niezależnych. Takie powroty nie są łatwe, tym bardziej, że na każdym kroku czeka niebezpieczeństwo. Wkrótce okaże się, że hitman sam staje się celem dla byłego zabójcy ze specnazu, który ma zamiar go zgładzić i wszystko wskazuje na to, że poważnie myśli o wykonaniu swego planu. Taki obrót sprawy bardzo denerwuje naszego zabijakę, bo mimo, że jest płatnym mordercą i ma na sumieniu wiele strasznych rzeczy, zawsze kierował się swego rodzaju lojalnością i poczuciem sprawiedliwości. W związku z tym zadanie, jakie stanie przed graczem będzie o wiele bardziej skomplikowane niż może się pierwotnie wydawać. Musi on zaufać swemu instynktowi, działać szybko i dyskretnie. Każdy nieprzemyślany krok i źle zaplanowana akcja może skończyć się nieukończoną misją lub śmiercią.

Graliśmy w Star Wars Jedi: Fallen Order – kosmiczne Dark Souls
Graliśmy w Star Wars Jedi: Fallen Order – kosmiczne Dark Souls

Przed premierą

EA w końcu, po latach, pokazało pierwszy gameplay z Fallen Order, swojej pierwszej single-player w świecie Gwiezdnych Wojen. Nie wszystkich zachwyciło to, co zobaczyliśmy na konferencji, ale mieliśmy okazję chwycić pada i zobaczyć, jak to naprawdę działa.

Widzieliśmy Dying Light 2 i bardzo nam się spodobało!
Widzieliśmy Dying Light 2 i bardzo nam się spodobało!

Przed premierą

Dying Light 2 już po raz drugi pojawiło się na targach E3 w Los Angeles. Tym razem poznaliśmy datę premiery polskiej superprodukcji, a przy okazji mogliśmy bliżej się jej przyjrzeć i porozmawiać z ekipą z Wrocławia.

Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera
Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera

Przed premierą

Seria Watch Dogs od lat próbuje być konkurencją dla GTA, z każdą częścią szukając własnej tożsamości. Tym razem trafimy do Londynu w niedalekiej przyszłości, hakowanie nie będzie już główną atrakcją, a wśród dziesiątek bohaterów trafimy także na Polaków.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz