Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 29 sierpnia 2008, 09:29

autor: Soleil Noir

Fallout 3 - GC 2008

Na GC w Lipsku mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej nowej i długo oczekiwanej grze Bethesda Softworks - Fallout 3, a także porozmawiać z Petem Hinesem o przyszłości firmy.

Przeczytaj recenzję Fallout 3 - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Żadna gra w ostatnim czasie nie wzbudzała tylu kontrowersji i emocji, co Fallout 3. Przez 4 lata fani serii zastanawiali się, czy twórcy Obliviona z Betesda Softworks, zdołają dorównać poprzednim odsłonom słynnego cyklu. Czy ekipa Todda Howarda będzie mogła konkurować z Timothym Cainem? Marka Fallouta to niebotyczna siła. Z jednej strony samonapędzająca się lokomotywa, która może też okazać się pułapką. Fallout, dzięki swojemu postnuklearnemu klimatowi i wciągającej fabule, urósł do rangi gry kultowej. Kult czegokolwiek niesie w sobie obawę o jego „zbezczeszczenie”. Dlatego podziwiać ludzi z Bethesdy należy choćby już za samą odwagę.

Na targach Games Convention w Lipsku stoisko Betesda Softworks w Centrum Biznesowym, zaaranżowane w stylu amerykańskiego saloniku z lat 50-60 tych, było jednym z tych, które nigdy nie pustoszało. Kilka konsol Xbox 360, a szczególnie 2 pecety, non-stop okupowały branżowe media. Słowo okupować jest absolutnie na miejscu. Niektórzy przysysali się do Fallouta 3 na tyle skutecznie, że nawet wysyłanie morderczych spojrzeń w stylu „pan szanowny chyba już za długo gra, nieprawdaż?” nie pomagało. Graczy na stoisku Fallouta ogarniała hipnoza. Ekran, myszka, klawiatura, tudzież pad, słuchawki na uszach i to nieobecne spojrzenie znane tak dobrze wszystkim żonom (rzadziej mężom) i matkom posiadającym na wyposażeniu domowym gracza.

Dzięki temu, że Pete Hines poprosił jednego z dziennikarzy, by zakończył grę i odstąpił mi miejsce, mogłam rzucić okiem, oprócz początku gry, na to do czego doszedł poprzednik, co w tak ekspresowym tete a tete z Fallout 3 nie byłoby wykonalne.

Pozdrowienia z Games Convention. Pete Hines i ja.

W skrócie, nasza przygoda zaczyna się w Krypcie 101, gdzie kreujemy bohatera Fallout 3. Na początku wybieramy płeć postaci, jedną z ras – kaukaską, afroamerykańską, hiszpańską i azjatycką, wygląd twarzy, kolor włosów, oczu itd. Następnie określamy statystki postaci w systemie S.P.E.C.I.A.L – siłę, percepcję, wytrzymałość, charyzmę, inteligencję, zwinność oraz szczęście. Główny watek fabularny dotyczy zniknięcia ojca, który postanawia opuścić Kryptę - jedyny schron, do którego nikt dotąd nie wchodził i nikt go nie opuszczał. Wyposażeni w Pip–Boy 3000 na lewej ręce – urządzenie informujące nas o wszystkim, od stanu napromieniowania, stanu zdrowia po przedmioty, które posiadamy – wyruszamy na poszukiwanie jedynego rodzica, jaki pozostał nam po śmierci matki. I tu zaczyna się właściwa gra, która przenosi nas w okolice Waszyngtonu. Ukończenie głównego wątku fabularnego zajmuje około 20-25 godzin ciągłego grania. Jeśli doliczymy do tego zadania poboczne, wyjdzie godzin 100.

Uruchamiając dźwignię, otwieramy właz krypty i naszym oczom ukazują się skąpane w słońcu zdezelowane pustkowia. Ślicznie smutne. Warto przystanąć w wysokiej trawie i posłuchać jak szumi. Fallout 3 posiada takie... ujmujące drobiazgi, które budują klimat jak szumiący wiatr czy grające w tle radio.

Grałem 4 godziny w Cyberpunka 2077 – to świetna gra, ale…
Grałem 4 godziny w Cyberpunka 2077 – to świetna gra, ale…

Przed premierą

To będzie jeden z trudniejszych tekstów, jaki napiszę w swoim życiu. Opisujący wrażenia z wyczekiwanej przez wszystkich gry, która w listopadzie zaliczy nieuniknione zderzenie ze ścianą wygórowanych oczekiwań fanów Redów, zakochanych w Wiedźminie 3.

Widziałem Cyberpunk 2077 i wiem, czego CDPR nie udało się dopracować
Widziałem Cyberpunk 2077 i wiem, czego CDPR nie udało się dopracować

Przed premierą

Powiem coś kontrowersyjnego. Na pokazie Cyberpunka 2077 w Kolonii zobaczyłem diablo imponującą grę, ale po prostu grę. Taką, która w pewnych momentach, owszem, zachwyca, ale w innych zwyczajnie irytuje i rozczarowuje.

AC: Valhalla wygląda jak gra, którą pokocham i znienawidzę [OPINIA]
AC: Valhalla wygląda jak gra, którą pokocham i znienawidzę [OPINIA]

Przed premierą

Oglądaliście już zwiastuny nowego Assassin's Creed? Ja oglądałem i już teraz wiem, że to będzie słaba gra, z którą spędzę przynajmniej sto kolejnych godzin, tak samo jak w Odyssey.