Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 30 maja 2008, 11:59

autor: Krzysztof Gonciarz

Fallout 3 - Wrażenia z prezentacji gry

„War, war never changes” – to zdanie, wypowiedziane głosem Rona Perlmana, niezawodnie przywołuje jedną z najbardziej kultowych serii gier komputerowych w historii. I choć prawa do marki Fallout zmieniły właścicieli, ono pozostało.

Przeczytaj recenzję Fallout 3 - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

„War, war never changes” – to zdanie, wypowiedziane głosem Rona Perlmana, niezawodnie przywołuje jedną z najbardziej kultowych serii gier komputerowych w historii. I choć prawa do marki Fallout zmieniły właścicieli, ono pozostało. Wszyscy je usłyszą jesienią 2008, uruchamiając trzecią część sagi. My usłyszeliśmy kilka dni temu, uczestnicząc w prezentacji zorganizowanej przez Bethesda Softworks. Kilka uprzednio przygotowanych, zapisanych stanów gry, okraszonych komentarzem Pete’a Hinesa – oto, co zobaczyliśmy w Londynie.

Intro w oczywisty sposób pozostaje wierne tradycji serii. Poza wspomnianym komentarzem znanego aktora mamy tu standardową dawkę apokaliptycznych krajobrazów, zrujnowanych miast i połamanych huśtawek. Wszystko to w formie statycznych artów, puszczanych w ruch jedynie dynamicznym filtrem koloru, imitującym taśmę filmową. No i wyróżniający się, trójwymiarowy wybuch nuklearny, wyrenderowany w 3D. Odrobina filozofowania, po czym narracja schodzi na konkrety – Krypta 101. Widzimy jej potężne, pancerne wrota, a uszach huczą ostatnie słowa wprowadzenia: „In Vault 101, no one ever enters, and no one ever leaves”.

Impreza urodzinowa – niech poleje się nuka cola.

Właściwa gra rozpoczyna się od sceny narodzin głównego bohatera. Z przymglonej, pierwszoosobowej perspektywy widzimy obejmujące nas ręce lekarza. „To chłopiec, czy dziewczynka?” – pyta podekscytowany ojciec, po czym na ekranie pojawia się okno, gdzie wybieramy płeć naszej postaci. Sprytne. Mało tego – wciskając przycisk akcji możemy nawet sobie interaktywnie popłakać. Lekarz uruchamia maszynę, która przewidzieć ma dorosły wygląd bohatera. Teraz właśnie decydujemy o rasie (biały, mulat etc.) oraz wyglądzie zewnętrznym. System ten działa podobnie jak w Oblivionie. Składa się z zestawu presetów oraz suwaków, którymi regulować możemy budowę poszczególnych fragmentów ciała. Jest też przycisk generujący losowy wygląd, wg Pete’a znany z Obliviona jako „the *ugly* button”. Scenka kończy się, gdy zgromadzone osoby zauważają, że coś złego dzieje się ze świeżo upieczoną mamą. Umiera ona niedługo potem.

Przenosimy się w czasie o rok. Znajdujemy się w prowizorycznej bawialni w Krypcie 101, a konkretniej – w kojcu. Ojciec uczy nas stawiać pierwsze kroki, przechodzimy przez ciepło przemyślany tutorial podstaw sterowania. Na podłodze znajdujemy książeczkę „You’re special”, po której otwarciu określamy statystyki postaci. Jak wiadomo, system S.P.E.C.I.A.L. (Strength, Perception, Endurance, Charisma, Intelligence, Agility oraz Luck) zawsze był podstawą konstrukcji postaci w Falloutach. Co ciekawe, tym razem wciskając przycisk akcji wydajemy z siebie nieśmiałe próby powiedzenia czegoś („babaaa” itp.). I jest to ostatni raz w grze, kiedy słyszymy głos głównego bohatera. Od teraz za timbre odpowiadać będzie tylko nasza wyobraźnia. Po kilku minutach wykonujemy kolejny skok w czasie.

Blizzard nie składa broni – Graliśmy w World of Warcraft Shadowlands
Blizzard nie składa broni – Graliśmy w World of Warcraft Shadowlands

Przed premierą

Ósmy dodatek do króla MMORPG na horyzoncie i zapowiada się, że będzie całkiem udanym rozszerzeniem. Pod warunkiem jednak, że Blizzard nie będzie uparty i tym razem posłucha graczy. Czy jeden element WOW Shadowlands może popsuć cały dodatek?

Grałem 4 godziny w Cyberpunka 2077 – to świetna gra, ale…
Grałem 4 godziny w Cyberpunka 2077 – to świetna gra, ale…

Przed premierą

To będzie jeden z trudniejszych tekstów, jaki napiszę w swoim życiu. Opisujący wrażenia z wyczekiwanej przez wszystkich gry, która w listopadzie zaliczy nieuniknione zderzenie ze ścianą wygórowanych oczekiwań fanów Redów, zakochanych w Wiedźminie 3.

Widziałem Baldur's Gate 3 i już zbieram drużynę, bo jestem zachwycony
Widziałem Baldur's Gate 3 i już zbieram drużynę, bo jestem zachwycony

Przed premierą

Pamiętacie jeszcze Baldur's Gate? Nieważne, niezależnie od tego, czy jesteś weteranem, czy RPG-owym neofitą, najnowsza produkcja studia Larian nie powinna być Ci obojętna.