Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Settlers Przed premierą

Przed premierą 23 sierpnia 2019, 13:01

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Czekaliście na The Settlers w starym stylu? No cóż, nie tym razem

W The Settlers uwagę zwraca możliwość nietypowego podejścia w zajmowaniu nowych terytoriów – i wszystko byłoby fajnie, gdy nie to, że klimatu Osadników sprzed lat nie poczułem.

Zapowiadana premiera gry: 2020.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Seria The Settlers od zawsze stanowi dla mnie synonim interaktywnej sielanki i z tego też powodu nigdy nie zwracałem w niej większej uwagi na kwestie militarne. Podboje, rajdy, niszczenie zasobów – jakoś nie do końca współgrało mi to z moją wizją gry, którą widzę przede wszystkim jako wirtualny substytut siedzenia przy kominku z kubkiem herbaty. Deweloperzy z Blue Byte najwidoczniej pomyśleli tak samo, bo podczas gamescomu pokazali dziennikarzom, że w zaplanowanej na przyszły rok odsłonie tego popularnego cyklu nawet tak nierozerwalnie związana z przemocą aktywność jak przejmowanie cudzego terytorium nie musi oznaczać rozlewu krwi. A przynajmniej nie na masową skalę. I to mi się podobało. Gorzej, że gra wcale nie sprawia wrażenia Settlersów w starym stylu, a to nam przecież obiecywano.

Podój bez rozlewu krwi

W Kolonii Ubisoft, wydawca tej produkcji, zaprezentował dwa możliwe sposoby przeprowadzania inwazji, a ja, jako zadeklarowany pacyfista, postanowiłem najpierw przetestować ten skutkujący mniejszą liczbą ofiar. Blue Byte zapowiadało od momentu ujawnienia projektu, że jednym z nowych elementów rozgrywki, które okażą się kluczowe w trakcie zabawy, będą walki czempionów, i bynajmniej nie mijało się z prawdą. Posiadanie odpowiedniego reprezentanta w pokazowych potyczkach to nie tylko powód do przechwałek przed innymi lordami nowo odkrytego kontynentu, ale przede wszystkim potężne narzędzie polityczne. Jak się bowiem okazuje, ludność świata The Settlers wyjątkowo ceni sobie prestiż władcy, a co świadczy o tym lepiej niż fakt, że jakiś mięśniak występujący w jego barwach potrafi sprać na kwaśne jabłko jakiegoś biedaka z zagranicy?

Ciekawy to pomysł na prowadzenie ekspansji, nawet jeśli całkowicie niedorzeczny (wyobraźcie sobie tylko walkę bokserską Kliczki z Adamkiem, w której stawką byłby obszar byłych kresów). Wymaga on jednak odpowiedniego przygotowania – nie możemy po prostu posłać pierwszego lepszego żołdaka na turniej, bo chłop dostanie po zębach mocniej niż polskie kluby w eliminacjach do europejskich pucharów. Sprawdzonego kandydata należy sprowadzić na nasze ziemie, rozpocząć żmudny trening, a następnie powoli budować jego reputację poprzez wygrywanie kolejnych starć. W końcu zrobi się o nim na tyle głośno, że otrzymamy możliwość rzucenia wyzwania czempionowi sąsiadujących ziem – wysyłamy wówczas posłańców z wiadomościami o planowanym pojedynku, szykujemy arenę i mamy nadzieję, że podczas gdy my zajmowaliśmy się systemem szkolenia gladiatorów, nasi sąsiedzi postawili na takie bzdury jak ekonomia czy wydobycie surowców.

Jeśli wygramy, zaufanie wobec konkurencyjnego władcy spadnie. Dodajmy do tego rajdy niszczące jego infrastrukturę, powodowanie niedoborów niezbędnych surowców oraz kolejne upokorzenia na arenie, a wkrótce niezadowolenie społeczeństwa przerodzi się w prawdziwy przewrót – taki ze ściąganiem flag, tłumami na ulicach i manifestacjami z widłami i pochodniami. Przeciwnik może stosować pewne środki zapobiegawcze, by zaradzić niepokojom – służą temu m.in. specjalne budowle – jeśli jednak odpowiednio zaplanujemy naszą aksamitną rewolucję, nie zginie w trakcie niej żaden z naszych żołnierzy, a my nie będziemy musieli odbudowywać budynków, które normalnie spalilibyśmy do cna w trakcie inwazji.

TO KWESTIA WIARY

Jednym z najciekawszych elementów nowych Settlersów może okazać się religia. Zwiastun zapowiadał możliwość „zasiania ziarna wiary” i podroczył się z nami paroma ujęciami tłumów fundamentalistów – ale w trakcie gamescomu przedstawiciele francuskiego giganta milczeli na ten temat jak grób. Możemy się jednak spodziewać, że już wkrótce Blue Byte odkryje karty, które zostały mu w ręce. Na razie wiemy tyle, że religia będzie w jakiś sposób powiązana z jedną z możliwości przejmowania nowych obszarów (zapewne poprzez rozszerzanie wpływów kontrolowanego przez nas Kościoła) i otrzyma poświęcone sobie budynki. Uczynienie danego królestwa fanatycznie nam wiernym brzmi kusząco... chociaż biorąc pod uwagę klimat gry, pewnie nawet nie pojawi się opcja palenia heretyków na stosie.

Inwazja się zaczyna

Zwyczajne najazdy są oczywiście nadal możliwe – wybieramy sobie lidera armii, który poprowadzi nasze wojska do ataku, i... właściwie to tyle. Nasze zaangażowanie zaczyna się i kończy na rekrutacji dostatecznie dużej liczby odpowiedniego typu żołnierzy w koszarach. Dla przykładu, jeśli sąsiad, na którego ziemie mamy chrapkę, posiada trwałe mury wzdłuż granicy, inwazja nie powiedzie się bez berserków, którzy wspinają się po pionowych ścianach i sieją spustoszenie wśród obrońców. Nie ma w tym jakiejś specjalnej filozofii, ale gdy z roztargnienia przypuściłem szarżę samymi mieczownikami i łucznikami na ufortyfikowane obszary, z mojego wojska wrócił z podkulonym ogonem wyłącznie zhańbiony lider.

W LESIE I W STEPIE

W Kolonii twórcy zaprezentowali także nowe środowisko. W The Settlers oprócz tradycyjnej wyspy z umiarkowanym klimatem i lasami znajdą się także stepy. Początki będą tam trudne z racji niewielkiej liczby surowców naturalnych, natomiast mnogość otwartej przestrzeni pozwoli na szybsze i efektywniejsze rozwinięcie rolnictwa. Poza tym płaska powierzchnia stepu ułatwi ewentualny atak – lub utrudni obronę. Dostaniemy też jeszcze trzeci biom, o nim jednak nie wiadomo na razie nic.

Wojna nikogo wielkim nie czyni

Nikt jednak (mam nadzieję!) nie spodziewa się po The Settlers militarnej strategii. To seria, której sielankowy charakter czyni ją idealną do relaksujących posiedzeń, toteż ograniczony moduł strategiczny bardzo do niej pasuje. A w kwestii odprężania niewiele mam do zarzucenia. Może liczba budynków, jakimi w zasadzie od początku zasypuje nas gra, oraz niewielkie różnice w projekcie niektórych budowli czynią tę produkcję nieco zbyt mało przejrzystą. Zwłaszcza że Blue Byte postawiło na gigantyczne miasteczka z setkami różnorodnie wyglądających osadników, przez co czasami nie wiadomo, gdzie spojrzeć. Ale to na tyle uroczy tytuł, że jestem gotów nieco mu odpuścić. Wszystkie te animacje w trakcie wykonywania codziennych czynności – problemy początkujących łuczników z utrzymaniem strzały na cięciwie, tragarze upuszczający przedmioty, drwale kilkakrotnie dopasowujący siekierę, by znaleźć najlepsze miejsce do ścięcia drzewa – wyglądają na tyle poczciwie i sielsko, że każdemu od razu odechce się palić i plądrować.

Mam po pokazie na gamescomie pewien niedosyt – przede wszystkim dlatego, że twórcy nie zaprezentowali elementu, który zainteresował mnie najbardziej (o czym w ramce), oraz dlatego, że pomimo zapowiedzi powrotu do korzeni najnowsze The Settlers z jakiegoś powodu wcale nie robi wrażenia blisko spowinowaconego z klasycznymi odsłonami cyklu. Może to większa skala, może nowe mechaniki za bardzo zmieniają rozgrywkę, może po prostu ten specyficzny klimat trudno oddać w stu procentach – nie wiem. Tak jak stwierdziłem po ubiegłorocznej prezentacji w Kolonii, powtórzę i teraz: szykuje się całkiem solidna strategia ekonomiczna, trudno mi jednak sobie wyobrazić, że spowoduje ona powrót serii na szczyt. Nowi „Osadnicy” są w porządku... ale The Settlers zasługuje na coś jeszcze lepszego.

ZASTRZEŻENIA

Koszty pobytu na targach gamescom redakcja pokryła we własnym zakresie.

Jakub Mirowski | GRYOnline.pl

TWOIM ZDANIEM

Która część serii The Settlers była najlepsza?

83,8%
The Settlers II: Veni, Vidi, Vici
16,2%
The Settlers
Zobacz inne ankiety
Widzieliśmy The Settlers – ta reanimacja może się udać
Widzieliśmy The Settlers – ta reanimacja może się udać

Przed premierą

Odetchnijcie z ulgą – The Settlers na razie robi wrażenie solidnego restartu serii, która od lat nie dawała o sobie znać. To dość bezpieczna gra, która raczej nie zrobi wielkiej furory, ale być może uratuje legendarną markę przed odejściem w zapomnienie.

Crossroads Inn – średniowieczne Simsy upijają się w karczmie
Crossroads Inn – średniowieczne Simsy upijają się w karczmie

Przed premierą

Przychodzi do gospody RPG, strategia ekonomiczna i The Sims, a karczmarz na to… Cóż, w Crossroads Inn to Wy wybierzecie, co karczmarz na to – bo sami się w niego wcielicie.

King’s Bounty 2 to śmiałe połączenie bieda-RPG z biedastrategią
King’s Bounty 2 to śmiałe połączenie bieda-RPG z biedastrategią

Przed premierą

Deweloperzy z 1C Entertainment najwidoczniej wzięli sobie do serca przestrogę, że lepsze jest wrogiem dobrego, i na wszelki wypadek w kontynuacji King’s Bounty postanowili zaprojektować wszystko znacznie gorzej.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
23.08.2019 14:42
AntyGimb
46
Generał

No i c... bombki strzelił, gwiazdka spadła :/

post wyedytowany przez AntyGimb 2019-08-23 14:42:16
23.08.2019 15:53
Marcinkrk87
odpowiedz
Marcinkrk87
14
Pretorianin

GRYOnline.plRedakcja

Od razu napiszę, z ankietą jest wszystko w porządku, niczego nie brakuje.

23.08.2019 15:54
DanuelX
odpowiedz
5 odpowiedzi
DanuelX
81
Kopalny

Nie liczyłem - w końcu to wydmuszka o Ubisoftu.

23.08.2019 18:24
.:Jj:.
2
.:Jj:.
119
     Marek Grechuta     

Co to znaczy że te Settlersy to wydmuszka? Ta gra już wyszła?

23.08.2019 18:26
DanuelX
DanuelX
81
Kopalny

Ze sporą dozą prawdopodobieństwa zakładam, że każda gra od ubi to wydmuszka gier poprzednich (zwłaszcza serii zagarniętych od innych dewów).

23.08.2019 19:41
SpecShadow
SpecShadow
71
Silence of the LAMs

Z jednej strony przyznałbym rację (to co zrobili z HoM&M oraz M&M) ale z drugiej strony mamy też Anno i Raymany...

23.08.2019 20:55
2
Persecuted
89
Senator

Przecież developerem Settlersów jest Blue Byte, oryginalni twórcy, związani z serią od samego początku...

25.08.2019 08:18
DanuelX
DanuelX
81
Kopalny

Tak jak bioware jest nadal wspaniałym devem cRPG.
To, że jakaś grupa ludzików nosi taką nazwę a nie inną nie znaczy, że pracują tam ci sami ludzie. BluByte to taka sama wydmuszka tego czym byli w przeszłości jak gry które teraz wypuszcza ubi pod ich nazwą.

23.08.2019 15:58
KamilB.
odpowiedz
2 odpowiedzi
KamilB.
6
Pretorianin

I to samo obawiam się, że będzie z Desperadosem 3. Każdy remeake kończy się w 90% porażką...

23.08.2019 16:42
Darth_Tusken
📄
1
Darth_Tusken
22
Pretorianin

Desperados 3 to kontynuacja serii, a nowe Settlersy to reboot.

PS. Remake.

25.08.2019 06:32
ronaldo1230
72
Pretorianin

Akurat desperados na gameplayach wygląda zajebiscie, poza tym robią to ludzie odpowiedzialni za Shadow tactics ja tam nie mam żadnych obaw.

23.08.2019 16:46
Darth_Tusken
😐
odpowiedz
Darth_Tusken
22
Pretorianin

No niestety, ale Long Live Settlers II, a z modem Return to the Roots tym bardziej, oraz Settlers II: Dziesięciolecie. Najlepiej, aby Ubisoft zaprzestał produkcji nowych Settlersów, bo nic nowego nie wnoszą, tylko zmieniają formułę miast korzystać z tej sprawdzonej.

23.08.2019 18:20
marcing805
odpowiedz
marcing805
131
PC MASTER RACE

Autor z jednej strony piszę, że grze nie brakuje charakteru „sielanki” poprzedniczek i aż nie chce się wywoływać konfliktów zbrojnych a z drugiej strony, że w pare rzeczy mu się nie podoba i mogą one sprawić, że gra jako całość nie dorówna poprzedniczkom. Pewnie to zależy od nastawienia i tego czego się oczekuje, bo jak sam autor napisał, jako strategia ekonomiczna gra pewnie się uda.

23.08.2019 18:23
.:Jj:.
odpowiedz
.:Jj:.
119
     Marek Grechuta     
8.0

Ja na Settlersów w totalnie starym stylu nie czekam i z chęcią sprawdzę nowy pomysł.
Stare Settlersy (I- IV) to bardzo dobre gry, lubię aspekty ekonomiczne, ale nie nigdy to nie była moja ulubiona seria i nie kojarzę kiedy do nich ostatni raz wróciłem (poza sprawdzaniem edycji 1-=letniej, modów itp.).

23.08.2019 19:14
😁
odpowiedz
argahawk
13
Legionista

Hmm macie błąd w artykule "Podój bez rozlewu krwi" chyba chodziło wam o Podbój :)

A co do nowych settlersów to pewnie kupie bo wyglądają nawet ciekawie.

23.08.2019 19:51
2
odpowiedz
pisz
113
nihilista

Mnie stare Settlersy nigdy nie ciągnęły, a właśnie V mnie wessała i bardzo miło wspominam. Nie mam więc żadnych sentymentów, by wracać znowu do tego samego.

23.08.2019 23:16
WolfDale
odpowiedz
WolfDale
23
Poszukiwacz Małego Wansy

Ja zawsze byłem największym fanem trzeciej i czwartej odsłony, mimo że przygodę zacząłem od pierwszej części. Ta mechanika była dla mnie idealna, jedynie czego mi brakowało to żeby było można się obmurować jak w innej ciekawej grze pt. Alien Nations.

Jestem ciekawy jakim tytułem okaże się ta edycja, choć na cud się nie nastawiam.

24.08.2019 10:05
odpowiedz
Dracorian
27
Chorąży

W stare części nie grałam, jedynie w V z dodatkami i VII. Regularnie wracam do tych gier, więc jestem ciekawa "VIII".

24.08.2019 10:39
😉
odpowiedz
al m18
1
Legionista

Jak sam autor powiedział szykuje się całkiem solidna strategia ekonomiczna. Ja nie oczekuję od każdej gry ,że będzie taka jak poprzednik. Tak czy siak zagram.

26.08.2019 12:10
VanDust
odpowiedz
VanDust
75
Konsul

Podój bez rozlewu krwi ..............krowę? ;)

post wyedytowany przez VanDust 2019-08-26 12:11:15
27.08.2019 01:40
👎
odpowiedz
premium492558074
4
Junior

Zastrzeżenia moglibyście sobie darować.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze