Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Elex Przed premierą

Przed premierą 23 sierpnia 2017, 18:00

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Widzieliśmy grę Elex – Gothic naszych czasów

Elexa widziałem już kilka razy, w tym na specjalnym pokazie dla GRYOnline w zeszłym roku. Do tej pory miałem sporo wątpliwości, ale po najnowszym pokazie na gamescomie sporo z nich się zdezaktualizowało. Gra wygląda solidnie.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Elex – Gothic odrodził się w nowych szatach

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Mój kontakt z trzecim Risenem zaowocował tym, że obiecałem sobie nie sięgać po następną produkcję studia Piranha Bytes. Choć dla niemieckich deweloperów wydaję się być idealnym targetem, to jednak nie miałem większej ochoty obcować z kolejnym nieudanym klonem Gothica – a Elex, bo o nim mowa, tym właśnie wydawał mi się przez bardzo długi czas.

Widziałem tę grę kilkakrotnie, raz nawet przez półtorej godziny na specjalnym pokazie zorganizowanym wyłącznie dla nas, i choć szanuję dotychczasowy dorobek Niemców, nie było siły, żebym mógł się przekonać do proponowanego przez nich mariażu klimatów fantasy z czystym science fiction. Przykurzona mechanika, grafika wyraźnie odstająca od dzisiejszych standardów i ta charakterystyczna toporność cechująca produkty niezbyt zamożnego dewelopera. Elex od początku prezentował się tak sobie i tylko najwierniejsi fani wierzyli, że dla darzonego w Polsce ogromną estymą studia nie jest on krokiem w przepaść.

Biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej, może wydać się Wam zaskakujące, że tę grę całkiem dobrze oglądało mi się na gamescomie. Jeśli wcześniej mieliśmy do czynienia z nieociosanym klocem drewna, tak teraz – na finiszu produkcji – Elex nabrał naprawdę miłych dla oka kształtów. Okej, pamiętajmy wciąż o skali – z brzydkiego kaczątka nie wyrósł piękny łabędź, bo blisko trzydziestoosobowa ekipa Piranha Bytes to nie CD Projekt RED – ale po złożeniu wszystkich klocków do kupy nowe dzieło naszych sąsiadów wydaje się być dużo lepsze niż przywołany przeze mnie Risen 3. Deweloperzy z Essen włożyli sporo wysiłku w dopracowanie detali i choć nadal czuć toporność w animacjach postaci, a grę trapią inne bolączki, obejrzałem pokaz bez zażenowania.

Widzieliśmy grę Elex – Gothic naszych czasów - ilustracja #1
Czy to Wojna z Darksiders dotarł na Magalan?

Barwny świat

Przede wszystkim spodobał mi się sam świat. Gigantyczna mapa z różnorodnymi strefami klimatycznymi potrafi urzec, niezależnie od tego, czy akurat przemierzamy zielone lasy, czy skutą lodem północ. Jeśli gdziekolwiek widać progres poczyniony przez ostatni rok, to właśnie w odwiedzanych obszarach. Niezłe oświetlenie sprawia, że niektóre miejscówki wyglądają nadzwyczaj urokliwie, a różne przynęty zarzucone przez autorów zachęcają do bardziej wnikliwej eksploracji.

Mam też wrażenie, że poprawiono zarówno prezencję, jak i animacje postaci, również kluczowy „jetpack” nie budzi większych zastrzeżeń. Oczywiście wciąż nie wszystko gra i buczy pod względem technicznym. Momentami mocno zawodziła kolizja obiektów, irytowały też drobne chrupnięcia przy obracaniu ekranu. Jestem ciekaw, jak Elex wypadnie na konsolach, skoro pecet przywieziony z myślą o należytym pokazywaniu gry czasem sobie z nią po prostu nie radził.

Miszmasz fantasy z science fiction to rozwiązanie, które odstraszyło sporo osób, co niespecjalnie mnie dziwi. Okładający potworki mieczem łysol wygląda jeszcze w miarę naturalnie („gothicowo”), ale gdy w ruch idzie broń dystansowa inna niż łuk, robi się słabo. Futurystyczne pukawki nie cieszą oczu podczas strzału, kompletnie nie czuć ich mocy, a efekty wizualne związane z wypluwaniem pocisków są dalekie od doskonałości. Piranha Bytes chyba poprawnie odczytała grymas na mojej twarzy, kiedy patrzyłem na kolorowe kulki zmierzające do celu, bo natychmiast pojawiła się informacja, że ilość amunicji jest bardzo ograniczona i z karabinów będziemy korzystać rzadko. Całe szczęście.

Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy
Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy

Przed premierą

Hell, it's about time – powiedział Findlay w zwiastunie StarCrafta 2 i ten cytat idealnie pasuje do sytuacji Blizzarda. Możliwe, że Diablo 4 będzie takim hack'n'slashem, o jakim zawsze marzyliśmy i pozwoli nam wybaczyć firmie wszystkie potknięcia.

Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją
Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją

Przed premierą

Choć Darkest Dungeon 2 znajduje się dopiero w fazie wczesnego dostępu, widać, że twórcy postanowili wzbogacić system znany z oryginału o wiele elementów. Jednocześnie jednak pokusili się o rezygnację z wielu ważnych mechanik.

Diablo Immortal - Diablo 3 w końcu trafiło tam, gdzie jego miejsce… na komórki
Diablo Immortal - Diablo 3 w końcu trafiło tam, gdzie jego miejsce… na komórki

Przed premierą

Nie, to nie żart na Prima Aprilis. Pora odczarować zaklęty złym PR-em tytuł. Wersja alfa pokazała, że jeśli odrzucimy uprzedzenia wywołane Blizzconem, to Diablo Immortal okazuje się lepszą grą na smartfony niż Diablo 3 na PC w chwili premiery.