Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Android iOS
Elex
Elex
Elex Game Box

Elex

Gra RPG THQ Nordic / Nordic Games

Data premiery gry: 17 października 2017

Trzecioosobowe RPG, za którego powstanie odpowiadają twórcy legendarnej serii Gothic z niemieckiego studia Piranha Bytes. W przeciwieństwie do wspomnianego Gothica, akcja Elex osadzona została w postapokaliptycznym świecie łączącym elementy science-fiction i fantasy, gdzie technologia miesza się z magią. Pod względem mechaniki tytuł nie odbiega od kanonu współczesnych trójwymiarowych RPG. Podczas zabawy eksplorujemy sporej wielkości otwarty świat, realizując szereg głównych i pobocznych misji fabularnych. Na swojej drodze spotykamy mnóstwo postaci niezależnych, z którymi prowadzimy dialogi, podejmując rozmaite wybory, które mogą znaleźć odzwierciedlenie w dalszym toku fabuły. Nie zabrakło też oczywiście walki i całej galerii zmutowanych potworów do ubicia. Podobnie jak poprzednie produkcje Piranha Bytes, tytuł koncentruje się wyłącznie na trybie singleplayer i nie oferuje możliwości zabawy wieloosobowej.

Więcej informacji o: ElexrpgpostapokalipsaRPG akcjisandboxscience fictionTPP .

Elex - poradnik do gry
Elex - poradnik do gry

poradnik do gry30 października 2017

Kompletny, rozbudowany poradnik do Elex nie tylko wytłumaczy ci krok po kroku każde zadanie, ale również objaśni rozwój postaci, walkę, umiejętności, odkryje wszystkie sekrety gry i pomoże wybrać frakcję. Nie zapomnieliśmy o craftingu.

Elex - kompendium wiedzy / FAQ
Elex - kompendium wiedzy / FAQ

kompendium3 kwietnia 2017

Niniejsze kompendium wiedzy poświęcone jest grze RPG pt. Elex autorstwa studia Piranha Bytes, twórców serii Gothic i Risen. Będzie ono uzupełnianie o najciekawsze informacje i materiały zarówno przed, jak i po premierze tego tytułu.

Recenzja gry Elex – Gothic odrodził się w nowych szatach
Recenzja gry Elex – Gothic odrodził się w nowych szatach

recenzja gry13 października 2017

Światowa premiera 17 października 2017. Nowy Gothic nie powstał i raczej prędko nie powstanie – ale wcale nie jest Wam tak bardzo potrzebny, jak sądzicie. Duch Górniczej Doliny odżył w grze Elex – z prawie wszystkimi jego przymiotami i wadami. Fani Bezimiennego, to dla Was pozycja obowiązkowa!

Elex bierze wszystko na PC, Assassin's Creed Origins dominuje konsole. Top Empik - Tydzień 42 i 43
Elex bierze wszystko na PC, Assassin's Creed Origins dominuje konsole. Top Empik - Tydzień 42 i 43

wiadomość31 października 2017

Elex przed Assassin's Creed Origins, to może być zaskoczenie. Ale raczej tylko w takich krajach, jak Polska, która fanami studia Piranha Bytes stoi. Zapraszamy do zapoznania się z listą najchętniej kupowanych gier w salonach sieci Empik.

Elex u 100 tysięcy użytkowników Steama
Elex u 100 tysięcy użytkowników Steama

wiadomość24 października 2017

Elex, najnowsza gra studia Piranha Bytes, znalazła około 100 tysięcy nabywców na platformie Steam w ciągu tygodnia od premiery, która nastąpiła 17 października.

Tutaj Elexem mało kto się przejmuje. Top 10 UK (15 - 21 października)

wiadomość23 października 2017

Gran Turismo Sport - oto największy hit ubiegłego tygodnia na brytyjskim rynku sprzedaży detalicznej. Pudełkowy niemiecki desant na Albion w postaci Elexa wypadł raczej blado.

Ile Gothica jest w Elexie – 9 rzeczy, dzięki którym na Magalanie poczujesz się jak w domu
Ile Gothica jest w Elexie – 9 rzeczy, dzięki którym na Magalanie poczujesz się jak w domu

artykuł16 października 2017

Elex pozornie odcina się od Gothica mechami i laserami, ale w grze stale widać widmo Górniczej Doliny unoszące się nad Magalanem. Oto przegląd budzących sentyment elementów, dzięki którym fani poczują się swojsko w najnowszym dziele Piranha Bytes.

PC
XONE
PS4

Komentarze Czytelników (1773)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
18.10.2017 00:24
odpowiedz
1 odpowiedź
kamil13216
7
Legionista

3h za mną, i jak na razie jedna myśl "Kurde, gram w końcu w Gothica". Klimat niezły, muzyka wg mnie średnia, no ale świat przeciekawy, tak samo questy, no i poziom trudności, jak w stareńkim G2, nie ma co się pchać w cholerę na początku bo szybko zostaniesz nauczony moresu. Walka oczywiście na minus, przez pierwsze 45 minut myślałem że wejdę na dach domu i skończę na główkę trzymając w ręku tę grę, żeby każdy widział co mnie do tego doprowadziło, ale da się tego cholerstwa wyuczyć. No ale tak jak pisałem, klimat dobry, a świat piękny i ciekawy, dawno w żadnej grze tak nie explorowałem, chyba nawet w W3 którego przeszedłem z 5 razy, nie zaglądałem tak w każdy kąt, a największy banan na pysku mi sprawiło jak znalazłem worek z pieniędzmi skryty gdzies między skałami i od razu pomyślałem "Przyzwyczajenia z Gothica o szperaniu w każdej norze się przydały" Polecam! Ale głównie fanom G1, 2 i NK.

18.10.2017 20:52
odpowiedz
NEMROK19
99
Senator

Póki co jestem po 9 godzinach gry, i stwierdzam że gra jest dobra, na poczatku trzeba przebić się przez pierwsze 5 godzin gry aby się z nią zaznajomić, zadania są ciekawe-różne i mają swoje konsekwencje, pozim trudności jest bardzo wysoki, na początku rogrywki ustawiłem sobie poziom trudny, lecz szybko zmieniłem na zwykły gdyż na początku nie szło nic zabić, gra jest naprawdę trudna, coś ala gothic 2 NK + returning, jeżeli ktoś licz na grę typu W3 że mieczem szatkujemy 8 przeciwników na raz, to się rozczaruję i gra nie jest dla niego, będzki na początku zbieramy od każdego, grafika (modele postaci są ładne) lecz najbardziej co kuleje to sama walka, która jest drewniana, a konkretnie uniki z którymi jest coś nie tak i reagują z opóźnieniem po wciśnięciu klawisza, w Wiedzmine 3 jest to bardzo płynnie zrobione zaś w Elex jest bardzo topornie. kolejna żecz która denerwuje to brak zaznaczenia - aktualizacji questa, gdy go dostajemy ( gdy przechodzimy przez teleport też odznacza się) Na ten moment moja ocena to solidne 8.0

post wyedytowany przez NEMROK19 2017-10-18 21:07:26
27.10.2017 14:24
11
odpowiedz
12 odpowiedzi
Słowiczy
1
Junior

Uwaga, wyjdzie zapewne dość długi post (monstrualnie długi). Żeby nie było chaotycznie (bo że nie będzie topornie, to nie mogę obiecać) podzielę na kilka części tematycznych. Będą drobne spojlery – bo opinii/recenzji bez takowych i tak jest dostatecznie dużo, a nie ma nic lepszego na poparcie słów niż bezpośrednie przykłady.

Mechanika (wrzucę do tego worka kilka rzeczy, od systemu rozwoju postaci i systemu walki aż po ogólny feeling gry):
Jestem typem gracza, który przy pierwszym podejściu zawsze szarżuje w najwyższy możliwy poziom trudności. Istnieje pewna perwersyjna przyjemność w takim podejściu do gier, zwłaszcza w przypadku erpegów, gdzie każda tajemnica gry – od nowego świata/uniwersum poprzez nowe mechaniki i ścieżki jakimi możemy poprowadzić postać – stanowi swoiste wyzwanie spotęgowane niezaznajomieniem z samą grą.

W przypadku Elexa skończyło się na tym, że w około 3 / 4 gry skoczyłem jedno oczko trudności niżej, z ultra na difficult (grałem na angielskiej wersji językowej – jest delikatnie lepiej wykonana technicznie, chociaż w ostatecznym rachunku nie miało to znaczenia, bo... o tym później). Nie, gra nie była za trudna. Wyższy poziom trudności z wyzwaniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Jedyne co się zmienia to ilość czasu jaki musisz poświęcić na tłuczenie każdego moba, bo przeciwnicy zamieniają się w chodzące gąbki. Przeskok między przedostatnim a ostatnim poziomem jest olbrzymi.
Przyjemność z gry na ultra spadała tym bardziej, im bardziej człowiek dostrzegał, że rozwój postaci nie ma w jej przypadku żadnego znaczenia. Ta realizacja w końcowych epizodach gry, gdzie wciąż zwykłego szczura nie jesteś w stanie ściągnąć na hita (nawet na niższym poziomie), pomimo nieludzko dopakowanej postaci wskazuje skalę problemu. Tu nie poziom trudności jest problemem (że gra nie daje satysfakcji na tej płaszczyźnie) a zupełnie skopany progres oraz brak zachęty do walki z trudniejszymi przeciwnikami. Bo sama idea przyjemności z walki w tym tytule nie wystarczy. Mechanika jest zbyt skopana na zbyt wielu poziomach:

- walka wręcz to rzecz potwornie zabugowana i nieresponsywna. Pomijając to, że obecny system zupełnie nie nadaje się do walki z grupami przeciwników (a tymi gra w pewnym momencie rzuca w nas jak śmieciami do kosza, w kolejnej próbie „pokazania jak to jest trudno” – sztuczne do bólu) – wystarczy, że przeciwnik znajduje się kilka centymetrów pod nami (nierówny teren, a tego jest przecież sporo) i nasze ciosy, niezależnie od animacji, potrafią w niego nie trafiać. Przenikanie przez obiekty – czy wreszcie miejscami zepsute animacje (nie mówię o ich brzydocie, a o nagłych przyspieszeniach, które z całą pewnością nie były zamierzeniem twórców). Stworki lubią się zabugować na jakimś górzystym terenie, a wtedy (nie wiem jak na niższych poziomach trudności) odpalają swoje ataki dystansowe, które są kilkukrotnie bardziej bolesne od tych wręcz (co jest absurdem totalnym, że walka wręcz jest mniej dynamiczna niż ta na dystans) i z reguły oznaczają szybką śmierć. Ten sam problem wyklucza z walki używanie jetpacka, bo moment, w którym wzniesiesz się w powietrze, to moment, w którym zostaniesz zbombardowany naziemną artylerią (nawet na piechotę ciężko ominąć te pociski, a co dopiero przy jetpacku z opcją „tylko góra-dół”).

- stwory mają może z 6 schematów walki (i animacji) jakimi się posługują. Tak więc radość z odkrycia nowego rodzaju przeciwnika kończy się w momencie gdy zauważysz, że stanowi identyczne wyzwanie co pierwszy napotkany szczur, tylko musisz dłużej namachać się mieczem. Tak więc wyuczenie się schematów przeciwników również nie daje satysfakcji bo jest ich zwyczajnie za mało by mówić o różnorodnej rozgrywce. Ba! Ze względu na naturę animacji, w pewnym momencie, kiedy widzisz jakiegoś stworka z nową skórką, już wiesz jak będzie walczył, bo nawet wyglądem przypomina poprzedniego. No ale hej. Ma więcej życia. Wyzwanie!

- prędzej czy później uświadamiasz sobie, że będziesz musiał sięgnąć po broń dystansową, a ta może i dawałaby większą przyjemność z gry niż starcia klata w klatę, gdyby nie skopane hitboxy oraz animacja, w przypadku mojej postaci, naciągania łuku, która robi sobie co chce – nie ma jednolitego timingu przez co miejscami zdaje się losowe czy strzała zrobi volley czy poleci po bardziej prostej trajektorii. Było to wyjątkowo frustrujące. Nie wiem czyim pomysłem było, by trajektoria reagowała na to, czy celujemy w ziemię czy w powietrze, ale jest to tragedia w najczystszej postaci.

- jako, że przeciwnik to gąbka z kupą życia, a do tego później pojawia się w olbrzymich chmarach – należy zapomnieć o sensowności walki wręcz (ze względu na jej mechanikę) i prędzej (niż później) należy zainwestować w coś obszarowego, chyba że nie szanujesz własnego czasu. W sposób tragiczny ogranicza to liczbę możliwych buildów, do czego dokłada się jeszcze fakt, że...

- ponad połowa umiejętności jest bezużyteczna. W związku z tym, jak rozplanowany został rozwój postaci – jedynym kryterium jakim można się posługiwać to – jak szybko koszt wydanego na szkolenie elexu się zwróci (i czy wogóle – przez co takie umiejętności jak górnictwo odpadają zupełnie). Brak hackowania w przeciągu całej gry odciął mnie tylko od dwóch zamków, których nawet nie żałuję, bo patrząc na system lootu, o którym za chwilę, nie straciłem zapewne nic. Żadna z nich nie daje żadnego poczucia progresu, za wyjątkiem zbierania trofeów.
Ładowanie w „zwiększone zdobywanie doświadczenia” jest bezużyteczne bo system opiera się na tym, jak dużo napojów z naturalnego elexu jesteś w stanie wytworzyć (a jego nieograniczona ilość u kupców sprawia, że całość ogranicza się do kupowania punktów atrybutów i skilli do tego, jak dużo waluty jesteś w stanie zebrać). 1pkt umiejętności i 10pkt atrybutów na level daje zbyt mało, a przedłuża początkowy okres gry, gdzie nie jesteś w stanie zabić praktycznie nic.

Najgorsze jest to, że nie mogę wymieniać wad bez połączenia kolejnych płaszczyzn gry, bo to co jest skopane, jest z reguły skopane dlatego, że zawodzi w różnych przestrzeniach gameplayu. I tak wszelkie „checki” umiejętności w dialogach dają zabawnie małe ilości expa często nie nagradzając niczym więcej, jak kolejną wersją tego samego dialogu prowadzącą do identycznego rozwiązania. I gdyby dialogi nie były tak beznadziejne, przełknąłbym rzecz i inwestował w to tylko po to, żeby usłyszeć co barwniejsze odpowiedzi. Niestety, nie było na co liczyć.

- na koniec – punkty atrybutów nie zmieniają praktycznie nic. Jedyne do czego są potrzebne to odblokowanie umiejętności, które już w „jakimkolwiek” stopniu na grę wpływają. Różnica między 70 a 100 siły (potężna inwestycja) nie istnieje. A, no i jeszcze wymagania broni. Tak. To chyba jedyny przeskok. Co jest zabawne, bo rodzajów oręża jest w sposób przykry mało, co prowadzi do -

System lootu:

- kolejna, w tym wypadku być może nawet zamierzona, porażka. W pewnym momencie gry pojawia się jeszcze jeden (zaraz po „progresie postaci”) moment realizacji. Te wszystkie trudno dostępne ruiny obłożone chmarami ciężkich do ubicia przeciwników nie zawierają NIC ciekawego do zebrania. Ten sam śmieć w całej rozciągłości gry. Będziesz zbierał pojedyncze elexity i papier toaletowy dopóki nie zrozumiesz, że podnoszenie czegokolwiek z ziemi to strata czasu na kliknięcia. Nic wartościowego, nic co zmieni podejście do gry, dopakuje postać, czy nawet pozwoli na zakup większej ilości naturalnego elexitu (patrz – rozwój postaci), bo jedyne sensowne źródło pieniędzy to trofea.
Odejmuje to jedną z najważniejszych motywacji do gry i kompletnie niszczy jakikolwiek sens we wracaniu do wcześniej pominiętych lokacji. Gdyby chociaż były jakoś ciekawsze wizualnie, albo różniły się czymś od wysprzątanych wcześniej miejscówek... no cóż, niedoczekanie. Stwory broniły papieru toaletowego.
I tak. W obszary promieniowania/zamarzania/podpalania/trujące też wchodzisz po papier toaletowy. Zachowanie czystej dupy jeszcze nigdy nie było tak upokarzająco wymagające.

- bardzo ubogi arsenał broni do wyboru. Praktycznie całą grę przeleciałem na tym samym orężu (zdobytym gdzieś na początku) ulepszonym po prostu na maxa, bo nic ciekawszego się nie pojawiło. A nie, moment. Raz zmieniłem łuk, jak się okazało że bronie legendarne (których również jest jak na lekarstwo) są dużo gorsze od zwykłych, upgradowanych wersji.

- przyznam, że miałem moment niezwykłej radości w grze, kiedy po ulepszeniu broni do wersji „lodowej” moje obrażenia podskoczyły niesamowicie. Jakże się ucieszyłem pomyślawszy, że przynajmniej został zaimplementowany jakiś znaczący system odporności. Że jedne stworki jakiś element boli bardziej niż inny. Otóż nie. Okazało się, że w niezrozumiały sposób poziom trudności przeskoczył mi na normalny. Tadam. Bańka prysła po powrocie na ultra.

Dialogi i towarzysze:

Jeśli jest ktoś, kto bez cienia wstydu może przyznać, że mu się podobały, to muszę pogratulować szczęśliwego życia. Taka osoba nie nudzi się zapewne nawet czytając ulotki reklamowe czy skład dezodorantu. Słowa są ostre, ale nie widzę innej możliwości zobrazowania istoty problemu. Nie jest to żaden atak personalny, a mój brak zrozumienia względem otaczających ludzi. Być może to ja jestem ignorantem. I tak wymieniając po kolei:

- patos jakiego nie zaznałem nawet w Inkwizycji. Rzeczy banalne wygłaszane są takimi zdaniami, że człowiek gotów w pewnym momencie uwierzyć, że nawet ten cały papier toaletowy, który zbierał, stanowi jakiś większy cel. A kiedy wielka przemowa bitewna kończy się wymarszem pięciu ludzi (włącznie z tobą) na starcie z kilkoma przeciwnikami, zaczynasz doceniać starania innych gier. Wszystkich gier.

- bzdurne powtarzanie informacji i dosłownie opary absurdu. Dzieje się to na zasadzie (uproszczone przykłady z samej gry):
*Nie ufam ci.
*Nie masz nic do stracenia. W najgorszym przypadku zginę. W najlepszym, uratuję wszystkich.
*Nie ufam ci, zastanów się, jak możesz mnie przekonać.

Znaczy, występuje totalny brak interakcji między postaciami. Brak wymiany argumentów, większość słów bohatera nie ma znaczenia (pomijając wybory gracza), bo rozmówcy TOCZĄ swoje monologi. To nie są rozmowy, to jest przerzucanie się zdaniami niekoniecznie wzajemnie powiązanymi. Ktoś może cię zarzucić potężnym monologiem wyjaśniającym motywy jego postępowania, a ty będziesz kontynuował swoją wersję rzeczywistości jakby słowa, które przed chwilą padły nie miały żadnego znaczenia. W tym aspekcie nawet Andromeda była lepsza, a jak wiemy, jest to jeden z gorszych przykładów w branży (w skali przedsięwzięcie -> efekt).

[główny zły] Od teraz moim przeznaczeniem jest ci służyć. Poprowadzisz nas do nowej przyszłości.
[bohater] „pada na kolana w służalczym geście przed dopiero co pokonanym przeciwnikiem, którego dwie sekundy temu przekonał, że mamy nowego kapitana na statku. A wtedy pada hasło:” Niech się dzieje wola twoja.

Jeśli jeden z najważniejszych dialogów całej gry nie pokazuje jak głęboko w rzyci gra ma własne postanowienia i spójność (jak bardzo są chaotyczne i bez sensu), to ja już nie wiem jak bardzo twórca musi gracza szturchać kijem żeby ten zrozumiał, ile rzeczy jest bez sensu.

- towarzysze to zlepki osobowości powstałe na zasadzie: potrzebujemy cwaniaczka, potrzebujemy twardziela, potrzebujemy przyjacielskiego zioma i zimnej jak lód kobiety. Są płascy nawet na własnych płaszczyznach – przerysowani. Jeden plus dla Durasa, który swoim questem starał się przełamać własny schemat. Co w ostateczności nie wychodzi bo twórcy chyba wystraszyli się, że postać mogłaby wypaść z roli „przyjacielskiego zioma”.

- sceny wspomnień to już osobna liga partactwa. Statycznie nudne, pompatyczne, niechronologiczne (by w sposób sztuczny nadać całości znamion głębi), silące się na klimat. W poprzednich gothicach pewne rzeczy działały, bo były ograniczone technologicznie.
Kiedy w elexie bariery technologiczne opadły (większe możliwości narracyjne) wyszło na jaw jak słabe pod względem budowania scen i stopniowania napięcia są piranie. Tutaj potrzebne są zmiany w kadrze pisarskiej/scenarzystów. Momenty, w których jest odległy rzut na potężną fortecę pośrodku której bez najmniejszego powodu stoją dwie rozmawiające ze sobą postacie, to jest cios w policzek. Nawet banalnie proste zabiegi mogłyby to odmienić (od wklejenia armii albów w tle, maszerującej jak imperialne zastępy, po zwyczajne nadanie całości otoczki nieco onirycznej, z bardziej rozmazanym tłem i lepszym centrowaniem na rozmówców).

- beznadziejna praca kamery, nic dodać, nic ująć.

- widoczne cięcia. Czasami w trakcie rozmowy pojawiają się rozbłyski, zwykle zwiastujące wystartowanie jakiejś cutscenki, przy czym nic się nie dzieje. Znaczy – kontenkt którego nie zdążyli wprowadzić.

- pierwszy raz w życiu przeklikiwałem zbyt rozwlekłe dialogi. A jestem fanem chociażby Tormenta, co może sugerować, że nie o samą ich długość chodzi.

Questy i świat:

- duży plus za stronę projektu świata. Miszmasz mi nie przeszkadzał, a pozwalał na fajne połączenia. Wciąż, w mojej opinii twórcom zabrakło jaj żeby pójść dalej z wyobraźnią, ale to jest rak całej branży, gdzie wszyscy boją się, że gracz czegoś nie zrozumie/będzie wyobcowany. Dlatego lubię podejście Kojimy.

- równie duży minus za wyzierające z niego pustki. Wrzucanie do losowych lokacji grup stworów to nie jest sposób na wypełnianie świata interesującym kontentem.

- zadania miały swoje mocne strony – jak kilka możliwości rozwiązań, ale i słabe – jak to do czego się sprowadzały. Przynieś 20 sztuk tego, zanieś ten list tam, zabij trzy takie stwory. Szczęśliwie stosunek questów śmieciowych do tych ciekawszych, gdzie rzeczywiście trzeba z kimś porozmawiać (nawet jeśli są to mało ciekawe dialogi, albo jeszcze mniej satysfakcjonujące rozwiązania) był cokolwiek zadowalający. Konstrukcja nie ma startu do czołówki fabularnych perełek (wiedźmin, pillarsy, ogólnie izometryczne zabawki), ale widać jakiś włożony w to wysiłek.

- potężna niespójność wizji. Pewne rzeczy były wrzucane od tak, na zasadzie – ej to będzie fajne, bez przemyślenia tego, jak wpływa to na spójność świata. I nie mówię tutaj o tym, że wymieszano technologię z mieczem. Mówię o sytuacjach quest Reya, w którym okazuje się, że jego brat został zamieniony w szakala. Tak, ni z gruchy ni z pietruchy w uniwersum pojawia się umiejętność przemiany w zwierzęta, niepowiązana z budowaną wokół otoczką, niepoparta żadnymi skillami czy innymi podobnymi przypadkami. Od tak, ktoś powiedział:
*Ej, a co jak jego brat był cały czas obok, tylko że zamieniony w szakala?
*Helmut, zajebisty pomysł. Robimy.
Jest takich kwiatków multum. Nie myślano, po prostu robiono.

Interfejs:

- kwestia wizualna to rzecz gustu, ale jeżeli chcąc zapłacić kupcowi za kilka sztuk surowca, muszę przeklikać myszką z dwustu jego jednostek do tych dwudziestu, poje-kuffa-dyńczo, to cos jest nie tak. Ogólnie handel to jest wyższa liga toporności. Jakiś geniusz uznał, że zamiast dać kupcowi z miejsca 1k strzał z odnawianiem, lepiej było mu dać 50 z odnawianiem po ponownym odpaleniem okienka handlu. To jest partactwo i nieprzemyślenie podstawowych aspektów gry. Tego nie da rady usprawiedliwić.

- inwentarz standardowo jak w erpegach, chaos chaos i jeszcze raz chaos. Osobne okienka dla każdego rodzaju broni i zbroi, czyli rzeczy, których w przeciągu całej gry zbierzemy pojedyncze sztuki (serio, na każdą zdobytą giwerę przypada milion zebranych rolek papieru toaletowego), tak do ostatniej zakładki wrzucono tyle rzeczy, że człowieka krew zalewa, że ktoś musiał nad tym usiąść i powidzieć – jest ok.

Generalnie można by wymieniać długo (walki z bosami – ło matko polko, średnia muzyka, równie średnie udźwiękowienie, grafika na odstajacym współcześnie poziomie – tutaj znowu rzecz gustu. Mnie nie odstraszyła), ale i tak już odleciałem z ilością znaków. Pisałem dla rozprostowania palców (pisać też, jak widać, lubię) i być może ostrzeżenia dla kogoś kto na ten komentarz wpadnie. W ostatecznym rozrachunku nie dałbym grze więcej jak 5/10 i to z tego tylko powodu, że gra ma rozmach (nawet jeśli pompowany sztucznie) oraz pierwsze godziny gry były całkiem przyjemne (zanim wpadły momenty realizacji, o których wspomniałem wcześniej). Nie będę się jednak podejmował żadnej właściwej oceny, bo później ludzie patrzą przez pryzmat liczb zamiast słów, a nie o to w takich sytuacjach chodzi.
Wyszła mi litania grzechów Elexa, ale to rzecz oczywista, że o sprawach nieprzyjemnych pisze się dużo łatwiej. Niestety, w tym wypadku chodzi również o to, że stosunek dobrych do złych rozwiązań jest po prostu sam z siebie bardzo niekorzystny. Nie wiem dla kogo ta gra w rzeczywistości jest. Fani erpegów zawiodą się na podstawowych aspektach – rozwoju postaci, odgrywaniu roli (bohater bardzo często robi jedno, mówi drugie i odwrotnie), fabule czy dialogach. Fani akcji – na słabym systemie walki i małej dynamice. Ci, którzy szukają wyzwań – wkurzą się, kiedy zrozumieją, że jedynym wyzwaniem jest ilość czasu jaki musisz poświęcić na bicie danego przeciwnika. Fani piranii? Tutaj musiałbym zastanowić się czego oni tak naprawdę oczekują. Sam przecież uwielbiam gothiki (nawet trójkę przełknąłem po community patchach), a nie poleciłbym gry takiej osobie. Więc, pewnie trzeba by sprawdzić samemu, bo być może gra trafia w pojedyncze gusta. Druga sprawa jest taka, czy masz czas by przekonywać się czy trafia do ciebie gra, która ma dużo większe prawdopodobieństwo odpowiedzi „NIE” niż „TAK” na pytanie „czy mi się spodoba?”.

Miłego dnia wszystkim.

post wyedytowany przez Słowiczy 2017-10-27 14:28:44
20.11.2017 06:25
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
102
Senator

Uff... po 72 godzinach (Steam znowu pokazuje 85h) ukończyłem ELEX, zdobywając 46 poziom. Podczas gry na bieżąco sporządzałem swoje luźne spostrzeżenia, które mam nadzieję przedstawią plusy, jak i minusy najnowszej gry Piranha Bytes.

Dwie ostatnie części serii Risen kończyły się nijako, absolutnie nie informując w jakiej fazie jest ta cała heca z Tytanami. Twórcy najwidoczniej sami nie mieli pomysłu jak to dalej pociągnąć, wybrali więc ucieczkę do przodu. Zapowiedź ELEX zapewne dla wszystkich była zaskoczeniem, tak samo jak i dziwaczne uniwersum łączące sc-fi, fantasy oraz post-apo. Wielu pewnie myślało, że to nie może się udać, a jak jest w istocie? ELEX to przedstawiciel old-schoolowych erpegów akcji, nie stara się być grą dla wszystkich i bardzo dobrze. Na wstępie gra wymierza graczowi celny prawy sierpowy, poprawia z kolanka w brzuch, by na koniec wymierzyć soczystego kopa w jaja. Ci którzy się podniosą będą mieli okazję zanurzyć się w świecie Magalanu.

Założeń fabularnych przedstawiał nie będę, bo każdy zainteresowany je zna. Oczywiście sam elex może budzić skojarzenia z magiczną rudą i pod pewnym względem pełni on podobną rolę. Pożądają go wszyscy, ale każda frakcja dla własnych celów, które są inne. W grze RAGE też mamy do czynienia z post-apokaliptycznym światem na który spadła kometa zawierająca niebieski minerał - feltryt, o ile dobrze pamiętam. Ogólnie przedstawiona opowieść ma o wiele większy rozmach niż w poprzednich grach Piranha Bytes. Podobnie jak w Risen 3, już od początku otrzymujemy kilka nadrzędnych celów i pełną swobodę, który z nich wykonamy jako pierwszy. Na dobrą sprawę można przez 30 godzin nie wykonywać zadań z wątku głównego tylko robić zadania poboczne dla Berserków, Banitów i Kleryków, a robić jest co. Zadań jest multum, a większość z nich nie jest żadnym z fedeksowych zapychaczy, oferuje możliwość wyboru, a także ciekawą historię. Jax jako protagonista jest w porządku i z czasem można go polubić, choć wg mnie gothicowy Bezimienny był bardziej charyzmatyczny. Sam główny wątek skupiony wokół wojny frakcji i elexu całkiem intrygujący, choć im bliżej końca to pojawia się więcej niedopowiedzeń i urwanych wątków. Każde stronnictwo i każda postać ma swoje cele, nie możemy być pewni czy rozmówca jest z nami szczery. Albowie też wydają się tajemniczą i dość ciekawą rasą. Zawsze rozmowy między Jaxem a którymś przedstawicieli Albów czy też separatystów przypominały jakiś film szpiegowski co chyba dobrze oddaje atmosferę spisku w Xakorze. ELEX zaskakuje przede wszystkim jakością zadań pobocznych i ilością sposobów na ich wykonanie oraz konsekwencji tychże. Jest tego całkiem sporo, do tego jest sporo kwestii zależnych od naszych umiejętności, które możemy powiedzieć mając dane drzewko rozwinięte na odpowiednim poziomie. Podobnie jak w dwóch ostatnich Risenach napotykamy postaci, które mogą stać się naszymi towarzyszami podczas przygody. Może nie zżywamy się z nimi jakoś bardzo, ale możemy wykonać dla każdego zadanie, a z jedną z dwóch pań nawiązać romans. Podsumowując: główny wątek ma swoje momenty, choć pod koniec pozostawia pewien niedosyt, zaś zadania poboczne są chyba najlepsze ze wszystkich gier PB. Jeśli miałbym się jeszcze czegoś czepić to cut-scenek, które mogłyby być lepiej wykonane. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że kwestie fabularne powiązane są też ze skopaną polonizacją o czym później.

Świat jest ogromny i różnorodny. Tak jak zapowiadali twórcy to jest ich największy świat, ale przy tym nie stracił tego z czego słyną gry Piranha Bytes: świetnego projektu i zagospodarowania przestrzeni. Masa tutaj najróżniejszych zakamarków, a jego eksploracja połączona z jet-packiem daje autentyczną radość. Wypełniony jest masą zawartości a to wszystko bez ubipodobnych aktywności. Da się? Da się! Choć miałem związane z tym obawy to mnie wymieszanie fantasy z post-apo i danie jeszcze na dokładkę sc-fi absolutnie nie raziło w oczy. Podstawy tego miszmaszu są wg mnie rozsądnie wyjaśnione. Nie rażą też klimaty przypominające mieszankę takich tytułów jak Gothic, Fallout, Stalker czy Mass Effect. Całkiem fajnie to się przeplata i wg mnie twórcy dosyć sprawnie z tego wybrnęli, choć wcześniej wydawało się, że porwali się motyką na słońce. Myślę, że Magalan jest bardziej wiarygodnym i żywym miejscem od niektórych światów z gier bardziej jednolitych jeśli chodzi o setting. Często podczas mojej przygody w Magalanie towarzyszył mi uśmiech od ucha do ucha. Światy w grach Piranha Bytes zawsze były czymś więcej niż tylko miejscem które trzeba zapełnić setką znajdziek i losowych, powtarzalnych aktywności, przez który podróżuje się patrząc przez większość czasu na minimapę, a w efekcie pod koniec gry świat zna się tak jak na jej początku, czyli prawie wcale. W produkcjach PB gracz zadomawia się w tym świecie, wraca do często odwiedzanych miejsc, co błędnie poczytywane jest jako wada, bo backtraking. Osłabia mnie jak niektórzy narzekają na backtraking w grze z otwartym światem. To chyba na tym polega? Inaczej na co komu otwarty świat? Równie dobrze można stworzyć liniową grę w liniowym świecie i wtedy do wcześniejszych lokacji nie trzeba się będzie wracać. Lubię przemierzać świat w grach bez korzystania szybkiej podróży, by poczuć, że faktycznie ten świat jest otwarty. W większości gier w otwartym świecie poza głównymi ścieżkami i obszarami misji nie ma nic do roboty, w grach PB opłaca się zaglądać w każdy kąt.

Nawet po 70 godzinach docierałem do miejscówek, których wcześniej nie widziałem na oczy, a i na kilka questów pobocznych udało mi się natrafić. To jeden z tych światów, które trzeba kilkukrotnie przemierzyć wzdłuż i wszerz by mieć pewność, że znalazło i zobaczyło się wszystko. Eksploracja w ELEX bliska jest perfekcji, także dzięki jet-packowi, co do którego wcześniej miałem wątpliwości. Wystarczyło jednak kilka pierwszych godzin bym przekonał się do jet-packa. To jeden z lepszych gadżetów, które widziałem ostatnio w grach. Sprawdza się nie tylko w eksploracji, która stała się bardziej wertykalna niż kiedykolwiek, ale także w walce, o czym później. Czuję, że będzie mi go brakować w tego typu grach. Już parę razy, grając w inną grę złapałem się na tym, że chciałem skorzystać z jet-packa. Masa tu też wszelkiego rodzaju zapisków, nagrań, pod tym względem to również najbardziej rozbudowana gra PB. Dzięki temu można bliżej zapoznać się z uniwersum i światem przed tym nim uderzyła w niego kometa. Jest tu nawet rozgłośnia radiowa prowadzona przez niejakiego Herberta, i tak jak w Fallout 3 można spotkać Three Doga, tak w ELEX przemierzając świat można natknąć się na Herberta. Gothica 3 przeszedłem tylko raz i nie potrafię porównać wielkości światów w obu tych grach. Ale wydaje mi się, że ten w ELEX jest sporo większy od tego z trzeciego Gothica.

Niektórzy gracze mogą się stosunkowo szybko odbić, bo dość długo czasu zajmuje nim można się w miarę bezstresowo poruszać się po Magalanie. Jednak gdy to nastąpi, gdy przyłączymy się do frakcji i popchniemy nieco wątek główny do przodu, to nagle nasza postać jest na tyle silna, że możemy walczyć już z większością przeciwników jak równy z równym. Walka choć w stosunku do poprzednich dwóch Risenów nieco bardziej rozbudowana to nadal może budzić irytację przeciwnikami spamującymi nas serią ciosów przerywającymi nasz atak podczas, gdy w odwrotną stronę to nie działa; słabymi hitboxami czy ogólną ociężałością i zbyt małą responsywnością. W przeciwieństwie do trzeciego Risena bohater nie przykleja się do najbliższego przeciwnika, jeśli więc nie będziemy ustawieni naprzeciw niego to uderzymy w pustkę. Fajnie, że wreszcie jest możliwość blokowania kamery na przeciwniku. ELEX to RPG z silnym naciskiem na erpegową mechanikę, a na pewno silniejszym niż w większości współczesnych RPG akcji, którym bliżej do slasherów. Tutaj w przeciwieństwie do tamtych gier nadal dużą rolę odgrywają wszelakie cyferki, więc i walka, czy to wręcz czy strzelanie, nie będzie wyglądać tak efektownie, a i działać to wszystko będzie siermiężniej. I jeśli zdamy sobie z tego sprawę to to i owo można wybaczyć. Wg mnie twórcy powinni podejść do tego w ten sposób. Jeszcze bardziej uerpegowić walkę i wtedy to o czym wspomniałem nie miało by aż takiego znaczenia. W końcu zawsze tam gdzie sporą rolę grają statystyki i cyferki ten system nie jest tak płynny jak w slasherach czy strzelankach z prawdziwego zdarzenia, gdzie o wiele większą rolę gra zręczność gracza.

Zdecydowanie brakuje porządnej karty postaci, która byłaby podsumowaniem wszystkich naszych atrybutów, umiejętności, założonych przedmiotów. Niektóre umiejętności są niezbyt czytelne i nie wiadomo w jaki sposób wpływają na skuteczność naszych działać. W jaki sposób np. umiejętności rzemieślnicze z drzewka postaci (a raczej charyzmy) wpływają na te umiejętności poza zwiększeniem punktów drzewka o 10 pkt. A jaki znowu wpływ ma poziom drzewka na umiejętności, które się w nim znajdują. Nie można sprawdzić o ile wzrastają nasze punkty życia, wytrzymałości czy many w zależności od wyuczonych atrybutów bądź umiejętności, to chyba byłoby pomocne móc stwierdzić o ile wzrastają nasze obrażenia zadawane łukiem po zainwestowaniu w zręczność, powinno być coś takiego jak w Dark Soulsach, gdzie jeszcze przed zainwestowaniem w dany atrybut mamy pokazane jak zmienią się inne statystyki m.in. zadawane obrażenia. Z jednej strony mamy do czynienia z dość rozbudowanym systemem rozwoju, ale przez to, że twórcy nie udostępnili graczowi karty postaci z prawdziwego zdarzenia pozostaje on nieco nieczytelny.

Próbując się wycofać na chwilę z pola walki by się np. uleczyć często natrafiamy na kolejnych przeciwników. Jak dla mnie potwory miejscami są zbyt gęsto rozsiane. Początki przypominają, więc sceny z komedii kiedy to uciekamy przed jednym przeciwnikiem by za chwilę trafić na jeszcze silniejszego, i znowu brać nogi w pas. Irytują zwłaszcza te raptoropodobne, jak ktoś pamięta filmik Angry Joe z Risena 3 to wie o czym mówię. Potrafią błyskawicznie zaspamować nas serią ciosów niemożliwą do zablokowania. Wystarczy jednak przekroczyć punkt krytyczny by większość przeciwników była już w naszym zasięgu, a wtedy praktycznie cały ogromny Magalan stoi przed nami otworem. Wtedy też gra daje najwięcej satysfakcji. Nie oczekiwałem, że ELEX będzie strzelanką, więc feeling strzelania, a raczej jego brak mi nie przeszkadzał. Strzelanie ogólnie jest ok, każda broń ma kilka trybów strzelania i podobnie jak w takim Max Payne, widzimy lecący pocisk, co pasuje do erpega. Na plus można zaliczyć oczywiście różnorodność sprzętu, jest tego dosyć sporo: miecze, topory, tarcze, broń palna, laserowa, plazmowa, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet i wiele innych. Aha, jest jeszcze magia ta klasyczna i moce psioniczne dla Kleryków. Pod względem urozmaicenia sprzętu chyba, żaden action RPG nie może się równać z ELEX. No i do tego dochodzi zastosowanie jet-packa. Fajnie jest się wznieść i ostrzeliwać przeciwników czy to z łuku, czy to z broni palnej, czy czarem. Rodzajów potworów i przeciwników jest dość sporo, chociaż ich nazwy nie zapadają jakoś w pamięć. Jest sporo odmian ścierwojadopodobnych, raptoropodobnych, kretoszczuropodobnch. Co rozdział, tak jak to w grach PB bywa, pojawiają się nowe, silniejsze potwory, nawet na terenach, które oczyściliśmy.

Interfejs jest nieintuicyjny, chyba najgorszy ze wszystkich interfejsów w grach Piranha Bytes. Nie jest zbyt przejrzysty i wygodny, miejscami sporo się trzeba naklikać. Już chyba lepiej korzystało mi się z PipBoya3000 w Fallout 3. Szkoda, że adjutor nie pokazuje godziny, ot mały smaczek obecny w poprzednich grach PB dzięki któremu było wiadomo czy opłaca się spać do określonej pory, a by nie przespać całej doby. Interakcja z otoczeniem mogłaby być bardziej rozbudowana. Troszkę szkoda, że więcej interakcji nie odbywa się w świecie. Usmażenie mięsa czy zajrzenie do skrzyni bądź szafki powinno się odbywać w świecie gry, a tymczasem bohater wyświetla adjutor. Jax nie może zapalić papierosa, wzorem Bezimiennego palącego bagienne ziele. Tego typu interakcji przydałoby się więcej. Nie możemy też założyć jakiejś broni z poziomu ekwipunku, tylko musimy umieścić ją na pasku szybkiego wyboru. A skoro już przy tym jesteśmy to szkoda, że nie można mieć założonej jednocześnie broni dystansowej i do walki wręcz. Taki tam smaczek także wizualny obecny w Gothicach.

Wizualnie gra może nie oszołamia, ale to nie znaczy, że wygląda brzydko. Piranie, poza Gothikiem 3, nigdy nie celowały w jak najlepszą oprawę graficzną, a ich gry zawsze broniły się wspomnianym już projektem lokacji i po prostu stylem graficznym. Do tego oświetlenie nadaje grze uroku, już w Risen 2 byliśmy raczeni pięknymi wschodami i zachodami słońca. Całokształt wypada więc na plus i widoczki, jak to u Piranii potrafią sprawić, iż przystaniemy na chwilę. Nie najlepszy poziom technologiczny rekompensują niezbyt wysokie wymagania, szybkie zapisywanie i wczytywanie, no i gdy już raz załadujemy grę nie będziemy oglądać loadingów przy wchodzeniu do jakiejś lokacji, z wyjątkiem szybkiej podróży.

Najbardziej ubolewam nad skopanym tłumaczeniem. Sporo tutaj bałaganu i widać, że polonizacja została wykonana po macoszemu i po kosztach bez jakichś testów. Inną kwestią jest to, że wersja polska powstawała na bazie wersji angielskiej, która to z kolei dość mocno różni się od wersji niemieckiej na korzyść tej pierwszej. Kto ponosi za ten bałagan winę? Zapewne każdy po trochu. Szkoda, bo wersja polska zawsze w grach Piranii była mocną stroną i dawała ich grom dodatkowego klimatu. W ELEX za dużo błędów by móc się cieszyć z pełni spolszczonej gry. Są tutaj chyba wszystkie błędy jakie można popełnić przy tłumaczeniu: literówki, błędy rzeczowe, niekonsekwentne tłumaczenie nazw własnych. Podczas dialogów często natrafiamy na kwestie, które są powtórzeniem tego samego, a nieraz kolejna kwestia zaprzecza poprzedniej. Zdarzają się sytuacje kiedy nie za bardzo wiemy o czym toczy się dialog. Najgorsze jest to, iż CDP.pl najwyraźniej nie jest zainteresowane jakąkolwiek poprawą polonizacji, bo nieszczęsna "machina wojenna" nadal jest obecna.Pomijając problemy z samym tłumaczeniem, to polski dubbing zły nie jest, a głosy dobrane są dobrze. Jest całkiem spora grupa aktorów z poprzednich gier Piranha Byes więc fani szybko poczują się jak w domu, a i ja miałem czasem wrażenie podczas niektórych dialogów jakbym przeniósł się pod Magiczną Barierę.

Soundtrack w grach Piranha Bytes zawsze stał na wysokim poziomie za sprawą Kaia Rosenkranza, który w studiu był do 2009 roku, a ostatnia gra przy której pracował to Risen. Muzyka była na tyle dobra, iż słuchało się jej z przyjemnością także poza grą. Jednak od czasu odejścia ze studia KaiRo, ten element już tak nie błyszczy jak poprzednio. W ELEX muzyka jakoś nie zapadła mi w pamięć. W tle przygrywa całkiem przyjemny ambient, muzyka podczas walki jest odpowiednio dynamiczna. Często zdarza się jednak, iż muzyki w ogóle nie słychać, a świat przemierzamy przy dźwiękach otoczenia, które stoją na wysokim poziomie. Zwłaszcza w lesie w Dolinie Wyklętych jest bogate udźwiękowienie otoczenia, aż chce się przystanąć i słuchać odgłosów przyrody.

ELEX to świetna produkcja, jedni sądzą, że najlepsza ze wszystkich od PB, inni, że ustępuje jedynie dwóm pierwszym Gothicom. Trzeba jednak pogratulować twórcom odwagi, w końcu postanowili zaprzęgnąć do współpracy trzy różne uniwersa: fantasy, post-apo oraz sc-fi. Wbrew moim obawom wyszło im to doskonale, dostajemy tak jakby trzy gry w jednej. W Edanie mamy do czynienia z klimatami podobnymi do wcześniejszych gier PB. Jednak ciekawiej zaczyna się robić wedy, gdy zabrniemy do Tarvaru czy Ignadonu, gdzie klimat zmienia się diametralnie i przypomina falloutowsko-madmaksowe post-apo, a gdy chodzimy po Horcie mamy wrażenie jakbyśmy grali w któregoś Mass Effecta. Świetna sprawa, a co najlepsze, jakoś te różne settingi udanie ze sobą współgrają i nie wywołują wrażenia połączonych na siłę.

Piranie zagrały dość ryzykownie mieszając ze sobą tak różne settingi, ale myślę, że mimo wszystko wyszło im to na dobre. Bez wątpienia o Eleksie dzięki temu było głośniej niż o którymkolwiek Risenie. Oby tylko Bjorn Pankratz i spółka mieli bardziej przemyślane kwestie fabularne w kolejnych częściach i nie zapędzili się tak bardzo w kozi róg, jak to było właśnie z Risenami. Ciekawi mnie czy będzie jakiś import zapisu, bo jednak każdy gracz zostawi świat w nieco innym stanie. Z chęcią dałbym 9, bo ELEX wciąga na długie godziny. Najbardziej ubolewam nad schrzanioną polonizacją, czyli czymś co było siłą i jednym z atutów Gothiców. Ode mnie więc ELEX otrzymuje 8 z plusikiem, ocena taka jak pierwszego Risena, ale to najnowszy tytuł PB stawiam nieco wyżej. Głównie dlatego, że góruje nad Risenem rozmachem, wielkością świata. ELEX to więc najlepsza gra niemieckiego studia od G2: NK. Liczę, iż druga część będzie jeszcze bardziej przemyślana i dopracowana.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-20 07:31:15
20.11.2017 08:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Corgan933
1
Junior

Ciężko wypowiedzieć się o Elexie bo każdy ma racje - zarówno Ci którzy mówią, że gra jest toporna jak zarówno Ci którzy mówią, że to arcydzieło.
Gre ukończyłem w 55h sztucznie ją przeciągając co sprawiało mi przyjemność no ale... pomijając wszystkie bugi bo Ci którzy grali w serie Ghotic to się do tego przyzwyczaili to powiem coś na temat poziomu trudności (grałem na hard) - na początku gra wydaje się bardzo trudna bo byle jaka kreatura zabija nas na hita bądź dwa, Dlatego trzeba robić questy które nie są związane z walką i swoją postać wylewelować co jest to nudny proces bo szybko chce się być silny więc misje robi się na szybko i pomija większość dialogów które nie są zbyt ciekawe. Po uzyskaniu broni plazmowej gra staje się bardzo łatwa szczególnie po znalezieniu broni Odkupiciel. Walki są tragiczne, można oszukiwać na wszelakie sposoby - najłatwiejszym wejść na budynek lub skale i strzelać aż przeciwnik padnie.
Po wykupieniu perka myśliwy elexu mam aż nadto dlatego szybko można sie zaopatrzyć w najlepszą zbroje - ba można kopic alkohol i elex w czystej formie i upgredować postać w nieskończoność tworząc napój elexowy. Uważam to za duży błąd ze strony stwórców bo w łatwy sposób można zrobić postać na max.
Mimo to gra mnie wciągała, raczej nie przez fabule ale przez mechanikę gry na którą narzekam (taki paradoks)

21.11.2017 13:04
odpowiedz
Kuponek
1
Junior

Grałem, 35h, 42 lvl kleryk z bronią plazmową. W zasadzie wszystko zostalo powiedziane, trudność niby spora, mobki trudne, ale jetpack to równoważy i już po godzince sie okazuje, że to wcale nie takie trudne. Po zdobyciu najlepszej legendarnej broni gra banalna totalnie. Nie spotkalem co ciekawe duzo gliczy czy bledow, wrecz pojedyncze. Eksploracja dawała mi dużo frajdy, najlepszy etap gry to rozdział 1 i q poboczne, potem niestety został mi sam rush przez główny wątek. Osobiście jako fan gothiców dałbym 9, ale racjonalnie muszę ocenić na 8. Jak znajdziecie bug na elexit czy elixir elexowy to nie polecam go stosować, no bo po prostu zepsujecie sobie sami grę, proste.
Pytanie dla innych, jak sie zabrać do przejścia drugi raz? Banita czy Berseker? Broń jedno czy dwuręczna? Czy da sie 2x 1h nosić, czy tylko z tarczą? Jak już postać w zwarciu to miecze, topory czy które?
A może sa się zrobić czystego maga, grając jako berseker?
Dajcie znać co proponujecie :)

post wyedytowany przez Kuponek 2017-11-21 13:09:48
22.11.2017 10:36
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
83
Konsul

A ja mam pytanie, czy dołączenie do którejś z frakcji wiążę się z automatycznym wypowiedzeniem wojny innym ugrupowaniom? Wiem, że np. Berserkowie nienawidzą się z Klerykami.
Dołączając np. do Kleryków zostanę zmuszony do walki z wszystkimi npcami w Golliet?
Nie chciałbym pozbawiać się dostępu do questów/nauczycieli/ sprzedawców.
Czy jest to jakoś wytłumaczone, tak jak w G1, gdzie Bezimienny był "kurierem magów", a w Nocy Kruka, trzeba było zdejmować pancerz bandyty, żeby nie narazić się innym?

22.11.2017 11:32
1
odpowiedz
smox
1
Legionista

@Kuponek - ukończyłem Elexa trzema zakończeniami i najlepiej grało mi się Berserkiem. Może dlatego, że czarny i czerwony kolor nie są moimi ulubionymi. Co do broni, to najlepiej używać broni dystansowej. Najlepszą taką bronią jest Wiązka Śmierci. Broń do walki w zwarciu jest ważna tylko na początku rozgrywki i tu zbytnio wyboru nie ma, bo ogranicza nas rozwój postaci.

@Vroo - jeżeli dołączysz do jakiejś frakcji, to nie stajesz się wrogiem innych. Jednak zadania dla innych frakcji przepadają, dlatego warto zrobić je wcześniej i dopiero dołączyć.

23.11.2017 07:04
odpowiedz
Kuponek
1
Junior

Wiem, ze ranged najlatwiej, przeszedlem gre klerykiem z odkupicielem :)

Postanowilem ruszyc drugi raz, zamierzam zostac berserkiem z bronia jednoreczna. Narazie wykonalem wiwkszosc zadan w forcie i goliet, mam 14 poziom, topor 50 obrazen i jeszcze nie dolaczylem do zadnej frakcji (choc juz mam mozliwosc).

Walka nie sprawia mi problemow, a umiejetne uzycie silnego ciosu (q) uzywajac jesscze maczugi pozwolilo mi poradzic sobie z z kilkoma potworkami z czaszkami (pojedynczo oczywiscie).

Gram bez tarczy i zastanawiam sie, czy nie idzie mi to szybciej niz klerykiem z plazmowa :) Zastanawialem sie czy zagra 2gi raz, odpalilem i znow zawalam zycie siedzac przy tym jak jeszcze tydzien temu przy 1 podejsciu, ekstra

23.11.2017 07:06
odpowiedz
Wonny Delikates
2
Chorąży

No nie wiem - jak dla mnie gra wtórna co nie miara - już to wszystko kiedyś robiłem w takim czy innym stylu - nie to że krytykuję - jedynie widzę wtórność tej produkcji.

23.11.2017 10:03
odpowiedz
smox
1
Legionista

Elex znacznie zyskuje przy bliższym poznaniu. Grając drugi raz już wiemy co robić, gdzie szukać broni, kim chcemy być, co można sprzedać, a co warto sobie zostawić, jakie umiejętności rozwijać i w co inwestować na początku. Wcześniej potrafimy pokonać trudniejszych przeciwników, a nie tylko uciekać.
Ciągle też znajduję nowe miejsca i przedmioty, chociaż myślałem, że dokładnie zbadałem całą mapę.

23.11.2017 18:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Atrycze
17
Chorąży

miał ktoś zwas problem migających tekstur ? z dnia na dzień zaczełymi migać mam wrażenie jakby zawartość nie mogła się do klonca wczytać .

24.11.2017 12:27
odpowiedz
Kuponek
1
Junior

Nie wiem czym to spowodowane, ale stalo mi sie to samo. Wczytujemy gre, dajemy ustawienia i chyba w grafice dajwmy przywróć ustawienia fabryczne. Powinno działać

24.11.2017 13:20
odpowiedz
smox
1
Legionista

Mnie tam nic nie miga, a kompa mam kiepskiego. GTX 660 trudno nazwać dobrą kartą, no chyba, że macie jeszcze coś słabszego.

25.11.2017 12:37
odpowiedz
Rem7
2
Legionista
6.5

Witam moja opinia o elex po 70 godz i 49 poziomie
Świat
Magalan jest zróżnicowany duży itd. Jednak słabo wypełniony zawartością rzadko znajdujemy coś ciekawego jest mało broni legendarnych zwykłą wystarczy ulepszyć i jest lepsza od każdej legendarnej. Crafting też lipa co z tego ze przejrzysty gdy musimy płacić za ulepszanie broni płacimy sami sobie i kasa przepada i to naprawdę dużo broń na maksa do jakieś min 10 tys elex..... co to ma być? Planeta jest także słabo rozmieszczona z zadaniami za dużo wolnych przestrzeni gdzie nic się nie dzieję w dodatku mogli ją zrobić 2 razy mniejszą i bez tego futurystycznego setingu i pójść bardziej w stronę planety małp mieliśmy technologię ale ją straciliśmy mamy tylko miecze, łuki i magię, a nie broń plazmową i monitory, stare domki autka mogą być, ale po co te mechy itd. To już przeminęło w zapowiedziach tak właśnie to miało wyglądać jak u Einsteina nie wiem jak będzie wyglądać trzecia woja światowa, ale wiem że czwarta będzie na patyki i kamienie tyle.
Klimat
tu niestety duży minus gra jest zbyt mało mroczna postacie nie wyraziste, a albowie zamiast budzić strach wypadają komicznie nawet mechy nie są jacyś ciężcy przeciwnicy 2 strzały z drewna rozwalają mecha.
Fabuła
kolejny minus cała akcja jest poprowadzona za sztywno jax jest dziwny nie budzi sympatii typowego człowieka po przejściach jak np. John wick czy bezimienny. Fabularne zwroty też są kiepskie wardek itd. Jest po prostu za dużo nie niezapamiętujących w pamięć postaci gdzie w gothicu pamiętaliśmy wszystkich, a cała intryga była naprawdę zaje... i tylko dla niej przechodziliśmy grę tutaj jest postaci za dużo miała którą pamiętamy bo są słabo narysowane.
Wrogowie
tragedia wszystkie te same różnią się tylko wielkością każdy ma ten sam atak gdy zabiłem 100 troli miałem dosyć i strzelają jakimś gównem.
Grafika i Muzyka
Jest ok tyle i aż tyle tylko te animacje
Misje poboczne
są dobre szczególne te towarzyszy jest o wiele lepiej niż Risenie
Walka
walka wręcz nie istnieje najgorsza ze wszystkich części a strzelanie z łuku i broni też nie jest jakoś hiper
Grywalność
na początku duża lecz później coraz gorzej akt 1 trwa znowu 90% gry jak w risenach jednak w gothicach było to lepiej zrobione ta gra to jednak bardziej risen niż gothic zamiast tworzyć taki świat mogli zatrudnić jakiegoś dobrego scenarzystę
mój kanał [link]

26.11.2017 18:18
odpowiedz
lmf888
1
Junior

Heavy Weapons 2/3 powinny dodawać 20% dmg a tymczasem :

26.11.2017 18:20
odpowiedz
lmf888
1
Junior

Dosyć irytujący bug

27.11.2017 12:47
odpowiedz
lmf888
1
Junior

Ok, najwyraźniej Heavy Weapons wyjątkowo dodają po 5% a nie 10 jak pozostałe bronie bo na poziomie 3/3 wyskoczył mi bonus 15%.

Posty powyższe może jakiś moderator wykasować.

27.11.2017 17:21
odpowiedz
Rem7
2
Legionista

Teraz pykam wszystkie postacie poboczne w sensie kill i maks poziom to chyba 51 przy normalnym przejściu, ale pierwszy raz w grach piranii przeciwnicy się odnawiają co jest kiepskie bo tak chociaż wiedzieliśmy który obszar nie odwiedziliśmy rośliny już nie, ale jednak to przeszkadza. Frakcje tak samo nie wiadomo po co są zbroje słabe nie dają takiej różnicy jak w gothicach, magia to też krok w tył parę czarów to już dziki zgon był lepszy w tek kwesti. Ja się bardzo zawiodłem na całej grze bo to krok w dobrą stronę, ale to za mały kroczek cała gra na Rem7 you tube narazie amatorka, ale możecie chociaż zobaczyć większość misji się do tej gry przekonać tak lub nie pozdrawiam.

post wyedytowany przez Rem7 2017-11-27 17:21:29
30.11.2017 22:36
odpowiedz
UrBan1212
5
Pretorianin

Jakieś patche Piranha ma w planach jeszcze wydać ? czy już nie ?

01.12.2017 08:25
odpowiedz
Rem7
2
Legionista

Przydał by się patch bo jest dużo bugów z zadaniami np. w misji dla złodziei nie mogę oddać rzeczy z sejfu Loganu.

01.12.2017 10:51
odpowiedz
1 odpowiedź
Enigma1990
12
N7

W końcu postanowiłem zagrać w to drewniane cudo i po 10h już wiem, że wciągnie mnie na dłuuugie godziny.

Mam do was kilka pytań bo ogólnie jestem w kropce..

Nie wiedziałem do której frakcji dołączyć, więc zrobiłem kilka zadań w Goliet, ale Berserkowie niezbyt mi się spodobali. Przy okazji wkurzyłem Ragnara pomagając Klerykowi.

Doszedłem też do miasta pod kopułą, ale Klerycy wydali mi się jeszcze mniej ciekawi poza ich tą technologią, która jest bardzo ciekawa. No i te pancerze..

Chyba Banici to mój klimat postapo i chciałbym na nich się skupić.

Jeśli postanowię zagrać ponownie w tą grę po jej skończeniu to fajnie by było od razu ruszyć do którejś frakcji a nie rozgrzebywać zadania troche tu troche tam..

1. Jeśli zacznę grę od nowa a następnie wybiorę się na pustynie z zamiarem przyłączenia się do Banitów to czy moja postać poradzi sobie z zadaniami dla tej grupy nie mając doświadczenia?

2. No i czy Banici mają fajne karabiny na wzór AK - 47? Są Snajperki?

3. Gdzie są najlepsze dziewczyny? :D

4. Czy ktoś się orientuje czy wersja na PS4 Pro dostała wsparcie lub dostanie? Na pudełku niby jest PS4 Pro enhanced ale gra wygląda strasznie biednie.. więc chyba patch w drodze..

post wyedytowany przez Enigma1990 2017-12-01 10:58:38
01.12.2017 17:13
👍
odpowiedz
Gracz :)
0
Junior

8/10

01.12.2017 18:01
odpowiedz
1 odpowiedź
MrDJMortadela
1
Junior
10

Dziś właśnie ukończyłem Elexa i powiem szczerze koniec mnie zaskoczył( w pozytywnym znaczeniu, gdyż sugeruje on kontynuacje gry :D). Grafika bardzo dobra nie czepiam się tu niczego, czasami zdarzały się jakieś drobne błędy ale w każdej grze tak jest. Mechanika jak i swoboda eksploracji robią swoje <3 za wątek główny zabrałem się dopiero po 25-30 godzinach gry. Jestem wielkim fanem Piranii i teraz zaliczyłem już wszystkie gry, dotychczas stworzone przez nich.
Tytuł serdecznie polecam, bo jest warty ogrania. Czekam z niecierpliwością na 2 część

02.12.2017 17:51
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Charon Styks
20
Legionista

Piranha Bytes
Zebranie zespołu scenarzystów.
- Jakieś propozycje ?
- To może ja ?
- Dobrze przedstawicie swój pomysł kolego.
- Bohater będący na wysokim stanowisku we frakcji Albów został wybrany by wykonać bardzo ważną misje. Wyrusza zaawansowanym technologicznie samolotem, Niestety nie dociera na miejsce gdyż dokonano sabotażu . Samolot rozbija się i tylko super wytrzymały pancerz w który jest ubrany ratuje mu życie,
Niestety pancerz ulega zniszczeniu. Samolot rozbija się w rejonie opanowanym przez frakcje Bersekerów, nastawionych wybitnie wrogo do Albów, szanse na przeżycie naszego bohatera są nikłe. Bohater ma szczęście w nieszczęściu, wypadek zauważają uciekinierzy z frakcji Albów mieszkający w niewielkim obozie w pobliżu miejsca katastrofy, których obecność frakcja Berserków toleruje. Wysłany zostaje oddział zwiadowczy na miejsce wypadku . Odnajdują we wraku nieprzytomnego i ciężko rannego bohatera, udaje im się też odnaleźć moduł czarnej skrzynki. Wiele dni nasz bohater pozostaje w śpiączce powoli dochodzi do zdrowia, w obozie uchodźców. Gdy odzyskuje przytomność dowiaduje się co się stało i zapoznaje danymi z czarnej skrzynki rozkodowanym przez swoich wybawców. Dochodzi do wniosku że został zdradzony. Pozbawiony źródła Eleksu który zażywał w wielkiej ilości, tarci posiadane umiejętności i moce , po za tym skutek uboczny zażywania potężnych dawek Eleksu biała niczym śnieg skóra wraca do naturalnej barwy. .. taki zarys.
- Czy ktoś ma inna propozycje ? Proszę kolego mówcie.
- Ja myślę że gracze nie skumają tak skomplikowanego wstępu, nie kombinujmy, Niech ktoś tam eeee zestrzeli samolot a kolor skóry odzyska ten bohater yyyy leżąc eeee parę dni w trawie ! A jak się obudzi to wstanie i pójdzie sobie i spodka jakiegoś Bersekera i ten go zabierze do obozu.... bersekerów ...aaaa i wcześniej niech go skroją z tego pancerza.... ale zostawią w kieszeni kawał rury..... bo musi się mieć czym na początek bronić..... tak proponuje tak ooo.
- Inne propozycje... niewiedzę, dobrze głosujmy.
- Kto za sabontanżem w samolocie i śpoczką ?.i skrzynką i tak dalej ?..Ok policzone.
- Kto za zestrzeleniom i leżeniem w trawie ? ... i rurą ? Ok policzone .
- Leżenie w trawie przeszło.
- Następny punkt zebrania jest temacie skrzynki co kolega proponował, czyli wyznaczenie osoby która skoczy po jeszcze jedną skrzynkę wódki bo się kończy.. głosujemy !
- A tak właściwie ... no kolega co wymyślił.. te.... no..... sabontanże i inne cuda na kiju.... DLACZEGO KOLEGA NIE PIJE !?

Ps. A przepraszam mam takie techniczne pytanko co się dziej ze strzałami którymi
z łuku się strzela ? Za cholerę ich w zwłokach znaleźć nie mogę ? Nie powinny zostawać ? Dobra, dobra przepraszam... jestem na początku i pewnie się poprawi do tego stopnia się poprawi że dam ocenę 50.

post wyedytowany przez Charon Styks 2017-12-02 17:55:27
02.12.2017 18:17
odpowiedz
Charon Styks
20
Legionista

Dobra a tak bez szydery. Może ja już na gry za stary jestem jakieś wymagania mam zajebiste ? Powyżej wymyśliłem coś nogą i opublikowałem. Wiem to sztampowe do bólu pomysł wtórny ale śmiem twierdzić że sens to ma. Założę się że na tym forum jest mnóstwo osób co są w stanie wymyślić początek tej historii 10 razy lepszy od mojego. A po tym co zobaczyłem i usłyszałem, dochodzę do wniosku ( Jak to delikatnie powiedzieć ?... Nie nie da się). Dochodzę do wniosku że praca na poziomie scenariusza, opowieści została wykonana ostentacyjnie na odpierdol się. ( nie wiem kogo oni zatrudnili do tej roboty ? ) Jeszcze rozumiem żeby oni nie potrafili napisać poprawnej, spójnej historii ( może bez szału ale ) niezłego scenariusza gry. Ale potrafią ! Więc pytam co się stało ?

post wyedytowany przez Charon Styks 2017-12-02 18:17:39
03.12.2017 16:36
odpowiedz
Krisy
19
Legionista

ile Elex ma zakończeń? Bo na jednej z stron czytałem że:

spoiler start

jeśli pozostawimy przy życiu Kallaxa to odblokuje nam możliwość złego zakończenia tzn przyłączenia się do hybrydy , lecz po wygraniu z nim odrazu ginie a powinien być oszołomiony;/

spoiler stop


Czy komuś udało się to odblokować? bo w żadnym poradniku ani słowa o tym nie ma

04.12.2017 19:58
odpowiedz
Zeus88
17
Legionista
9.0

Mnie osobiście ta gra sie bardzo podobała i przez miesiąc nie mogłem sie od niej oderwać przechodząc 3 razy, żeby dołaczyć do każdej frakcji i po ostatniej wygranej... było mi szkoda, że to juz definitywny koniec, bo 4 raz juz mi sie przechodzić nie chciało, żeby przypadkiem ta gra sie nie przejadła.

09.12.2017 09:05
odpowiedz
LastDancingPeon
0
Chorąży

Nie znalazłam twojego hmmm.. nawet oceny

09.12.2017 09:17
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Enigma1990
12
N7

A co to takiego? :D Polski akcent zobaczyłem i się ucieszyłem :)

* Kotek na ścianie a pod spodem Polskie barwy.

post wyedytowany przez Enigma1990 2017-12-09 09:18:45
09.12.2017 10:20
odpowiedz
margrabina
74
Pretorianin

Nareszcie skończona, 90 h grania (wg licznika w zapisach) i 52 poziom. Nie rozumiem jak niektórzy mogli przejść w około 30 godzin jak same słuchanie wszystkich dialogów zajmuje pewnie około 10 h. Typowa gra dla piranii, początkowe rozdziały super, końcówka nudna. Ocena 8, do Gothica jednak daleko.

post wyedytowany przez margrabina 2017-12-09 10:21:58
13.12.2017 02:32
odpowiedz
borubarek
24
Chorąży

Witam. Miał też ktoś problem z paliwem do miotacza? przestalo sie pojawiać u sprzedawców :/

13.12.2017 08:05
odpowiedz
smox
1
Legionista

Miotacz ognia, to dobra broń na pewnym etapie gry. Nosiłem go trochę, ale jak tylko rozbudowałem postać, to zacząłem używać Wiązki Śmierci. To bez wątpienia najlepsza broń dystansowa w grze. Nie ma też problemu z amunicją. Ładunki energetyczne, oprócz tego, że są w sprzedaży, to można znaleźć lub zdobywamy z zabitych Albów, dronów i machin bojowych.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze