Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Yandere Simulator

19 października 2016, 15:10

Yandere Simulator – Postal ma siostrę, czyli niepokojący symulator morderczyni

Yandere Simulator to jedna z najdziwniejszych i najbardziej niepokojących gier, jakie obecnie powstają. Symulator szkolnej morderczyni powstaje w USA, choć wygląda jak kolejne japońskie dziwactwo.

Zapowiadana premiera gry: 2022.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Yandere Simulator – Postal na siostrę, czyli niepokojący symulator morderczyni - ilustracja #1

Nie da się ukryć, że Yandere Simulator to produkcja dziwna i skierowana tylko do pełnoletnich graczy. Potrzebny jest też do niej specyficzny dystans – wcielamy się w końcu w maniakalną morderczynię, której działania wykraczają poza normy moralne. Dlatego zdecydowanie odradzamy ten tytuł młodszym fanom gier, a także osobom, które nie tolerują produkcji naruszających tabu i zwyczajnie jadących po bandzie.

YANDERE SIMULATOR TO GRA O:
  1. skradaniu,
  2. mordowaniu,
  3. rozczłonkowywaniu,
  4. udawaniu niewiniątka,
  5. a wszystko to w imię miłości.

Przez ostatnich kilka lat przyzwyczailiśmy się, że obecność słowa „symulator” w tytułach gier nie zawsze oznacza wysoki poziom realizmu i często termin ten używany jest ironicznie przy okazji mocno zakręconych produkcji, takich jak Goat Simulator czy Surgeon Simulator. Niewiele z nich jednak jest aż tak… niepokojących jak Yandere Simulator. Jednocześnie, w przeciwieństwie do większości mu podobnych, projekt ten ma spore szanse zebrać sporą popularność i już teraz powstaje wokół niego niemała fanowska społeczność. Nie ma w tym nic dziwnego – kontrowersja zawsze dobrze się sprzedaje.

Zanim jednak przejdziemy do omawiania gry, należy odpowiedzieć sobie na pytanie...

Co to w ogóle jest „yandere”?

Yandere Simulator – Postal na siostrę, czyli niepokojący symulator morderczyni - ilustracja #2

Czym jest owo „yandere”, które gra próbuje zasymulować? To termin wywodzący się z japońskiej kultury obrazkowej, gdzie używany jest do opisywania specyficznego typu postaci występujących w animacjach, komiksach i grach. Najczęściej są to młode dziewczyny, które początkowo wydają się uosobieniem delikatności i czułości. Jednak prędzej czy później maska spada na skutek zawodu miłosnego, odsłaniając kryjącą się za nią psychopatkę, która nie cofnie się przed niczym, by usunąć wszystkie przeszkody stojące na drodze do realizacji jej pragnień.

Katalizatory tej przemiany są różne. Czasem uczucia dziewczyny zostają odrzucone lub jej paranoja kieruje je przeciwko rywalkom, a innym razem chora psychika sama znajduje przewinienia tam, gdzie ich nie ma. Niezależnie od przyczyny yandere staje się agresywna i najczęściej próbuje zamordować lub przynajmniej okaleczyć osoby, które ją skrzywdziły albo które jej zagrażają.

Symulator morderczyni

Znajomość terminu pozwala od razu domyślić się, o czym traktuje Yandere Simulator. Wcielimy się w japońską licealistkę Ayano Aishi, która – aby zdobyć serce wybranka (lub wybranki, jeśli tak postanowimy) – będzie musiała wszystkimi metodami wyeliminować rywalki, co najczęściej sprowadzi się do wymordowania całej konkurencji.

Pomysł nie jest nowy, ale sposób jego realizacji został dobrze przemyślany i przekuty w klasyczną skradankę, pełnymi garściami czerpiącą z serii Hitman i dorzucającą do tych mechanizmów elementy symulujące życie społeczności szkoły. Kierowana przez nas dziewczyna nie będzie mieć żadnych skrupułów, ale samo to nie oznacza, że jest wyszkoloną morderczynią, która lekką ręką uśmierci każdego, kto stanie jej na drodze. Część potencjalnych ofiar (w tym zwłaszcza nauczyciele) będzie umiała się bronić lub zagrożona spróbuje szukać pomocy u innych, więc aby zrealizować swoje plany, zmuszeni zostaniemy do wykazywania się ostrożnością i sprytem.

Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?
Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?

Przed premierą

Far Cry 6 to kolejna gra Ubisfotu aspirująca do miana „największej”. Nie chodzi jednak tylko o rozmiar mapy, bo „szóstka” wprowadza parę zmian w mechanikach rozgrywki. Niektóre nowości trafiają w punkt, inne są chyba trochę chybione.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.