Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Osiris: New Dawn

10 października 2016, 13:27

autor: medic

W „realu” zawodowo uzupełniam HP. W „nierealu” krążę głównie wokół strategii ekonomicznych i RPG-ów.

Graliśmy w Osiris: New Dawn – early access, którego nie trzeba się wstydzić

Wiele milionów kilometrów od Ziemi znajduje się przytulny układ planetarny Gliese 581. W tym urokliwym miejscu przychodzi nam, ziemskim pionierom w kosmosie, rozbić się i walczyć o przeżycie, by ostatecznie całkiem nieźle się urządzić.

Zapowiadana premiera gry: grudzień 2021.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Kosmos – wielki i niezbadany. Jego ogrom nieustannie pobudza ludzką wyobraźnię, stając się inspiracją dla autorów książek, filmów, a także gier komputerowych. Owa myśl o eksploracji odległych zakątków wszechświata wywołała w małym, nieznanym dotąd szerzej studiu Fenix Fire istną eksplozję kreatywności. W swoim nowym dziele – nietuzinkowym kosmicznym survivalu zatytułowanym Osiris: New Dawn, którego sporą część można już oglądać w ramach wczesnego dostępu, trzyosobowy zespół zmieścił imponującą porcję innowacyjnych rozwiązań i wysokiej próby klimatycznej marsjańskiej estetyki. Nowatorska mechanika i piękna grafika sprawiły, że w zaledwie niecały tydzień po premierze tytuł zainteresował sobą tysiące graczy i zdobył pierwsze nagrody. Choć już teraz produkcja ta zadziwia swoim rozmachem, plany twórców względem Osirisa sięgają o wiele dalej.

Robinson Crusoe w kosmosie

Akcja gry Osiris: New Dawn toczy się w 2046 roku. Dzięki rozwojowi technologii ludzie zyskali możliwość podróżowania poza Układ Słoneczny i badania okolicznych systemów planetarnych. Względnie bliski Słońcu układ Gliese 581 stał się naturalnym celem owych wypraw. Po fiasku pierwszej misji kolonizacyjnej bierzemy udział w drugiej eskapadzie. Niestety, także i dla nas los nie okazuje się łaskawy. Nasz statek po dotarciu do systemu ulega awarii i rozbija się na planecie Proteus 2, zaś my, w dziurawym kombinezonie i wyposażeni jedynie w kilka podstawowych przedmiotów, budzimy się na powierzchni niezbadanego czerwonego globu...

Graliśmy w Osiris: New Dawn – niespodziewany survivalowy fenomen w klimatach Marsjanina - ilustracja #1
Nowy świat stoi przed nami otworem.

Naszym pierwszym zadaniem po katastrofie jest oczywiście zadbanie o podstawowe funkcje życiowe – naprawa skafandra oraz ustawienie nadmuchiwanego schronu. Gdy mamy to już za sobą, przystępujemy do ostrożnej eksploracji świata, podziwiając go z perspektywy pierwszej lub trzeciej osoby. Proteus 2, jak do tej pory jedyna dostępna planeta, przypomina swoimi krajobrazami Marsa, jest jednak o wiele bardziej urozmaicony niż sąsiad Ziemi i – co najważniejsze – istnieje tu życie, choć niekoniecznie nam przyjazne.

Na powierzchni globu można znaleźć wiele rodzajów surowców, które są podstawą złożonego systemu craftingu – kluczowego elementu rozgrywki. W Osirisie w zasadzie wszystko musimy stworzyć od podstaw. Surowce przetapiamy w kuźni lub poddajemy reakcjom chemicznym, by uzyskać takie tworzywa jak stal, szkło czy plastik, te zaś służą do budowy kolejnych struktur i wykonywania bardziej zaawansowanych przedmiotów. Owe łańcuszki produkcyjne mają wiele ogniw, zaś na ich końcu znajdują się naprawdę imponujące obiekty i pojazdy. W naszej bazie może pojawić się kilka różnych modułów – habitat, laboratorium, szklarnia, sypialnia, garaż na pojazdy oraz wiele pomniejszych konstrukcji i elementów wyposażenia, jak chociażby zbiorniki na gaz (na planecie występuje wodór, chlor i tlen), stacja odzyskiwania wody, anteny satelitarne czy kontenery. Ponadto możemy skonstruować aż pięć rodzajów różnorakich środków transportu – odrzutowy skuter, dwa rodzaje łazika, uzbrojonego mecha oraz pełnowymiarowy statek kosmiczny. Ten ostatni pozwala nawet wybrać się na orbitę planety.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.

Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?
Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?

Przed premierą

Far Cry 6 to kolejna gra Ubisfotu aspirująca do miana „największej”. Nie chodzi jednak tylko o rozmiar mapy, bo „szóstka” wprowadza parę zmian w mechanikach rozgrywki. Niektóre nowości trafiają w punkt, inne są chyba trochę chybione.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.