Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 18 czerwca 2015, 14:58

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Graliśmy w Star Wars: Battlefront! Prawdziwy triumf Gwiezdnych Wojen

Star Wars: Battlefront to nie jest jedynie Battlefield z podmienionymi skórkami. Po rozegraniu jednego meczu można odnieść wrażenie, że DICE jest na tropie zrealizowania najlepszej gry w swoim portfolio.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Star Wars: Battlefront - to nie jest Battlefield w kosmosie

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

Do premiery bardzo oczekiwanej gry Star Wars: Battlefront pozostało mniej niż pięć miesięcy, można więc było śmiało założyć, że firma Electronic Arts zaprezentuje grywalny kawałek kodu z tej strzelaniny właśnie na targach E3 i tak też się stało. Studio DICE zaproponowało w Los Angeles aż dwa różne dema swego dzieła, jedno przedstawiające kooperacyjny tryb survivalu, natomiast drugie będące bitwą z prawdziwego zdarzenia pomiędzy dwoma odwiecznymi wrogami. My mieliśmy okazję zapoznać się tylko z tym ostatnim, więc zebrane niżej wrażenia dotyczą jedynie potężnej batalii na planecie Hoth, gdzie dwie należące do Imperium maszyny AT-AT usiłowały zmieść z powierzchni ziemi generatory zapewniające ochronę bazie rebeliantów. Wyboru wielkiego w tym względzie nie było, więc musieliśmy dołączyć do ekipy obrońców.

Sukces serii Battlefront wywodzi się w głównej mierze z udanej próby skopiowania Battlefielda – można więc pokusić się o stwierdzenie, że deweloperzy ze Szwecji dostali pod swą opiekę markę, która jakiś czas temu kojarzyła się z podkradzionymi pomysłami. Nie to jest jednak najważniejsze. Przede wszystkim cieszy fakt, że gra wygląda wspaniale, działa wyśmienicie i na dodatek oferuje niepowtarzalny wręcz klimat. Charakterystyczne odgłosy blasterów, myśliwce przelatujące nad głowami, przybliżające się z każdą kolejną minutą wielkie potwory, a to wszystko w takt doskonale znanej muzyki – to po prostu trzeba zobaczyć i usłyszeć. Jeśli twórcy chcieli należycie odtworzyć atmosferę, jaką oferował film Imperium kontratakuje, to wyszli z tego zadania obronną ręką.

Graliśmy w Star Wars: Battlefront! Prawdziwy triumf Gwiezdnych Wojen - ilustracja #2

Atak maszyn kroczących to nie byle jaka sprawa, co wie zapewne każdy fan Gwiezdnych wojen. Co prawda w filmie Imperium kontratakuje rebelianci dość łatwo uziemili gigantyczne pojazdy za pomocą snowspeederów i stalowych linek, w Star Wars: Battlefront nie było to jednak aż takie proste. Problem stanowił nie tylko wytrzymały pancerz obu jednostek, ale także niemożność spowodowania poważnych uszkodzeń w trakcie tradycyjnej wymiany ognia. Operatorzy AT-AT nie szczędzili z kolei środków, żeby swoich śmiertelnych wrogów wyeliminować. Potężne działa laserowe robiły w szeregach moich kolegów sporo zamieszania, na dodatek operator urządzenia często bombardował pobliskie tereny, posyłając przy okazji na tamten świat sporą liczbę żołnierzy.

Graliśmy w Star Wars: Battlefront! Prawdziwy triumf Gwiezdnych Wojen - ilustracja #3

Oczywiście snowspeedery są również obecne na wirtualnym Hoth. Obrońcy mogą wezwać te niepozorne statki i tylko od ich pilotów zależy, czy uda się tak zablokować nogi bossa, żeby majestatyczny AT-AT uderzył w śnieg z całym impetem. Garnitur pojazdów w bitwie o lodową planetę uzupełniają X-wingi oraz TIE fightery, a także bombowce – Y-wingi, jeśli uda nam się je przywołać. Imperium korzysta z kolei ze swoich mniejszych maszyn kroczących – AT-ST. Strzelanie do tych przerośniętych puszek sprawiało mi sporo frajdy i bardzo cieszę się, że również o takich atrakcjach DICE nie zapomniało.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.