Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

No Man's Sky Przed premierą

Przed premierą 17 czerwca 2015, 17:14

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Prezentacja No Man's Sky na E3 2015 - największy sandboks jaki widział Wszechświat

Ambicja No Man's Sky jest porażająca. Ogromny Wszechświat, którego pełne zwiedzenie zajęłoby miliardy (!) lat, proceduralnie generowana treść, walki graczy z graczami, interakcje, handel. Znajdzie się tutaj nawet miejsce na jeden system z GTA...

Przeczytaj recenzję Recenzja gry No Man's Sky - w kosmosie nikt nie usłyszy twojego ziewnięcia

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Odkąd twórcy gry No Man’s Sky zbratali się z firmą Sony, niezależny produkt brytyjskiego studia Hello Games jest bardzo mocno kojarzony z konsolą PlayStation 4. Nie zapominajmy jednak, że swoją wersję tego niebywałego projektu otrzymają również pecetowcy i także oni powinni z uwagą śledzić jego dalszy rozwój. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – bo czegoś takiego jeszcze nie było. Maleńki zespół z angielskiego miasta Guildford przygotowuje produkt totalny, oferujący świat tak wielki, że skupionej wokół niego społeczności prawdopodobnie nigdy nie uda się odkryć jego wszystkich sekretów.

Wybierając się na zamkniętą prezentację tego ambitnego tytułu, w duchu zadawałem sobie przede wszystkim jedno pytanie – o co tak naprawdę w No Man’s Sky chodzi? Czy ta monstrualna pod względem rozmiarów świata gra niesie ze sobą jakiś konkretny cel? Wytycza nam kierunek, którym musimy podążać, by dotrzeć do szczęśliwego finału? Odpowiedzi na to pytanie udzielił nam Sean Murray z firmy Hello Games, który na tego typu imprezach pełni rolę przewodnika po grze. To właśnie on dał nam do zrozumienia, że No Man’s Sky nie jest grą z jasno wytyczoną metą, która kiedyś zakończy w spektakularny sposób naszą kosmiczną podróż, chyba że sami założymy sobie jakiś niemożliwy do zrealizowania plan, np. dotarcie do serca galaktyki. Jest za to doskonałym narzędziem do tworzenia własnych historii.

Prezentacja No Man's Sky na E3 2015 - największy sandboks jaki widział Wszechświat - ilustracja #2

Gra nie narzuca nam żadnych predefiniowanych na początku rozgrywki postaw, możemy więc robić po prostu to, na co mamy ochotę. Według Murraya, najbardziej popularnym zajęciem wśród nowicjuszy jest eksploracja kolejnych systemów gwiezdnych. Gra pozwala wylądować na każdej spośród kilkuset miliardów planet i zwiedzać jej tworzony proceduralnie teren. Amatorzy odkrywania nowych układów będą sowicie wynagradzani za swoje działania i to na dwa różne sposoby. Po dotarciu do umieszczonego w każdym systemie przekaźnika i przesłaniu informacji do ogromnej bazy danych, zasłużymy na gratyfikację finansową. Odkrywca otrzyma też jednorazową szansę zmiany automatycznie generowanej nazwy planety, dzięki czemu lepiej zidentyfikuje się ze swoim fachem. Przechowywana na serwerze gry nazwa będzie widoczna dla wszystkich uczestników zabawy, gdy jakimś cudem odwiedzą ją podczas swojej podróży – jak twierdzi sam Murray, jest to jedna z niewielu rzeczy, która w ich dziele zostanie zachowana na stałe.

Prezentacja No Man's Sky na E3 2015 - największy sandboks jaki widział Wszechświat - ilustracja #3

Oczywiście na tym eksploracja się nie kończy. No Man’s Sky proceduralnie tworzy nie tylko nowe światy, ale także zwierzęta, broń i statki kosmiczne. Podczas wizyty na danej planecie będziemy mogli skanować okoliczny teren i poznawać w ten sposób miejscową florę, a także odnajdywać surowce niezbędne do rozwoju podręcznych narzędzi zagłady. Wszystkie odkrycia gracza zostaną automatycznie wpisane do wewnętrznej encyklopedii, która z czasem w naturalny sposób będzie puchnąć pod względem objętości. Murray jest bardzo dumny z tego wynalazku, gdyż uważa, że powiększająca się kolekcja informacji na temat wirtualnych światów będzie dla grających atrakcją samą w sobie, pełniąc rolę podsumowania dotychczasowych osiągnięć. Zgadzam się z tym twierdzeniem w zupełności. Sam mam duszę eksploratora, więc gdy tylko położę swoje ręce na No Man’s Sky, a zrobię to na pewno, z radością będę patrzeć jak mój wkład w odkrywanie nieznanych światów zostaje utrwalony.

Każdy ze statków kosmicznych ma ograniczoną pojemność ładowni, symbolizowaną przez liczbę slotów. Umiejętne zarządzanie ładunkiem okaże się kluczowe, bowiem miejsce zajmują nie tylko pozyskiwane z wszystkich dostępnych źródeł surowce, ale także rozmaite ulepszenia statków i kombinezonu. Ten ostatni nie tylko pozwala oddychać pod wodą, ale wyposażony jest również w jetpack, ułatwiający zwiedzanie światów.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.

Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!
Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!

Przed premierą

Na rynku jest już mnóstwo gier tego gatunku, ale mało która startując z pułapu Early Access szturmem podbiła serca graczy, uzyskując 96% pozytywnych opinii spośród niemal 17 tysięcy wystawionych recenzji. Czy Valheim zasłużył na ten zachwyt?