Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 marca 2014, 12:43

autor: Luc

Recenzja gry Titanfall - dynamicznego FPS-a twórców serii Call of Duty

Rewolucji w gatunku shooterów oczekiwaliśmy od dawna. Dzięki Titanfall od studia Respawn Entertainment, bieganie z karabinem w dłoni znów przyprawia o dreszcze, a szereg innowacji sprawia, że nawet poza kokpitem Tytana, nie sposób się nudzić.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • niespotykana do tej pory mobilność postaci;
  • rewelacyjny balans rozgrywki;
  • efektowne walki Tytanów;
  • doskonale zaprojektowane mapy.
MINUSY:
  • chwilami zbyt nieruchome boty;
  • nieliczne i mało oryginalne tryby rozgrywki.

Kiedy w połowie zeszłego roku, podczas targów E3, gracze po raz pierwszy ujrzeli zwiastun FPS-a z mechami w roli głównej, panujące na sali nastroje można było określić co najwyżej jako „życzliwą ciekawość”. Świat, mocno skupiony na mających za chwilę nastąpić premierach Call of Duty: Ghosts, Battlefielda 4 oraz nachodzących konsolach nowej generacji, kolejną futurystyczną strzelaninę przyjął z zainteresowaniem, ale bez nadmiernego szału. Jednak już w kilka dni później, kiedy studio Respawn Entertainment, zaczęło odkrywać coraz więcej tajemnic związanych ze swoim dziełem, oczekiwania wobec tytułu rosły w zawrotnym tempie. Docierające do nas szczątkowe informacje nastrajały optymistycznie, jednak wielu wciąż podchodziło do tytułu z pewną dozą ostrożności. Gdy ogłoszono otwartą betę, wszelkie hamulce jednak puściły i większość fanów dynamicznych strzelanin oddali się mechowemu szaleństwu. Choć sceptycy od samego początku, widzieli w tej pozycji jedynie kolejnego, generycznego przedstawiciela gatunku, świeże podejście do tematu oraz doświadczenie zespołu wyniesione z prac nad seriami Call of Duty i Medal of Honor, zaowocowały czymś z goła odmiennym. Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych z tytułem, nie mamy żadnych wątpliwości – Titanfall to świetna gra.

Czy leci z nami pilot?

Od strzelanin nastawionych na tryb multiplayer, nikt nie oczekuje oscarowych scenariuszy, jednak spore zaniepokojenie wywołały wieści, jakoby dzieło Respawn Entertainment było całkowicie pozbawione kampanii. Już na samym początku pragnę wszystkich zatroskanych uspokoić – Titanfall kampanię ma. I to nawet dwie. Fakt, są one ściśle oparte o zmagania w sieci i niezbyt ambitne, ale jednocześnie pełne przerywników filmowych, zwrotów akcji oraz nienajgorszych, aktorskich kreacji. Zwolennicy naciskania na spust, z pewną intrygą w tle, mogą więc spać spokojnie.

Opowiedziana historia skupia się w głównej mierze na konflikcie pomiędzy potężnym Interstellar Manufacturing Corporation oraz ludźmi zamieszkującymi odległe zakątki kosmicznej przestrzeni, która właśnie znalazła się w orbicie zainteresowań kompanii. Z jednej strony mamy, więc gigantyczną korporację, chcącą położyć chciwe łapsko na zasobach niewyeksploatowanych jeszcze planet, z drugiej zaś społeczność banitów, którzy zaszyli się z dala od centrum w poszukiwaniu przygód oraz „drugiej szansy”. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, co zaowocowało batalią na nieznaną do tej pory skalę - i to właśnie w tej kombatanckiej zawierusze, przyjdzie wziąć udział naszym dzielnym pilotom.

Recenzja gry Titanfall - dynamicznego FPS-a twórców serii Call of Duty - ilustracja #2
Egzotyczne wakacje muszą niestety poczekać – wojna sama się nie wygra.

W trakcie kampanii mamy okazję stanąć po obu stronach, a tym samym bliżej poznać kluczowe postacie dowodzące rywalizującymi stronnictwami. Każda z wykonywanych w ten sposób misji, ma charakter tradycyjnego meczu multiplayer, w którym towarzyszą nam jednak odpowiednie filmowe wstawki oraz przewijający się w tle głos dowódcy, przypominający o tym, że na polu bitwy jesteśmy w konkretnym celu. Wszystko wydaje się być złożone w jedną sensowną całość, w ferworze walki trudno jednak nadążyć za dialogami, przez co spora część historii po prostu nam umyka. Co ciekawe, porażka wcale nie oznacza konieczności „powtarzania” zadania, a stanowi jedynie prolog do kolejnej misji. Ukończenie obydwu wątków, wbrew pozorom nie jest jedynie tanią sztuczką na nadanie rozgrywce odrobiny głębi – to jedyny sposób na stałe odblokowanie dwóch, nowych Tytanów, ale do nich jeszcze wrócimy.

Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście

Recenzja gry

Mimo piętnastu lat na karku, Stranger's Wrath wciąż trzyma się nieźle, głównie dzięki nietuzinkowym mechanikom strzelania i ciekawie wykreowanemu światu. Ale port na Switcha mógł być lepszy.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.