Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 26 stycznia 2011, 11:01

autor: Hed

LittleBigPlanet 2 - recenzja gry

Sympatyczny Sackboy powraca w drugiej odsłonie serii LittleBigPlanet i raz jeszcze zachęca do pokazania kreatywnej strony naszej natury. Czy udało się to i tym razem?

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

Studio Media Molecule zarzekało się pod koniec 2009 roku, że kontynuacja LittleBigPlanet nie powstanie, bo byłaby odtwórcza i mało oryginalna. Prawa rynku są jednak nieubłagane i po ponad dwóch latach dostaliśmy drugą odsłonę jednej z najlepiej ocenianych produkcji tej generacji konsol. Pierwsza część rzeczywiście była niezwykła, bo próbowała wykreować nową maskotkę PlayStation 3 – Sackboya i pokazać, że zarówno gra, jak i sprzęt Sony potrafią wszystko. W tym przypadku chodziło o tworzenie poziomów, czyli aktywność zarezerwowaną do tej pory głównie dla posiadaczy komputerów. Eksperyment się powiódł, choć sam pierwowzór był niedoskonały pod wieloma względami. Dzisiaj sprawdzamy, jak twórcy wybrnęli z pułapki prostego sequela i czy sympatyczny Szmaciak stał się w końcu królem platformówek.

Od początku nie ma wątpliwości, że świat LittleBigPlanet nie zmienił się ani na jotę (przynajmniej w ogólnym zarysie). Twórcy nadal starają się przyzwyczaić nas do swoich specyficznych pomysłów, więc podstawowa struktura gry pozostała niezmieniona. W dalszym ciągu dysponujemy własną „rakietą”, za pomocą której przenosimy się do poszczególnych światów i poziomów. Do wyboru dostajemy jeszcze raz kampanię przygotowaną przez Media Molecule, układy stworzone przez użytkowników i rozbudowany edytor (ukryty w zakładkach stylizowanych na Ziemię i Księżyc). Zajmijmy się zatem pierwszą z atrakcji, czyli kolejnym zestawem dopieszczonych etapów, przygotowanych przez branżowych specjalistów od kreatywności.

Stara dobra kapsuła i uśmiechnięty Sackboy gotowy do podróży –fani pierwowzoru od razu poczują się jak w domu.

Sackboy powraca i tym razem angażuje się w międzyplanetarne działania pewnego Sojuszu, który próbuje obronić galaktykę wyobraźni i imaginacji przed złym Megatronem. Jak widać w tej części możemy mówić o czymś na kształt prostej, ale przyjemnej i chyba mile widzianej fabuły, podczas której poznajemy kolejne zakręcone postacie i zwiedzamy ich twórcze domeny. W dalszym ciągu jesteśmy raczeni specyficznym, dziecinnym nieco humorem, który ma nie tyle rozśmieszać, co raczej bawić za pomocą uroczych obrazków. Przejażdżka na wielbłądzie, chomik z przyciskiem turbo czy obrzucanie przeciwników ciastem to pomysły wzruszające absurdalnością, ale i przewidywalnością. W końcu tego spodziewamy się po dobrodusznych wariatach z Media Molecule.

Poprzednia przygoda Sackboya mogła odrobinę nudzić graczy bawiących się w pojedynkę, bo większość poziomów była ślamazarna i jednostajna. Wyraźnie widać, że deweloper starał się to zmienić w „dwójce” za pomocą bardziej wyrazistych różnic pomiędzy etapami kampanii. W jednej chwili dbamy o życie nieporadnych sackbotów (przeprowadzając je przez niebezpieczeństwa), w innej brodzimy po kolana w dżemie i rzucamy „zabójczymi” ciastkami, a jeszcze później zasiadamy za sterami zwierzęcych pojazdów. Do tego dochodzą proste i widowiskowe walki z bossami oraz standardowe nagrody (naklejki, materiały i punkty). Dzięki tym pomysłom udało się podkręcić tempo rozgrywki – huśtamy się na lince z hakiem, wybijamy na skoczniach czy mkniemy wąskimi korytarzami niczym pocisk. Granie samemu nie rodzi już frustracji, bo zwiększono liczbę dostępnych odrodzeń przy kolejnych bramkach. W grupie jak zwykle pojawia się niewyobrażalny chaos, który oczywiście gwarantuje nieporównywalnie więcej radości.

Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra
Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra

Recenzja gry

Ori and the Blind Forest było grą wybitną. Jego twórcy zapewne zdawali sobie z tego sprawę i wiedzieli, że aby sequel dorównywał pierwowzorowi, konieczne jest dokonanie kilku zmian. Czy to się udało?

Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili
Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili

Recenzja gry

Przyjaciele ze świata Mario i Luigiego trzykrotnie odwiedzali nawiedzoną posiadłość i wciąż nie nauczyli się, że to nie najlepszy pomysł na urlop. I dobrze! Bo Luigi's Mansion 3 to dobra kontynuacja na platformie Nintendo Switch.

Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału
Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału

Recenzja gry

Gier z serii The Legend of Zelda nigdy za wiele. Tym razem Nintendo po raz kolejny sięga w przeszłość, by przywrócić blask jednej z najlepszych mobilnych przygód Linka, powstałej w 1993 roku na Game Boya Link’s Awakening.