Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 września 2010, 09:15

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Spider-Man: Shattered Dimensions - recenzja gry

Cztery różne wymiary, czterech podobnych superbohaterów. Spider-Man: Shattered Dimensions to obecnie najlepsza na rynku gra z Człowiekiem Pająkiem w roli głównej.

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Każdy gracz lubi od czasu do czasu być zaskakiwany. Nie należę do wyjątków. Na początku tego roku miłą niespodziankę i spore wrażenie zrobiło na mnie Darksiders, a teraz nie inaczej jest z najnowszą propozycją Beenox, studia, które w swoim dorobku ma pokaźne portfolio różnorodnych średniaków i gier udanych, jak na przykład Marvel Ultimate Alliance. Spider-Man: Shattered Dimensions należy zaś zdecydowanie do najciekawszych osiągnięć tej firmy.

Gier o Człowieku Pająku mieliśmy już całe mnóstwo, z czego osobiście najlepiej wspominam spotkanie z cel-shadingowym Ultimate: Spider-Manem. Musiało minąć pięć lat, aby Peter Parker powrócił do formy. A właściwie to czterech bohaterów, bowiem od tego czasu uniwersum Marvela zdążyło rozrosnąć się o jeszcze jeden tytuł ze słynnym rozpinaczem pajęczyn w roli głównej.

Nieco zdezorientowanym czytelnikom już wyjaśniam, o co chodzi. Marvel parę ładnych lat temu zdecydował się utrzymywać kilka serii, których głównym bohaterem jest Człowiek Pająk. Do podstawowej, znanej również Polakom od wczesnych lat dziewięćdziesiątych, The Amazing Spider-Man dołączył cykl Ultimate, którego zadaniem było odmłodzenie uniwersum superbohaterów. Nieco wcześniej wydawnictwo postanowiło przedstawić czytelnikom serię Spider-Man 2099, której akcja, zgodnie z tytułem, rozgrywała się w odległej (dziś już nie tak bardzo) przyszłości. Najmłodszym dzieckiem Marvela jest Spider-Man Noir, który z kolei przenosi akcję z kolorowej rzeczywistości w lata wielkiego kryzysu w Stanach Zjednoczonych, upodabniając tytuł do popularnych w tym okresie kryminałów noir i dodając do niego przy okazji szczyptę steampunku.

Pająk w wersji Noir.

Beenox postanowiło tym razem zatrudnić wszystkich czterech panów w jednej grze, tworząc historię o potężnym artefakcie „Tablicy porządku i chaosu”, rozbitym na kilkanaście kawałków przez walczących ze sobą Petera Parkera i Mysterio. Odłamki wpadły do czterech wymiarów, domen naszych protagonistów, gdzie dostały się w ręce największych superzłoczyńców. Trzech Peterów Parkerów i Miguel O’Hara wyruszają w pogoń za nimi, przysparzając nam przy okazji sporo radości.

Tytuł jest czystej wody zręcznościówką, w której pierwsze skrzypce odgrywa klepanie się po twarzach. Autorzy przygotowali bardzo sympatyczny i obszerny zestaw ciosów i kombosów, przy czym bardzo miłym dodatkiem jest fakt, że nie wszyscy bohaterowie wykonują określoną sekwencję w identyczny sposób. Przy naprawdę sporej liczbie ciosów, odblokowywanych w specjalnym menu za punkty przyznawane za pokonywanie przeciwników i wykonywanie w czasie każdej z misji określonych wyzwań, taki kosmetyczny zabieg udowadnia, z jakim pietyzmem Beenox podeszło do tworzonego dzieła.

Bohater dwoi się i troi, przyjmując nierzadko pozy wprost z kart komiksów, co wygląda wcale efektownie. Zestaw podstawowych uderzeń jest standardowy i ogranicza się do ciosu lekkiego, mocnego, złapania delikwenta za kołnierz i sprania mu gęby lub wyrzucenia w powietrze, gdzie klasycznym jugglem kończymy dzieło. W miarę postępów Pająk uczy się jednak miotać we wrogów przedmiotami, wyrywać im broń, strzelać siecią i mnóstwa innych ruchów. Pozwala to naprawdę cieszyć się systemem walki. Niestety, jeżeli nie zapamiętamy dokładnie wszystkich kombinacji ciosów, walka zamienia się w mashowanie przycisków. Ale to akurat problem większości bardziej rozbudowanych slasherów. Dodatkowo wprowadzono jakieś dziwne ograniczenie zadawanych obrażeń w przypadku niektórych ciosów. Spróbujcie złapać siecią przeciwnika, przyciągnąć się do niego, wykonując jednocześnie kopnięcie, dzięki któremu poszybujecie w górę, znowu przyciągnąć się do tego samego wroga, znowu wykonać kopnięcie itd. Po ponad dziesięciu kopach zaserwowanych najsłabszej z kreatur odechciało mi się sprawdzać, ile jeszcze wytrzyma, ale pod kolejnym zwyczajnym lekkim ciosem już padła. Ktoś tu chyba coś za bardzo namieszał.

Recenzja gry God of War na PC - „blaszaki” z honorami witają boga wojny
Recenzja gry God of War na PC - „blaszaki” z honorami witają boga wojny

Recenzja gry

Nareszcie! Po prawie czterech latach z jedną z najlepszych gier na PS4 mogą zapoznać się pecetowcy. Kto cierpliwie czekał, zostanie hojnie wynagrodzony. Nie liczcie jednak na istotne różnice względem oryginału – i bądźcie gotowi na trochę problemów.

Recenzja gry Halo Infinite - oldskul jest cool
Recenzja gry Halo Infinite - oldskul jest cool

Recenzja gry

Nowa strzelanka Microsoftu „dowozi”. Jest co prawda bardzo oldskulowa, ale mnie to akurat odpowiada. Halo Infinite nie zrewolucjonizuje gatunku, jednak nie tylko przełomowe dzieła potrafią dostarczać rozrywki.

Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego
Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia DICE zrezygnowała z kampanii singlowej – zamiast tego zdecydowano, że gracze otrzymają więcej różnorodności w zawartości dla wielu graczy. Czy to dobry kierunek rozwoju?