Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 30 listopada 2007, 12:08

autor: Metatron

The Settlers: Narodziny Imperium - recenzja gry

Cieszy, że twórcy zawrócili z drogi, jaką podążyli opracowując Dziedzictwo Królów i nowa część stanowi po części powrót do korzeni serii. Z drugiej strony uproszczona rozgrywka i ekonomia nie są na pewno tym, czego mogliby sobie życzyć fani.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Kilkanaście lat temu pewien znajomy amigowiec pożyczył mi grę Settlers. Przedtem nie szczędził jej pochwał, rozwodząc się nad cudowną grafiką, rozbudowaną rozgrywką i żyjącym własnym życiem światem. Zachęcony przez niego pognałem do domu, nie mogąc się doczekać, aż uruchomię to cudo. Początek był zachęcający – śliczne animowane intro, przywodzące na myśl disnejowskie filmy. Później było już gorzej. Zleciłem budowę kilku budynków i wyczekiwałem obiecanych przez znajomego rewelacji. Czekałem i czekałem: na ekranie nic się nie działo. Poczułem się oszukany.

Dopiero kilka dni później odkryłem Settlersów w całej swej okazałości. Okazało się bowiem, że pominąłem jeden istotny element przy stawianiu budynków – nie doprowadziłem do nich drogi. Kiedy już dowiedziałem się co i jak, świat wykreowany przez Blue Byte zachwycił mnie i wciągnął na długie godziny. Zafascynowany budowałem imperium, obserwując jak moi podwładni wypełniają swoje zajęcia. Niejednokrotnie potrafiłem zapomnieć o rozgrywce i przyglądać się, jak wędkarz łowi ryby czy drwal ścina drzewa. Nie mogłem nadziwić się rozbudowanej ekonomii, łańcuchom produkcyjnym i zależnościom pomiędzy poszczególnymi zawodami.

Podglądanie osadników oddających się codziennym zajęciom jest przyjemne samo w sobie.

Kilka lat później na rynek trafiła kontynuacja Settlersów, która, choć w dużej mierze rozbudowywała pomysły z poprzedniczki, nie zachwyciła mnie już w takim stopniu. Brakowało mi świeżości. Mimo tego poświęciłem jej bardzo dużo czasu i wielokrotnie do niej wracałem.

Z sentymentu do dwóch pierwszych części z zainteresowaniem śledziłem losy serii i jej kolejne odsłony. Niestety nie były w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej. Z części na część Settlersi tracili swoją „settlersowatość”. Ukoronowaniem tego procesu było Dziedzictwo Królów, które z punktu widzenia fana serii było profanacją. Biorąc pod uwagę tendencję zniżkową nie spodziewałem się za wiele po części szóstej. Dlatego też Narodziny Imperium okazały się dla mnie przyjemnym zaskoczeniem, choć, co trzeba przyznać, gra nie uniknęła znaku naszych czasów – uproszczenia rozgrywki: tego ostatnio niezwykle popularnego zabiegu, o którym twórcy w oficjalnych zapowiedziach zwykli pisać: „intuicyjny interfejs i rozgrywka, które sprawią, że gra... (tu wstawić tytuł danej produkcji) będzie przystępna nie tylko dla fanów serii, lecz także dla początkujących graczy”.

W przypadku Settlers za tym hasłem stoi oddanie do rąk graczy tytułu niby zachowującego charakterystyczne cechy serii, a w rzeczywistości mającego momentami więcej wspólnego z wygaszaczem ekranu niż grą komputerową. Twórcy najwyraźniej doszli do wniosku, że obecni gracze nie trawią skomplikowanych zasad rozgrywki. Postanowili więc powrócić do korzeni serii, a jednocześnie dostosować grę do wymogów współczesnego rynku. W rezultacie zrezygnowali z rozbudowanej ekonomii – cechy charakterystycznej Settlersów – i pozostawili ją w mocno zubożonej, by nie rzec: wykastrowanej, wersji. Opracowali obfitujące w surowce i pożywienie poziomy i skrzętnie, dla wygody graczy, pozaznaczali miejsca, w których można je zdobyć (zapomnijmy o geologach). Wystarczy więc jedynie skonstruować potrzebne budynki – nawet stawiający pierwsze kroki w Settlersach szybko będzie wiedział, o jakie chodzi – i cierpliwie czekać na to, aż dzielni osadnicy sami wszystkim się zajmą. W takich momentach, kiedy nie ma co szarżować z budowaniem ponad miarę, pozostaje nam jedynie oglądać powoli toczące się wirtualne życie.

Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!
Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!

Recenzja gry

Dzięki ekipie Mimimi Games do łask wrócił gatunek gier kojarzonych przede wszystkim z niezapomnianą serią Commandos. W drugim podejściu do tematu, niemieckie studio zabrało się za przywrócenie do życia marki Desperados.

Recenzja Gears Tactics - gra taktyczna dla tych, którzy boją się gier taktycznych
Recenzja Gears Tactics - gra taktyczna dla tych, którzy boją się gier taktycznych

Recenzja gry

Seria Gears of War doczekała się kolejnej odsłony, ale tym razem nie naciskamy na spust, a mówimy innym, kiedy i do kogo mają strzelać. Czy transformacja strzelanki w strategię miała sens?

XCOM: Chimera Squad – nowy XCOM jest tani, ale nie jest biedny
XCOM: Chimera Squad – nowy XCOM jest tani, ale nie jest biedny

Recenzja gry

Zapowiedź XCOM: Chimera Squad uderzyła w graczy niczym latający spodek w wieżę radiową. Nim zdążyliśmy się dobrze otrząsnąć i wygrzebać z gruzów, gra wylądowała na Steamie.