Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 21 lipca 2006, 12:06

autor: Void

Dreamfall: The Longest Journey - recenzja gry

Warto wyruszyć w tę podróż z Zoe, by dowiedzieć się, co przydarzyło się April Ryan, gdzie przebywa Cortez, co stało się z Domem Granicznym, dokąd odleciał Kruk... Warto ponownie wkroczyć w ten cudowny, zachwycający świat.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Muszę się do czegoś przyznać: nie chciałem, aby ta gra powstała. Nauczony doświadczeniem założyłem, że kontynuacja i tak nie będzie lepsza od oryginału, że zamiast niektóre rzeczy ulepszyć, to jeszcze je zepsuje, a całość sprawi, iż nadszarpnięte zostanie dobre imię pierwowzoru. A nie jest tak? Rozejrzyjmy się dookoła i spróbujmy wymienić chociaż kilka gier, gdzie część druga dorównywała tej pierwszej. I co? Nie ma tego zbyt wiele, prawda? Dlatego też i ja, wielbiciel i oddany wyznawca Najdłuższej Podróży, z niepokojem patrzyłem na podjęte próby zbezczeszczenia mojego ideału gry przygodowej. A trzeba przyznać, że bać się było czego...

Już pierwsze informacje, jakie przeciekały do mediów poprzez internetowy dziennik Ragnara Tornquista, budziły obawy przed tym, co ma powstać. Pełne 3D! Rany boskie, tylko nie to! Już widzę te kanciaste lokacje, drewniane postaci i znikające w ścianach elementy wystroju wnętrz. Przecież było tak dobrze, to po jakiego diabła to zmieniać?! Moda na trójwymiar? A może delikatna sugestia producentów kart graficznych? Następna sprawa: elementy zręcznościowe. O, nie! Na to się nie zgadzam, ja sobie nie życzę i wypraszam! To co, teraz z April zrobią cycatą panienkę fikającą po ścianach i uciekającą przed kamiennymi kulami i innym paskudztwem?! Nie ma mowy... Obaw tego rodzaju miałem coraz więcej i z góry założyłem, że niestety, ale to danie nie będzie przeznaczone na mój stół. Trzymając się kulinarnych porównań odnosiłem wrażenie, że po wspaniałym posiłku, na który składał się delikatny Boeuf Strogonoff, kelner chce nam podać wino a’la „Komandos Likier”. Fuj...

Pierwsze obrazki, które wypłynęły na odmęty Sieci sprawiły, że tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. Kanciaste postaci i mdłe kolory bardziej pasowały do kolejnych przygód Croca niż szlachetnej przygodówki. Bohaterka, nie powiem, niczego sobie, zalążek fabuły również dobrze się kojarzył, ale sterowanie i elementy zręcznościowe odrzucały mnie od ekranu. Koniec końców grę skreśliłem ze swojej listy. Dreamfall odpłynął w niebyt...

Ale czasami życie lubi płatać nam niespodzianki i tak też było tym razem. Niespodzianka początkowo przybrała formę skromnej informacji o przesyłce, zostawionej przez listonosza w skrzynce na listy. Paczka? Do mnie? Nie spodziewam się żadnej, a tym bardziej zza granicy... Ale to nie była pomyłka. Jeden z moich znajomych, z którym niegdyś podzieliłem się moimi obawami odnośnie kontynuacji przygód April, postanowił zadziałać z zaskoczenia i wysłał mi grę, wiedząc, że nie będę mógł się oprzeć, by jej nie zainstalować i nie sprawdzić. W taki oto sposób ponownie wkroczyłem w tajemnicze światy przyszłości, znów spotkałem się z April i grupą jej przyjaciół, poznałem nowych uczestników wydarzeń, po raz kolejny mogłem przeżyć wspaniałą przygodę. I wiecie co? Wcale tego nie żałuję.

Jak się łatwo domyślacie, otwierając pudełko i instalując grę (a nie obyło się tu bez zgrzytania zębami), podchodziłem do niej jak pies do jeża. Gdyby nie ta ciekawość... Ale kiedy już przez to przebrnąłem, było zdecydowanie lepiej. Przede wszystkim urzekła mnie opowiadana historia. Od samego początku wciąga, a nawet wręcz pochłania gracza, nie pozwalając ani na sekundę oderwać się od ekranu monitora. Zapominamy o sterowaniu, o wchodzeniu w ściany i przenikaniu kanciastych przedmiotów, ale zanurzamy się w otchłanie fabuły.

Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi
Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi

Recenzja gry

Na praktycznie każdym etapie gry przynajmniej raz trafi Was szlag. Początkowo żmudna i nudnawa rozgrywka z czasem nam to jednak wynagradza. Z nawiązką! Jak w życiu. Jak wino. Arise: A Simple Story to gra niepozorna, uniwersalna, piękna i emocjonalna.

Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna
Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna

Recenzja gry

Song of Horror to straszna gra, która stawia na klasyczną prezentację, unikanie konfrontacji i zagadki. Ale czy wszystko, co tu straszy, na pewno było zamierzone przez twórców?

Recenzja gry Wanderlust Travel Stories – lektura obowiązkowa
Recenzja gry Wanderlust Travel Stories – lektura obowiązkowa

Recenzja gry

Wanderlust to niecodzienna i śmiała koncepcja gry, która opiera się na literaturze drogi. Odwaga twórców, którzy w XXI wieku stworzyli grę zbudowaną przede wszystkim z tekstu, zasługuje na podziw. I uznanie, bo Wanderlust jest naprawdę dobre.