Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 19 grudnia 2005, 08:54

autor: Elrond

Dragonshard - recenzja gry

Akcja gry przenosi nas do Eberronu, świata powstałego z ciał trzech walczących ze sobą smoków. Dwa z nich utworzyły planetę, natomiast trzeci przybrał formę otaczającego ją pierścienia kryształów, czasem spadających na ziemię – tytułowych dragonshards.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Fanem gier fabularnych jestem już od ponad dekady – początkowo były to klasyczne, papierowo-ołówkowe rozgrywki w gronie przyjaciół, potem odkryłem cRPG-i. Po wielu godzinach zarówno realnych jak i wirtualnych sesji stwierdziłem, iż moje postacie najlepiej czują się w światach skupionych pod wspólną nazwą Dungeons & Dragons. Kiedy więc Atari zaanonsowało tworzenie Dragonsharda, określając ją jako pierwszą strategię czasu rzeczywistego osadzoną w realiach D&D, od razu dopisałem ją do listy gier, na które warto rzucić okiem. Co prawda RTS-y pozostają na dość odległym miejscu wśród moich zainteresowań – krótko mówiąc, nie lubię ich, ale pomyślałem, że warto będzie poświęcić jej trochę czasu. I było warto, chociaż nieco mnie rozczarowała.

Akcja gry przenosi nas do Eberronu, świata stworzonego przez Keitha Bakera, który wziął również udział w pracach nad Dragonshardem. Eberron powstał z ciał trzech walczących ze sobą smoków. Dwa z nich utworzyły świat, natomiast trzeci przybrał formę pierścienia kryształów, posiadających ogromną moc i od czasu do czasu spadających na ziemię – tytułowych dragonshards, czyli łusek smoka. Trafiamy w sam środek konfliktu, u którego podstaw leży chęć przejęcia władzy nad największym kryształem, jaki kiedykolwiek spadł na powierzchnię – Sercem Syberysa. Trzy obecne w grze nacje pragną go jednak posiąść dla zupełnie różnych celów. Członkowie Order of the Flame chcą kontrolować jego moc, Umbragen, czyli Mroczne Elfy, pragną go zniszczyć, uprzednio wyssawszy z niego całą potęgę, natomiast Lizardfolk starają się go ochronić przed zakusami pozostałych. I tutaj pojawia się pierwsza rysa na, na razie doskonałej, powierzchni Dragonsharda – w trybie kampanii dla jednego gracza możemy opowiedzieć się jedynie po stronie Order of the Flame lub Lizardfolk. Jeśli macie ochotę na zabawę siłami Umbragen, musicie wziąć udział w rozgrywkach wieloosobowych.

Niby galaretka, ale nieźle potrafi się odgryźć.

Pierwsze wrażenia z kontaktu z Dragonshardem są dość pozytywne. Gra oferuje tutorial, w przystępny sposób wyjaśniający większość aspektów rozgrywki oraz wspomniane już wcześniej, dwie kampanie dla jednego gracza i potyczki wieloosobowe. Sposób przedstawienia świata przypomina ten znany z trzeciej część Warcrafta, co moim zdaniem należy zaliczyć na plus. W Dragonshardzie znajdujemy dwa plany strategiczne – powierzchnię oraz podziemia – co doskonale wpasowuje się w koncepcję połączenia ze sobą elementów RPG oraz RTS. Stosując uproszczenie, można powiedzieć, iż na powierzchni gracz może wykazać się swoim geniuszem taktycznym i strategicznym, podczas gdy podziemia to doskonałe miejsce na zdobywanie doświadczenia, owocujące rozwojem prowadzonych przez siebie postaci. Kampanie dla jednego gracza podzielono na misje, których ukończenie związane jest z wykonaniem zadań głównych. W trakcie rozgrywki możemy również natrafić na zadania poboczne premiowane punktami doświadczenia bądź też unikalnymi przedmiotami. Niestety, chyba twórcom gry zabrakło trochę wyobraźni przy ich wymyślaniu, ponieważ gros z nich należy rozwiązać siłowo (aczkolwiek, aby wykonać niektóre z zadań na początku misji, należy wybrać odpowiedniego Championa). Aby jednak zadania te wykonać, co w większości wiąże się z pokonaniem sił wroga, musimy dysponować odpowiednią armią. I tutaj przechodzimy do warstwy strategicznej.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.