Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 30 grudnia 2005, 13:03

autor: Wolfen

Gun - recenzja gry

Któż z nas nie chciał w dzieciństwie wcielić się w Johna Wayne’a, dosiąść dzikiego ogiera i z nabitym coltem wyruszyć na indiańskie polowanie? Jeśli czasami nadal miewasz podobne sny lub fantazje, to Gun jest stworzony dla Ciebie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Któż z nas nie chciał w dzieciństwie wcielić się w Johna Wayne’a, dosiąść dzikiego ogiera i z nabitym coltem wyruszyć na indiańskie polowanie? Jeśli czasami nadal miewasz podobne sny lub fantazje, to Gun jest stworzony dla Ciebie.

Tak to się już na tym świecie dzieje, że ludzie zawsze chodzą utartymi ścieżkami. Podobnie jest w branży elektronicznej rozrywki, gdzie większość twórców podąża dawno wytyczonymi szlakami i ani myśli o skręceniu w las. No tak, przecież można tam natrafić na wilka lub innego dzikiego zwierza. Dobrze, że znaleźli się odważni ludzie, nie bojący się podjąć tego kroku, co zaowocowało powstaniem dobrego i unikalnego produktu, w którym po raz pierwszy od dawien dawna nie musimy wyżywać się na biednych kosmitach, nazistach czy innych kreaturach z piekła rodem. Tym razem na naszej drodze staną niedobrzy Indianie i jeszcze gorsi biali bandyci, nie dający spokoju zwykłym obywatelom.

Główną postacią jest niejaki Colton White. Radzę dobrze go zapamiętać, ponieważ ma duże szanse stać się komputerowym Clintem Eastwoodem, o czym za chwilę. Zawiązanie akcji ma miejsce na polowaniu, na którym ojciec głównego bohatera – Ned – uczy syna technik poruszania się oraz używania broni. Cały tutorial został zręcznie wpleciony w rozgrywkę, przez co szybko i bez nerwów zostajemy nauczeni podstaw niezbędnych do przetrwania w niebezpiecznym świecie. Nieco senny początek zmienia się jak za dotknięciem magicznej różdżki, w momencie kiedy bandyci zabijają Neda, a Colton sam ledwo co uchodzi z życiem. Od tej pory zaczyna się śledztwo, mające wyjaśnić kto i dlaczego próbował zabić ojca z synem. Zaprezentowana historia jest naprawdę niezła i co najważniejsze, rozkręca się z każdą minutą, nie dając graczowi nawet chwili wytchnienia. Brak dłużyzn i coraz to nowe wydarzenia oraz zwroty akcji powodują, że nie można oderwać się od monitora. Jest to nie lada wyczyn, bo chyba ostatnią grą akcji, w której fabuła prezentowała zbliżony poziom, był legendarny Max Payne.

Przed premierą gry często stykałem się z określeniami w stylu „GTA na Dzikim Zachodzie”. No cóż, Gun jest prawie takim GTA, a jak powszechnie wiadomo „prawie” robi dużą różnicę. Rozgrywka oferuje co prawda całkiem sporo swobody, szczególnie jeśli porównać ją do podobnych gier akcji, jednak do wspomnianego przed chwilą hitu ze stajni Rockstar, jeszcze dużo brakuje. Początkowo jesteśmy prowadzeni za rączkę i musimy zaliczać główne misje fabularne jak po sznurku, z czasem zyskujemy większą swobodę w przerwach między kolejnymi zadaniami i możemy niczym nie skrępowani poruszać się po całej krainie, stworzonej na potrzeby gry. Oczywiście samo zwiedzanie szybko by się znudziło, dlatego zaserwowano szereg zadań pobocznych, stanowiących miłą odskocznię od tych znanych z wątku głównego.

Misji priorytetowych jest niemal dwadzieścia, a każda z nich jest zupełnie inna od poprzedniej. W niektórych musimy w iście westernowski sposób wyczyścić okoliczną knajpę, w innych uratować jakąś niewiastę, a w kolejnych zastawić pułapkę na nadjeżdżający pociąg. Słowem wszystko to, co fani klasyków mogli kiedyś podziwiać w najpopularniejszych filmach, traktujących o Dzikim Zachodzie. Wszystko zostało podane w grywalnej oprawie z masą nieustającej akcji, a jedynym mankamentem jest długość wątku głównego, który bez problemów można ukończyć w jeden dzień. Szkoda, że stare przysłowie mówiące, że co dobre szybko się kończy, ponownie znalazło swoje odbicie w dobrym tytule.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Brucevsky Ekspert 7 sierpnia 2013

(PS2) Gun nie jest do końca typową „piaskownicą”, w której przemierzenie gigantycznego świata zajmuje kilkadziesiąt minut, a cała mapa wypełniona jest zadaniami pobocznymi, przedmiotami do zbierania i mini-grami. A mimo to, udając sandbox, zapewnia godziny dobrej zabawy.

8.0

U.V. Impaler Ekspert 5 stycznia 2011

(PC) Gun to produkt wybijający się ponad przeciętność, ale daleko mu niestety do ideału. Gdyby autorzy bardziej pokombinowali z zadaniami pobocznymi, powiększyli obszar działania, który już po dwóch, trzech godzinach rozgrywki zna się na pamięć, a przede wszystkim podnieśli poziom trudności zmagań, gra byłaby zdecydowanie ciekawsza.

7.0
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!