Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 maja 2005, 13:13

autor: Marcin "Siwy" Pietrak

Championship Manager 5 - recenzja gry

U podstaw koncepcji projektowania Championship Managera 5 legły godne pochwały założenia. Otóż miała to być gra łatwiejsza w odbiorze, a tym samym przyciągająca większą ilość graczy.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Po niemałym opóźnieniu, spowodowanym rzekomo chęcią dopracowania gry, pojawiła się w końcu kolejna edycja Championship Managera. Tegoroczna wersja opatrzona jest numerem 5. Na początek należy się kilka zdań wyjaśnień, jak to w tym przypadku jest z numeracją, tradycjami, znakami towarowymi, a przede wszystkim nazewnictwem.

Otóż seria Championship Manager kojarzy się, zarówno fanom sportowych menedżerów piłkarskich jak i laikom, z wiodącą prym od wielu lat w swoim gatunku grą. Ma ona zatwardziałych zwolenników, którzy co roku wydają niemałe pieniądze na zakup kolejnej części swojej ulubionej gry. Są również osoby nie przepadające za nią, lecz szanujące ją za ogromny wkład, jaki wniosła ona w dziedzinę sportowych gier symulacyjnych. Po ukazaniu się kolejnej odsłony zdania obu tych grup mogą się zmienić.

Otóż jakiś czas temu rozeszły się drogi Sports Interactive Games, dewelopera serii, i jej wydawcy Eidos Interactive. Powody, dla których tak się stało, są dla graczy mniej istotne, natomiast ważne dla nich są skutki tego rozstania. Mianowicie zespół pracujący nad grą zatrzymał silnik i bazę danych, a firmie wydającej Championship Managera pozostały prawa do nazwy. Jak wiedzą zainteresowani, SI Games zmienili nazwę swojego produktu na Football Manager i związali się ze znanym z wielu bardziej lub mniej udanych przedsięwzięć gigantem o nazwie SEGA. Niemały wysiłek marketingowy opłacił się. Football Manager 2005, znany też jako Worldwide Soccer Manager 2005 został uznany za duchowego spadkobiercę swoich poprzedniczek i zebrał bardzo dobre recenzje. Pomimo braku rewolucyjnych zmian, został przyjęty przez fanów jako kolejny, logiczny krok do przodu. Natomiast mający być równolegle, według początkowych informacji, wydany Championship Manager 5, już od samego początku wyścigów do półek sklepowych, a tym samym kieszeni nabywców, odnotowywał duże opóźnienia. Wydaje się że głównymi powodami takiej sytuacji były: konieczność opracowania całości niemalże od początku oraz fakt, iż zajmował się tym nieznany wcześniej deweloper Beautiful Game Studios. Szczęśliwie gra już się ukazała, gorzej, że w takim a nie innym stadium jej produkcji.

Stawiamy na szybkość

U podstaw koncepcji projektowania Championship Managera 5 legły godne pochwały założenia. Otóż miała to być gra łatwiejsza w odbiorze, a tym samym przyciągająca większą ilość graczy. Jedną z głównych wad poprzednich edycji była prędkość działania. Gdy przyszły wirtualny trener wybrał w początkowych ustawieniach dużo państw, a w każdym z nich wszystkie możliwe ligi, to gra szybkością działania potrafiła uśpić nawet najbardziej rozemocjonowanego szkoleniowca. Do tego podczas gdy komputer mielił dane potrzebne do wygenerowania wyników, tabel, komentarzy i wszystkiego tego, co się składa na życie piłkarskiego światka, grającemu pozostawało tylko cierpliwie patrzeć w monitor, gdyż jakakolwiek interakcja nie była możliwa. Można było udać się ewentualnie na krótki spacer z psem, tudzież poczytać książkę dla zabicia czasu, ale nie o to przecież przyszłemu triumfatorowi najbardziej prestiżowych rozgrywek chodzi.

Zwiększenie prędkości działania programu oraz umożliwienie grania, podczas gdy komputer w tle liczy wszystkie dane, należą do głównych zalet piątej edycji Championship Managera. Gra uruchamia się o wiele szybciej od poprzednich pozycji z serii oraz od Football Managera. Podobnie ma się rzecz z wczytywaniem zapisanych stanów gry. Całość zajmuje mniej miejsca na dysku. Niestety trzeba za to zapłacić dość słoną cenę. Mianowicie baza danych, przygotowana tym razem przez profesjonalną firmę, a nie jak to dotychczas miało miejsce – przez fanów, jest mniejsza. Niestety rzuca się to w oczy dość szybko. Mniej lig, mniejsza ilość piłkarzy, a co za tym idzie możliwości się nie zwiększyły, a powinno to być logiczną konsekwencją wydawania kolejnej części gry.

Recenzja Mario Strikers: Battle League - świetnej gry zasługującej na żółtą kartkę
Recenzja Mario Strikers: Battle League - świetnej gry zasługującej na żółtą kartkę

Recenzja gry

Żółta kartka to nie żarty, ale Mario Strikers, pomimo całej swojej fajności, w pełni na nią zasługuje. W tytuł ten naprawdę dobrze się gra, a z piłką przy nodze łatwo jest się zatracić, ale po końcowym gwizdku człowiek traci chęci do dalszej zabawy.

Recenzja Nintendo Switch Sports - Sony zrobiło to lepiej
Recenzja Nintendo Switch Sports - Sony zrobiło to lepiej

Recenzja gry

Nintendo Switch Sports mogło być wielkim powrotem gier ruchowych. Zamiast tego cofa ten gatunek do 2006 roku, oferując mniej niż poprzednie pozycje z cyklu, seria Sports Champions Sony czy wiele innych produkcji dostępnych na Switchu.

Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze
Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze

Recenzja gry

FIFA 22 na konsolach nowej generacji dostarcza to, czego nie było w kilku poprzednich odsłonach tego cyklu – radość z gry i zmiany większe niż tylko poprawa koloru murawy. Choć do ideału jeszcze sporo brakuje, można mówić o wytyczeniu dobrego kierunku.