Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 25 listopada 2003, 14:17

autor: Kokosz

Port Royale - recenzja gry

Port Royale to kolejna, po Patrician II: Quest for Power, strategia pochodząca z niemieckiej firmy Ascaron Software, przenosząca graczy na tereny Karaibów, do czasów największego rozkwitu piractwa, tj. od XVI do XVII wieku.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Witajcie w Port Royale, karaibskim porcie, który stał się siedliskiem piratów wszelakiej maści. Jeśli kiedykolwiek marzyłeś, aby dowodzić własnym okrętem czy też ich całą flotą, lub być budzącym lęk na morzach piratem, to gra Port Royale jest dla Ciebie idealna! Nie jest to tytuł oryginalny, gdyż jego twórcy garściami czerpali z kultowej już gry Sida Meiera Pirates, której legenda sięga jeszcze komputerów Commodore C64. Piraci to gra kultowa, pozwalająca wcielić się w rolę korsarza, który pragnął dorobić się na Karaibach fortuny w mniej lub bardziej praworządny sposób. Uwikłany pomiędzy wojnę czterech nacji, próbował odnaleźć złoty środek i zarobić na każdej z nich jak najwięcej złota. Jeśli trzeba było, sympatyzował z jednymi, a jeśli nie miał takiej potrzeby lub wizji zysku - kombinował z innymi. Generalnie założenie było proste – dać graczowi maksymalną swobodę działania i podejmowania decyzji dotyczących własnego losu losie. Piraci była jedną z pierwszych gier, której nieliniowość gwarantowała, że każda rozgrywka była inna i niepowtarzalna.

Historia grogiem spisana

Przez lata nikt nie był w stanie stworzyć godnego konkurenta. Nawet sam Meier nie sprostał wyzwaniu, wydając Pirates Gold!, która wprowadzała do zabawy nową grafikę i kilka ulepszeń, ale w gruncie rzeczy nie odniosła już tak wielkiego sukcesu, jak wersja podstawowa. Zresztą po dziś dzień zapaleńcy grają w starych Piratów, pomimo że nie ma ona fajerwerkowej grafiki i efektów dźwiękowych godnych systemu domowego kina. Mimo to gra cały czas ma rzeszę fanów. Jak wspomniałem, konkurencji praktycznie nie było – nie licząc Akelli i jej Sea Dogs, a także Corsairs i Cutthroats, nie ukazała się żadna gra tego typu, mogąca chociażby równać się z Pirates. Teraz to się zmieniło. Niemiecka firma developerska Ascaron Entertainment (słynąca głównie z Amigowego menadżera piłkarskiego Anstoss, w Polsce zaś znana z wydanej przez CD Projekt gry Piłkarskie Mistrzostwa Świata Korea 2002) wydała Port Royale, będącą skrzyżowaniem koncepcji grywalności kultowych Piratów z Anno 1502. Co z tego mariażu wyszło? Piraci godni dzisiejszych czasów! Nie jestem co prawda pewny, czy ten typ rozgrywki wytrzyma konkurencję nadchodzących Sea Dogs 2 vel Piraci z Karaibów czy Pirates 2 Sida Meiera, ale póki co jest zdecydowanie najlepszą pozycją tego typu dostępną na polskim rynku.

Trochę ogłady, piracie!

Przygodę rozpoczynamy w tytułowym mieście Port Royale i tam właśnie powoli określa się nasze przeznaczenie. Póki co jesteśmy nic nie znaczącym kapitanem niewielkiego okrętu kupieckiego. Nie mamy żadnej pozycji ani znajomości w tej części Karaibów. Dysponujemy niewielką ilością złota i głową wypełnioną rozmaitymi pomysłami, jak pomnożyć swój kapitał i stać się bohaterem opowieści rozpowszechnianych przez marynarzy w tawernach i gospodach. Daleka jednak przed nami droga, a jeśli będziemy zbytnio się spieszyć, zostaniemy co najwyżej obiektem drwin i kpin. Zaczynamy z czystą kartą i tylko od nas zależy, w którym kierunku rozwinie się nasza kariera. Można próbować zyskać miano najgroźniejszego pirata Karaibów, jeśli zaś nie odpowiada nam taka rola, możemy po prostu stać się szanowanym kupcem i potentatem karaibskim. Jest rok 1570 i przez najbliższe 90 lat świat będzie opowiadać legendy o tym, jakie losy spotkają Hiszpanów, Francuzów, Holendrów oraz Anglików na Karaibach. My zaś znajdziemy się w samym środku ich wojen, rozejmów i afer gospodarczo-politycznych. Jeśli będziemy obrotni, znacznie się na nich wzbogacimy... W najgorszym wypadku zawiśniemy na szubienicy, zatoniemy wraz ze swym okrętem lub zostaniemy porzuceni na bezludnej wyspie. Co się z nami wydarzy? Wszystko w naszych rękach!

Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze
Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze

Recenzja gry

Co otrzymamy po skrzyżowaniu Parku Jurajskiego z tycoonem? Odpowiedzi na to pytanie udzielili naukowcy z Frontier Developments. Eksperyment się udał, i choć JW Evolution 2 wykazuje cechy obojga rodziców, to nie wszystkie geny udało się zachować.

Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów
Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów

Recenzja gry

Po godzinach spędzonych w Age of Empires 4 na burzeniu zamków, kierowaniu kawalerią i wznoszeniu fortyfikacji mogę powiedzieć jedno – fani kultowej „dwójki” poczują się tu jak w domu.

Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie
Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie

Recenzja gry

„Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”. Sposób jej ukazywania w grach wideo już jednak tak. War Mongrels od rodzimego studia Destructive Creations oferuje najbardziej bezkompromisową wizję II wojny światowej, jaką widziała elektroniczna rozrywka.