Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 października 2003, 12:34

autor: Shuck

UFO: Kolejne Starcie - recenzja gry

UFO: Aftermath to strategia turowa czerpiąca garściami z dawnego przeboju UFO: Enemy Unknown. Akcja Aftermath przenosi graczy w niezbyt odległą przyszłość, gdzie w wyniku inwazji obcych wielka ziemska cywilizacja została zredukowana do garstki ocalonych.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Informacja dla młodszego pokolenia graczy: jest kilka tytułów, które ustawiły swego rodzaju kamienie węgielne pod budowę gmachu gier komputerowych. Są to: „Space Invaders”, „Tetris”, „Elite”, „Cywilizacja”, „Doom”, „Dune 2”, „Fallout” oraz „UFO”. :-) Nie wypada tych gier nie znać. Zważywszy jednak, iż człowiek mający kilkanaście lat mógł nie poznać gry wydanej jeszcze w czasie, gdy na stojąco wchodził pod dywan, postanowiłem pośpieszyć ze stosowną pomocą. Pierwsze „UFO” stanowiło fantastycznie udane połączenie strategii globalnej z misjami taktycznymi rozgrywanymi w turach. Akcja gry rozpoczynała bieg z początkiem roku dwutysięcznego, :-) jej fabuła zaś oparta była na walce ludzkości z nasilającymi się atakami obcych istot. Tocząc z nimi boje, zestrzeliwując ich statki, zgarniając zdobyczny sprzęt, prowadząc badania naukowe gracz poznawał coraz to lepiej swojego przeciwnika i coraz to efektywniej stawiał mu czoła. Gra była niezwykle rozbudowana (zwłaszcza w porównaniu z obecnymi drużynowymi grami taktycznymi), a mimo to chciało się jeszcze więcej i jeszcze dogłębniej. Zwieńczeniem zmagań z najeźdźcą była budowa statku zdolnego do poruszania się zarówno w atmosferze jak i w przestrzeni kosmicznej – opartego na technologii obcych Avengera – i przeprowadzenie z jego pomocą ataku na wrogą bazę na Marsie. Unicestwienie jej centralnego komputera-mózgu stanowiło zakończenie tej niezwykłej przygody. Mimo to, że tematyka walki z najeźdźcami z kosmosu wydaje się być samograjem, „UFO” nie miało szczęścia ani do naśladowców, ani do własnych kolejnych części. „UFO 2” wzbudziło znacznie mniejsze zainteresowanie, gdyż było zbyt wielkie, a poziom trudności też do najniższych nie należał. Wprawdzie wielu graczy narzekało, że pierwsza cześć była zbyt łatwa, lecz niewielu z nich przyznawało się do tego, iż nie starczyło im wytrwałości, by drugą ukończyć. Tym razem czoła należało stawić wrogowi głównie w środowisku podwodnym. Dwoistość misji zmuszała do ciągłego przezbrajania żołnierzy w zależności od terenu pola bitwy, same zaś misje były olbrzymie i ich ukończenie nierzadko wymagało kilku godzin gry w ciągłej koncentracji. W „UFO” bowiem nie panowała święta zasada wyznawana przez większość twórców gier, która czyni postać gracza praktycznie nieśmiertelną – tam można było przez głupie przeoczenie, chwilę niepotrzebnego pośpiechu, stracić od jednego strzału żołnierza, którego trening wymagał nawet kilku miesięcy czasu. Ukoronowaniem zmagań z drugiej części był atak na wielgachny statek-matkę obcych ukryty od tysiącleci w głębinach oceanicznych. Część trzecia, czyli „UFO: Apocalypse” była dziwna. Pojawiła się w czasie, gdy gry nie za bardzo wiedziały, w jakiej rozdzielczości się uruchamiać, ilu kolorów używać i pod jakim systemem chodzić, a ponadto nie było wiadomo, czy strategie turowe mają jeszcze rację bytu. Przy okazji zupełnie odmieniła styl prowadzenia rozgrywki oraz środowisko, w którym przyszło graczowi toczyć zmagania z ufoludkami. Stąd przyjemność z gry w nią odnaleźli tylko najzagorzalsi fani tytułu. Później „UFO” pobrzmiewało już tylko w marzeniach graczy, by ktoś wreszcie zajął się produkcją kolejnej części. W końcu zajęli się nią Czesi.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?