Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 marca 2020, 15:00

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja gry Doom Eternal – demon tkwi w szczegółach

Doom Eternal ulepsza i dodaje do poprzedniej odsłony tyle, że momentami aż przesadza. Na szczęście w kwestii eksterminacji demonów nadal nie ma sobie równych. W tej konkurencji Slayer oferuje „wieczną” gwarancję jakości.

Demon tkwi w szczegółach

Takie drobne, acz pomocne zmiany i ulepszenia widać w wielu innych miejscach. Wyrzucono chociażby mało skuteczny pistolet, dwa granaty specjalne zastąpiono bombą lodową, runy z perkami umiejętności nie są już zablokowane dodatkową areną i stały się zwykłą znajdźką, zweryfikowano także przydatność modów do broni. Lepiej prezentują się animacje zabójstw chwały. Są teraz jakby bardziej dokładne ze sporą dawką humoru (popatrzcie na miny niektórych demonów) i generalnie nie nudzą się nawet po dziesiątkach powtórzeń.

Recenzja gry Doom Eternal – demon tkwi w szczegółach - ilustracja #1
Zabójstwa chwały są konieczne do przeżycia. Plus mają niezłe animacje.

Autorzy zadbali również o właściwe odczucie mocy różnych broni, demony po każdym strzale rozpadają się stopniowo na kawałki. Odpadają od nich całe kawały „mięcha” lub różnych wszczepów, a niektórym z nich, np. ociężałemu Mancubusowi czy fruwającemu Ravenantowi, można odstrzelić ich zabójcze na dystans wyrzutnie. W połączeniu z ostrym, heavymetalowym soundtrackiem wszystkie te elementy tworzą tak rewelacyjną mieszankę strzelanki, zręcznościowej gry arcade i gore, że od razu po skończeniu fabuły zacząłem wracać do losowych poziomów i przechodzić je ponownie. Ta doomowa rzeź po prostu wciąga!

No to… hop – i respawn

Małą rysą psującą efekt doskonałości mogą być dla niektórych sekwencje platformowe obecne w nowych mechanikach Dooma Eternal. Oprócz standardowej ścianki do wspinania mamy do dyspozycji podwójny skok i podwójny „dash”, który trzeba czasem wspomagać złowieniem w powietrzu odpowiedniej „pigułki”, by przedłużyć lot lub trafić w specjalny pierścień. Prawdziwym wyzwaniem są natomiast znikające po chwili platformy i ścianki, które potrafią dać popalić. Co ciekawe, dostanie się do sekretów w większości przypadków nie jest zbyt trudne. To droga do kolejnych aren walk z demonami potrafi dać się we znaki.

Recenzja gry Doom Eternal – demon tkwi w szczegółach - ilustracja #2
W projektach lokacji graficy zawędrowali daleko od klimatu wojny na dnie piekła czy na Marsie.

Choć mam za sobą trening w Vault of Glass – słynnym rajdzie z Destiny – i byłem gotów na wszelki hardcore, jeśli chodzi o skakanie w grze FPP, w Doomie Eternal podczas obowiązkowej drogi przez mapę natrafiłem na dwa momenty, przy których nie obyło się bez prób i błędów oraz zgrzytania zębami. Rozumiem intencje autorów, by stworzyć element dający chwilę wytchnienia od dość wyczerpujących walk na arenach, ale raz, że skakanie po platformach przy widoku FPP nie jest tak fajne jak w TPP, a druga rzecz – takie szybowanie zakutego w zbroję osiłka, choć mocno zakorzenione w grach id Software (Quake III Arena!), do postaci Doom Slayera jakoś mi nie pasuje.

Zostało jeszcze 58% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie

TWOIM ZDANIEM

Jeśli polowanie na demony, to tylko...

87,2%
Z klasyką - super-strzelbą
12,8%
Rozwiązaniem hurtowym - BFG 9000
Zobacz inne ankiety