Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 kwietnia 2003, 09:46

autor: Jeż

Pluton - recenzja gry

Platoon: The 1st Airborne Cavalry Division in Vietnam to strategia czasu rzeczywistego, w której gracz staje się młodym amerykańskim żołnierzem służącym w Wietnamie (lata 1965-1968) w Pierwszej Dywizji Kawalerii Powietrznej.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W roku 1965 wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy. Umarł Winston Churchill, zamordowano Malcolma X, Chruszczow podsycał zimną wojnę, a drugą kadencję prezydencką w USA zaczął Lyndon Johnson. Ale najważniejszym faktem tego roku był masowy udział wojsk amerykańskich w konflikcie w Wietnamie, podzielonym (podobnie jak Korea w 1950 r.) na część północną z reżimem prokomunistycznym (pod przywództwem Ho Chi Minha) oraz część południową, która wybrała demokratyczną drogę przemian. Już w lipcu tego roku 175.000 amerykańskich marines znalazło się w okolicach Sajgonu. I w tym też roku zaczynamy zabawę w grze Platoon, nowym dziele grupy Monte Cristo, wzorowanym na znakomitym filmie wojennym z 1986 roku.

W grze kierujemy oddziałem (jego liczebność i skład są uzależnione od rodzaju misji), który wiernie wypełnia zadania postawione przed nim przez amerykańską politykę w Wietnamie. Czyli zabija „żółtków”, jak zwykło się nazywać Viet Kong w filmach poświęconych tej wojnie – poważnie mówiąc, gra jest bardzo poprawna politycznie i nie tylko, że nie mówi się w niej tak brzydko o mieszkańcach tego pięknego azjatyckiego kraju, ale nawet naszym bezpośrednim przełożonym jest czarny ! Heh, pomijam już fakt, że właśnie w owym 1965 roku miały miejsce najsilniejsze w historii USA zamieszki na tle rasowym (w Los Angeles jednego dnia zginęły 34 osoby, a straty materialne sięgnęły 35 mln USD) i segregacja rasowa dopiero zbierała się do odejścia. Ale wracając do naszego oddziału – jest to gromadka dość zróżnicowana, jako, że oprócz żołnierzy wyposażonych w karabin maszynowy M16 mamy też techników (pełniących funkcje sapera), medyków, grenadierów, obsługę ciężkiego karabinu maszynowego i specjalistów od ręcznej wyrzutni rakiet. Najważniejsza jest jednak instytucja Bohatera, który reprezentuje nas w grze i dowodzi całą resztą. Jest silniejszy, sprawniejszy i bardziej wytrzymały, ale jego śmierć oznacza niepowodzenie naszej misji, nawet jeśli reszta oddziału jest w najlepszej formie.

Ten bohater to my. Tak więc oczywiście w grze nie mogło zabraknąć wzruszających elementów występujących w każdym filmie wojennym, a w filmach o Wietnamie w szczególności. W ten sposób nasi bohaterowie wspominają życie w swoim kraju, piszą listy do żon. Rodzą im się nawet dzieci, a dramat polega na tym, że dziecię leży tysiące kilometrów od puszczy, w której zabawia się jego ojciec. Ale nasz heros mimo osaczenia przez śmierć z każdej strony pozostaje wierny ideałom i jego moralność nie ulega zachwianiu ani przez moment na tej strasznej wojnie. Czy więc na miejscu jest porównanie tego pełnego uczuć i wzruszeń programu do Cannon Fodder, przeboju na Amigę sprzed wielu lat? Dostrzegłem niewątpliwie pewne podobieństwa i być może to komediowe podejście do tematu wojny programistów Sensible Software sprawiło, że Platoon również wydaje mi się raczej parodią wojny niż grą z klimatem równorzędnym filmowi. Programiści na pewno chcieli jak najlepiej, ale trzeba powiedzieć wprost – niezbyt dobrze im to wyszło. Ale skoro atakuję to muszę skonkretyzować zarzuty.

Bohaterowie Platoon są, jak już wspomniałem, uczłowieczani przez odniesienie ich sytuacji na froncie do raju, jaki opuścili w Ameryce. Ale nie tylko. Czasem także odzywają się, co prawda głównie hasłami w stylu „dostałem !” czy „potrzebuję pomocy !”. No cóż, lepsze to niż nic. Przezabawny jest za to stosunek naszych bohaterów do swoich kolegów. Wyrosłem na amerykańskich produkcjach filmowych w przeświadczeniu, że żołnierzy US Army w Wietnamie (i nie tylko tam) łączyła wyjątkowa więź (zasada no one stays behind itd. itp.).

Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie
Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie

Recenzja gry

Rebellion to niezwykła gratka dla oddanych fanów serii Assassin’s Creed… nie stroniących od gier pokroju Fallout: Shelter... którym podobają się awatary z Xboxa… i nie przeszkadza im masa grindu... który można przyspieszyć płacąc.

Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...
Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...

Recenzja gry

Roku 2018, co robisz? Przestań! My chcemy żyć, a Ty zasypujesz nas świetnymi tytułami na wiele godzin (oraz Falloutem 76). Jeszcze nie skończyliśmy Red Dead Redemption 2, a tu przyszła paczka z Mutant Year Zero od The Bearded Ladies...

Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!
Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!

Recenzja gry

Po ponad pięciu latach we wczesnym dostępie RimWorld doczekał się oficjalnej premiery w wersji 1.0. Tym samym w nasze ręce trafia jedna z najbardziej dopracowanych i wciągających gier niezależnych ostatnich lat.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz