Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Call of Duty: Black Ops III Recenzja gry

Recenzja gry 9 listopada 2015, 18:00

autor: Gambrinus

Recenzja gry Call of Duty: Black Ops III - Cyberpunk 2065

Treyarch miał 3 lata na przesiadkę podserii Black Ops na nową generację. Jak udał się skok do cyberpunkowej przyszłości w Black Ops III?

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. świetna oprawa artystyczna;
  2. kombinowanie z umiejętnościami superżołnierza;
  3. trzy tryby, kooperacja w kampanii – masa zawartości;
  4. niezawodny, choć lekko zajechany multiplayer;
  5. niezłe pomysły fabularne w kampanii, choć pogrążone przez toporną narrację.
MINUSY:
  1. rozciągnięta nienaturalnie kampania;
  2. ograniczenia na mapach w multiplayerze;
  3. graficzny lukier skrywa przestarzałą fizykę i nieobecną destrukcję otoczenia;
  4. tradycyjnie prymitywna inteligencja przeciwników.

Activision nie ma litości dla starych fanów serii Call of Duty. Czekaliśmy na World at War II i powrót do historycznych realiów – otrzymaliśmy jeszcze mocniejszy skok w przyszłość. Po zaskakująco udanym eksperymencie z Advanced Warfare i tematyką superżołnierzy wciśniętych w pancerze nowej generacji, czas przyszedł na wycieczkę w kierunku cyberpunku. Oto lata 60. XXI wieku, epoka zrobotyzowanych armii, wszczepów oferujących niespotykanie dotąd umiejętności bojowe, oprogramowania pozwalającego na niemal telepatyczną więź i... ponoć najdłuższej kampanii dla jednego gracza w historii bestselerowego cyklu.

Już trzy lata temu Treyarch pokazał, że na populistycznym spełnianiu wybranych zachcianek konsumentów znają się lepiej niż koledzy z innych studiów pod Activision. W Black Ops II nie wyszły misje taktyczne i „nieliniowość” kampanii. Black Ops III popełnia zaś błąd z usilną próbą rozciągnięcia kampanii na 10 - 12 godzin gry. Zawsze uważałem zarzuty o długość singla w CoD-ach za bezpodstawne, w końcu Modern Warfare da się przejść w pięć godzin, a i tak zapamiętana jest jako najlepsza odsłona cyklu. Rzecz w tym, że Black Ops III nie oferuje więcej niespodzianek i filmowych momentów niż poprzednicy, po prostu te chwile są poprzedzielane większą ilością powtarzalnych strzelanin. Pod pewnymi względami misje tutaj przypominają najmroczniejsze dokonania z Borderlands – zamiast wykonywać pewną czynność raz, jak na Call of Duty przystało, gra zmusza nas do powtarzania jej kilkukrotnie. I tak, chociażby ostatnia misja jest kompletnym nieporozumieniem – można było postawić na wybuchowy i niepowtarzalny finał, a w rezultacie jeden segment przechodzimy z pewnymi wariacjami trzy razy pod rząd.

Panowie, to nie chodzi o to, żeby wziąć pomysł na scenkę i sklonować go, rozciągając misję z kwadransu do niemal pełnej godzinki. Można się denerwować na "filmowość" Call of Duty, można narzekać na coraz bardziej odjechane realia fabularne, ale nigdy, przenigdy CoD nie powinien nudzić.

Na szczęście monotonię potrafi rozbić nowy system rozwoju trzech alternatywnych ścieżek bohatera. W przeciwieństwie do Advanced Warfare nie rozbudowujemy statystyk postaci, takich jak wytrzymałość czy celność, ale skupiamy się jedynie na specjalnych umiejętnościach. Każde drzewko oferuje inne pomysły na rozwiązywanie problemów – od nas zależy, czy skupimy się na brutalnej sile i walce wręcz, czy na subtelniejszym hakowaniu wrogiego sprzętu. Choć niektóre misje zdecydowanie nagradzają jeden, konkretny zestaw umiejętności – przejęcie kroczącego robota wywraca etap do góry nogami – to dowolność w rozwoju bohatera i doboru sprzętu pozwala na mocne kombinacje a samo testowanie alternatywnych ustawień sprawia satysfakcję.

Recenzja gry Call of Duty: Black Ops III - Cyberpunk 2065 - ilustracja #2
Roboty to nowy przeciwnik w serii. Fajnie się rozpadają na kawałki.

Z czasem rozwija się też potencjał fabularny Black Ops III. Po bzdetach z Black Ops II i Ghosts twórcy postanowili uchwycić ambitniejszy temat – gra porusza tematykę nieetycznych eksperymentów CIA, rozwoju sztucznej inteligencji, granic kontroli społeczeństwa a nawet przy okazji pada pytanie o samoświadomość i granice między człowiekiem i programem. Szkoda, że ekspozycja tych fascynujących zagadnień jest zrobiona w typowy amerykański sposób. W Black Ops III nie ma miejsca na niedopowiedzenia – postacie nagminnie gadają, przypominają, streszczają, opowiadają, przedstawiają swoje motywacje, abyśmy się przypadkiem nie zgubili w tej bądź co bądź zajmującej historyjce. Nie oczekuję od Call of Duty ambicji narracyjnej, ale szkoda, że przy takim potencjale wykreowanego świata i niezłym pomysłem na twist fabularny opowieść dużo traci przez komiksową dosadność i wspomniane wyżej nieudane wymysły na rozciągnięcie misji do granic możliwości.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.