Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 15 października 2002, 10:59

autor: Sukkub

Disciples II: Mroczne Proroctwo - recenzja gry

Disciples II: Dark Prophecy to strategia turowa stanowiąca bezpośrednią kontynuację gry Apostołowie:Ziemie Święte. Wracamy do magicznego świata Sacred Lands, gdzie cztery rasy: Imperium, Górskie Klany, Przeklęte Legiony i Hordy Nieumarłych walczą o władzę

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

„Disciples II: Dark Prophecy” to strategia fantasy, rozgrywana w trybie turowym i zawierająca sporo elementów cRPG, będąca kontynuacją gry, która na polskim rynku ukazała się pt. „Apostołowie: Święte Ziemie”. Akcja osadzona jest dziesięć lat po wydarzeniach przedstawionych w części pierwszej. Po raz kolejny mamy możliwość stanąć na czele Imperium, Górskich Klanów, Przeklętych Legionów, bądź też Hord Nieumarłych i poprowadzić ich do ostatecznego zwycięstwa nad pozostałymi nacjami. Czy okażemy się długo oczekiwanym Wybrańcem, który zjednoczy Święte Ziemie? To oczywiście zależy już tylko od nas.

Mrok

W recenzjach bardzo rzadko w pierwszej kolejności porusza się kwestię grafiki. Tym razem jednak należy zrobić wyjątek, gdyż oprawa graficzna „Disciples II: Dark Prophecy” od samego początku determinuje nasz stosunek do całej gry, a tzw. pierwsze wrażenie ma tu ogromne znaczenie. „Disciples II” już na samym wstępie daje nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z grą mroczną, w której na próżno szukać wesołych elfów, jednorożców i innych stworów będących standartowymi reprezentantami Dobra w świecie fantasy. Już nie pamiętam kiedy ostatnio na podstawie samego menu początkowego odniosłem wrażenie, że w daną grę należy grać tylko i wyłącznie w nocy. Mimo, iż każdy gracz wie, że pora, gdy wszyscy domownicy śpią jest najlepszą do tego by zasiąść przed ekranem monitora, to jednak niewiele jest gier, które w świetle dziennym tak dużo tracą na klimacie. Takie jest właśnie „Disciples II” i pod tym względem o dziwo najbliżej mu do „Undying”, a przecież tych dwóch produkcji w żaden sposób nie można porównać! Nie mniej, gdy po raz pierwszy uruchomiłem „Dark Prophecy”, gra na podstawie twórczości Clive’a Barkera była pierwszą, która przyszła mi na myśl.

Nie ulega wątpliwości, że na poczucie wszechogarniającego mroku wpływa sposób przedstawienia bohaterów oraz wszystkich dostępnych w grze jednostek. Portrety postaci, narysowane ręcznie przez Patricka Lamberta, nie są piękne, ale z pewnością mają swój niepowtarzalny charakter i wyglądają jakby były stworzone na podstawie rycin wyjętych prosto ze starych manuskryptów i książek z tematyki demonologii.

Zresztą nie tylko sposób sportretowania bohaterów jest majstersztykiem jedynym w swoim rodzaju. Cała oprawa graficzna gry stoi na wysokim poziomie, mimo iż jedyna dostępna rozdzielczość to 800x600 i to w 16 bitowej palecie kolorów. Menu początkowe poszczególnych nacji wyglądają tak, że miałoby się ochotę umieścić je w charakterze tapet na pulpicie. Równie dobrze prezentuje się ekran miast, pole walki (o którym później) oraz sama mapa, po której się poruszamy. Wszędzie pełno jest wodospadów, powiewających na wietrze flag oraz latających ptaków. Oczywiście w zależności od tego do jakiej nacji należy dany obszar ziemi, elementy otoczenia stanowi na przykład lejąca się zewsząd lawa, bądź też wszechobecny śnieg i lód. To wszystko dopełnia posępna, dobrze dopasowana muzyka. Co prawda nie jest ona zbyt zróżnicowana, ale powtarzające się tony nie męczą i stanowią dobre tło dla akcji.

Trzech lordów z krainy Nevendaar

Każdej z ras przyporządkowano oddzielną kampanię – tzw. sagę. Oprócz tego mamy do wyboru pojedyncze misje stworzone przez producentów oraz te stworzone przez nas bądź też innych graczy przy pomocy dołączonego do produktu prostego w obsłudze edytora. Gdy zdecydujemy się już na jedną z nacji, pozostaje nam wybór lorda. W „Disciples II” dostępne są trzy klasy lordów, z których każdy ma swoje wady i zalety. I tak, jeżeli zdecydujemy się na Wodza Wojowników, nasze jednostki będą regenerowały 15% obrażeń w ciągu dnia, ale równocześnie będziemy w stanie opanować czary maksymalnie z 4-go poziomu. Jeżeli nasz wybór padnie na Mistrza Gildii również będziemy mogli korzystać z magii najwyżej z poziomu 4-go, ale za to koszt rozbudowy miast zmniejszy się o połowę, a nasza jednostka specjalna – złodziej – będzie miała zwiększoną ilość potencjalnych działań. Ostatnia możliwość, to Mistrz Magów, który oczywiście pozwala na opanowanie magii nawet z 5-go poziomu oraz powoduje, że koszt opracowania zaklęć jest dwukrotnie mniejszy, a poszczególne czary możemy rzucać dwukrotnie w ciągu dnia. To, która z klas bohaterów jest najodpowiedniejsza, zależy tylko od naszych preferencji. Niemniej należy pamiętać, że podjęta przez nas decyzja ma wpływ na całą późniejszą grę.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?